Pojętna uczennica

Przeczytano: 1 078 razy
Pojętna uczennica

Pojętna uczennicaDzwonek do drzwi. Co się stało? Czyżby coś z Szymkiem? Może Tomek? Ale on ma klucze. Zaintrygowana otworzyłam drzwi. Zakuło mnie w podbrzuszu. To ta małolata, Gosia. Ubrana tak, jak wczoraj. Miała plecak. No tak, przecież jeszcze się uczy.
– Dzień dobry. -przywitała się.
– Cześć.
– Ma pani chwilę czasu? -spytała nieśmiało.
– Jasne.

Zaprosiłam ją do środka. Kazałam usiąść jej w salonie a sama przygotowałam drinki. Sama pcha się w paszczę lwa. Zazdrościłam Tomkowi wczorajszej przygody i miałam ochotę na to samo.
– Co cię sprowadza? -spytałam, wciskając jej do rąk wysoką szklankę z mieszanką rumu, likieru i soku z truskawek. Wymyśliłam tego drinka na poczekaniu, powinien być dobry.
– Ja… -zaczęła nieśmiało- W zasadzie… Tomek… Pan Tomek…
– Tomek. -przerwałam jej. Kurczę, jak taka nieśmiała dziewczyna mogła wyrwać mojego męża?- A mi mów Jola.
– Dobrze. Więc… -chyba walczyła z tym, bo cisza była dość długa- Tomek coś mówił, że lubicie seks w trójkącie… I ja… To znaczy…

– Chciałabyś spróbować? -spytałam zalotnie.
– Nno takk…
– Nie wiem… -zamyśliłam się z udawanym zakłopotaniem- A byłaś kiedyś z kobietą?
– No właśnie… Dlatego…
– Przyszłaś wtedy, kiedy nie ma go w domu, by spróbować mnie poderwać?
– Nie, nie! Chociaż w sumie…
Wzięłam łyka. Było dobre. Po chwili wyżłopałam wszystko duszkiem. Wyszłam z pokoju i wróciłam ze szlafrokiem.
– Weź to i idź wziąć prysznic. Potem wróć. Tylko w szlafroku.
Posłusznie udała się do łazienki, nie ruszając nawet drinka.

Rozłożyłam kanapę i przykryłam ją puszystym kocem. Zrzuciłam wszystkie ciuszki i przyjrzałam się sobie w lustrze na korytarzu. Byłam niewiele wyższa od Gosi. Miałam już 26 lat i poród za sobą. Mimo to piersi pozostały jędrne i sprężyste. Ich najczulszym miejscem były ciemno bordowe sutki. W przeciwieństwie do bladej Gosi byłam opalona, dwa dni po solarium. W końcu mamy luty, a trzeba jakoś wyglądać. Brzuszek był płaski, a poniżej niego miałam swój skarb. Wygolone łono i gotowa na wszystko muszelka. Długie, gładkie nogi i stópki rozmiar 36. Rozpuściłam włosy i potrząsnęłam głową. Miałam je dość długie. Te, które ułożyły się z przodu, sięgały sutków. Te z tyłu trochę poniżej łopatek. Wróciłam na kanapę.

Wyszła po kwadransie. Miała nieco wilgotne, rozpuszczone włosy. Na mój widok zarumieniła się. Siedziałam ze złączonymi nogami, plecy prosto, dłonie na kolanach.
– Usiądź koło mnie. -poprosiłam, co uczyniła z lekkim oporem.





– Pobaraszkujemy sobie trochę. -wyszeptałam, ujęłam dłonią jej policzek i pocałowałam delikatnie wąskie usteczka. Uczyniłam tak kilka razy. W końcu się odwzajemniła. Przywarłyśmy do siebie, trącając języczkami. Nasze pocałunki były krótkie i nieśmiałe, ale nie chciałam jej speszyć. Odjęłam dłoń z jej policzka i wsunęłam ją pod szlafrok, głaszcząc nagie kolanko. Od pół roku nie kochałam się z kobietą. Nie miałam ochoty na zbytnie ceregiele, ale jednocześnie musiałam liczyć się z niedoświadczeniem partnerki. Położyłyśmy się. Rozsunęłam szlafrok i ujrzałam piękne ciało mojej następnej zdobyczy. Małe piersi, wąskie biodra, mlecznobiała skóra. Starannie wygolone łono. Nie mogłam się powstrzymać, by nie podążyć dłonią po wewnętrznej stronie jej uda, od kolana, aż po łechtaczki.

W czasie tej podróży rozwarła lekko nogi, by ułatwić mi ruchy. Leżała na plecach, podczas gdy ja pobudzałam ją pocieraniem dłoni o łechtaczkę. Jęknęła, co wprawiło mnie w większe podniecenie. Ponownie ją pocałowałam. Złapała mnie za pierś. Myślałam, że odlecę. Dłoń Gosi była za mała, by pomieścić oczekującą dalszych pieszczot półkulę. Zabawiała się sutkiem, gdy ja myszkowałam językiem w jej ustach. Zostawiłam łechtaczkę i zaczęłam gładzić dłonią muszelkę, bez wchodzenia do środka. Powoli puszczała soczki, które przenosiłam na Guziczek Rozkoszy. Ona w tym czasie poczynała sobie coraz śmielej. Zostawiła dłoń i zeszła niżej, by po chwili dobrać się do mojej szparki. Delikatnie głaskała i podszczypywała łechtaczkę, łącząc pieszczoty ze śmielszymi pocałunkami. Podniecona, zaczęłam mocno pocierać jej łechtaczkę. Odpowiedziała tym samym. Oderwałam od niej usta.

– Jesteś cudowna. -pochwaliłam ją.
– Ty też. -odparła.

Położyłyśmy się obok siebie, masturbując siebie nawzajem. Patrzałyśmy sobie w oczy i uśmiechałyśmy się do siebie, oglądając nasze falujące w rytm ruchów rąk biusty. Jęczałyśmy i oddychałyśmy głośno przez usta. Byłyśmy u kresu. W końcu targnęły nią spazmy rozkoszy. Przestała ruszać ręką, wygięła się w pałąk i krzyknęła. Podniecona jej orgazmem i brakiem swojego chwyciłam jej dłoń leżącą na moim łonie i zaczęłam przesuwać ją sobie po łechtaczce. W moim podbrzuszu wszystko się gotowało, nasze dłonie zapędzały się aż na wargi i nawilżały. Masturbowałyśmy mnie razem, ale to ja nadawałam tempo. Potrzebowałam kilkunastu sekund, by przeciągnąć się z rozkoszy i unieść biodra ku górze, wydając przy tym okrzyk rozkoszy.

Leżałyśmy dalsze kilka minut, rozmawiając ze sobą i całując się raz po raz.
– I jak wrażenia? -spytałam.
– To było takie… inne… -odpowiedziała.
Cały czas dyszałyśmy.
– Poczekaj na mnie. -rzuciłam, po czym wybiegłam nago z pokoju. Wróciłam z opakowaniem z prezerwatywą i zielonym ogórkiem nieco większym niż Poskramiacz Tomka. Gosia roześmiała się.
– No nie… -śmiała się, a ja podziwiałam jej drgający biust- Kto komu to włoży?
– Najpierw ty mi. Potem się zrewanżuję.
Wręczyłam jej zabawki w położyłam się na plecach, podkurczając i rozsuwając nogi. Sprawnie wyjęła gumkę i naciągnęła ją na ogórek, po czym uklękła między moimi udami.
– Jak mam to zrobić? -spytała.
– Rozgrzej mnie i porządnie wydymaj. -odparłam. Ten alkohol źle wpłynął na moje słownictwo.

Nieśmiało położyła lewą dłoń na moim podbrzuszu, a prawą ręką wprowadziła we mnie ogórka. Na głębokość piętnastu centymetrów. Dawno nie było mi tak dobrze. Jęknęłam i chwyciłam ją za rękę. Położyłam ją na łechtaczce.
– Rób to razem. Na mnie nie patrz.

Spojrzała mi w oczy i uśmiechnęła się. Zaczęła drażnić moją łechtaczkę i posuwać mnie zastępcą członka, zrazu wolno, potem coraz śmielej, szybciej i mocniej. Ja w tym czasie zaspokajałam swoje rozpalone i twarde sutki. Moje mięśnie zaciskały się na twardym, bezdusznym przedmiocie, nawilżając obficie prezerwatywę, a pośrednio rączkę Gosi. Wywijała nim na boki, dzięki czemu podrażniała wszystkie ścianki pochwy, nieraz pobudzała punkt G. Zawsze wydawałam wtedy okrzyk rozkoszy. Nie wytrzymałam nawet pięciu minut. Orgazm, jaki nadszedł, sparaliżował mnie, a biodra bezwolnie pląsały na wszystkie strony.

– Nie przestawaj! -krzyknęłam do zdziwionej Gosi.
Zaczęła posuwać mnie jeszcze szybciej i mocniej. Po chwili nadszedł drugi orgazm. Drżałam tak, że kochanka musiała docisnąć moje biodra do kanapy, by się ze mnie nie wysunąć. Ja w tym czasie cała płonęłam, krzycząc:
– Jeszcze! Jeszcze! Mocniej!
Kolejne minuty przyniosły trzeci orgazm. Mięśnie zacisnęły się na ogórku i nie chciały go wypuścić, w tej chwili byłam zdolna chyba otworzyć pochwą orzecha włoskiego. Krzyczałam piskliwym głosem.
– Jezu! Ale rozkosz! Jak wspaniale! O, Boże!

Uspokoiłam się dopiero po dłuższej chwili. Gdy spojrzałam na Gosię, była cała rozpalona. Twarde sutki i zaczerwienione, wilgotne krocze. Wyjęłam z siebie ogórka, a wraz z nim wylał się ze mnie balast przeżytych orgazmów, około pół szklanki soków.
– Teraz twoja kolej. -rzekłam i rzuciłam się na nią. Rozwarłam jej nogi i przygniotłam kolanami jej kolana do koca. Miałam przed sobą spragnioną muszelkę, z której wypływały niewielkie ilości nadmiernego śluzu. Przyłożyłam do niej ogórka i wepchnęłam aż po swoją dłoń. Od razu narzuciłam szybkie tempo. Była tak rozpalona, że szło mi to szybko jak onanizowanie Tomka. Nie drażniłam jednak łechtaczki Gosi, tylko przyciskałam jej biodra do kanapy, naciskając na jedną z pachwin. Zaczęła sama pobudzać łechtaczkę i piersi.
– Przestań. -warknęłam – Zepsujesz efekt.

loading…



Posuwałam ją równym tempem przez kwadrans, mając coraz większe trudności. W środku musiało jej się wszystko gotować. Rozochocona weszłam pod innym kątem, potem znowu pod innym.
– Dochodzę! -krzyknęła- Tak… czuję… nie przestawaj…
Targnęły nią spazmy rozkoszy, powstrzymywane przez moją dłoń. Cały czas ją posuwałam, ale wolniej, bo pracę utrudniały mocne skurcze. Całe jej ciało było zarumienione, a przekrwione sutki stały jak antenki.
– Och! Ech! Ach! -jęczała, zaciskając piąstki na kocu.
Gdy trochę ochłonęła, zaczęłam znowu ją pobudzać. Cały czas zmieniałam kąt, siłę i szybkość natarcia.
– Powiedz, gdy będziesz dochodzić. -poleciłam małolacie.
– Już! -krzyknęła po kilku minutach stymulacji.
Wyjęłam z niej ogórka i przywarłam ustami do rozgrzanej szparki. Dosłownie raz ją liznęłam i znowu szczytowała. Targnął nią jeden rzut bioder, potem kilka następnych. Roześmiała się i rozpłakała w jednej chwili, a ja ssałam spływający z niej nektar. Miałam czego jej zazdrościć. Miała silniejsze orgazmy ode mnie, mała nimfomanka. Może dlatego, że zawsze trafiała w lepsze ręce?

Poszłam wziąć prysznic; gdy wróciłam, siedziała na fotelu.
– Idź się umyć. -poprosiłam- Po powrocie pokażę ci minetę marzeń.
Ochotnie pobiegła, trzęsąc biustem, do łazienki. Wypiła połowę drinka. Ja go dokończyłam. Po powrocie usiadła na fotelu i zarzuciła nogi na oparcie, eksponując swój największy atut.
– Pokaż mi, proszę… -jęknęła słodko.

Uklękłam na podłodze i schyliłam nieznacznie głowę, by złożyć pocałunek na opłukanych z mojej śliny i jej śluzu wargach. Pieściłam delikatnie wargami całe krocze Gosi, nie wysuwając ani razu języka. Zamknęła oczy i położyła ręce na swoich piersiach. Miałam ją całą do dyspozycji. Gwałtownie pociągnęłam ją za nogi, po czym kazałam oprzeć się biustem o siedzenie fotela. Uczyniła tak, dzięki czemu wypięła w moim kierunku swe śliczne pośladki. Włożyłam paluszek w jej szparkę i wyjęłam go, by zwilżyć rowek między pośladkami.
– Co chcesz zrobić? -spytała z niepokojem.

Wróciłam do muszelki i ponownie nabrałam soczków. Tym razem zaczęłam masować delikatnie odbyt. Po kolejnej wizycie w pochwie rozepchnęłam drugą dziurkę czubkiem palca. Po paru minutach byłam już w stanie swobodnie się w niej poruszać jednym palcem.
– Skończyłaś? -spytała.
– Jeszcze nie. -odparłam, po czym wyjęłam sobie z pochwy tkwiącego tak do tej pory ogórka i przyłożyłam go do jej pupci. Był idealnie wilgotny, a moje zabiegi utorowały mu łatwą drogę.
– Nie! -krzyknęła, ale było za późno.

Połowa ogórka rozepchnęła jej zwieracze. Popłakała się.
– Nie chcę! -chciała wstać, ale przycisnęłam ją wolną ręką do fotela.
Poruszałam się powoli, by nie sprawić Gosi nadmiernego bólu. Poddała się mi całkowicie, po paru chwilach zaczęła nawet cicho jęczeć. Dziesięć minut zabawy usatysfakcjonowało mnie zupełnie. Puściłam ją i pozwoliłam wrócić do poprzedniej pozycji.
– Dlaczego to zrobiłaś? -spytała z wyrzutem.
– Żebyś wiedziała, jak to jest. Źle było?
– Pod koniec nawet przyjemnie. Ale mało. -stwierdziła.

Wróciłam do przerwanej minetki. Ledwie zanurkowałam w niej językiem, od razu zaczęłam się masturbować. Chciałam, byśmy szczytowały razem. Z minuty na minutę byłyśmy coraz bardziej rozgrzane, gdy usłyszałyśmy zamek w drzwiach. Nie zważałam na to i robiłam swoje. Gdy usłyszałam kroki, odwróciłam się. Tomeczek.
– Już jesteś?! -krzyknęłyśmy razem.