Akademik (część 1)

Przeczytano: 742 razy
Akademik (cz.1)

Akademik (cz.1)Artur chwalił się wczoraj, że zerżnął Aśkę. Nie wierzyłem mu, chociaż opowiadał z takimi detalami, jakby naprawdę to zrobił. Aśka, w przeciwieństwie do innych dziewczyn z drugiego piętra była chodzącą cnotką i o ile wiem, żadnemu chłopakowi nie udało się jej wciągnąć do łóżka. Mimo to, przyjemnie było posłuchać bajdurzenia Artura. Ot, taka bajka na dobranoc dla niewyżytych chłopaków…

*****

Agata to zupełnie inna historia. Spotkałem ją dzisiaj na korytarzu. Ubrana była w szlafrok i miała mokre włosy – widocznie wracała spod prysznica. Na mój widok uśmiechnęła się zalotnie i powiedziała:
– Dobrze, że cię widzę! Pomożesz mi w biologii? Jutro mam egzamin…
To taki egzamin, przed którym cipka swędzi – pomyślałem – czemu by nie skorzystać! Agata mieszkała w jednym pokoju z Jolką. Wiedziałem, że Jolka wczoraj wyjechała, jej matka była chora czy coś takiego. Jednym słowem – Agata miała wolną chatę i nie chciała zmarnować okazji. Nie miałem nic przeciwko temu, więc razem poszliśmy do jej pokoju. Agata zamknęła drzwi i bez słowa zrzuciła szlafrok. Była ładna i zgrabna, miała naprawdę cudowne ciało i nie znam chłopaka, który by się jej oparł…
– Zobacz, ogoliłam się – powiedziała – podoba ci się?
Rzeczywiście, pomiędzy nogami nie miała jednego włoska!
– Muszę cię obejrzeć z bliska – odpowiedziałem i przyklęknąłem tak, że moja twarz znalazła się na wysokości jej brzucha.
– Wyliżesz mi? – zapytała rzeczowo – bardzo to lubię…
– Chodź na łóżko.

Położyła się na brzegu łóżka, opuściła nogi na podłogę i rozsunęła je szeroko. Nachylony zabrałem się do roboty. Zacząłem od pępka, zjeżdżają powoli na dół, aż w końcu mój język trafił na wilgotną szparkę. Pachniała dobrym mydłem i czystością, przyjemnie było ją lizać…
– Smakuje ci? – dopytywała się, cicho pojękując.
– Pyszna!
Poruszyła się z zadowoleniem, szparka otworzyła się szerzej i trochę gęstego soku wypłynęło ze środka. Zanurzyłem język w ciepłym źródełku, mrucząc:
– Mam straszną ochotę ci włożyć…
– Jeszcze trochę… a potem rób, co chcesz – wystękała.

Pośliniłem palec i zacząłem drażnić łechtaczkę. W ciągu minuty cipka Agaty zrobiła się taka mokra, że musiałem wkroczyć do akcji. Podniosłem się i rozpiąłem spodnie. Agata natychmiast włożyła obie dłonie między nogi i śmiejąc się rozciągnęła na boki nabrzmiałe wargi. Zobaczyłem ciemny otwór prowadzący do jej wnętrza… Kiedy położyłem się na niej, chwyciła moją szablę i wycelowała ją w wiadomym kierunku.
– Już! – krzyknęła. Wtedy wbiłem się w nią po same jądra. Ścisnęła cipę i objęła mnie, mówiąc:
– Teraz cię nie wypuszczę… przynajmniej dopóki nie wlejesz we mnie wszystkiego, co masz! Dla Danki nic nie zostanie – dodała z satysfakcją.
Dziewczyny musiały jej powiedzieć, że przyłapały mnie z Danka w łóżku. Wiedziałem, że opowiadają sobie o wszystkim i nie przejmowałem się tym.
– Dlaczego akurat dla Danki? – udałem zdziwionego.
– Dobrze wiesz! Ale mniejsza z tym. Teraz jesteś mój. Zrób mi dobrze, najlepiej, jak potrafisz!

loading…



Lubiłem jak tak mówiła. To mnie mobilizowało. Wsunąłem jej ręce pod biodra i podniosłem do góry. Agata chwyciła poduszkę i podłożyła sobie pod pupę. Jej cipa była teraz wysoko, wyżej niż głowa i bez trudu mogłem sięgnąć do samego dna. Agata lubiła się kochać mocno i szybko i nie każdy potrafił ją zadowolić. Mnie się kilka razy udało i pewnie dlatego zaprosiła mnie dzisiaj. Pompowałem całych sił podniecony jej jękami, rozkoszując się ciepłem jej dziurki i widokiem zgrabnych piersi, które kołysały się w rytm moich uderzeń. Agata nie była bierna i z zapałem brała udział w naszej zabawie. Kręciła biodrami, ruszała pupą w górę i w dół i drapała mnie po ramionach. Kiedy zaczęła zaciskać szparkę poczułem, że długo tak nie wytrzymam. Zwolniłem trochę chcąc przedłużyć nasze igraszki. Ale Agata była już na samej krawędzi i nie chciała czekać.
– Nie zatrzymuj się teraz, szybciej, spuść się do środka!
Jeszcze kilka błyskawicznych ruchów i wytrysnąłem. Agata wygięła się w pałąk, piszcząc z rozkoszy. Zdawało mi się, że wyssie ze mnie wszystko. Jej cipa pracowała jak pompa, mogła chyba pomieścić całe morze nasienia… W końcu puściła mnie. Położyłem się obok, wodząc palcami po sterczących piersiach.
– Dobrze było – stwierdziła, sięgając mi miedzy nogi.
– Zrobimy to jeszcze raz? Będę cię ujeżdżać!
Mój „mały” znów się naprężył, więc nie było na co czekać.
– Siadaj – powiedziałem, ściskając ją za dupcię.
Z ochotą wbiła się na sterczący pal. Zupełnie jakbym włożył „małego” w ogień. Ta dziewczyna była niesamowita!
– A może mnie zerżniesz w pupę? – zaproponowała po kilku minutach galopady – nigdy tego z tobą nie robiłam!

Nie czekając na odpowiedź uniosła się do góry i wyprostowała tak, że mój „mały” wyskoczył z jej gniazdka. Wtedy wzięła go w rękę i zaczęła jeździć mokrym łepkiem w okolicach brązowej dziurki, potem oparła ręce na pośladkach, rozsunęła je na boki i hop! – już byłem w środku. Nie do wiary, ale Agata potrafiła w jednej chwili tak rozluźnić mięśnie, że mój członek wszedł w jej pupę bez najmniejszego trudu. Prawdziwa artystka – z innymi dziewczynami nie było tak łatwo… Kiedy rozpychałem jej dupcię, Agata włożyła palec w cipkę i pocierała łechtaczkę, pojękując przy tym głośno.
– Tego mi było trzeba – mruczała – to tak, jakbym była z dwoma chłopakami na raz. Daj mi rękę, o tak, tutaj…
Zrobiłem o co prosiła, wsuwając jej dwa palce pomiędzy nogi.
– Och! – krzyknęła, galopując coraz szybciej – chyba zwariuję!
„Ja też” – pomyślałem, czując, że jestem gotowy.

Jej pośladki głośno klaskały uderzając o moje biodra, bez problemu wchodziłem w jej dupcię na całą długość. Kiedy poczułem pierwsze skurcze przytrzymałem ją w górze, mój ptaszek wyfrunął z dziurki i opryskał jej pupę gorącym strumieniem. Wtedy Agata odepchnęła moją rękę i błyskawicznie przebierając palcami doprowadziła się do orgazmu.
– Wiesz co? – powiedziała, układając się obok mnie na łóżku – to mi dodaje sił. Teraz mogę się wziąć za naukę!
Słysząc to ubrałem się i patrząc z przyjemnością na jej nagie ciało, odparłem:
– Nie będę ci przeszkadzał w nauce. Cieszę się, że ci pomogłem.
– No, chyba nie bez przyjemności – zaczęła się śmiać – wpadnij do mnie później, najlepiej po dziesiątej. Oprócz biologii muszę jeszcze powtórzyć chemię…