Szkolenie w Ustroniu

Przeczytano: 766 razy
Szkolenie w Ustroniu

Szkolenie w UstroniuZapowiadało się, że wiosna 2015 przyjdzie szybciutko i będzie można się cieszyć ładną pogodą. Niestety aura lubi płatać figle i maj tegoż roku wygląda jak wygląda – szaro, buro i ponuro. Depresja nadciąga nieubłaganie, a widoków na poprawę pogody nijak nie widać. Takiż znudzony pogodą podążałem na kilkudniową delegację w Beskidy. Miałem nadzieję pospać w najlepsze przez najbliższe 3 dni rezygnując z nieważnych spotkań i nudnego szkolenia, które było najważniejszym punktem programu. Dojechałem do Ustronia i zakwaterowałem się ośrodku wypoczynkowo – szkoleniowym. Na początek miła niespodzianka, bo mój szef polecił zarezerwować dla mnie kilkupokojowy apartament. Po chwili jednak zorientowałem się, że w tym wszystkim musi być jakiś haczyk i mogę się spodziewać niezapowiedzianej wizyty „towarzystwa” z firmy, które może się pojawić na weekendową popijawę z górach. W obliczu takiej perspektywy postanowiłem niezwłocznie udać się spać, bo jeżeli rano zobaczę mojego szefa w moich drzwiach to mam po relaksie i w poniedziałek wrócę do pracy zupełnie wykończony. Przespałem do późna w nocy, kiedy to obudzałem się wygłodniały i postanowiłem wyruszyć na poszukiwanie czegoś do jedzenia. Ustroń poza sezonem jest w nocy cichy i martwy, więc poza stacjami benzynowymi raczej nie ma na co liczyć na cokolwiek do zjedzenia. Poszedłem więc w kierunku kuchni licząc na jakąś dyżurną kucharkę, która ulży mojemu apetytowi. Jak to zwykle bywa na kilkudniowych szkoleniach po nocach ludzie się integrują i po drodze minąłem kilka pokoi, z których słychać było odgłosy imprezy. W lobby przy recepcji siedziało kilka znudzonych osób, które już miałem minąć bez słowa, kiedy usłyszałem nagle…
– Hej poczekaj!
Zatrzymałem się i odwróciłem się, gdyż słowa padły w moim kierunku.
– Pamiętasz mnie? – zapytała niskiego wzrostu ładna blondynka.
Zmierzyłem ją wzrokiem i faktycznie wydała mi się znajoma ale za cholerę nie mogłem ją nigdzie wsadzić.
– Poznaliśmy się ze cztery lata temu, byłam główną księgową w ….. , a ty byłeś….. Anka – pamiętasz?
Faktycznie teraz sobie przypomniałem, że mieliśmy okazję się poznać. Notabene wyleciała z pracy w rezultacie moich decyzji, więc spodziewałem się za chwilę awantury.
– O faktycznie teraz sobie przypominam! Jak leci? Przyjechałaś na szkolenie? – zapytałem najsympatyczniej jak potrafiłem.
– Oooooooooooooo niezupełnie – odparła – ja jestem prelegentką na tym szkoleniu, więc właściwie je prowadzę

Wydawała się dumna ze swojej pozycji „prelegentki”, a ja tymczasem przywołałem w swojej głowie fakty, które wpłynęły na jej zwolnienie z pracy. Uświadomiłem sobie, że te szkolenie to jednak będzie stracony czas, bo panna „prelegentka” raczej nie reprezentowała cztery lata wstecz żadnej wiedzy ani merytorycznej ani praktycznej, a więc najlepiej będzie jeżeli doprowadzę mój plan przespania całych 3 dni do końca. W jej przypadku stereotyp, że uroda i rozum nie idą w parze zdawał się potwierdzać.
– A ja przyjechałem się podszkolić, a tymczasem szukam czegoś do zjedzenia – nie wiesz przypadkiem czy coś się z kolacji jeszcze uchowało w kuchni?
– Raczej niczego nie dostaniesz już bo kuchnia jest zamknięta, a w ośrodku pozostał jedynie recepcjonista/barman i stróż. – odparła z uśmiechem.
– OKI. W takim razie wracam do pokoju. Dobrej nocy życzę wszystkim – oznajmiłem.
– Widzimy się o 10.00 na szkoleniu, a wcześniej na śniadaniu . Nie zaśpij! – rzuciła gdy odwracałem się i odchodziłem.

Obudziłem się wcześnie, o wiele za wcześnie na śniadanie w ośrodku, więc zjechałem samochodem aby coś zjeść w centrum. Następnie pojechałem do Bielska Białej, połaziłem po marketach i wróciłem popołudniu do ośrodka, z zamiarem przespania się przez kilka godzin. Spałem smacznie kiedy obudziło mnie pukanie do drzwi. „Kurwa mać – przyjechali” pomyślałem wstając z łóżka. Otwierałem drzwi w przekonaniu, że stoi za nimi mój szef z koleżankami z pracy. Moje przeczucie mnie zawiodło, gdyż w drzwiach stała Anka, która bezceremonialnie wtargnęła do mojego apartamentu.
– Nie było cię na szkoleniu… – stwierdziła z pretensją w głosie.
– Zaginąłem w Bielsku Białej – odparłem – nie wysiedziałbym kilku godzin, bo jestem wykończony przez tą pogodę, więc wybacz.
– Mam to samo, pogoda jest do bani więc nic mi się nie chce. Na dzisiaj skończyliśmy więc mam wolne do jutra. Masz jakieś plany, mam ochotę posiedzieć i pogadać, powspominać stare czasy?
„Cholera” – pomyślałem – „teraz mi się oberwie”.
– W zasadzie spałem i mnie obudziłaś – odpowiedziałem znudzony – może innym razem?
– Kurwa! Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę ale wisisz mi coś… – gniewnie rzuciła – może przestaniesz mnie unikać?








„No i się stało…” – stwierdziłem w myślach. Cały problem z tą dziewczyną polegał na tym, że była młoda, piękna i głupia. Została główną księgową po zaledwie dwuletniej pracy w księgowości. Została tylko dlatego, że ówczesny dyrektor sobie ją bzykał. W nagrodę dostała awans i nieważne, że nie spełniała warunków aby zajmować stanowisko głównego księgowego, a w księgach rachunkowych panował chaos.
– Masz do mnie pretensje, że kazałem dyrektorowi cię odsunąć od stanowiska? – zapytałem ze zdziwieniem.
– Może na początku… Tak wtedy byłam na ciebie wściekła – uspokoiła się i rozsiadła w fotelu – nasz coś do picia?
Zerknąłem do pokojowego minibarku.
– Taaa…. Całkiem sporo – uśmiechnąłem się i wyciągnąłem małą butelkę Burbona – może być?
– Nalej – odparła. Na początku tak jak mówiłam byłam zła ale później dotarło do mnie, że w sumie mi się przysłużyłeś. Zaczęłam od początku i chyba jestem zadowolona.
– Mąż? Dzieci? Ogródek działkowy i Matiz na raty? – zapytałem z ironią w głosie.
– Mąż był przez dwa lata, a później dostał wypowiedzenie. Żyję sama i w biegu – raczej mi z tym dobrze.
– Żadnych zobowiązań, facetów wokół ciebie? – zaciekawiłem się, bo dziewczyna była naprawdę ładna.

Miała w tym momencie około 27 lat i wszystko na miejscu. Długie kręcone blond włosy. Nie grzeszyła wzrostem, ale nadrabiała to urodą i zgrabnym ciałem. Trochę mnie dziwiło, że się nie ustawiła przy jakimś gościu z kasą, bo do tej pory postrzegałem ją w taki sposób.
– Nie ma żadnych – mruknęła zanurzając usta w podanej szklaneczce złocistego napoju – bzykam się z kim chcę i nigdy żadnemu fajfusowi niczego nie daję.
– Biorę wszystko – nie daję niczego? – roześmiałem się.
– Gorąco tutaj masz – odparła i rozpięła dwa guziki swojej białej koszuli – zaraz się spocę, a to moja jedyna koszula.
– Możemy podskoczyć do centrum i kupić jeszcze jedną – zaproponowałem.
– Równie dobrze mogłabym ją ściągnąć – rzuciła patrząc mi w oczy z fotela.

Zastanowiłem się o co jej chodzi? Rozmowa nie prowadziła do niczego – nie pytała się o to czym się zajmuję, gdzie mieszkam, jakie jest moje życie. Znam ten typ kobiet – zerżną cię i C’est la vie. Czyżbym zwalniając ją z pracy stworzył potwora?
– Zrzucaj więc, dam ci którąś z moich tymczasem żebyś nie świeciła mi tu cyckami – po czym wyszedłem aby przynieść jej swoją koszulę.
Kiedy wróciłem stała przed fotelem, jej koszula leżała na podłodze razem z biustonoszem.
– Nie podobają ci się mojej cycki? – zapytała zalotnie z chytrym uśmiechem.
Piersi miała jak z katalogu bielizny damskiej. Nie można się było doszukać w nich niedoskonałości. Ani małe, ani duże, za to jędrne na pierwszy rzut oka z niewielkimi różowymi sutkami. Taki sportowy biuścik na który ślinią się faceci na plażach.
– Bardzo mi się podobają, jedne z lepszych jakie widziałem – odparłem podając jej koszulę i udając obojętnego. Tymczasem pomimo mojej bierności kutas między nogami rwał się do boju, co nie uszło jej uwagi, gdyż obudzony ze snu pozostałem w luźnych bokserkach.
– Właśnie widzę, że nie jest z nimi jeszcze tak źle – odparła ubierając koszulę na plecy. Następnie usiadła z powrotem na fotelu nie zapinając jednak koszuli tak, że za każdym razem kiedy się wierciła podczas rozmowy, jej piersi się odsłaniały. Byłem już pewny, że Anka nie przyszła tutaj na rozmówki ale zanim do czegoś miało dojść chciała zachować pozory. „Och tak wyszło po prostu, trochę alkoholu, sympatyczne popołudnie, było minęło, było fajnie – zapomnijmy o tym” – pomyślałem, że usłyszę nazajutrz od niej. Rozmowa ciągnęła się przez kilka godzin, w czasie których opróżniliśmy minibarek i przenieśliśmy się na wygodniejszą kanapę. Było całkiem miło, bo Anka kładła nogi na moich udach, przytulała się okazując spontaniczną sympatię. Ponieważ jednak alkohol się kończył, a ja nie zabierałem się za nią w pewnym momencie zapadła cisza, którą przerwała ona.
– Już wieczór… – stwierdziła oczywistą rzecz, gdyż za oknem było już ciemno – mogę zostać, nie chcę aby mnie widziano narąbaną?
– U mnie? – udałem głupiego – jasne! Masz tutaj dwie sypialnie do wyboru więc ładuj się do tej, która ci pasuje.
– A ty mógłbyś się do mnie władować? – zapytała wieszając mi się na szyi.
– Do ciebie do sypialni? – odpowiedziałem pytaniem na pytanie i zbliżając usta ku jej ustom. Poczułem ciepło jej oddechu i spojrzałem w jej świecące zalotnie oczka.
– Do mnie i we mnie – szepnęła wpijając się zaraz potem w moje wargi.

Zaczęła powoli mnie całować, muskając, jakby próbując jak smakuję. Stała pewnie na palcach lecz usta miała równie gorące co oddech – niewątpliwie na skutek wypitego alkoholu. Jej ręka powędrowało ku memu kroczu, które zaczęła masować przez bokserki, tak, że napęczniałe prącie wyskoczyło z nich, a ona je ujęła dłonią i bezceremonialnie zaczęła trzepać. „Ostro dziewczyno pogrywasz” – pomyślałem, uświadamiając sobie, że przeprawa z tą dziewczyną nie będzie należała do najłatwiejszych. Chwilę potem wylądowaliśmy na łóżku w mojej sypialni, gdzie Anka już rozebrana do naga zaczęła obciągać nabrzmiałego kutasa. Chyba miała w tym niemałe doświadczenie bo robiła to z wielką ekspresją, instynktownie wyczuwając w jaki sposób sprawia mi największą przyjemność. Kilkakrotnie byłem bliski strzału, który za każdym razem powstrzymywała przerywając ssanie.
– Nie pójdzie ci tak łatwo kochasiu – mruknęła w moją stronę, kontynuując lodzika aby po chwili klęknąć przed moją twarzą – to teraz ty mi zrobisz dobrze, a ja jeszcze chwilkę się pobawię twoim okazałym fiutem.

loading…



69 nie należy do moich ulubionych pozycji, bo ciężko mi się jest skupić na doznaniach partnerki, która jednocześnie obciąga kutasa. Nie mniej jednak pozycja ta pozwala pobawić się nieco dłużej w moim przypadku bez ryzyka niekontrolowanego orgazmu. Ance najwyraźniej bardzo się spodobało, po przerwała obciąganie i nadstawiła bardziej swoją cipkę ku mojej twarzy.
– Drugą dziurkę też poproszę – westchnęła – mam plan na nią jeszcze tej nocy.
Zastanowiłem się czy przed przyjściem do mnie dziewczyna się dobrze wypłukała, bo nie należę do fanów brudnego analu. Nie mniej jej cipka i tyłeczek okazały się czyściutkie i pachnące wiec moje wątpliwości postanowiłem odłożyć na później. Anka tymczasem palcami rozwierała szerzej swoje krocze i pośladki, tak abym mógł głębiej penetrować jej zakamarki i zapewne chcąc mi dostarczyć dodatkowych atrakcji wizualnych.
– Ooooooooooooo tak… Dokładnie tak i nie przestawaj – dyszała, a jej ciało wpadło w regularne drgania, po czym za chwilę osiągnęła mokry orgazm łechtaczkowy.
Dziewczyna opadła ku moim stopom, dysząc przy odpływającej fali uniesienia.
– Hej to było ekstra! – mruknęła – chciałbyś abym cię wylizała z tyłu?
– Nie preferuję takich zabaw w moja stronę – odparłem – lepiej pokaż kotku co masz w środku.

Anka wyszła na chwilę z sypialni zostawiając mnie samego, po czym wróciła z niosąc w ręce średniej wielkości dildo oraz tubkę kremu.
– Nosisz to ze sobą? – zdumiałem się
– Zdarza mi się – odpowiedziała poważnie, wręczając mi tubkę i wypinając tyłeczek w moja stronę – nasmaruj dobrze.
Pobawiłem się chwilkę jej ciaśniejszą dziurką, dokładnie rozprowadzając substancję nawilżającą, przy czym ona mruczała przyjemnie. Anka najwyraźniej lubiła te klimaty bo ochoczo nabijała się odbytem na mój palec aby wszedł w nią głębiej.
– Dzisiaj zrobimy pupcie misiu – zadecydowała – żebyś nie chodził dumny, że mnie wydymałeś.
– Będziesz tak gadać czy się nabijesz w końcu? – rzuciłem niezrażony jej ironią.

Dwa razy nie musiałem dziewczynie powtarzać. Szybko wtarła porcję kremu w moje prącie po czym kazała mi usiąść na łóżku, a sama kucając okrakiem wprowadziła je sobie w tyłek. Kilka przykucnięć aby się rozluźnić i już dziewczyna wpadła w swój rytm. Nabijała się bardzo powoli, kucając nade mną patrzyła mi zdecydowanie w oczy. Palcami jednej ręki masowała swoją pochwę, podczas gdy drugą ręką opierała się o mnie. Jej oddech był głośny i wyraźny, i coraz bardziej intensywny, podobnie jak mój bo właśnie poczułem zbliżający się orgazm.
– Może zmienimy pozycję? – zaproponowałem – przy twoim tempie zaraz strzelę…
– Nie teraz – przerwała szybko – nie teraz kurwa! – i po chwili dziewczyna opadła z wyrazem ekstazy na twarzy – co mówiłeś?
– Nic takiego – uśmiechnąłem się, zadowolony, że doszła przede mną i nie zdążyłem się spuścić.
Po kilku minutach odpoczynku podjąłem walkę na nowo. Tym razem Anka położyła się na plecach wkładając sobie poduszkę pod pupę i prezentując mi swoją ciasną dziurkę.
– Zapraszam pana do środka – mruknęła uśmiechając się.

Wszedłem w nią pewnie i po chwili zacząłem intensywnie dopychać, czemu się nie sprzeciwiała, a jedynie jej jęki stały się głośniejsze i bardziej częstotliwe. Anka lubiła ostre rżnięcie. Oparła mi stopy na piersi, a jednocześnie sięgnęła po wcześniej przyniesiony wibrator, który bezceremonialnie zniknął zaraz schowany do połowy w jej pochwie. Przeżyła kolejny mokry orgazm, zalewając mi jądra płynami ejakulacyjnymi. Ja nie przestając jej posuwać strzeliłem po kilku minutach w jej tyłek ciepłym strumieniem, po czym opadłem na bok.

Leżeliśmy tak bez ruchu kilkanaście minut po czym ona odezwała się:
– Chodź pod prysznic mam jeszcze kilka niespodzianek…