O współlokatorce z czasów studiów

Przeczytano: 731 razy
O współlokatorce z czasów studiów

O współlokatorce z czasów studiówDzisiaj może nie tyle relacja/opis z jakiejś orgietki bądź innego numeru w moim wykonaniu a kilka zdań na temat dwóch lat, które spędziłam na stancji w czasie studiów. W zasadzie nie była ona potrzebna, mieszkałam pół godziny drogi pociągiem od Częstochowy, do tego uczelnia tuż przy dworcu. Ale powiedzmy, że cipa zaswędziała i chciałam iść na Swoje w zasadzie tylko po to aby rozkładać nogi zawsze jak tylko będę miała okazję. Oczywiście rodzicom, sponsorom mojego usamodzielnienia się o tym nie powiedziałam. Dodatkową motywacją było znalezienie taniej okazji w starej kamienicy, jakiś kwadrans drogi od szkoły. Może to nie były luksusy, zimą trochę było zimno mimo gorących grzejników ale za pieniądze, które dawałam to się nie wybrzydza. Babcia, od której wynajmowałam też okazała się być w porządku. Jak się z czasem okazało nie miała nic przeciwko „ekscesom”, które u mnie/nas się odbywały. Jak mawiała, była młoda i też była popularna wśród chłopaków. Róbcie co chcecie byle w miarę cicho, żebym w nocy mogła spać.

Co do mieszkanka, całkiem spory pokój, dwa łóżka, pełne umeblowanie, mała łazieneczka, ciasna ale z kabiną prysznicową. Kuchnia była umowna, zlew, mały kredensik, kuchenka z piekarnikiem, tyle że na butlę z gazem (to we własnym zakresie musiałyśmy załatwiać).

Piszę w liczbie mnogiej. zamieszkałam z Malwiną, też studentką, tyle, że rok starszą. Dość szybko złapałyśmy wspólny język. Kilka słów o niej – szatynka, lekko przy kości, wysoka 180 wzrostu, mały tyłek, duże, dość obwisłe cycki z jasnymi odstającymi sutkami. Z buzi ładna ale nie powalająca. I jak się okazało osoba mojego sortu. W sexie robi wszystko, nie ma oporów przed prawie niczym. Jedynie sex z inną kobietą odpada. A tak zrobi wszystko, nawet słynne ” z dupy do ust”, którego ja nie zrobię.

A jak doszło do tego, że się poznałyśmy od tek ciekawszej strony?? Zaczęło się jakieś dwa tygodnie po wspólnym zamieszkaniu. Siedziałam na uczelni do 20 (niech żyje system ośmiogodzinny). Dd ósmej do ósmej. Wracam na mieszkanko przed 21, otwieram drzwi i staję twarzą w twarz z Malwiną. Niby nic, tyle że była w samym staniku, czerwona i spocona, patrzę niżej, cipa na wierzchu i rozłożona niczym kwiat (swoją drogą, miała dość brzydką, spore wystające wargi sromowe) a w dłoni prezerwatywa, przybrudzona na brązowo (wiemy co było w użyciu) hojnie wypełniona spermą. I idzie do łazienki ją wyrzucić. Ja lekko zszokowana, nie wiem co powiedzieć. Ona jak gdyby nic, wywala gumkę do kosza, wyciera dupsko do czysta i wraca do kolesia do łóżka. No ok, dla mnie lekko niezręcznie, dla niej jak się z czasem okazało sytuacja typowa. Zresztą przez to dwa razy zmieniała współlokatorki.

Wróciła do łóżka i jak gdyby nigdy nic zaczęła gadać, szybkie wyjaśnienie, że tak już ma i tyle. Nie obrazi się jak się wyprowadzę, już się przyzwyczaiła. Jak czas pokazał, ja też. Może z dwa tygodnie później to ja zostałam przyłapana na igraszkach. Pamiętam, że posuwał mnie od tylca w dupę jak weszła. Zaskoczenie było takie, że zaraz się zlał we mnie a ja czerwona niczym burak schowałam buzię w poduszkę. I znowu, ona reakcja na zasadzie „dzień jak co dzień”, ja zawstydzona szybko czmycham do ubikacji, z dłonią na rozjechanym tyłku aby nie pociekło a chłopak równie czerwony jak ja szybko się ewakuuje.

Dwa dni nie mogłam jej spojrzeć w twarz. Aż do soboty, kiedy to niezależnie od siebie trafiłyśmy na tą samą dyskotekę. Oczywiście nie była bym sobą, nie trafiając na szybkie rżnięcie do ubikacji. Od razu w uszy mi się rzuciło, że w kabinie obok też się ktoś zabawia. Sam sex był dość szybki ale satysfakcjonujący. Zakończony połykiem. Opuszczając kabinę spotkałam się z parką z kabiny obok. Okazała się nią Malwina. I po śladach na ustach (sama później potwierdziła), widziałam że też łykała. I tego wieczoru szczerze porozmawiałyśmy. Sama się określiła nimfomanką i ekshibicjonistką. Przyznałam jej, że chyba też mam od jakiegoś czasu mały problem z rozkładaniem nóg. Opowiedziałam jej o swoich nielicznych ekscesach podczas wakacji. Szczerze była pod wrażeniem. Ona o Swoich wybrykach. Regularne dawanie dupy komu się tylko da nawinąć od ukończenia 14 lat jak tylko zaczęła wyglądać „dojrzale”. Opowiedziała o moich poprzedniczkach, żadna nie wytrzymała z nią dłużej niż miesiąc. I że ma cichą nadzieję, że wytrzymam z nią dłużej. I wytrzymałam. Dwa lata, do skończenie przez nią studiów. A co robi teraz?? Pracuje, ma męża i dwie córki. Mężowi współczuję, jest regularnie przez nią zdradzany. I jest całkiem prawdopodobne, że nie jest ojcem żadnej córki. Na szczęście dla Malwiny obie dziewczynki są podobne do niej więc mąż nie ma żadnych podejrzeń. Naprawdę szkoda go, fajny koleś tylko trochę takie „ciepłe kluchy”, ale jak mówi Malwina, w łóżku demon. Może kiedyś go sprawdzę.

loading…



Wracając do Naszych „s-ekscesów” od tej pory wszystko się zmieniło. Już niczym dziwnym nie było, że wracam a tam widzę Malwinę przyjmującą „polewę” na twarz czy śpiącą rozwalona jak suka w legowisku, nagusieńka ze spermą wyciekającą z cipy czy dupy. Moi partnerzy, jako że celowałam najczęściej w nieco starszych, mieli w zwyczaju szybko się ewakuować do Swoich domów i rodzin.
Czymś normalnym stały się dni i noce, że obie jednocześnie się „chędożyłyśmy”.

Pierwszy wspólny trójkąt miał miejsce jakieś pół roku później w okolicy Wielkanocy. Ja znalazłam kolesia, w Swoim typie, pod 40, dobrze zbudowany, spory kutas. Oczywiście trójkąt nie był zaplanowany. Byliśmy sami, w trakcie weszła Malwina. Nieco go speszyła ale szybko wyjaśniłam, że nie będziemy jej przeszkadzać, że często nam się to zdarza. On zażartował, że mogła by się przyłączyć. Ona potraktowała to na poważnie. A ja, no cóż, miałam to w dupie. Jego też zresztą :). Tej nocy nas pierdolił na zmianę, we wszystkie cztery otwory. Za każdym razem kończąc w czyichś ustach.

Kilka dni później po tej nocy udało mi się ją zaszokować. Przyłapała mnie w łóżku z dziewczyną. Jak się okazało, jej znajomą z grupy. Poznałyśmy się w barze, szybko się złapało kontakt, pewnie też zasługa wina. Dziewczyna była lesbijką a ja czyniłam od jakiegoś czasu nieśmiałe podchody pod sex lesbijski. Jak się okazało, Malwina jest 100% anty jeśli chodzi o homo i biseksualizm. Później jak mi się zdarzało sprowadzać dziewczyny, odwracała się dupą do nas, mp3 do uszu aby nic nie słyszeć. Z kolei jak byłam z facetem – uwielbiała obserwować. Zresztą ja też lubiłam patrzeć jak ją dosiadali. Jej ulubioną pozycją jest od tyłu, na pieska. Bardzo lubiłam patrzeć na obwisłe, kołyszące się w każdą stronę piersi. Ona z kolei, twierdziła, że lub patrzeć jak obciągam, tak długo póki nie puszczam z ust już całkiem miękkiego kutasa.

Z ciekawszych rzeczy, które razem robiłyśmy:

– stałym motywem były akcje typu, jedna obsługuje kolesia np. w wc a druga w tym czasie pilnuje aby nikt nie przerwał. Szczytem szczytów był też następujący motyw; np. w pubie, po upatrzeniu zdobyczy i wybadaniu gruntu (chce zakisić ogóra czy nie), jedna z nas zajmowała się dziewczyną/żoną itp. kolesia po to aby druga mogła w spokoju się z nim pierdolić. Oczywiście towarzyszka nie wiedziała o tym co działo się w wc czy w ich własnym aucie. Przez dwa lata studiów taki myk zrobiłyśmy chyba z 4 czy 5 razy.

– w jej przypadku doprowadzenie do rozpadu wieloletniej, dość zgranej parki. Tyle, że ona o tym nie wie. Tak się składa, że akurat znałam tych ludzi. Sprawa wyglądała tak: ona pojechała na kilkudniowe szkolenie gdzieś tam, on został. Po paru dniach z nudów poszedł do klubu, tam spotkał Malwinę. Szybkie rżnięcie w parku i powrót do domu. A tam niespodzianka, dziewczyna wróciła dzień wcześniej, napalona, od razu rzuciła mu się do rozporka i na start lodzik. I od razu wyszło szydło z worka, po sexie z Malwiną nawet nie wytarł kutasa. Tamta bierze do ust i od razu wyczuła smak czyjejś cipy. A później się okazało, że regularnie ją zdradzał. Nie, mnie nie posuwał.

– tygodniowy pobyt pod namiotem na mazurach z jednym kolesiem z politechniki. Schemat dnia w zasadzie taki sam, spanie do południa, pobudka przed obiadem, szeroko pojęta rekreacja nad wodą, kolacja, a po kolacji, często aż do wczesnych godzin rannych rekreacja innego typu. Szczytem szczytów były nocne wypady na drugi koniec pola biwakowego do wc, w moim przypadku nago, czasem z lepkimi śladami na ciele bądź zwisającymi z cipy. Malwina była mniej odważna, chociaż nie wiem jaki sens był zakładania tej jej koszulki skoro cycki były zasłonięte ale wszystko od bioder w dół odkryte, w tym rozwarta pizda na widoku. Chyba prędzej w drugą stronę powinno być.

– trójkąt z 17 letnim prawiczkiem, chłopak miał szczęście, jednej nocy zaliczył wiele pierwszych razy – klasyk, oral, anal, trójkąt. Na minus zbyt szybko kończył, na plus szybko stawał ponownie.

– szybki trójkąt z zaprzyjaźnionym „jebaką” w kabinie prysznicowej na basenie.

– Malwina pilnującą wejścia do bocznej uliczki za dyskoteką, gdzie pokazywałam 16letniej kurewce uroki sexu z inną kobietą, to jak jej soki z cipy pryskały do tej pory pamiętam.

– ja z kolei pilnująca ubikacji na wydziale, gdy Malwina w tym czasie negocjowała zaliczenie z przedmiotu.

– częste pożyczanie sobie nawzajem ubrań, czeto bez wiedzy drugiej, i dość częste oddawanie z widocznymi śladami.

To byłoby na tyle, więcej grzechów nie pamiętam 🙂 pewnie by się coś jeszcze znalazło.