Karnawałowy weekend

Przeczytano: 2 590 razy
Karnawałowy weekend

Karnawałowy weekendRozpoczął się karnawałowy weekend. Zapowiadał się jak to zwykle bywa – nudnie: telewizor, kawka, może jakiś drink, prysznic i do łóżeczka. Pomyślałem, że fajnie byłoby posiedzieć w miłym towarzystwie, ale cóż, rzeczywistość. I zapewne tak byłoby, gdyby nie zadzwonił telefon. Odebrałem. Jakież było moje zdziwienie, kiedy usłyszałem głos koleżanki, której nie widziałem i nie rozmawiałem z nią już parę miesięcy.
– Co robisz – zapytała.
– Siedzę, oglądam tv i nudzę się – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
– A może wpadlibyśmy do ciebie z wizytą? – zapytała.

Potwierdziłem, że będzie mi bardzo miło ich zobaczyć i wspólnie posiedzieć, i powspominać dawne dobre czasy. Pojawili się w niecałą godzinę. Przyszła S. ze swoim facetem i naszą wspólną koleżanką M. Weekendowy wieczór nabrał kolorów – już nie wydał mi się nudny i szary. I tak też zaczynało być. Pogaduszki, kawka, drink jeden, potem drugi, w tle muzyka. Nagle S. zaproponowała pooglądanie naszych wspólnych zdjęć z poprzednich imprez. Nie dałem się długo prosić… włączyłem komputer i wyszukałem je. Włączyłem. Były to fotki z kilku naszych wspólnych nagich opalań się na łonie natury. Zebrani blisko siebie, przytuleni, żeby dobrze widzieć pojawiające się obrazki, patrzyliśmy i śmialiśmy się z nich, komentując oglądane cipki i penisy. Nasze ciała ocierały się o siebie. Czułem, że wzbiera we mnie podniecenie, gdyż sam ich od dawna nie oglądałem. Myślę, że i z nimi działo się podobnie. Kolejne obrazki z ich wydepilowanymi cipkami i naszymi, rozgrzanymi słońcem, członkami pojawiały się na ekranie. Atmosfera gęstniała. Kolejny wspólny drink jeszcze bardziej ją zagęścił. Rzeczywiście. S. wsparła się jakoś mocniej swoimi piersiami o mój bark. Czułem jej oddech na mojej szyi. Pomyślałem: oj, impreza się chyba rozwija…
– Może potańczymy – zaproponowała S. i poprosiła mnie do tańca. – A może tak potańczyć bez ciuchów, jak za dawnych lat, czy może już nie lubisz tak tańczyć? – ciągnęła dalej.
– Ejże, myślisz, że się was wstydzę? – powiedziałem i zdjąłem z siebie ubranie.

S. nie była dłużna – szybko zdjęła z siebie obcisłą bluzeczkę i spódniczkę. Jej biała koronkowa bielizna zalśniła w przyćmionym świetle. Z głośników sączyła się nastrojowa muzyka. Tańczyliśmy przytuleni do siebie. Jej nagi brzuch i piersi dotykały mojego ciała i czułem, że dłużej nie powstrzymam napływającego podniecenia. Moje dłonie zawędrowały na jej jędrne pośladki. Tak się też i stało. Mój członek zaczął nabrzmiewać i po chwili mój sterczący kutas oparł się o jej biodra. Przytuliła się do mnie mocniej. Kątem oka patrzyłem, co robią M. i W. Siedzieli nadal i patrzyli na nasz taniec. Widziałem, że wpatrują się intensywnie w nas. Ich oczy błyszczą się jakoś mocniej – pomyślałem. Pierś M. unosiła się mocniej w oddechu, a W. był jakiś taki zesztywniały. Och, pomyślałem, podoba się im nasz taniec. Nagle S. zatrzymała się. Stojąc przodem do mnie przytuliła się bardzo mocno, tak że mój twardy penis wparł się w jej brzuch. Zaczęła osuwać się niżej. Powoli, powolutku… Mój członek powoli wędrował w górę jej ciała, dotarł do jej jędrnych piersi, wsunął się pomiędzy nie… aż nagle wyskoczył spomiędzy nich, jak ryba z sieci, i znalazł się na wprost jej twarzy. S. schwyciła go delikatnie w dłoń. Nakierował do swoich ust i objęła go wargami. Poczułem, że lekko go ssie. Dreszcz pożądania przebiegł mi po plecach. S. ssała, lizała go, drażniła językiem, przesuwając jego koniuszek od nasady po główkę. Zobaczyłem, że M. patrząc na nas zaczyna rozpinać bluzkę. W. siedział nadal wpatrzony w nas. W jego spodniach zrobiło się tak jakoś więcej – tak mi się na 100 procent wydawało.





M. nagle zdjęła bluzkę. Jej duże piersi w czerwonym biustonoszu prezentowały się wyśmienicie. Powoli wstała, zdjęła biustonosz, potem powoli zsunęła obcisłe spodnie i naszym oczom ukazały się zmysłowe, czerwone stringi. Ja i W. patrzyliśmy z zachwytem na jej duże, zmysłowo sterczące sutki. Zaczęła je dotykać, drażniąc je, podszczypując, aż upodobniły się do dwóch brunatnych dojrzałych rodzynek. Nawet S. przestała zajmować się moim kutasem. W. aż poczerwieniał z zachwytu. Teraz to naprawdę miał w spodniach górę. M. podeszła do niego bliżej, pogłaskała owe wzgórze… Przysiadła obok niego. Powoli zaczęła rozpinać pasek… potem guzik… zamek… dotknęła jego wzgórze… aż nagle spomiędzy bielizny wyskoczył jego nabrzmiały z podniecenia członek. Ujęła go w dłoń i nachyliła się. Jęk zachwytu wyrwał się z ust W.

Widziałem kątem oka, że S. także patrzyła na to z zainteresowaniem – wszakże to był przecież jej facet. Czułem, że mocniej ściska mojego penisa, przesuwając tam i z powrotem, odsłaniając za każdym razem nabrzmiałą główkę mojego członka. Skórka przesuwała się po śliskim członku, dodatkowo wzmagając moje podniecenie. M. tymczasem pomogła rozebrać się W. i zaczęła ssać jego grubego kutasa. Wstali z kanapy i podeszli do nas. Nastrojowa muzyka nadal dobywała się z głośników, lecz teraz wydawała mi się jakoś tak bardziej „pościelowa”. S. podniosła się z kolan stając naprzeciwko mnie. Razem z M. i W. wspólnie zaczęliśmy kołysać się w rytm muzyki. Słyszałem nasze głębokie oddechy, widziałem gwałtowniej poruszające się piersi, nasze kołyszące się w takt muzyki sterczące, grube kutasy. Wokoło czuć było chuć parująca z każdego zakamarka naszych ciał.

Teraz S. ujęła W. za penisa odciągając w bok… tańczyli. M. przytuliła się do mnie wsadzając mojego nabrzmiałego penisa w swoje krocze. Czułem wilgoć, śliskość, gorąco bijące z jej szparki. Nagle M. obejmując mnie za szyję podskoczyła w górę… i znalazłem się w jej środku. Nadziała się aż po sam koniec, tak że czułem, jak jej motylek opiera się o mój worek… S. tymczasem patrząc na to schyliła się, oparła o ławę i wypięła swój tyłeczek. Nie trzeba było W. tłumaczyć, co to znaczy… Zaszedł od tyłu i za chwilę S. aż jęknęła… z zadowoleniem kręciła tyłkiem, nabijając się coraz głębiej. Jej piersi poruszały się coraz szybciej takt ruchów W. M. także wykonywała erotyczne ruchy siedząc nabita na mojego kutasa, ocierając twarde sutki o moją pierś. Czułem, coraz większą śliską wilgoć spływającą wzdłuż mojego kutasa. Jej soki wypływały obfitym potokiem z jej podnieconej dziurki.

Erotyzm przepełnił cały pokój. Już zapowiadający się na nudny, weekendowy wieczór, stał się radośnie erotycznym wieczorem, gdzie czwórka „starych” znajomych bez najmniejszego skrępowania zajmowała się sobą, wzajemnie dając upust skrytym marzeniom, fantazjom… nie wstydząc się swoich nagich ciał, wilgotnych cipek i sterczących penisów… nie mając zahamowań w tym, co robią i z kim to robią. Jednym słowem, jakby to określiła purytańska część społeczeństwa, ORGIA… A dla nas to była naturalna kolej rzeczy, chwila, która była piękna, cudownie erotyczna, dająca wyzwolenie z kanonów.
***
Aż zrobiło się rano. Wszyscy byliśmy wspaniale „zmęczeni”… Przy porannej kawie doszliśmy do wniosku, że należy powtórzyć taki karnawałowy weekend…
Czyli – ciąg dalszy nastąpi… Mam taką nadzieję!!! Czas pokaże, czy wspólne obietnice i zapewnienia okażą się prawdziwe.