Projekt Iwonki

Przeczytano: 558 razy
Projekt Iwonki

Projekt IwonkiKończyłem właśnie jeść obiad, kiedy niespodziewanie zadzwoniła komórka:
– Halo?
– Tomek? Cześć, Iwona z tej strony. Nie przeszkadzam?
– Cześć. Nie przeszkadzasz. Miło Cię słyszeć.
– Czy znalazłbyś dziś czas dla mnie?
– Hmm… myślę, że dla Ciebie znajdę. – w sumie to nie miałem nic lepszego do roboty.
– Super! Potrzebuję pomocy w wyborze projektu domu, a kto mi lepiej pomoże jak nie Ty?
– Skoro tak uważasz to zapraszam, adres znasz.
– Jasne, do zobaczenia.

Iwona to moja znajoma ze studiów. Obecnie mężatka i matka 3-letniego chłopca. Na szczęście ciąża nie tylko nie popsuła jej figury, a wręcz ją poprawiła. Cieszyłem się z tego, że ją zobaczę, bo zawsze mnie pociągała. Pociągała na tyle, że nasza kilkuletnia przyjaźń okraszona została kiedyś jednym numerkiem w czasach gdy była samotna. Tym razem jednak na to nie liczyłem, w końcu miała już rodzinę. Ledwo się uwinąłem z pozmywaniem naczyń, gdy zabrzmiał dzwonek do drzwi. Otworzyłem i ujrzałem uśmiechniętą buźkę Iwony. Z progu rzuciła mi się na szyję i obdarowała mnie soczystym buziakiem. Fajne powitanie. – pomyślałem.
– Cześć, wchodź, miło Cię widzieć, wyglądasz prześlicznie. – wyrzuciłem jak z automatu.
– Dzięki, też się cieszę z tego spotkania.

Kiedy szedłem za nią krótkim korytarzem zdążyłem zlustrować jej figurę. Ubrana była w zwiewną sukienkę do kolan. Nogi jak zawsze zgrabne i powabne. Okrągły tyłeczek którym ślicznie kręciła i jej kasztanowe włosy związane w kucyk. Dawne wspomnienia odżyły.
– Sorry, że zamiast towarzysko, odwiedzam Cię dopiero jak Ciebie potrzebuję.
– Dobrze, że mnie potrzebujesz, dzięki temu możemy się zobaczyć. Czego się napijesz?
– Kawę poproszę.

Kiedy robiłem kawę i wykładałem ciastka na talerz, zerkałem na nią kątem oka. Miała chyba o rozmiar większe piersi niż kiedyś. Ich wierzch był widoczny w dość sporym dekolcie sukienki. Poczułem delikatne mrowienie w spodniach. Kurde muszę się pilnować – pomyślałem – w końcu to już mężatka.
– Co zatem jest powodem tej wizyty? – zapytałem kiedy postawiłem na ławie kawę i ciastka.
– Chcę zbudować dom, niestety mój mąż w ogóle nie chce się w to zaangażować, jak powiedział: Ty jesteś inżynierem, więc się tym zajmij. A ja od studiów nie mam kontaktu z budownictwem, więc pomyślałam, że zwrócę się do Ciebie, prawdziwego fachowca.
– Dzięki za takie uznanie. Pokaż z czym masz taki dylemat.
– Mam parę fajnych koncepcji, popatrz. – Iwona przysunęła się do mnie, nasze nogi się zetknęły. Znów poczułem ciepło i mrowienie w kroczu.

Iwona rozłożyła parę kartek z rysunkami i zaczęła pokazywać, co jej się podoba w poszczególnych domkach. Ja jednak nie do końca mogłem skupić się na tym, co mi pokazuje. Cały czas mój wzrok uciekał za odchylony dekolt sukienki gdzie widziałem ponad połowę jej prawej piersi podtrzymywanej przez stanik tylko od spodu. W momencie, kiedy poruszyła ręką przekładając kartki, sukienka odchyliła się bardziej i moim oczom ukazał się sutek, ciut większy niż te kilka lat temu kiedy się tak namiętnie kochaliśmy w baraku na mojej budowie. W tym momencie zdałem sobie sprawę, że mój przyjaciel osiągnął granicę naprężenia i sterczy dumnie w moich spodenkach.
– Co byś mi poradził z tym projektem? – głos Iwony wyrwał mnie z zamyślenia i nakazał odwrócić wzrok na papiery leżące przede mną.
– No cóż ja na Twoim miejscu zleciłbym zrobienie projektu indywidualnego, tak żeby ująć w nim wszystko, co Ci się podoba w tym projekcie.
– Aha. A Ty mógłbyś taki zrobić?
– Myślę, że tak. Ostatnio tym się zajmuje przede wszystkim.
– Wspaniale! Nie liczę na jakiś rabat. Wystaw mi cenę jak normalnemu klientowi. Dla mnie wystarczająca zaletą będzie fakt, że to Ty go robiłeś.
– Ok., myślę, że i finansowo na tym skorzystasz.
– Cieszę się, że się zgadzasz. – zaczęła zbierać papiery z ławy. – Czy mogłabym skorzystać z toalety? Kawa zawsze działała na mnie moczopędnie.
– Jasne, jest tam. – wskazałem ręką.

loading…



Kiedy Iwona weszła do łazienki ja wstałem nalać sobie wody. Kiedy wracałem z dwoma szklankami drzwi łazienki otworzyły się i wyszła z nich moja przyjaciółka. Stanęła w nich i wpatrywała się we mnie, ale gdzieś nisko. W tym momencie zdałem sobie sprawę, że mój drążek nadal jest w pełni naprężony.
– Oooo… czyżbyś przypomniał sobie naszą akcję z baraku? – zapytała podnosząc wzrok.
– No cóż…- nie wiedziałem jak ukryć zażenowanie – …kiedy Cię widzę, nie sposób odegnać wspomnienia.
– Muszę Ci się przyznać… – podeszła do mnie blisko – …że ja też mam taki problem. Właśnie w łazience stwierdziłam, że na moich majtkach jest wielka mokra plama w strategicznym miejscu. Zastanawiałam się,…co byś powiedział na bliższe wspomnienia tamtych chwil?
– Od tamtego czasu wiele się zmieniło Iwono, masz rodzinę, nie chce wchodzić między was.
– Rodzinę? Mam synka, bo męża to tak jakbym nie miała, ostatni raz bzykał mnie 5 miesięcy temu, a ja oprócz rodziny mam też 36 lat i swoje potrzeby. Zużyłam już dwa komplety baterii w moim wibratorze. Ile można się przewracać w łóżku z gumowym fiutkiem między nogami? Jeśli nadal Ci się podobam i pociągam to chodź i zróbmy to tak jak wtedy.

Ja nie byłem już w stanie przytomnie myśleć, automatycznym ruchem odstawiłem szklanki na bufet i popchnąłem Iwonę w kierunku sypialni. Położyła się na łóżku, a w tym czasie ja zrzuciłem koszulkę. Pochyliłem się nad nią na łóżku i pocałowałem ją w usta przewracając się jednocześnie na bok. Moja ręka zsuwała się po jej boku, biodrze, na udo, od połowy, którego zaczęła drogę powrotną zabierając jednocześnie ze sobą sukienkę Iwonki. W trakcie tego ruchu poczułem, że wprawna dłoń rozpina zamek moich spodenek, a następnie rozpina guzik bokserek i wyjmuje mojego naprężonego i mokrego ptaka na wolność. Było to taki delikatne, że o mało nie eksplodowałem.

Tymczasem ja głaskałem już Iwcię po pupci, wkładając dłoń pod majteczki. Te były jednak dość obcisłe, więc postanowiłem się ich pozbyć. Wyczuwając moje intencje Iwonka uniosła lekko biodra, a ja zsunąłem jej przemoczoną w kroczu bieliznę. Moim oczom ukazał się wąski paseczek włosków kończący się nad szparką. Kiedy moja przyjaciółka uklęknęła na łóżku żeby zdjąć sukienkę przez głowę, ja wsunąłem dłoń między jej uda. Poczułem gorącą i śliską cipeczkę. Ona w tym czasie pozbyła się również stanika a jej piersi delikatnie zwisały ozdobione czerwonymi sterczącymi sutkami.
– Nie bądź tekstylny. – Powiedziała.
– Ani myślę. – Odrzekłem unosząc biodra i zsuwając spodenki i bokserki. Mój przyjaciel sterczał dumnie pionowo.
– Wyliż mi cipkę, a ja Ci obciągnę, chcę sześć na dziewięć. – Powiedziała przysuwając swoją pupcię w kierunku mojej twarzy.

Uniosła nogę i okraczyła moją głowę. Na wysokości mojej twarzy znajdowała się teraz błyszcząca od wilgoci cipcia Iwonki. Zapach jaki poczułem nie pozwolił mi dłużej czekać. Wpiłem się ustami w jej gorące i mokre wargi. Wsunąłem język do dziurki. Usłyszałem cichy jęk, a po nim poczułem gorące usta na moim rozpalonym ptaku. Czułem jak go masuje dłonią i wsuwa prawie do gardła. Próbowałem znaleźć środek między tym, co czuję a tym, co chciałem jej dać. Posuwałem jej dziurkę językiem a jednocześnie masowałem jej nabrzmiałą perełkę kciukiem. Iwona, co chwila puszczała mojego penisa pojękując. Tylko dzięki tym przerwom jakoś jeszcze wytrzymywałem i nie strzeliłem jej w twarz ładunkiem spermy skumulowanym w moich jądrach. Nie trwały one jednak długo, zawsze po jej jęknięciu lub westchnieniu, czułem ponowienie jej gorące usta na mojej nabrzmiałej główce. Sięgnąłem wolną rękę do jej kołyszącej się i ocierającej o mój brzuch piersi. Zacząłem ją ugniatać, czego efektem była nowa fala wilgoci, jaka wypłynęła na moją twarz. Mój przyjaciel był już naprężony do granic możliwości, tak, że czułem już wezbrane nasienie w czubku.
– Weź mnie, weź mnie od tyłu, wyruchaj mnie tak jak wtedy, proszę Cię jedynie żebyś mnie nie napełnił swoim mleczkiem. Będę wracała bez majtek i nie chcę żeby mi ściekała po nodze. Jeśli chcesz przyjmę to do buzi.

Uklęknąłem za jej wypiętą dupcią. Miała mokre pośladki i uda, o cipce nie wspominając. Trochę od mojej śliny, a w większości od swoich obfitych soczków. Dotknąłem nabrzmiałych warg, nie mniej nabrzmiałym ptakiem. Wszedłem w nią bez żadnego oporu.
– Ohhhhh…- jęknęła Iwonka. – Wspaniale.
Poruszałem się powoli, wchodząc najgłębiej jak się dało. Chwyciłem ją za ramiona i dobijałem maksymalnie, czując opór. Jęki Iwci były coraz głośniejsze. Jedną dłonią ponownie chwyciłem jej lewą pierś i ugniatałem. Moje ruchy były coraz szybsze, ale nadal dogłębne. Czułem szybki oddech mojej kochanki, jedną ręką trzymała się wezgłowia łóżka, ruszając jednocześnie dupcią, tak, aby moje ataki były jak najgłębsze.
– Ohhh, tak Tomuś nie przestawaj, jestem blisko, ohhhh. – ledwo rozumiałem jej zadyszany głos.

Czułem jak drgają jej mięśnie ramion pod moją dłonią. Poczułem również falę dreszczy, samemu powstrzymując się resztkami sił przed wytryskiem.
– Aaaaachhhh, cudownie!, taaaaaak!!! Ohhhhhh!!!, Jeeeest!!, Jeeeeeeest!! – Ciałem Iwonki wstrząsał dreszcz rozkoszy. Puściłem jej pierś i chwyciłem obiema dłońmi za biodra przyśpieszając tempa.
– Jeeeeeeeeeeeeeeest!!! Tomuśśśśśśśśś!!!! Wspaniale!!!! – Iwona miała megaorgazm.

Ja czułem, że nadchodzi także mój, więc jeszcze przyśpieszałem. Czułem coraz większe drżenie mojego prącia, szybko wysunąłem je z ociekającej sokiem cipki i tak ścisnąłem że pierwsza porcja spermy wylądowała tuż poniżej kucyka Iwci. Następne krople spadały w równych odległościach na jej plecki, a duża kałuża spływała rowkiem między pośladkami. Całym moim ciałem wstrząsnął dreszcz rozkoszy. Ostatni raz było mi tak dobrze właśnie z nią. Padłem zmęczony na plecy, Iwonka położyła się na brzuchu. Ciężko dyszała.
– To było cudowne. Od tamtego razu nigdy nie miałam takiego orgazmu. Teraz czuję się kobietą. Zaspokojoną kobietą.
Leżeliśmy tak jeszcze z 15 minut. Potem kolejno wzięliśmy prysznic. Iwona się ubrała, majteczki schowała do torebki i poszła po leżące na ławie rysunki.
– Rozumiem, że Twoja oferta jest nadal aktualna? Zaprojektujesz mi dom?
– Oczywiście, ale myślę, że będziesz musiała pojawiać się na konsultacjach, co jakiś czas. Inaczej może nam nie wyjść taki jak sobie wymarzyłaś.
– Mam nadzieję, że pozwolisz mi uczestniczyć w procesie projektowania. Nie możesz przecież ciągle pracować w samotności, a myślę że moje towarzystwo Ci odpowiada.
– Jasne że mi odpowiada. Już nie mogę się doczekać pierwszych konsultacji, dlatego od jutra zabieram się do roboty.
– Ok. Tomeczku, uciekam do domu, bo mały może już zdemolował Marcie mieszkanie.
– Do zobaczenia Iwuś. – pocałowałem ją w usta. – Już nie długo.