Cichodajka

Przeczytano: 1 396 razy
Cichodajka

CichodajkaZobaczyłem ją jak kręciła się na placu przed naszym domem towarowym. Podchodziła do rożnych ludzi i coś do nich mówiła. Ubrana była w znoszone ciuchy: za dużą bluzkę i poprute w kilku miejscach dżinsy. Miała przesadnie umalowane oczy i usta, tak, że wydawały się o wiele większe, niż były naprawdę. Na głowie sterczało jej kilka małych koczków, jak u jednej z tych nowomodnych piosenkarek.
„Kolejna mała wiejska cichodajka – pomyślałem. Pewnie zerwała się z ostatnich lekcji, żeby sobie dorobić i szuka teraz klienta. Będzie teraz brać naiwniaków na litość, opowiadając im różne głupoty i udając, ze nie wie jak to się robi, chociaż chujów miała w sobie więcej niż ja włosów na głowie. Udaje biedną i pokrzywdzona przez los, a w rzeczywistości jest zwyczajną prostytutką”.
Przeszedłem parę kroków i usłyszałem, jak prosi starsza kobietę o parę groszy na chleb.
– Mogę ci kupić chleb – usłyszałem.
Zobaczyłem, że tylko pogardliwie się wykrzywiła i poszła dalej. Wiedziałem już, z kim mam do czynienia i jeżeli miąłem jakiekolwiek skrupuły, to opuściły mnie one ostatecznie. Postanowiłem dać jej taką lekcję szacunku dla starszych, żeby długo jej nie zapomniała. Przystanąłem, patrząc na zegarek i czekałem, aż mnie zaczepi. Nie musiałem długo czekać, podeszła do mnie i zapytała:
– Czy mógłby mi pan dać parę groszy?
– Masz – odpowiedziałem, dając jej jakiś drobiazg i tak trzymając portfel, żeby widziała jego zawartość. Zauważyłem, że bacznie się jej przygląda. Wyjąłem banknot i wsunąłem go jej do ręki. Chwyciła łapczywie.
– Mogę ci dać więcej – powiedziałem – ale jak coś dla mnie zrobisz.
– Co takiego?
– Tam na parkingu stoi czerwony Fiat, widzisz go?
– Tak.
– Pójdziesz tam i wsiądziesz do niego. Jest otwarty. Poczekasz na mnie, ja przyjdę tam za chwilę i przejedziemy się.
– Nigdzie nie jadę!
– Jak chcesz, ale wtedy ja zacznę wołać, że mi ukradłaś pieniądze i pójdziesz do paki. Chcesz tego, tak?
Pokręciła głowa że nie, ale widziałem po oczach, że jej wszystko jedno.
– No to idź do auta i czekaj tam.
Załatwiłem zakupy i wsiadłem do samochodu. Czekała na przednim siedzeniu. Odpaliłem silnik i powiedziałem:
– Zaraz ruszymy, a ty będziesz zmieniała mi biegi. Robiłaś to kiedyś?
– Nie.
– To bardzo proste. Trzeba tylko mocno chwycić drążek i ruszać nim. Rozumiesz? No to zaczynamy!

Wziąłem ja za rękę i położyłem dłoń na swoich spodniach. Suwak rozpiąłem już wcześniej, więc jej palce od razu trafiły na slipy, pod którymi prężył się gorący, sztywny pal. Zauważyłem, że lekko się zmieszała, ale nie cofnęła ręki. Odchyliłem gumkę i zacisnąłem jej dłoń na twardym trzonie, tuż poniżej główki. Ująłem ją za kiść ręki i poruszyłem nią w górę i w dół.
– Teraz już rozumiesz? – zapytałem. No to bierz się za niego, chcę czuć, jak to robisz, ale nie za mocno.

loading…



Ruszyliśmy i panienka zaczęła pracować rączką. Nawet nieźle jej to wychodziło, chociaż więcej w tym było dobrej chęci niż wprawy. Trzeba jednak przyznać, że bardzo się starała, a mój fiut zaczął nabrzmiewać coraz bardziej i omal nie eksplodował. Na szczęście już dojeżdżaliśmy na miejsce, w pobliże niewielkiego zagajnika przy obwodnicy. Zatrzymałem auto i kazałem jej przerwać zajęcie, któremu oddawała się z coraz większym zapałem. Otwarłem drzwi samochodu i powiedziałem:
– Chodź tu do mnie i siądź mi na kolanach. Teraz ja cię trochę popieszczę. I zdejmij tę paskudna bluzkę!

Zrobiła to bez żadnego oporu czy wstydu. Nie miała stanika i zobaczyłem małe, jędrne piersiątka z dużymi, lekko sterczącymi w górę sutkami. Usiadła do mnie plecami i mogłem do woli bawić się jej sterczącymi cycuszkami – głaskać je, ugniatać i miętosić tak długo, jak tylko chciałem. Czułem ich jędrność i gładkość jej skóry. Przycisnąłem ją do siebie, żeby lepiej poczuła mojego wyprężonego wała, wpierającego się w jej tyłeczek. Trzymając jedną ręką za cycusie, drugą odpiąłem guzik dżinsów i wsunąłem ją w majteczki. Poczułem gładkość i lekką szczecinkę; zrozumiałem, że goli swoja cipeczkę. Złapałem ja pełna garścią i zacząłem ściskać i masować, aż zrobiła się gorąca i wilgotna. Wsadziłem jej do szparki palec, potem drugi i zacząłem nimi poruszać, nie zapominając jednocześnie o piersiach, które dalej ugniatałem i ściskałem sutki palcami. Była już prawie gotowa, ale postanowiłem, że zabawię się z nią inaczej.

Rozłożyłem przednie siedzenie i położyłem ją na nim. Pozbyłem się spodni, ale nie rozbierałem jej dalej, więc była lekko zdziwiona. Dopiero, gdy usiadłem na niej i ścisnąłem jej cycuszki, zaczęła nieśmiało protestować, ale było już za późno. Wyjąłem swoją męską ozdobę i wcisnąłem ją miedzy piersiątka, a potem zacząłem nią rytmicznie poruszać. Pieściłem palcami jej brodawki, a potem ująłem w garść członka, ściągnąłem skórkę i obnażona główka drażniłem jej sutki i aureolki wokół nich. Strasznie ja to napaliło. Otwarła szeroko usta, miała zamiar krzyczeć, ale to nie leżało w moich planach. Korzystając z okazji włożyłem swego sterczącego przyjaciela w jej otwarta buzie. Poruszałem jej głowa w tył i w przód, ocierając pałę o języczek i docierając chwilami aż do gardła. Po krótkim czasie trysnąłem grubymi kroplami gęstego białego płynu w jej gorące rozwarte usteczka. Przytrzymałem jej głowę i nie puściłem dopóki nie połknęła wszystkiego do ostatniej kropelki, mimo, że trochę się rzucała. Wtedy wyjąłem swego sflaczałego kolegę z jej buziaka i przytuliłem ją do siebie.
– To było fajne – powiedziała i dodała: – pierwszy raz ktoś tak się mną zajął.
– Tak? – zapytałem – więc zrób mi to swoimi ślicznymi usteczkami jeszcze raz, tylko mocno i powoli. Mój przyjaciel zasłużył chyba na to. Aha, pamiętaj też o woreczku, dobra?
– Aha – mruknęła.

Siedziałem na przednim siedzeniu bokiem do kierownicy, wiec wyszła z auta, uklękła przede mną i wzięła się do pracy. Oblizywała go jak gorący różowy lizak, czasem zjeżdżając języczkiem niżej, w stronę moich klejnotów. Widok jej dużych, uszminkowanych ust na mojej pałeczce tak mnie podniecił, że złapałem za te wylakierowane koczki na jej głowie i zacząłem ją miarowo dociskać do swego brzucha. Naszła mnie głupia myśl, że to ta pokręcona śpiewaczka robi mi laskę i tak bardzo mnie to podnieciło, że moja niezbyt sztywna męskość przemieniła się w twardą i sztywną pałę.
– Dosyć – powiedziałem wreszcie – zdejmuj resztę szmatek, czas na poważniejsze rzeczy.
Po chwili stanęła przede mną całkiem naga. Spojrzała na mnie pytająco.
– Odwróć się i oprzyj ręce o maskę.
– Chcesz mnie wziąć od tylu? – zapytała.
Objąłem ją za biodra i przytuliłem, wpierając swojego naprężonego członka miedzy jej pośladki. Wiedziałem, ze jej szparka jest rozwarta i gotowa, ale inaczej sobie obmyśliłem te zabawę.
– Nie, moja malutka – odpowiedziałem – najpierw chcę spróbować z drugiej strony, chcę twojej ciasnej, gorącej pupki, twojego jędrnego tyłeczka.
– Proszę cię, nie – zapiszczała – tylko nie to…
– Nie bój się – postaram się, żeby cię nie bolało – odparłem i nie czekając na odpowiedź wziąłem się do pracy.

Rozsunąłem panience pośladki i naparłem na jej brązową figę. Najpierw szło trochę ciężko, ale po przełamaniu pierwszego oporu poszło całkiem nieźle. Pupcia opinała mojego przyjaciela jak dobrze dopasowany futerał. Jedną dłonią pieściłem jej biuścik, a drugą głaskałem po brzuszku, schodząc coraz niżej. Poruszałem się w niej dość długo, aż wreszcie wystrzeliłem cały ładunek w jej pupę, wbijając w decydującym momencie wskazujący palec w pipuchnę. Po dreszczu, jaki ją przeszedł zrozumiałem, że przynajmniej z TEJ strony była dziewicą. Wróciliśmy do samochodu. Byłem trochę zmęczony i położyłem się na wznak na przednim siedzeniu. Przymknąłem lekko oczy, ale kiedy poczułem ciężar jej ciała na sobie otwarłem je natychmiast.
– Teraz ja zrobię ci to po swojemu – powiedziała.
Zaczęła trzeć swoją wygolona pizdką mojego koguta, który natychmiast stanął. Jej kuciapa tez zrobiła się mokra, czerwona i rozwarta, zachęcając do wejścia. Powoli podniosła się i nadziała się na moją sztywną pałę. Ruszała się w górę i w dół, a ja mocno ściskałem jej małe cycusie. Była moja, należała do mnie teraz, w tej chwili, gdy nabita na mnie jęczała z rozkoszy. Było to tak przyjemne, że chciałem, aby trwało jak najdłużej. W końcu wylałem wszystko, co mi jeszcze zostało w gorące, wilgotne wnętrze małej cichodajki. Opadła na mnie i przytuliła się mocno.

Po jakimś czasie ubraliśmy się i wróciliśmy do miasta. Zostawiłem Beatę (tak miała na imię) tam, skąd ją zabrałem, tyle tylko, że o „parę groszy” bogatszą. Nie spotkałem jej nigdy więcej, może przeniosła się gdzie indziej…..