Lalka (część 6)

Przeczytano: 2 944 razy
Lalka (część 6)

Lalka (część 6)Cały weekend, czyli sobotę i niedzielę spędziłyśmy na wypoczynku i seksie. Międzyczasie Iza pokazywała mi, jak mam się w różnych sytuacjach zachowywać, dostałam nie jeden raz też lanie. Musiałam się przebierać kilkanaście razy przez te dwa dni. Moja właścicielka chciała zobaczyć mnie w różnych ciuchach. Jedną z jej ulubionych kreacji był strój francuskiej pokojówki z krótką spódniczką, fartuszkiem i wszystkim co do tego należy. Oczywiście w czarnych lakierowanych sandałkach na koturnie z wysokim obcasem. Spędziłam w tym stroju kilka godzin, szykując nam śniadanie, odkurzając lub leżąc koło Izy. Podczas niektórych zadań Iza kazała mi zsunąć koronkowe majteczki, w których była oczywiście mokra plama od śluzu. Majtki leżały u kostek na moich butach. Nie spadały mi, bo nie pozwalały im na to zapięcia, o które się zahaczały i mocno ograniczały mój ruch. Musiałam chodzić małymi kroczkami. Iza od czasu do czasu robiła mi zdjęcia, najczęściej w „najniekorzystniejszych” sytuacjach… Co do zdjęć jedne z najbardziej zawstydzających to te, podczas których musiałam mocno rozłożyć uda i rozsunąć płatki ukazując tym samym wnętrze mojej cipki. Na tych zdjęciach miałam czerwone poliki ze wstydu.

Oczywiście nie zabrakło seksu. Moja Pani waliła mnie w tyłek kilkanaście razy. Mówiła, że mój tyłek jest do tego stworzony. Nie przeszkadzało mi to jednak bardzo. Mogłam pieścić łechtaczkę podczas aktów. Orgazmy analne były co najmniej tak intensywne jak inne. Niesamowite doznania.

Moja kochanka używała sporo specjalnego żelu, który miał świetne właściwości. Tyłek mnie prawie nie bolał. Mimo że w dość krótkim czasie używała coraz to większych i grubszych kutasów. Wiedziałam, że musi być zboczona, bo nie znałam dotąd kobiety, która posiadała taki wybór tego wszystkiego plus żeli i przeróżnych dodatków…
– Jak tak dalej pójdzie, to będę niedługo mogła bez problemu wsunąć ci całą dłoń w tyłek – syczała podniecona wsuwając i wysuwając dużego lateksowego kutasa w mój tyłek.
– Chciała byś tego? – pytałam jej
– Nawet nie wiesz jak bardzo bym chciała ty mała kurwo – mówiła wtedy do mnie sycząc z podniecenia… Postanowiłam sobie pracować nad tym, aby spełnić jej fantazję…

W przerwach, gdy leżałyśmy na łóżku przed telewizorem, Iza pokazywała mi masę zdjęć z klubów i spotkań SM. Opowiadała mi różne rzeczy. Dowiedziałam się, że nie byłam jedyna z moimi fantazjami. Jej fantazją było abym była jej lalką. Taką prawdziwą, żywą lalką do seksu. Opowiedziała mi, że to jest jej zboczenie.

Miała w głowie dokładny plan co do mojego wyglądu. Choć moje ciało jej się podobało, chciała, abym nie budziła wątpliwości, czym jestem… Byłam nieco zszokowana. Po jakimś czasie jednak uległam jej i zdecydowałyśmy się, że przed urlopem jeszcze zadbamy o mnie… Wiedziałam mniej więcej, czego oczekuje, ale zobaczyć miałam to dopiero kilka dni później.

Do tych zmian zaliczały się jeszcze dwa ekstrawaganckie dodatki. Pierwszym był piercing w intymnym miejscu a drugim był tatuaż, też „specjalny”. Zgodziłam się i na to. Co to miało jednak być, miałam się dowiedzieć dopiero przed zabiegiem. Ostatnią fantazją mojej Pani były duże sylikonowe cycki, które powinnam też mieć. Powiedziała mi, że jeżeli się kiedyś zdecydujemy, nakręci swoich rodziców na kasę… Ta fantazja mi się też podobała… Duże sylikonowe cyce…. Widziałam siebie już w fantazji, a właściwie nie mojej tylko Izy. Wyglądałam w niej jak Barbi dla dorosłych…

W niedzielę byłyśmy na spacerze i w kawiarni. Iza przygotowała na ten dzień jej letnią sukienkę. Miała już klika lat i nie było jej szkoda, aby ją lekko skrócić. Zrobiła to też. Pozwoliła założyć mi majtki. Tego dnia wiele osób je widziało, bo był lekki wiaterek… Wieczorem pojechałam do domu pełna nowych doznań.

W poniedziałek, gdy zadzwonił budzik już nie spałam. Miałam rękę umieszczoną między nogami. Byłam mokra. Byłam nimfomanką? Nie wiem, ale od jakiegoś czasu moje myśli kręciły się wokół seksu. Wstałam wymalowałam się, nieco mocniej, niż kiedyś do biura. Założyłam znów białą koszulę i wyciągnęłam stos spódniczek, które dostałam od Izy. Wszystkie były krótkie. Lubiła nosić krótkie spódniczki, za zwyczaj plisowane, lub sportowe, jak do tenisa. Wybrałam sobie szarą, krótką i plisowaną spódniczkę. Do tego wyszukałam sobie odpowiednie majtki. Nie były to zwykłe majtki. Moja pani zadbała o to, abym nosiła specjalną bieliznę. Wszystkie majtki były albo przezroczyste, albo miały falbaneczki, albo jedno i drugie. Do tego kokardki i inne takie tam. Właściwie była to bielizna, którą się za chwilę ściąga… Te, które w końcu założyłam były różowe (jak większość), mocno wycięte z tyłu i przezroczyste z przodu. Z resztą żadne z tych majtek nie miały wstawek higienicznych. Z tyłu przyszyta była dość duża różowa kokardka. Nie byłam pewna, czy wyjście bez majtek nie było by mniej ryzykowne. Do tego był pasujący stanik. Moje duże piersi ledwo się w nim mieściły. Był również cały przezroczysty.

Na głowę założyłam różową, dość szeroką opaskę. Co prawda nie było to tak, jak z kokardą, ale i tak wyglądałam słodko… Buty na szpilce, jedne z wyższych jakie miałam, i byłam gotowa. Popatrzyłam na siebie w lustrze. Byłam znów napalona. Spojrzałam na zegarek. Miałam jeszcze 20 minut na kawę. Podeszłam do komody i wyciągnęłam z niej lateksowego kutasa, którego dostałam od Izy. Pierw chciałam go wsunąć sobie w cipkę, ale postanowiłam być posłuszna. Wysmarowałam go żelem, po czym zsunęłam majtki. Weszłam na łóżko i usiadłam okrakiem na moim wielkim kutasie coraz to mocniej napierając na mój odbyt. Moja Pani dała mi swojego największego konia, jak na nie mówiła i był naprawdę duży i gruby. Mój tyłeczek szybko się poddał i chwilę później ujeżdżałam mojego kochanka wsuwając i wysuwając go rytmicznie. Orgazm przeżyłam w ciągu kilku minut. Gdy doszłam do siebie, skojarzyłam sobie, że nie wolno mi było tego robić bez zapytania. Wiedziałam, że muszę za to ponieść karę. Lubiłam mieć powód do kary…





Wytarłam tyłek od żelu założyłam majtki i pospieszyłam na autobus. Na przystanku znów spotkał mnie wzrok innych. Znałam go już. Miałam wypieki na policzkach i byłam rozpalona. Sutki stały mi przez koszulę mimo koronkowego stanika. W tłocznym autobusie znów pozwoliłam tej obcej osobie obmacywać swój tyłek. Gdy obca ręka wyczuła majtki, pierw się cofnęła, jednak chwilę potem już nie były one barierą. Ktoś namiętnie jeździł mi ręką po pośladkach. Wysiadłam i poszłam do biura. Dzień zaczęłam od robienia kawy, przygotowania akt, rozłożenia na tacę ciasta, sprawdzenia maili, itd. Po jakimś czasie weszła pani wiceprezes
– Witaj Wiola. Przyjdź za 10 minut do mnie – powiedziała uśmiechając się i zniknęła za drzwiami.

Usiadłam przy komputerze i sprawdziłam jeszcze raz maile. Zobaczyłam maila od Izy. Otworzyłam go i ujrzałam swoje zdjęcie na którym uśmiechałam się głupio do aparatu z mocno rozłożonymi nogami i rozwartą dziurką. Serce zabiło mi mocniej. Pod spodem był tekst.
– Dzień dobry suczko! Życzę ci miłego, podniecającego i pełnego wstydu dnia – Iza.
Ale byłam suką, pomyślałam sobie. Po chwili otworzyły się drzwi wejściowe i stanął w nich jakiś obcy mężczyzna
– Przepraszam, gdzie znajdę wiceprezesa – spytał uśmiechając się miło. Był w eleganckim gajerku i przystojny. Podeszłam do niego i zaprowadziłam go do schodów tłumacząc mu drogę na wyższe piętro. Gdy wróciłam do biura, ugięły mi się nogi, gdy zobaczyłam panią wiceprezes z filiżanką kawy w ręku, patrzącą się na monitor mojego komputera. Nie wyłączyłam maila…
– Ładne zdjęcie… – powiedziała do mnie uśmiechając się. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię.
– Pozwolisz za mną – powiedziała i poszła do biura. Czułam się jaka mała dziewczynka, która została wezwana do dyrektora. Weszłam za nią i zamknęłam drzwi. Ona usiadła po drugiej stronie i popatrzyła na mnie.
– Zaobserwowałam w tobie pewną zmianę… – zaczęła. – Nie interesowało by mnie to jednak, gdyby nie fakt, że zrobiłaś poważny błąd w dwu przelewach bankowych.
– Nogi mi się uginały, jak tego słuchałam. Nigdy dotąd mi się to nie zdarzyło. Pani Ania położyła mi zaznaczone na czerwono formularze. Były na nich odpowiednie sumy, tylko nie zostały przelane na odpowiednie firmy.
– Ten błąd kosztował nasz bank 7.000 zł – kontynuowała.- W zasadzie powinnam cię za to zwolnić i nie wiem dlaczego nie miała bym tego zrobić… – dokończyła i wzięła łyk wody ze szklanki. Nie wiedziałam co powiedzieć. Stałam jak wryta. Wydawałam się sama sobie głupia. Stałam przed kobietą która szczególnie po tym zdjęciu musiała myśleć o mnie jak o jakiejś głupiej dziwce…
– Nie wiem jak to się stało, wydawało mi się… – zaczęłam, jednak pani wiceprezes przerwała w pół zdania.
– To nieistotne – powiedziała. – Od dziś muszę ci odebrać autoryzację do obsługi kont. – Chciałam coś powiedzieć, ale gestem zabroniła mi kontynuując
– Jestem zmuszona ograniczyć twoje kompetencje… ale nie zwolnię cię. – Do urlopu będziesz moją sekretarką. Po urlopie, sądzę, że świetnie będziesz spełniać nowe obowiązki w naszym nowym programie „VIP” dla klientów specjalnych. – Właśnie zostałam zdegradowana i nie wiedziałam tylko jak bardzo.
– A co będzie moim zadaniem? – spytałam patrząc się na nią. Podeszła wtedy do mnie i wzięła moje dłonie w swoje.
– Mamy co tydzień ważnych klientów. Podczas przerw w rozmowach i negocjacjach chcą porozmawiać z kimś atrakcyjnym, wyjść z atrakcyjną kobietą do restauracji lub po prostu dla towarzystwa… – Czułam jak się czerwienię
– Twoim zadaniem będzie atrakcyjnie wyglądać i ładnie się uśmiechać do klientów… to wszystko… chyba, że będą oczekiwali czegoś więcej… – dokończyła patrząc mi się w oczy.
– Pani oczekuje ode mnie… żebym została dziwką, prawda? – spytałam otwarcie. – Pani Ania poszła za biurko i nalała sobie wody do szklanki.
– Powiedz jeżeli się mylę, ale… ubierasz się ostatnio jak dziwka, zachowujesz jak taka pusta idiotka… czy mylę się, jeżeli powiem, że ty jesteś dziwką, moja słodka Wioletko? – Choć potraktowała mnie podle i czułam się naprawdę jak idiotka, to tym pytaniem trafiła w dziesiątkę. Wiedziałam, że ma rację. Widziałam, jak wyjęła z teczki nową umowę o pracy i położyła na biurku.
– Oferujemy ci 5500 zł miesięcznie plus dodatki na „odzież służbową” – kontynuowała – oczywiście to, co dostaniesz od klienta za „towarzystwo”, należy również do ciebie… – To była świetna oferta, a moje nowe nastawienie do życia seksualnego wręcz idealnie pasowało do mojej nowej pracy, pomyślałam.
– Więc kiedy mam zacząć spełniać nowe obowiązki? – zapytałam ulegle.
– To mi się podoba Wioletko… jak przyjedziesz z urlopu…, ale jeszcze jedno pytanie mam… Powiedz mi, kto to jest Izabela Wagner z naszego banku i dlaczego wysyła takie zdjęcia. – Myślałam, że serce mi stanie. Nie miałam wyboru, tylko opowiedziałam jej na kilka pytań. Była jednak bardzo dociekliwa i tak dowiedziała się wszystkiego co było między mną a Izą, o naszym związku, itd… Pani wiceprezes wysłuchała mnie dokładnie i widziałam w jej oczach wyraźnie objawy podniecenia. To jest jak wirus, który na każdego chyba przenoszę, pomyślałam. Ona podniosła słuchawkę i wystukała numer – Tu wiceprezes Linkowska – proszę podesłać mi tu panią Izabelę Wagner… tak natychmiast. – Powiedziała i odłożyła słuchawkę. Wracaj do swoich zadań – powiedziała i klepnęła mnie w tyłek, mówiąc znów – hop hop.

Po kilku minutach, pukając do sekretariatu weszła Iza. Z pytającym wzrokiem minęła mnie i weszła do pani wiceprezes. Po kilku minutach słyszałam towarzyską rozmowę i śmiechy obydwu. Byłam ciekawa – o czym rozmawiały. Iza wyszła z uśmiechem po jakiś 30 minutach, a za nią moja szefowa.
– Masz wspaniałą właścicielkę suniu – zwróciła się do mnie pani wiceprezes powodując znaną mi już falę doznań. Moja Pani podeszła do mnie i pocałowała mnie namiętnie w usta
– Bądź grzeczną suczką kochanie i do później! – powiedziała i wyszła. Teraz to było oficjalne. Byłam suką, zwracali się do mnie jak do suki i pracowałam jako suka. Siedziałam na stołku, który miał już mokrą plamę od mojej cipki. Majtki były dawno przesączone. Ciekło ze mnie i byłam mocno napalona. To właściwie był mój normalny stan. Od kilku dni chodziłam ciągle napalona. Później w przerwie zamiast pójść do kawiarni, Iza wzięła mnie za rękę i pociągnęła za sobą do toalety. Weszłyśmy do kabiny. Podniosła spódniczkę (nie miała na sobie majtek) i stanęła nogami na muszli wypinając tyłek w moim kierunku.
– Wyliż mnie suko – powiedziała. – Bez wahania zanurzyłam usta i nos w jej cipce od tyłu i lizałam jak najlepiej mogłam. Dyszała głośno i słyszałam – oooh, aaah, hmmm – W każdej chwili ktoś mógł wejść, ale nie myślałyśmy o tym. Po kilku minutach czułam jak wygięła plecy w fali orgazmu a jej soki spływały mi po ustach i po szyi, wpływając za koszulę… Gdy zeszła z toalety spuściła spódniczkę i sięgnęła do torebki i wyciągnęła z niej małą, półlitrową, plastikową butelkę z wodą mineralną.
– Wejdź kolanami na muszlę suko i wypnij tyłek! – powiedziała do mnie. Posłusznie podniosłam spódniczkę i ściągnęłam majtki do ud. Weszłam kolanami na muszlę i wypięłam tyłek.
– Jesteś nieźle rozpalona dziwko – zaraz ci ulżymy… – powiedziała i zaczęła ocierać plastykową butelkę o moją cipkę doprowadzając mnie do szału rozkoszy. Robiąc to, pieściła mój odbyt. Pierw jednym, potem dwoma i trzema palcami. Po chwili poczułam mocniejszy nacisk na mój tyłek i czułam jak Iza powoli wsuwa w niego swoją butelkę z wodą mineralną. Była to dość mała, półlitrowa butelka. Pierw wykonywała wolne ruchy, następnie coraz szybsze. Butelka wędrowała coraz głębiej w mój odbyt. Po chwili wzięła moją dłoń i położyła na butelce, każąc mi się samej onanizować. Pogrążona w ekstazie nie słyszałam nawet, że otworzyła kabinę
– Wiolka! – usłyszałam po chwili. Odwróciłam głowę przez ramię i ujrzałam Izę z aparatem cyfrowym w ręku – klik, klik – robiła mi zdjęcia w dotychczas najbardziej poniżającej pozycji. Wsuwałam i wysuwałam z pełnym zaangażowaniem butelkę w mój tyłek doprowadzając się do szczytu. Co chwilę słyszałam
– Wiolka, Wiolka… popatrz się – klik, klik – moja Pani robiła mi zdjęcia. To poniżenie tylko wzmocniło moje odczucia i mój orgazm był tak silny, że myślałam, że stracę przytomność… Powoli wyciągnęłam butelkę z odbytu.
– Poczekaj chwilę! – powiedziała Iza i szybko przygotowała aparat.
– Popatrz się na mnie i rozciągnij bezwstydnie pośladki suko – powiedziała do mnie. Zrobiłam jak mi kazała – klik, klik – słyszałam aparat
– Masz już nieźle rozruchany tyłek – usłyszałam, gdy pomagała mi wstać i podała papier abym się podtarła.
– Niedługo zacznę kupować litrowe butelki – powiedziała na to Iza uśmiechając się i wrzuciła butelkę do śmietnika. Podciągnęłam majtki i zsunęłam spódniczkę.
– Poprawiłam się jak mogłam przed lusterkiem. Ona z resztą też. Miałam nieco klejącą twarz i musiałam ją trochę przemyć. Jednak cała pachniałam cipką mojej Pani. Czułam jej zapach i lepiący się śluz na moich cyckach…

Gdy wyszłyśmy z toalety, nie było już czasu na obiad. Stanęłyśmy przy automacie do kawy i Iza opowiedziała mi, o czym rozmawiała z Linkowską. Opowiedziała mi, że przekazała pani wiceprezes kilka informacji o naszym związku, że jesteśmy parą, że nasz fetysz to SM i że ona jest osobą dominującą. Na pytanie, co na to wszystko Linkowska, Iza opowiedziała mi, że przyjęła to z lekkim podekscytowaniem. Dowiedziałam się też, że pani Ania będzie grała swoją rolę nadal i ja też. Tyle, że teraz otwarcie. Moja Pani była nieco zdziwiona moją nową pozycją w banku. Mój błąd się do tego z pewnością przyczynił, ale moje nowe stanowisko było dla niej zaskakujące.
– Sądzę że będziesz dość często spędzała twoją pracę na kolanach z kutasem w ustach – śmiała się ze mnie.
– Chyba tego ode mnie oczekują… – odpowiedziałam. Chwilę jeszcze porozmawiałyśmy przy kawie. Tego dnia był też oczekiwany termin u fryzjera. Iza mówiła, że w końcu będę miała odpowiednią fryzurę.
Czas do 16.00 zleciał dość szybko. Spakowałam torebkę, pożegnałam się z panią wiceprezes i opuściłam budynek. Zadzwonił telefon.
– Jesteś już na dole? – spytała Agnieszka.
– Tak, stoję na schodach – odpowiedziałam.
– OK, zaraz jestem – powiedziała i odłożyła. Stałam tak chwilę na schodach i oglądałam przechodzących ludzi. Widziałam też, że wszyscy, którzy wchodzili po schodach do góry, parzyli na mnie. Po chwili jednak zorientowałam się, że patrzą nie na mnie ale pod moją spódniczkę . Zaczerwieniłam się od razu. Było widać moje majtki? Zastanawiałam się. Nie byłam pewna. Czułam jak się robię znów mokra – pomijając fakt, że moje koronkowe majteczki już dawno ociekały moimi sokami.
– Co stoisz tak i pozwalasz sobie zaglądać pod spódniczkę, mała dziwko…? – usłyszałam nagle głos Izy. Zaskoczyła mnie i nie wiedziałam co odpowiedzieć. Ale w pewien sposób podniecał mnie ten fakt…
– Tak – odpowiedziałam.
– Chodź tutaj – powiedziała i pociągnęła mnie za sobą za duży filar.
– Ściągnij majtki. – powiedziała nagle.
– Co? Tutaj? – Spytałam z niedowierzaniem.
– Jeżeli nie chcesz iść do fryzjera na czworakach na smyczy suko, to zdejmuj majtki! – Powiedziała do mnie zdecydowana moja Pani. W fantazji naturalnie już minęła mi migawka, jak idę przez miasto u boku mojej właścicielki nago na smyczy jak suczka… Nie rozglądałam się, podniosłam spódniczkę i zsunęłam majtki, które same już zsunęły się na dół. Podniosłam je i włożyłam do torebki.
– Świetnie – powiedziała Iza. Podeszła do mnie i niespodziewanie chwyciła pas mojej spódniczki i podciągnęła ją lekko do góry, po czym wywinęła pasek na zewnątrz, skracając tym samym długość spódniczki. Następnie odeszła kilka kroków i uśmiechnęła się
– Atrakcyjna sunia z ciebie. Czułam się bardzo podniecona, rozpalona i zawstydzona. Podeszłam do dużego okna naszego banku i zobaczyłam, jak krótka jest spódniczka. Kończyła się jakieś 5 cm poniżej moich pośladków.
– Iza, ja nie mogę tak iść… – powiedziałam do niej proszącym głosem, jednak miałam skrytą nadzieję, że zostanie taka zdecydowana. I była.
– Ściągnij stanik! – powiedziała tym razem.
– TU??? – zapytałam głośno!
– Tak tu idiotko – odpowiedziała. Jak tylko to było możliwe, używając wszystkich kobiecych trików ściągnęłam stanik nie ściągając koszuli. Moje duże i obwisłe piersi (lub właściwie cyce, jak mówiła na nie Iza) zwisały swobodnie pod koszulą.
– Zostaw trzy guziki otwarte! – dodała jeszcze Iza. Zanim zdążyłam zaprotestować, Iza chwyciła mnie za rękę i poszłyśmy po schodach na dół. Przy każdym kroku cycki ruszały się swobodnie pod koszulą, przyprawiając mnie co rusz o nową notę wstydu… i podniecenia.

loading…



Gdy szłyśmy tak miastem, myślałam o tym, że w każdej chwili może zawiać lekki wietrzyk i podnieść moją plisowaną spódniczkę.
– Jesteś bezwstydną małą kurwą! – powiedziała do mnie spokojnie po chwili milczenia Iza.
– Ale… to przecież ty kazałaś mi tak iść… – odpowiedziałam zawstydzona.
– Nie kochanie, ja jedynie pomagam ci spełnić twoje potrzeby i fantazje, ale reszta, jest w twojej głowie. Ty jesteś suką z natury i potrzebowałaś mnie, aby sobie to uświadomić – Dokończyła. Szłam tak i zastanawiałam się, czy miała rację. Zawsze byłam taka? Już w wieku 14 lat spałam z właścicielem lodziarni na rogu, i w szkole też już się puszczałam, więc byłam „łatwa”… Tak byłam od zawsze już taką mała suczką. A seks i moje myśli o nim wypełniały dość dużo miejsca w moim życiu.
– Podobasz się wielu osobom co? – Powiedziała po chwili Iza szturchając mnie. Popatrzyłam w kierunku kilku mężczyzn, którzy nam się przyglądali, szczególnie mi. Podczas każdego kroku moje cyce kołysały się nieprzyzwoicie pod koszulą. Słyszałam jak rozmawiali o mnie i jeden z nich nawet gwizdnął.
– Masz rację – powiedziałam po chwili
– Mam rację? – spytała Iza
– Tak, zawsze już byłam suką i małą kurewką… – dokończyłam. Iza przystanęła i obróciła się w moją stronę. Przejechała mi dłonią po policzku.
– Tak, jesteś i już zawsze byłaś suczką… ale chcesz być na pewno moją suczką, małą, głupią i codziennie poniżaną małą kurewką… – spytała mnie i widziałam, że też była mocno podniecona. O sobie już nie wspominając.
– Wiesz, że tego chcę… – odpowiedziałam jej patrząc się w oczy. Iza wzięła mnie za rękę i wolniejszym krokiem poszłyśmy dalej.
– Już jesteś prawie taka, jaką chcę cię mieć – powiedziała po chwili spoglądając na mnie
– Prawie? – Spytałam.
– Prawie, bo jesteś atrakcyjna i jesteś z natury uległa…ale ja lubię naprawdę głupie suczki… – dokończyła po chwili.
– Głupie…? – spytałam niepewnie czerwieniąc się. – Iza znów przystanęła i popatrzyła się na mnie.
– Chciała bym, abyś przestała się przejmować czymkolwiek. Twoje myśli mają krążyć tylko wokół jednego – jak być dla mnie lepszą, bardziej usłużną i atrakcyjniejszą sunią, nic więcej. – Mówiła patrząc się mi w oczy
– Sądzę, że twoja nowa pozycja w banku jest dobrym początkiem. – Uśmiechając się, pociągnęła mnie za sobą. – Szłam z wypiekami na twarzy ze wstydu. To był inny rodzaj poniżenia, sięgający dużo głębiej.
– Chcesz ze mnie zrobić taką kompletną „blondynkę”… – powiedziałam lekko uśmiechając się. Iza popatrzyła na mnie
– Nie, ja chcę z ciebie zrobić żywą lalkę do seksu, która będzie miała wygląd pustej blondyneczki… – powiedziała Iza szokując mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć. Jednak moja fantazja już odegrała mi film w głowie, w którym klęczałam w latexowym kostiumie, w którym była wycięta tylko jedna dziura, na moje usta, a mężczyźni po kolei podchodzili i spuszczali się w nie… Byłam zgubiona. Wiedziałam, że to jest to. Ten rodzaj absolutnego poniżenia, absolutnego poddania, uległości…, wstydu… – tego chciała moja natura.

Stałyśmy już pod zakładem fryzjerskim. Iza otworzyła drzwi i weszłyśmy razem. Zakład był dość duży, na 10 miejsc. Widziałam w rogu od razu wejście do gabinetu kosmetycznego. Leciała przyjemna muzyka, masa klientek siedziała wlepiona w gazety. Po chwili podeszła do nas atrakcyjna blondynka.
– Cześć Iza
– Cześć Kasia – przywitały się obydwie. Po chwili Kasia spojrzała na mnie
– Czy to jest ta twoja ładna sunia – powiedziała stonowanym głosem. Od razu zrobiłam się czerwona.
– Tak to „Wiolka”. – Przedstawiła mnie Iza. Kasia zaprowadziła nas od razu do osobnego pokoju. Był on w sumie dla wybranych gości, tak sądziłam, ale w naszym przypadku dla odosobnienia. Zrozumiałam, że Kasia była właścicielką zakładu i musiała być blisko zaprzyjaźniona z Izą. Byłam trochę zazdrosna o to, że nie wiedziałam nic o tej znajomości. Widziałam, jak inne dziewczyny się na mnie patrzyły. Dla nich też byłam suką… czyżby też wiedziały? Na samą myśl zrobiło mi się gorąco. Gdy weszłyśmy do pokoju, Iza wzięła ręcznik i położyła na fotelu
– Usiądź – powiedziała do mnie. – Wolę, żeby ci nie zabrudziła fotela – powiedziała do Kasi, która się głośno roześmiała. Ale ciekło ze mnie naprawdę…

Siedziałam tak chwilę i słuchałam rozmowy między moją panią a właścicielką zakładu. Patrzyłam na siebie w lustro i myślałam, jak mam wyglądać. Przypominałam sobie zdjęcia takich suczek, które pokazywała mi Iza. Uświadomiłam sobie, że większość z nich była blond, ale niektóre z nich przypominały swoim wyglądem naprawdę takie lalki z „sex shopu”. „Lalki…” skojarzyły mi się słowa mojej właścicielki… ja też miałam zostać taką lalką…
– Więc jaką fryzurę chcesz jej zrobić – spytała Kasia Izę.
– Nie wiem dokładnie, ale ma wyglądać jak taka tania kurewka… – powiedziała moja pani. – Kasia uśmiechnęła się do mojego odbicia lustrzanego
– Więc musimy zupełnie wybielić jej włosy odpowiedziała.

Serce biło mi mocno. Chciałam przypodobać się mojej pani i pokazać, że zgadzam się na bycie jej suczką.
– Mogę coś dodać – spytałam.
– Oczywiście laleczko – odpowiedziała Iza.
– Więc… chciała bym mieć takie prawie białe włosy, proste z grzywką przyciętą równo na wysokości brwi, a boki i tył na wysokości ramion, tak, abym mogła nosić kokardki… – przerwałam, gdy zabrakło mi tchu
– Tak mają wszystkie dobre suczki przycięte włosy… – Iza popatrzyła się na mnie z zadowoleniem.
– To jest dobry pomysł – powiedziała – Tyle, że takie głupie małe kurewki mają wydepilowane zupełnie brwi, a zamiast nich narysowane tylko cienkie kreski… . Popatrzyłam się w oczy jej odbicia lustrzanego. Zdawałam sobie sprawę, że zmieni to mój wygląd radykalnie, i gdy wyjdę z salonu, będę miała naprawdę wygląd takiej głupiej taniej kurwy. Mimo to poczułam takie mrowienie między nogami i aż czułam, jak ze mnie leci
– Tak Pani – powiedziałam
– I mają takie mocno nadmuchane usta… – dokończyłam. Iza roześmiała się zdumiona i Kasia też się na mnie patrzyła z niedowierzaniem
– Skąd wytrzasnęłaś taką idiotkę – powiedziała do Izy. Reakcja mojego ciała była natychmiastowa…
– Takie usta sprawimy ci jeszcze przed urlopem suniu – powiedziała moja pani i poklepała mnie jak pieska po głowie. Międzyczasie miałam wypieki na policzkach.

Po chwili poczułam, że chce mi się siku i spytałam o pozwolenie. Wstałam i poszłam do toalety. Podczas chodu czułam jak mocno śliska jestem i jak ciężko mi złączyć nogi. Byłam napuchnięta między nogami i zupełnie mokra. Nawet uda od wewnątrz miałam już mokre. Gdy siadając na toalecie dotknęłam się, zorientowałam się, że moja cipka jest nabrzmiała a wargi tak napuchnięte, że aż twarde. Sutki stały mi pod koszulą. Gdybym się teraz nawet krótko popieściła, doszła bym od razu. Ale Iza by to wiedziała… Wstałam i chciałam się podetrzeć, ale… nie zrobiłam tego… tak było to bardziej poniżające. Jeszcze bardziej mokra poszłam z powrotem. Weszłam do gabinetu i chciałam usiąść, gdy Kasia pokazała mi ręcznik, na którym siedziałam. Była tam duża plama od moich soków.
– Czy nie nosisz majtek? – Spytała mnie właścicielka zakładu srogo. Wiedziałam, że to jest gra, w której ja jestem uległą suką.
– Nie proszę Pani… – odpowiedziałam.
– Wiesz, że za to powinnaś być ukarana?
– Tak proszę Pani – odpowiedziałam ponownie. Gotowało się we mnie.
– Więc są dwa sposoby, aby taką mała, niegrzeczną suczkę ukarać – kontynuowała. Grałam swoją rolę świetnie, a Iza obserwowała tą grę
– Pierwszy, to jest porządne lanie… a drugi jest nieco bardziej poniżający… można by ci założyć pieluszkę, jak małej dziewczynce… – Zaczerwieniłam się od razu. Nie spodziewałam się tego. Moja fantazja na poczekaniu odegrała mi film, w którym jestem pierw przebierana jak małe dziecko leżąc na plecach, i jest mi zakładana pielucha… chwilę później widzę siebie idącą prze miasto, a spod mojej mini spódniczki wystaje biały pampers… ludzie wytykają mnie palcami i śmiejąc się ze mnie, jestem poniżona do granic… Moje soki sączą się po moich udach. Nie znałam tego, ale to zboczone wyobrażenie powodowało we mnie niesamowite uczucie. Popatrzyłam na Izę i zobaczyłam, że na niej ta Kasi fantazja również się odbiła. Też była wyraźnie podniecona.
– Sądzę że taka nieposłuszna i brzydka dziewczynka jak ja powinna zostać pierw mocno ukarana a potem przebrana w pampersa, aby się mocniej wstydziła… – powiedziałam głosem małej dziewczynki. Zastała cisza. Czułam wyraźne podniecenie u wszystkich trzech z nas.
– Mogę ja ją ukarać – zwróciła się Kasia do Izy
– Ależ oczywiście kochanie i nie oszczędzaj jej tyłka. – Odpowiedziała moja pani.

Właścicielka zakładu wyszła na chwilę i przyszła trzymając w ręku cienki skórzany pasek.
– Wejdź kolanami na fotel i wypnij tyłek. – Oczywiście zachowałam się tak, jak uczyła mnie Iza. Zsunęłam spódniczkę, po czym zrzuciłam koszulę. Stałam nago, pomijając buty. One patrzyły zdumione. Podeszłam do fotela i weszłam kolanami na jego szerokie oparcia. Miałam przy tym bardzo nieprzyzwoicie rozwarte uda. Cofnęłam się nieco i wypięłam tyłek. Moje zwisające cyce obleśnie przewiesiłam przez niskie oparcie fotela.
– Ale ta suka ma rozruchany tyłek… – powiedziała Kasia gdy stanęła za mną z paskiem.
– Co ty z nią robisz… – spytała retorycznie Izy.

Ja w tym czasie widziałam się w lustrze. Nie tylko swoją rozpaloną twarz, ale i z tyłu, poprzez odbicie lustrzane. Mając tak mocno wypięty tyłek i szeroko rozstawione kolana widziałam dokładnie swoją zupełnie widocznie mokrą cipkę. Jednak to, o czym mówiła Kasia, to był moja druga dziurka, mój odbyt. Był lekko rozwarty nawet bez wczesnego stymulowania. Wyglądał po prostu na „często używany”. Pierwszy raz widziałam swój tyłek w ten sposób, ale zawstydzało i podniecało mnie to tak samo.
– Ja do niczego jej nie zmuszam – powiedziała po chwili Iza
– Moja wyuzdana suczka to po prostu lubi…- Roześmiały się obie, po czym Kasia machnęła paskiem w powietrzu
– Teraz jej złoję ten słodki tyłek.
– Ale tak, aby zostały pręgi…– powiedziała Iza.

W sumie dostałam 50 soczystych batów. Bolało mocno i było bardzo poniżające. Dodatkowym poniżeniem było liczenie i skomlenie…
– 21, aaaah, 22 mmmmh – Moje odbicie lustrzane pozwalało mi oglądać efekty bicia bezpośrednio, widziałam swój tyłek z czerwonymi pręgami. Gdy Kasia skończyła widziałam jak Iza siedzi na kozetce i się onanizuje. Po chwili Kasia poszła do biura i wróciła z takim dużym dildo przymocowanym do pewnego rodzaju majtek. Założyła to, gdzie Iza wypięła swój goły tyłek w jej kierunku. Pierwszy raz widziałam ją w takiej jakby uległej pozycji. Gdy doszła do orgazmu, zamieniły się. Kasia zrzuciła spódniczkę (nie nosiła bielizny) i ona wypięła tyłek. Tym razem Iza wsunęła jej dildo bezpośrednio w tyłek, nie dotykając nawet jej cipki. Przypuszczałam, że to był rodzaj dominacji…. Po chwili i Kasia doszła do orgazmu. Ja nadal nago w tej poniżającej pozycji, rozpalona jak suka klęczałam na fotelu. Pragnęłam aby i mnie doprowadziły, ale nic z tego.
– Ubierz się suko – usłyszałam tylko od Izy. Zrobiłam jak mi kazała. Założyłam koszulę zostawiając jak poprzednio trzy guziki otwarte i następnie spódniczkę, której pas też posłusznie podwinęłam, aby znów była bardzo krótka. One też doprowadziły się do porządku.
– Okręć się – powiedziała do mnie Iza po chwili. Zrobiłam jak mi powiedziała, okręcając się powoli wobec własnej osi.
– Stop. Stałam teraz tyłem do nich.
– Jak uważasz?
– Wygląda jak powinno – odpowiedziała właścicielka zakładu. Gdy spojrzałam w lustro, widziałam, że spod spódniczki, na prawym udzie widoczne jest kilka eliptycznych pręg po pasku. Na żądanie Izy podniosłam spódniczkę i zobaczyłam teraz a bliska, że cały tyłek jest w czerwonych, czasem purpurowych pręgach. Moja pani przywołała mnie gestem do siebie.
– Zanim zaczniemy ci ścinać włosy, pójdziesz do apteki i kupisz pieluchy, takie, aby ci pasowały i puder do tego, zrozumiałaś? – Zaczerwieniłam się
– Tak Pani – odpowiedziałam posłusznie. Boże, to miało się naprawdę stać! Dostałam pieniądze i wyszłam z gabinetu. Zobaczyłam, że salon już prawie opustoszał, przeszłam obok dziewczyn które stały teraz w małej grupie i wyszłam słysząc ich chichot.

Byłam tak napalona, że sam fakt, że byłam nieprzyzwoicie ubrana, miałam wypieki na twarzy i ślady od batów widoczne spod spódniczki, nie hamował mnie. Widziałam jak mężczyźni się na mnie patrzą. Byłam rozpalona. Nawet kilka usłyszanych poniżających komentarzy mi nie przeszkadzało w drodze do apteki. Byłam suką a aktualnie, to oddała by, się chyba każdemu na środku ulicy jak suka. W aptece stało przede mną kilka osób. Za chwilę i za mną uzbierało się kilka osób. Słyszałam jak jakieś młode dziewczyny szepcą… wiedziałam, że na mój temat.
– Proszę – usłyszałam nagle. Była moja kolej.
– Czy ma pani… pieluchy – w tym momencie uświadomiłam sobie, jak poniżające jest to co robię i jak bardzo mnie to podnieca – typu pampers… dla dorosłych…? – Ekspedientka popatrzyła na mnie,
– Na jaki rozmiar? – spytała ponownie.
– Eee, 36, powiedziałam i poczułam jak się czerwienię. Dziewczyny za mną chichotały się. Ekspedientka popatrzyła się na mnie znów
– To mają być pełne? – Spytała ponownie
– No, takie jak dla dzieci, tylko większe… – odpowiedziałam czerwona jak burak. Postawiła opakowanie na ladzie. Miałam taką świadomość, że ona wiedziała, że to dla mnie
– I do tego puder poproszę. Niestety nie było takich reklamówek, więc szłam z powrotem z pampersami dla dorosłych i pudrem w ręku do salonu fryzjerskiego.

Gdy weszłam do salonu, dziewczyny już sprzątały. Gdy zobaczyły mnie stanęły jak wryte widząc pieluchy i puder w moich rękach. Jednak nic nie powiedziały. Czekałam w gabinecie chyba z 10 min, zanim Iza i Kasia przyszły.
– Jesteś? – spytała retorycznie Kasia. Przytaknęłam. Obejrzała opakowanie i wyciągnęła jedną z pieluch.
– Podciągnij spódniczkę i połóż się na kozetce – rozkazała. Wiedziałam, że ten moment nadejdzie. Wstydziłam się bardzo, ale to poniżenie mnie ogromnie podniecało. Położyłam się i automatycznie podniosłam nogi do góry, rozkładając je… To było zdecydowanie najbardziej poniżające co dotychczas zrobiłam. Leżałam na środku pokoju na kozetce z podniesionymi i rozłożonymi udami i dwie kobiety śmiejąc się, patrzyły mi prosto między nogi. Gdy właścicielka salonu podkładała mi pod tyłek pieluchę Iza opowiadała jej jaką jestem małą bezwstydną szmatą i jaką mam rozruchaną cipkę i tyłek.







Leżałam tak na przygotowanej już pieluszce i Kasia sypała puder jak dziecku między nogi. Nagle stało się coś, z czym się nie liczyłam w ogóle… Pukanie do drzwi. Moją pierwszą reakcją było złożenie nóg aby się podnieść, ale Iza nie pozwoliła mi
– Rozłóż nogi suko… mocniej. – Więc zrobiłam jak mi kazała. Złapałam się rękami za uda i przyciągnęłam rozwierając je bardziej do siebie. Do pokoju wszedł nagle młody chłopak!!! Stał lekko z boku i patrzył na mnie. Zrobiłam się jak burak. Moje wypieki ze wstydu czułam jak nigdy dotąd. Ale nie śmiałam nawet protestować…
– Ja… ja szukam Mireli – wydukał.
– One się pewnie przebierają – odpowiedziała, po czym podeszła do drzwi.
– Mirela, Renia, Aga! – krzyknęła.
– Już idziemy! – usłyszałam głos nadchodzących dziewczyn. Mój wstyd mnie przerastał! Gdy weszły i zobaczyły mnie w tak poniżającej pozycji, aż westchnęły.
– To jest Wiolka, moja suczka – przełamała ciszę Iza. Ona ma 24 lata, ale nadal się moczy… dziś też, więc pierw została ukarana, jak widzicie, a teraz zakładamy jej pieluszkę… Gdy to mówiła, Kasia poprawiła pieluchę, po czym zapięła ją po bokach na lepy.
– Możesz wstać – powiedziała. Więc też tak uczyniłam i stałam teraz w obliczu moich rówieśników, poniżona jak nigdy dotąd. Kasia wyprowadziła ich w końcu za sobą i wyszli. Zostałam sama z moją panią na chwilę.
– Wstydziłaś się, prawda?
– Tak, przecież wiesz jak bardzo poniżające to było! – odpowiedziałam z lekkim żalem w głosie. Iza podeszła do mnie i przytuliła. Potem podniosła moją twarz i popatrzyła mi w oczy.
– Podniecało cię to poniżenie, prawda? – spytała cicho. Milczałam chwilę
– Tak… bardzo… – odpowiedziałam szczerze.
– Czy chcesz, abym nadal to robiła? – Znów chwila niepewności
– Tak… – odpowiedziałam.
– Jak będziemy w domu potem, przyprawię cię o całą masę niesamowitych orgazmów, ale teraz w końcu do fryzury, OK? – Uśmiechnęłam się
– OK – odpowiedziałam.

Po chwili siedziałam już w fotelu (w pampersie) i one robiły mi fryzurę… Międzyczasie, gdy działała farba, Kasia usunęła mi fachowo takim dziwnym urządzeniem brwi. Trwało to wszystko dość długo. Przez cały czas nie wolno mi było patrzeć w lustro, byłam odwrócona. Potem ściąganie folii aluminiowej, mycie włosów. Następnie suszenie, prostowanie i układanie. Następnie właścicielka zakładu zrobiła mi makijaż i w końcu mogłam podejść do lustra. Czułam się dziwnie… podeszłam. Zdziwiłam się! Myślałam, że będę wyglądała jakoś odpychająco, ale nie. Nie wiedziałam, czy to kwestia podniecenia, ale podobałam się sobie. Platynowo jasne włosy, proste z grzywką przyciętą nad oczami, mocnym makijażem i cieniutkimi kreskami zamiast brwi, narysowanych lekkim łukiem, które było widać w tej fryzurze dopiero po odchyleniu włosów. Wyglądałam jak prawdziwa kurewka z filmów porno, jak prawdziwa suczka. Kasia wyszła, po czym wróciła po chwili trzymając w ręku różowe wstążki. Podeszła do mnie i jak małej dziewczynce założyła pierw jedną potem drugą wstążkę. Widziałam się w lustrze. Wyglądałam naprawdę jak taka słodka idiotka do walenia, jak lalka do seksu.
– Perfekcyjnie – mówiły obydwie.
– OK, teraz wstań i pokaż nam się w całości – powiedziała Kasia.

Obydwie patrzyły się na mnie, gdy wstałam. Poprawiłam odruchowo spódniczkę, czując przy tym wyraźnie pampersa. Zdawałam sobie sprawę, że spódniczka nie zakrywa przynajmniej z tyłu plastikowej pieluchy.
– Obróć się – rozkazała Kasia i uczyniłam też tak. Wyglądasz wyjątkowo… – powiedziała Kasia. Zdawałam sobie sprawę, że ona robiła mnie według własnych wyobrażeń. Była zboczoną lesbijką. Iza patrzyła na mnie z pożądaniem.
– Jak lalka… – dodała – moja Barbie. Obejrzała mnie jeszcze dokładnie, po czym klepnęła w tyłek (a właściwie pampersa)
– Poczekaj na mnie z przodu, ja zaraz przyjdę. Wyszłam do salonu i stałam tak oglądając się w lustrze, gdy one w gabinecie na zapleczu rozmawiały. Gdy patrzyłam na siebie, docierało do mnie, że z dnia na dzień stawałam się zabawką obcej kobiety. To się tak daleko posunęło, że stałam teraz w pampersie, w mini i ogólnym wyglądzie kurewki i zastanawiałam się, jak daleko to ma jeszcze pójść. To uzależnienie jednak działało na mnie dobrze. Czułam się u Izy bezpiecznie. Robiłam wszystko z własnej woli. Byłam przekonana, że miała rację. Byłam po prostu nimfomanką, kurwą, luk suką… ona to we mnie wyzwoliła. Myślałam sobie, że żadna kobieta nie powinna być taka jak ja, taka łatwą… i napalona…, a że byłam taka, to sądziłam, że Iza dobrze robi, poniżając mnie w ten sposób. Na to sobie zasłużyłam. Chciała abym była suką, więc będę, chciała, abym zachowywała się jak pusta blond idiotka, więc będę taka. Obecnie posuwało się to tak daleko, że wyzbywałam się własnej godności i dumy. Stawałam się powoli „czymś”. Jednak im dłużej o tym myślałam tym bardziej podniecało mnie to. Moje własne odbicie w lustrze potwierdzało moje odczucia.

W końcu Iza wyszła i opuściłyśmy zakład. Było już szaro na dworze.
– Wiesz o tym, że widać pieluchę z pod spódniczki? – Spytała Iza patrząc się na mnie.
– Wiem… – odpowiedziałam ulegle
– To dobrze, bo pojedziemy do domu autobusem.
– Proszę, nie rób mi tego…, wstydzę się… – mówiłam szczerze. Na samą myśl zrobiłam się czerwona.
– Ani słowa, zrozumiałaś?! – Przytaknęłam i szłam trzymana za rękę jak mała dziewczynka. Musiałam dla przypadkowych przechodniów wyglądać jak ostatnia kretynka. Pomijając już, że niektórzy dostrzegli pieluchę spod spódniczki, moje różowe kokardki i mocno rozjaśnione włosy z dość ostrym makijażem stawiały mnie w jednoznacznym świetle. Dla nich byłam zwykłą kurwą. Podniecały mnie lubieżne spojrzenia facetów.
– Wielu z nich właśnie sobie ciebie wyobraża na kolanach z ich kutasami w ustach – skomentowała Iza widząc to.

Niektórzy przystawali i słyszałam chichot albo obelżywe komentarze. Jednak krótko przed za tłumionym przystankiem Iza zatrzymała taksówkę. Pojechałyśmy do domu i dziękowałam jej kilka razy, że się zlitowała. Gdy weszłyśmy do domu, Iza kazała mi iść do sypialni. Po chwili wróciła z koszykiem w którym były nasze „zabawki”. Wyciągnęła z koszyka taką jakby maskę, której dotychczas nie widziałam. Z obydwu stron wystawał gumowy członek. Zanim domyśliłam się, Iza podeszła do mnie i kazała mi otworzyć usta. Zrobiłam też, co mi rozkazała. Iza założyła mi maskę na twarz wsuwając w usta tym samym gumowego kutasa długości jakiś 5, może 6cm. Zapięła z tyłu głowy zapięcie i pchnęła mnie na łóżko. Z maski wystawał po zewnętrznej stronie też gumowy kutas, lecz dłuższy i grubszy. Leżałam teraz i patrzyłam się, jak stanęła nade mną, i rozebrała się do naga. Usiadła okrakiem na mojej twarzy wsuwając sobie w cipkę dildo. Czułam się dziwnie poniżona, ale w inny sposób… Jak był była naprawdę gumową lalką stworzoną tylko do seksu. Iza miała zamknięte oczy i dyszała z podniecenia

– hmmmm…, aaaaah. Jej mokra cipka robiła odgłosy zatrzymując się na masce. Była coraz bardziej mokra i Iza coraz bardziej dyszała – aaaaaaah, mmmmmmh. Po niedługiej chili jej soki ściekały mi po policzkach i szyi. Coraz gwałtowniej się ruszała. Szalała wprost, a ja leżałam jak kukła i patrzyłam się na nią. Zazdrościłam jej, bo też byłam rozpalona. – Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaah, mmmmmmmmmmmmm, ooooo tak, o tak, aaaaaaaaaaaaaaah – jej ciało spięło się z długim orgazmie, a jej soki prawie eksplodowały, lejąc się mi na twarz, szyję i nawet włosy. Upadła obok mnie, nic nie mówiąc. Też się nie ruszałam. Po kilku chwilach spojrzała się na mnie.
– Teraz kolej na ciebie suniu – powiedziała.
– Ale pierw mnie wyczyść – językiem – dodała.

Uklęknęłam, po czym odpięłam maskę. Iza również się odwróciła i wypięła tyłek rozkładając przy tym nogi.
– Wyliż mnie dokładnie i wszędzie. Powoli zbliżyłam się do jej intymności i zaczęłam ją wylizywać jak prawdziwa suka. Cipkę, odbyt, wsuwałam nawet język do odbytu. Lizałam ją i spijałam z niej jej soki łykając je.
– Dosyć – powiedziała po kilku minutach. Połóż się na plecach. Położyłam się na plecach, tak jak mi kazała. Już automatycznie rozłożyłam szeroko nogi. Iza stała chwile nade mną i patrzyła się na mnie. Ja nadal miałam na sobie pieluchę…
– Ty moja głupia cipko – powiedziała, po czym uklęknęła między moimi nogami i rozpięła pieluchę. Następnie wzięła nawilżane chusteczki i zaczęła wycierać mnie dokładnie między nogami.
– Jesteś bardzo mokra, podnieca cię to ty mała bezwstydna dziwko, hm…? – Oczywiście leżałam czerwona na twarzy. Ale naprawdę mnie to podniecało.

Gdy Iza mnie dokładnie między nogami wyczyściła, wzięła do ręki żel i wysmarowała sobie nim całą dłoń. Wiedziałam co teraz nastąpi. Oczywiście miało to być doprowadzenie mnie do orgazmu w najbardziej poniżający sposób.
– Podnieś nogi i rozszerz pośladki, chcę cię zerżnąć ręką w tyłek. – Zrobiłam, jak mi kazała. Iza pieściła mój odbyt najpierw jednym palcem, potem dwoma, następnie trzema… szybko się podniecałam. Następnie poczułam mocniejszy nacisk i energiczne posuwiste ruchy. Jak poprzez mgłę widziałam, że moja pani ma swoją cała dłoń i część przedramienia zanurzoną w moim tyłku. Myślałam, że zwariuję z ilości doznań… – Ohhhhh, mmmmmmmmmmmhhh – jęczałam głośno. Orgazm przyszedł kilkukrotnie, targając moje zmysły… Leżałam teraz kompletnie wycieńczona. Iza stała nade mną i wycierała ręce w ręcznik

– Leż tu, zaraz przyjdę – powiedziała i zniknęła na chwilę wracając z powrotem z aparatem cyfrowym.
– Podnieś mocno nogi do góry i rozszerz swój rozruchany tyłek. – Niedługo będziesz musiała nosić naprawdę pieluchę, aby nie robić pod siebie… – mówiła, śmiejąc się ze mnie i pstrykając w tym czasie mnóstwo zdjęć. Starałam się być dobrą suczką i rozłożyłam nogi, po czym rozsunęłam mocno pośladki, tak, ab było widać dobrze „moje wnętrze”. Rozsuwając pośladki, czułam jak szeroko rozwarta jest moja dziurka…

Po krótkim czasie znów byłam podniecona. Po części poprzez ciągłe dotykanie się między nogami, po drugie poprzez upokarzające komentarze Izy. Iza rzuciła mi tego wielkiego gumowego kutasa.
– Zrób to teraz sama suko – powiedziała. Tak jak mi też powiedziała, wsunęłam sobie wielkiego gumowego dildo sama w tyłek i onanizowałam się będąc przy tym fotografowana… Tej nocy obudziłam się jeszcze raz i użyłam wielkiego czarnego „kochanka”…