Akademik (część 2)

Przeczytano: 842 razy
Akademik (część 2)

Akademik (część 2)Przyjemnym urozmaiceniem studenckiego życia był przyjazd grupy studentek z Rosji. Jakaś wymiana pomiędzy zaprzyjaźnionymi uniwersytetami czy coś takiego. Rosjanki zamieszkały na trzecim piętrze w pokojach czteroosobowych. Organizatorzy wymiany musieli je chyba specjalnie wybierać, bo były naprawdę ładne i w niczym nie przypominały bezpłciowych przodownic nauki, które widziałem na jakimś starym filmie. Wspólnie z Andrzejem zdecydowaliśmy się wypuścić na rekonesans i zbadać sytuację na trzecim piętrze. Daleko nie zaszliśmy – zaraz przy windach natknęliśmy się na dwie „dziewoczki”, które na nasz widok zaczerwieniły się i zaczęły coś szeptać.
– Całkiem niezłe – powiedział cicho Andrzej – tylko jak z nimi gadać?
Okazało się to łatwiejsze, niż przypuszczaliśmy. Panienki mówiły trochę po polsku i bez większych oporów dały się zaprosić na wieczór do naszego pokoju. Przyszły punktualnie o ósmej. Obie ubrane były w takie same, krótkie sukienki.
– Jesteście bliźniaczkami? – zapytał Andrzej, robiąc im miejsce przy stole.
– Nie, nie bliźniaczki, tylko my umówiły się tak – wyjaśniła brunetka, która miała na imię Nadia – wszystko robimy razem i ubieramy się często tak samo…
– Wszystko robicie razem? – badał dalej Andrzej.
– Nu… prawie tak! – odpowiedziała druga z dziewczyn, Oksana, stawiając na stole papierową torbę.
– To prezent z Rosji… Nie wiem, czy lubicie – dodała.
W torbie była wielka, drewniana „baba”, a w środku – litrowa butelka wódki.
– Bardzo lubimy! – ucieszyłem się – Andrzej, dawaj kieliszki!

Dziewczyny piły równo z nami – widać było, że miały dużą wprawę. W pokoju zrobiło się wesoło, włączyliśmy muzykę i poprosiliśmy panienki do tańca. Ja tańczyłem z Nadią, Andrzej z Oksaną. Właściwie to nie był taniec, tylko przytulanie i obmacywanie kuszących krągłości. Ponieważ Nadia nie miała nic przeciwko temu, posunąłem się dalej i włożyłem jej rękę pod sukienkę.
– Nie nada! – usłyszałem w momencie, kiedy odkryłem, że moja partnerka nie ma majtek.
– Nada, nada! – odpowiedziałem, szorując dłonią po miękkim futerku i pocałowałem ją w usta.
Kątem oka zobaczyłem, jak Andrzej ostro obmacuje dupcię „swojej” dziewczyny, a ona rozpina mu koszulę.
– Robi się gorąco – powiedziałem do Nadii, znów podnosząc jej sukienkę do góry.
– Tak… – zgodziła się i odsunęła moją rękę. Ale oni widzą – wyjaśniła.
– Wstydzisz się? Przecież oni wcale na nas nie patrzą!

loading…



Rzeczywiście, Andrzej i Oksana byli bardzo zajęci sobą. Andrzej, rozebrany do pasa pomagał właśnie Oksanie zdjąć sukienkę. Po chwili rozebrana dziewczyna z piskiem uciekła w kąt pokoju, chowając się za szafę. Mój kumpel szybko zdjął spodnie i skoczył za nią. Nadia patrzyła na nich szeroko otwartymi oczyma – widać było, że trochę się krępuje, ale jednocześnie zazdrości koleżance.
– Chodź tutaj – pociągnąłem ją na łóżko – nie będziemy przecież stać tutaj i gapić się na nich!
Dała sobie zdjąć sukienkę, ale kiedy ułożyłem ją na łóżku, ścisnęła kolana i zasłoniła piersi rękoma.
– Nadia, daj popatrzeć! – poprosiłem, wyplątując się ze spodni. Widzisz – ja się nie wstydzę…
Mówiąc to zsunąłem slipy, pokazując jej gotowego do akcji członka.
– Ojoj! Kakaja bolszaja ptica! A moj gniezdyszko oczeń maleńkije…
– Nic się nie martw, moja ptica się zmieści – powiedziałem rzeczowo. No daj, spróbujemy!
– Muszę teraz wysikać się – odezwała się nagle i wstała z łóżka.
– Co ty, nie chcesz mnie?
– Chaczu, chaczu, tylko za dużo napiłam się – wyjaśniła z zakłopotaną miną.
Roześmiałem się.
– Łazienka jest na korytarzu. Pokażę ci, gdzie…
Kiedy się ubieraliśmy, Andrzej i Oksana przenieśli się na stół stojący pod oknem. Dziewczyna położyła się na plecach, a Andrzej nachylony wpasowywał się między jej nogi.
– Nie będziemy im przeszkadzać – powiedziałem, wziąłem Nadię za rękę i wyszliśmy z pokoju. Kiedy byliśmy już po drugiej stronie, zza drzwi rozległ się głośny krzyk i jęki.

Nadia weszła do damskiej toalety, a ja zostałem na korytarzu. Nawet tutaj słychać było krzyki z naszego pokoju. „Nieźle się bawią” – pomyślałem – „fajne dziewczyny z tych Rosjanek”. Mój „mały” też musiał być tego zdania, bo znów naprężył się, niecierpliwie czekając na dalszy rozwój wydarzeń. Nie musiał długo czekać. Drzwi uchyliły się i usłyszałem szept:
– Idzi siuda. Tu nikawo niet…
Wpadłem do środka, wprost w objęcia Nadii. Pod prysznicem nie było nikogo, więc zamknęliśmy się w ciasnej kabinie. Nadia sama zdjęła sukienkę, a ja ściągając spodnie patrzyłem z pożądaniem na jej cycuszki i ciemną kępkę w dole brzucha.
– Na stojąco? – zapytała zaskoczona, kiedy ją objąłem.
– Tak. Nie kochałaś się nigdy w ten sposób?
– Niet. Ja zawsze… na łóżku. Ale z toboj chaczu tak…

Przycisnąłem ją do siebie, dotknąłem członkiem ciepłej norki i mocno popchnąłem. Nadia zapiszczała i cofnęła się, ale ja już byłem w środku. Lekko ugiąłem nogi w kolanach, chwyciłem ją za dupcię i zacząłem „rabotę”.
– Uh, uuh, uuuh – jęczała coraz głośniej, przyciśnięta do ściany.

Piersi bujały się jej niczym dwa wahadła, różowe sutki powiększyły się i ściemniały, a twarz wykrzywił jej grymas rozkoszy. „Ta rosyjska cipka niczym nie różni się od polskich” – przeleciało mi przez głowę – „jest tak samo chętna i mięciutka!” Wwiercałem się w nią głęboko, to znów ledwo ocierałem łepkiem o łechtaczkę. Bardzo to się Nadii podobało, zaczęła coraz śmielej odpowiadać na moje ruchy kręcąc pupą i kołysząc biodrami.
– Tak dobrze… dobrze… – powtarzała.
Miałem straszną ochotę położyć się na niej i pokazać jej, co to znaczy „dobrze”, ale w kabinie było za mało miejsca. A gdyby tak spróbować od tyłu?
– Nadia, odwróć się – powiedziałem – zaraz będzie jeszcze lepiej…
Pokazałem jej, żeby oparła się o ścianę i rozsunęła nogi. Wtedy złapałem ją za biodra i wbiłem się w błyszczącą pośród ciemnych włosków szparkę. Klap, klap, klap – klaskały jędrne pośladki uderzając o moje biodra.
– Nadia, wypnij bardziej dupcię, o tak!

Chwyciłem ją za piersi i posuwałem z całych sił. Nadia piszczała z rozkoszy, na jej plecach pojawiły się strużki potu, w końcu wyprężyła się jak struna i zaczęła krzyczeć. Lubię, jak dziewczyna krzyczy gdy ma orgazm. Strasznie mnie to podnieca. Natychmiast wypróżniłem cały magazynek w rozedrganą, rosyjską pizdeczkę. Nadia dyszała jak po ciężkim biegu. Była wciąż odwrócona do mnie tyłem, a mój członek tkwił głęboko w jej gniazdku. Poruszyłem się lekko. Natychmiast odpowiedziała, ściskając ścianki cipki – chciała, żebym jeszcze został w niej… A potem był drugi raz, też na stojąco. Odkręciliśmy wodę i kochaliśmy się pod chłodnym prysznicem. W końcu mokrzy i zmęczeni wróciliśmy do naszego pokoju. Andrzej i Oksana siedzieli przy stole, rozmawiając cicho. Błyszczące oczy Oksany i jej zaczerwienione policzki świadczyły o tym, że wymiana studencka w ich wykonaniu była bardzo udana.
– To my już sobie pójdziemy – powiedział Andrzej, wstając od stołu.
– Nie, nie potrzeba! – wyjaśniła Nadia – my już to zrobili! Dwa razy, na stojąco – pochwaliła się.

Roześmieliśmy się wszyscy, a potem usiedliśmy do napoczętej flaszki.

Dziewczyny zostały u nas na noc.