Bo na działkach… (część 5)

Przeczytano: 1 240 razy
Bo na działkach... (5)

Bo na działkach... (5)Od dawna nie byłem na swojej działce przez chroniczny brak czasu, lecz w końcu stwierdziłem, że trzeba zobaczyć „pańskim okiem”, co się tam dzieje. Latem byłem na niej częstym gościem, a to głównie za sprawą Moniki, z którą regularnie tam właśnie seksowałem się, to znaczy wykorzystywałem jej wszystkie otworki na wszystkie możliwe sposoby, dając upust nie tylko jej chuci, ale także gwoli własnego zaspokojenia.

Poszedłem więc ubrany jak na połowę listopada wypada – ciepła kurtka, rękawiczki, że o ciepłych spodniach sztruksowych nie wspomnę. Działka sprawiała smętne wrażenie – drzewa, krzewy bez liści, gdzieniegdzie zwarzone przez przymrozki resztki kwiatów. Pocieszałem się jedynie myślą, że napalę w moim kominku i po jakiejś godzinie lub dwóch zrobi się ciepło w domku. Raźno zabrałem się za rozpalanie w nim i po paru minutach ogień przyjemnie buzował w kominku, rozsiewając wokoło przyjemne ciepło. Z barku wyciągnąłem butelkę wódki, nalałem sobie kieliszek i jednym haustem go wypiłem… a potem drugi i trzeci – czułem, jak przyjemne ciepło rozlewa się wewnątrz mojego ciała. No, pomyślałem, da się żyć… a może i coś pożytecznego zrobię. Zabrałem się więc za małe sprzątanie, podkładając nowe szczapy do kominka, porządkując szafki i nawet się nie spostrzegłem, jak na zewnątrz zrobiło się już mocno szaro i ponuro. Zapaliłem parę świeczek. Rozsiadłem się w fotelu, nalałem sobie kolejny kieliszek, gdy usłyszałem ciche pukanie do drzwi.
– Proszę – powiedziałem wlewając do ust zimną wódkę.
– Mogę? – usłyszałem znajomy głosik Moniki. – Liczyłam na to, że spotkam cię w tutaj…
– Wchodź, wchodź… też się za tobą stęskniłem – odparłem.
– Ale ja jestem z obstawą, bo sama bałam się iść po ciemku na działkę – mówiła Monika wchodząc do środka.
– Miejsca jest dosyć, wchodźcie – powiedziałem, chociaż w głębi byłem zły, że ciągnie za sobą jakiś „ogon”, który będzie przeszkodą w ewentualnym seksie z nią.

Za Moniką wszedł opatulony w puchową kurtkę facet. Gdyby to była dziewczyna, to pół biedy, a gdyby to była jej koleżanka, z którą we trójkę czyniliśmy małe orgietki na mojej działce, to byłoby super. A tu FACET, konkurent… Ale cóż, gościnność zobowiązuje.
– Jestem Patryk – odezwał się pierwszy wyciągając w moim kierunku dłoń.
– Miło mi – oparłem ściskając mu wyciągniętą rękę. – Rozbierajcie się, bo już jest ciepło od kominka… Coś do picia?
– Dla mnie wiesz, to, co lubię – z uśmiechem powiedziała Monika i przytuliła się do mnie, dając mi jednocześnie długi pocałunek w policzek. – A Patryk wódeczką nie pogardzi, prawda? – bardziej stwierdziła niż go zapytała się.

Sięgnąłem do barku po jej ulubioną brandy i po szkło dla dodatkowego gościa. Polałem i wzniosłem swój kieliszek w górę, spoglądając znacząco i z wyrzutem na Monikę, która wypiła spory łyk i powiedziała:
– Z Patrykiem znamy się od ładnych kilku lat i zgodził się towarzyszyć mi na spacerze, a szczerze mówiąc to wyszłam, żeby zobaczyć, czy ciebie tu nie ma. Nawet nie wiesz, jak się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam dym z komina na twojej działce – szczebiotała – no i już nic nie mogło mnie odwieść od wstąpienia do ciebie. Chyba nie gniewasz się na mnie – zawiesiła głos i jednym susem znalazła się na moich kolanach, sadowiąc się wygodnie, wwiercając się swoim tyłeczkiem w moje krocze. – Patrykowi opowiadałam po drodze, jakim wspaniałym jesteś facetem, bo wiesz – ciągnęła dalej swój wywód – Patryk jest dla mnie prawie jak brat, to on wspierał mnie psychicznie po moim rozwodzie.
– Tylko psychicznie? – złośliwie zakpiłem z niej, nie mogąc się pozbyć odrobiny zazdrości.
– T a k – powiedziała z naciskiem – tylko p s y c h i c z n i e, jeśli ci o to chodzi, nigdy nie zrobił żadnego niestosownego gestu wobec mnie.
– Okej Moniu – starałem się ułagodzić mało stosowna w danej chwili moją złośliwość.

Patryk siedział nie odzywając się ani słowem, lustrował pomieszczenie i jakby był trochę nieobecny. Wiedziałem, że zrobiłem mu przykrość i chcąc załagodzić sytuację wyciągnąłem w jego kierunku rękę.
– Nie gniewaj się na mnie – powiedziałem – ale jestem chyba zazdrosny o tą wspaniałą kobietę, wybacz mi mój niewyparzony jęzor.
Patryk uścisnął mi dłoń mówiąc:
– Wcale się nie dziwię, bo to, co o tobie mówiła i jak to mówiła wskazuje, że jest w tobie prawdopodobnie zadurzona.





Teraz to ja poczułem się nieswojo. Co ona mu o mnie nagadała, pomyślałem, i ile naszych tajemnic mu zdradziła, czy tak jak swojej koleżance, której zachwalała moje zdolności zadowalania i dawania satysfakcji kobietom. Lustrowałem wzrokiem Patryka… miał całkiem interesującą twarz, taka trochę jakby dziewczęcą (a może tylko mi się tak wydawało), bujne długie włosy na głowie i leciutki zarost pod nosem. Może się podobać kobietom, pomyślałem, i polałem kolejną porcję „wody rozmownej”, stuknąłem się szkłem z Patrykiem…
– Za zdrowie pięknej i namiętnej kobiety, która jest teraz z nami – powiedziałem i wzniosłem kieliszek w górę.
– Za zdrowie Moniki – zawtórował Patryk.

Alkohol zaczynał czynić swoje przypisane dzieło, ciepło rozchodzące się od kominka wspomagało jego działanie, Monika kokosząca się na moim już dobrze stwardniałym kutasie i spoglądający na to wszystko Patryk sprawiało, że atmosfera zaczynała się robić coraz luźniejsza, a rozmowy coraz swobodniejsza… i jak to w końcu bywa, zeszła na temat seksu. Monika siedziała nadal na moich kolanach, lecz co rusz poprawiała się, aż wreszcie nie wytrzymała i powiedziała:
– Czuję, że nadal mocno na ciebie działam, bo ten twój korzeń ciśnie mnie w tyłek jak cholera, zrób coś z tym…
– Ale co? – spytałem.
– Jakbyś nie wiedział!
– Teraz?… Tutaj?…
– Tak, teraz i tutaj… i to szybko! – ekstatycznie wyrzuciła z siebie Monika.
– Ale Patryk…
– A co ci on przeszkadza? Nie chcesz już mnie? – rzuciła wyzywająco patrząc mi prosto w oczy.
– Oczywiście, że ogromnie cię chcę! No to przecież wiesz, jak to zrobić – odparłem i zanim zdążyłem jeszcze cokolwiek powiedzieć Monika już rozsunęła zamek błyskawiczny i błyskawicznie zapuściła rękę do wnętrza spodni, by po chwileczce zręcznie wyłuskać ze spodenek mojego nabrzmiałego penisa i wystawić go na widok siedzącemu naprzeciwko Patrykowi.
– Prawda, że ładny „korzonek” – zwróciła się Monika do Patryka, trzymając dwoma palcami i wystawiając go w całej okazałości.
– Kształtny – skwitował Patryk. – Nie to co mój – dodał ze smutkiem w głosie.
– Jak to? – zdziwiła się Monika. – Penis to penis, nie ma brzydkich czy niekształtnych, są tylko większe lub mniejsze, prawda?
– To prawda – przytaknąłem.
– Ale ja mam… – Patryk zawiesił głos – nietypowego, i dlatego stronię od kobiet… nie chcę się błaźnić.
– Nie żartuj Patryk – powiedziałem. – Różne już w życiu widziałem i nic mnie nie zdziwi, więc jak możesz tak mówić…
– Jakbym się nie wstydził, to bym ci go pokazał, ale jest Monika więc… sam rozumiesz…
– Patryk, jak możesz – obruszyła się Monika – jesteś moim najlepszym kolegą, przyjacielem, coś jakby rodziną i jak możesz tak mówić, że się mnie wstydzisz. Byłeś przy mnie w najtrudniejszych chwilach mojego życia, widziałeś mnie w różnych sytuacjach i czasem w niekompletnym stroju nawet… i patrz… ja się ciebie nie wstydzę, siedzę facetowi na kolanach, trzymam w garści jego nabrzmiałego i ociekającego już sokami podniecenia kutasa, bawię się nim na twoich oczach, a ty takie teksty mi walisz… jak możesz…
– Nie pozostaje ci nic innego – powiedziałem – jak nam go pokazać, a my ocenimy… prawda Moniko – zwróciłem się do niej całując ją w płatek ucha.
Moniką wstrząsnął dreszcz… wiedziałem, że to lubi i mocno działa na jej podniecenie.
– Oczywiście! – przytaknęła. – Wyciągaj go i to już!!! – dodała głosem nie znoszącym sprzeciwu.

Patryk z ociąganiem wstał i powoli zaczął rozpinać spodnie, które po chwili opadły w dół z szelestem, sięgnął dłońmi w kierunku spodenek i kciukami zahaczył o gumkę, lekko je zsunął w dół i przestał.
– Nie mogę się przełamać – stwierdził – i powiem szczerze boję się waszej reakcji…
– No wiesz… – jednocześnie z Moniką powiedzieliśmy te słowa. – Tu są sami swoi, a tego „mojego tu” faceta to już w ogóle nie powinieneś – ciągnęła Monika. – Pokazuj natychmiast, bo jak nie, to ja za ciebie ściągnę ci te gatki! – dokończyła.
Patryk chcąc nie chcąc powoli zaczął ściągać spodenki w dół, schylił się zsuwając je aż do kolan, po czym powoli zaczął się prostować i… naszym oczom ukazał się jego kutas, można powiedzieć kutasik. Faktycznie, był malutki, króciutki i grubiutki, a co najdziwniejsze, nie widać było pod nim zwisającego worka z jądrami. Patryk stał skrępowany przed nami. Zapadła niezręczna cisza. Pierwszy zdecydowałem się przerwać tę ciszę mówiąc:
– Kutas, jak kutas, i jak mówiła Monika są duże i małe, wiec cóż dziwnego w twoim?
– No właśnie – zawtórowała Monika – jest teraz mały, ale jak się go podnieci to i się powiększy…
– Ale to nie jest największy mój problem – odezwał się Patryk – ale to… – i usiadł na kanapie rozkładając na bok nogi i podciągając swojego małego penisa w górę – ale właśnie to!!!

Naszym oczom ukazało się jego krocze w całej okazałości. W miejscu, gdzie u każdego faceta są jądra widniała szparka jak u kobiety. Widywałem w internecie filmiki i fotki z takimi osobami, ale teraz zobaczyłem to na żywo. Patrzyłem Patrykowi w krocze i widok takiego miejsca bardzo mnie podniecał. Monika też wpatrywała się z zaciekawieniem.
– Fiuuuu, fiuuuu – aż gwizdnęła – ależ niespodzianka… ty masz dobrze Patryk, facet i baba w jednym…
– Wcale nie – zaprzeczył – wcale nie jest tak wesoło i fajnie jak myślisz, więcej z tym kłopotu niż radości – i usiadł z powrotem schylając się, żeby naciągnąć spodnie z powrotem na tyłek.
– Patryk, nie rób tego – powiedziałem – to taki fajny widok… poczekaj… Monika, rozbierzmy się też, żeby Patryk się nie krępował i może jak nas zobaczy nago, to zrobi mu się raźniej.
– Jasne – zawołała Monika i zeskoczyła z moich kolan. – Zresztą już mi jest bardzo gorąco i za chwilkę sama bym to zaproponowała…

loading…



Stojąc błyskawicznie pozbyła się swetra i koszulki, którą pod nim miała, świecąc bielutkim biustonoszem na tle jej opalonego ciała. Zrzuciła buty i rozpiąwszy spodnie ściągnęła je razem z figami w dół. W tym czasie ja także pozbyłem się ubrania. Patryk nadal siedział z opuszczonymi do pół ud spodniami.
– A ty co? – spytałem. – Chcesz odstawać od nas? Ściągaj te chałaty!
Za niedługą chwilę wszyscy byliśmy bez ubrań. Ciepło bijące od kominka przyjemnie grzało ciało. Monika zbliżyła się do mnie, przytuliła się mocno, spojrzała mi w oczy i pocałowała w usta.
– Jakże mi tego brakowało – powiedziała.
– Mnie także – odparłem. – Witaj Patryku w naszym gronie działkowych nagusów i chodź przytul się z nami…
Patryk nieśmiało podszedł do nas. Objęliśmy go z Moniką i przytuliliśmy do siebie, a on nas również objął.
– Taką okazję należy oblać – i nie czekając na naszą reakcję Monika sięgnęła po butelkę, nalała nam i sobie, podała kieliszki i stuknęliśmy się wzajemnie. – To za nowego członka… hi hi hi – zachichotała – sorki, za dwa nowe „członki” w naszym gronie…
– I jedną dodatkową cipkę – dodałem.

Wypiliśmy i znowu objęliśmy się, przytulając się wzajemnie. Siedliśmy. Monika znowu wpakowała się mi na kolana, lecz po chwili zmieniła pozycję, siadając na moim kroczu tyłem do mnie, trochę się powierciła, sięgnęła ręką miedzy swoje uda i nakierowała mojego sterczącego penisa wprost do swojej cipki. Wszedł w nią gładko i bez oporu, jej cipka już chyba od dawna była pełna erotycznych soków, aż jego czubek oparł się o dno jej pochwy. Zamruczała z zadowolenia. Spojrzała w stronę Patryka.
– Widzę, że i na ciebie działa nasza nagość – powiedziała. – Już nie jest taki mały jak wcześniej.
Faktycznie, jego penis, który w chwili, gdy go pokazywał mierzył bodaj najwyżej 5 centymetrów, teraz urósł do jakichś 8-10. Widać go było bardziej spomiędzy jego zarostu nad łonem. Monika schyliła się jego kierunku, unosząc lekko tyłeczek i wysuwając się cipką z mojego penisa, wyciągnęła rękę w kierunku penisa Patryka i spytała:
– Mogę?
– Uhmmm – mruknął Patryk kiwając potakująco głową.

Monika pogłaskała jego kutasa. Potem wzięła go w rękę, zmieścił się w nią cały, a wręcz schował w jej przecież nie za dużej dłoni. Ścisnęła go lekko i przesunęła dłonią w dół ściągając napletek i odsłaniając główkę kutasa. Wyprostowała się i na powrót siadając nabiła się na mojego kutasa.
– Miły w dotyku – stwierdziła. – Miło jest się nim bawić, takim… – zawiesiła głos – maluszkiem – dodała. – Chciałbyś spróbować? – zwróciła się do mnie – jeśli Patryk się zgodzi, oczywiście…
– Z miłą chęcią, ale też ciekawi mnie jego cipka.
– To moja już ci nie wystarcza?
– No wiesz, jak możesz tak mówić, jak możesz tak myśleć… jestem też ciekaw… a ty nie chciałabyś zanurzyć palców w jego cipce? – spytałem.
– Bo spłoszymy Patryka niepoprawny zboczuszku – powiedziała i cmoknęła mnie w czoło.
– Wiecie – odezwał się Patryk – nigdy dotychczas nie spotkałem takich otwartych i tolerancyjnych ludzi. Wiedziałem, że Monika jest od jakiegoś czasu bardziej bezpośrednia, otwarta, ale nie myślałem, że aż tak… i powiem wam: sprawiacie mi wielką przyjemność i cieszę się, że jestem tu i chcę się bawić wspólnie razem z wami.
– Zuch chłopak – powiedziała Monika – zatem bawmy się… a ty polej, bo mi zaschło w gardle.
– Mogę ci je nawilżyć i przesmarować – powiedziałem – niekoniecznie przezroczystym płynem – i zaśmiałem się.
Patryk i Monika wybuchnęli także śmiechem łapiąc w lot aluzję do robienia loda. Monika wierciła się coraz intensywniej na moim przyrodzeniu unosząc się i opadając co chwilę.
– Nie wierć się tak – skarciłem ją – bo zaraz będzie po zawodach…
– To co, wiesz, że lubię – odparowała wiercąc się mocniej i szybciej.

Patryk patrzył na nasze igraszki a jego ręka bezwiednie powędrowała w kierunku swojego krocza… zaczął je masować, drugą ręką powoli masturbował swojego kutaska. Rozszerzył przy tym nogi pokazując różowiutką szparkę okoloną przystrzyżonym zarostem. Masował coraz mocniej i szybciej… widać nasz widok podniecał go także… i po dłuższej chwili pojawiły się u zbiegu jego krocza malutkie, lśniące kropelki. Teraz jego cała cipka lśniła w blasku świec. Patryk palcem przeniósł trochę kropli podniecenia na łebek kutaska, rozsmarował po nim i przyspieszył tempo walenia swojego konika. Jego dwa palce co rusz zagłębiały się do swojego wnętrza wynosząc na zewnątrz coraz większą ilość soków. Monika także ucichła od dłuższego czasu… tylko jej przyspieszony oddech i pomruki wskazywały na to, że nieuchronnie zbliża się do swojego finału. Mnie też niewiele brakowało, ale jak zawsze chciałem, aby nasz orgazm był wspólny. Patrząc na „dziwne” przyrodzenie Patryka i czując ujeżdżającą mnie Monikę wiedziałem, że dłużej nie wytrzymam. Przy kolejnym „dosiadzie” Moniki mój penis zadrgał i wystrzelił gorącym ładunkiem.
– Och! – jęknęła Monika i opadła całym ciężarem na niego.

Czułem, jak jej pochwa pulsuje w rytm moich kolejnych porcji spermy wpuszczanych we wnętrze jej gorącej szparki. Zacisnęła mocno uda, drżąc na całym ciele i jednocześnie głośno pomrukując z zadowolenia. Spojrzałem w stronę Patryka – z jego szparki wyciekał obficie lśniący sok podniety, a łebek jego kutasa znikał i pojawiał się w oszałamiającym tempie spomiędzy fałdów napletka. Jego uda też drżały. Monika oparła się plecami o moją pierś patrząc na poczynania Patryka. Jedną ręką gładziła moje udo, a drugą masowała sobie piersi, co jakiś czas opuszczając ją między uda, gładząc moje jądra i wystającą z jej cipki część kutasa, przeciągała palcem wzdłuż szparki i taki wilgotny od jej soków i mojej spermy dawała mi do oblizania lub też sama go ssała. Patryk tymczasem coraz głośniej pojękiwał – czekaliśmy z Moniką, ciekawi, jak wygląda finał takiej zabaw u hermafrodyty… nagle wyprężył się i z czubka jego kutasa wypłynęła gęsta, biaława sperma, ściekając po obejmujących kutaska palcach wprost w kierunku mokrej szparki… Patryk drugą ręką zagarnął ją i rozcierał po lśniącej cipce.








Monika spojrzała na mnie… rzuciła mi pytający wzrok i niewielkim ruchem głowy wskazała na Patryka. Kiwnąłem przytakująco. Monika wstała z mojego krocza i po jej udach zaczęła ściekać wypełniająca jej cipkę sperma. Podeszła do Patryka, pochłoniętego bez reszty sobą… pchnęła go na kanapę do pozycji leżącej. Popatrzył na nią wystraszonym wzrokiem. Monika położyła mu palec na ustach i siadła okrakiem na nim. Przesunęła swój tyłeczek w kierunku jego sterczącego nadal kutasika, by po chwili jego czubek znalazł się między jej udami, a ściślej mówiąc między rozgrzanymi seksem wargami, i zaczęła pocierać swoją cipkę, z której nadal wypływała moja sperma, o jego łebek. Dodatkowe porcje wypływającej spermy i soków spływały w dół w kierunku jego rozwartej cipki, powoli wpływając w jej środek. Widok to był naprawdę niesamowity. Podniosłem się także i podszedłem do nich. Pogładziłem tyłeczek Moniki. Obejrzała się uśmiechnięta. Spojrzała na mnie wymownym wzrokiem. Zrozumiałem bez słów jej zamiar – sięgnąłem w dół i dotknąłem rozpalonej cipki Patryka. Przejechałem palcem wzdłuż szparki. Zadrżał. Monika nadal przesuwała się po jego kutasiku. Pojękiwał i pomrukiwał, a jego ręce nieśmiało dotykały nabrzmiałych z rozkoszy piersi Moniki. Moje palce śmiało zaczęły gładzić jego śliską od soków i spermy szparkę, a po chwili delikatnie wsunąłem dwa palce do środka. Była bardzo ciasna, gorąca i niezmiernie płytka. Rozkoszowałem się tym, masując teraz ja jego wnętrze, jednocześnie gładząc tyłeczek Moniki. Pieściliśmy się tak już dłuższą chwilę, gdy nagle Patryk zapytał:
– Czy mógłbym polizać i posmakować Moniko twojej cipki?

Monika znieruchomiała na chwilę, spoglądając jednocześnie na mnie. Mrugnąłem do niej. Wstała i zmieniła pozycję, siadając mu nad jego głową tak, że miał dostęp do jej szparki. Patryk łapczywie przywarł do niej ustami, mlaskając z zadowolenia i wsuwając język w jej szparkę. Robiąc to Patryk wykonywał mimowolne ruchy jakby uprawiał seks. Moje palce nadal tkwiły w jego wnętrzu, ale pomyślałem sobie, a gdyby tak… Spojrzałem na Monikę. Domyśliła się moich zamiarów. Kiwnęła głową i mocniej usiadła na jego twarzy, ściskając jednocześnie mocniej uda, unieruchamiając jego twarz. Ponieważ tyłek Patryka był na brzegu kanapy więc dostęp do jego cipki był idealny. Klęknąłem między jego udami, przybliżyłem się nieco, trzymając nadal moje palce w jego cipce. Powoli je wyciągnąłem. Rozszerzyłem rękoma jego szparkę i przybliżyłem mojego kutasa do niej. Przesunąłem nim wzdłuż szparki i… będąc na wysokości widniejącego otworu pchnąłem w nią penisem. Kawałek jego znalazł się w środku Patrykowej cipki. Patryk aż podskoczył na kanapie, nie wiedząc co się dzieje, ale Monika mocno trzymała jego głowę swoimi udami. Nachyliła się i wzięła w rękę jego kutasika powoli go masturbując. Ja tymczasem powoli zacząłem posuwać cipkę Patryka. Poczułem jak się rozluźnia i mój kutas mógł teraz głębiej spenetrować śliskie, ciasne i gorące wnętrze.

Po paru minutach takiej zabawy Patryk zaczął wić się i wzdychać. Monika przyspieszyła masowanie jego penisika. Naraz poczuliśmy, że Patryk zaczyna drżeć na całym ciele. Domyśliliśmy się, że zbliża się u niego orgazm. Faktycznie… po chwili z kutasika trysnęła strużka przezroczystej spermy i jeszcze wytoczyło się kilka kropel. Jego pochwa zaciskała się konwulsyjnie na moim kutasie. Poczułem, że i ja także strzelę ładunkiem. Wycofałem się z jego wnętrza i trysnąłem na jego brzuch i trzymanego przez Monikę w dłoni kutasika. Monika nachyliła się nad nim i zaczęła zlizywać moją i jego spermę. Spomiędzy ud Moniki dobiegało nas pojękiwanie i głębokie wzdychanie Patryka. My także powoli uspokajaliśmy się. Monika zeszła z twarzy Patryka, który oszołomiony usiadł, odsapnął głęboko i powiedział:
– To, co było… było cudowne i nigdy czegoś takiego nie przeżyłem…
– Widzisz Patryk – powiedziała Monika – nigdy nie należy mówić, że coś jest niemożliwe!
– I trzeba wierzyć w swoje możliwości i umiejętności – dodałem.

Moniką nagle wstrząsnął dreszcz. Ja także poczułem, że zrobiło się jakoś chłodno. Spojrzałem w stronę kominka. W palenisku widać było jedynie żarzący się popiół. Byliśmy tak pochłonięci seksem, że nie zauważyliśmy i nie czuliśmy, że wygasło. Szybko dołożyłem suchych i drobnych szczapek na żar i po chwili na powrót ogień wesoło buzował w kominku. Dołożyłem większych polan, a gdy się dobrze rozpaliło rozsiedliśmy się wspólnie na kanapie rozprawiając o przeżytych przed momentem chwilach. Było nam wszystkim dobrze i wesoło, a uzupełniane kieliszki „ognistym” płynem sprawiały, że już teraz bez skrępowania i ogródek rozmawialiśmy o problemie Patryka, o naszych wspólnie z Monika przeżytych chwilach i ekstazach… no i oczywiście o planach na kolejne spotkania.

***
To nie był koniec naszych zabaw tego wieczoru. Jedno, co stwierdziliśmy wspólnie, że należy jak najszybciej powtórzyć taką niespodziewaną imprezę i kontynuować naszą dalszą znajomość z Patrykiem, który przekonał się dzisiejszego wieczoru, że warto zaryzykować i iść na całość, czerpiąc przyjemność z każdej chwili.