Współlokatorka

Przeczytano: 520 razy
Współlokatorka

WspółlokatorkaJako student marzyłem o posiadaniu własnego mieszkania. I wreszcie udało się – kupiłem wspaniałe 3-pokojowe mieszkanko w starym budownictwie w centrum Poznania i wyremontowałem je.

Mimo bardzo grubego portfela, nie najgorszej urody, ciekawych zainteresowań i poczucia humoru byłem ciągle sam. Oczywiście zdarzały się bardzo atrakcyjne kobiety, które uparcie o mnie zabiegały, ale nigdy z mojej strony nie było żadnego odzewu. Zwykle po prostu gardziłem tymi, które znając mniej więcej stan mojego konta pchały mi się na kolana, próbując mnie uwieść, nie dając właściwie niczego w zamian. Denerwował mnie ich materializm, a poza tym 90% z nich to były puste suki. Zdarzały się oczywiście także inteligentne kobiety, które pociągała raczej moja erudycja i charakter, ale żadna z nich mnie nie pociągała tak naprawdę. Nie czułem tego po prostu.

Po kupnie mieszkania stwierdziłem, że jest trochę za duże i mógłbym komuś wynająć pozostałe 2 pokoje. A nuż zaprzyjaźniłbym się ze współlokatorami, może dzięki temu miałbym trochę ciekawsze studenckie życie. Jakieś imprezy, trawa, no i wreszcie przestałbym się czuć tak samotny. Więc zamieściłem w internecie ogłoszenie, że chętnie wynajmę pokój, za niewielką sumę (bardzo niewielką, jak na warunki). Po 2 dniach – telefon. Młodej studentce medycyny podobają się zdjęcia mieszkania i chciałaby uzgodnić cenę i obejrzeć je osobiście.

Przyszła nazajutrz. Ania, blondynka, lat 21. Była ładna – tak ją wówczas oceniłem. Uzgodniliśmy cenę i szczegóły. Nikt poza nią pokoju nie wynajął, acz zainteresowanie było spore.

Po paru tygodniach mieszkania z Anią (a właściwie jej mieszkania ze mną) mogłem powiedzieć, że polubiliśmy się. Świetnie nam się rozmawiało, oglądaliśmy razem dobre filmy, jedliśmy wspólne kolacje i mogę powiedzieć, że się zaprzyjaźniliśmy. Ale to nie wszystko. Ania miała skłonność do noszenia obcisłych bluzek, często z dużym dekoltem, obcisłych dżinsów, często także spódniczek. Miała idealną figurę i dość przyjemnych rozmiarów biust. A kiedy ubierała spódniczki to miałem trudności z ukryciem “namiotu” powstającego na spodniach. Miała bowiem fantastyczne nogi. To sprawiało, że miałem wiele fantazji erotycznych na jej temat. Głupio się przyznać, ale nawet kilkakrotnie pod jej nieobecność szperałem w jej szufladzie z bielizną, w poszukiwaniu seksownej majteczek, staników i pończoch, które bardzo mnie podniecały, szczególnie na jej wspaniałych nogach. Masturbacja po czymś takim była bardzo przyjemna. Do tego widok jej ciała owiniętego jedynie w ręcznik po wyjściu z łazienki utkwił mi w głowie i parę razy występował w erotycznych snach, z nią oczywiście w roli głównej.

Podniecała mnie, tak to trzeba ująć. I marzyłem bez przerwy o namiętnym seksie na pralce, albo soczystej minetce w kuchni, tak bez żadnej wstępnej gry. A te marzenia potęgował fakt, iż często, mając doła przychodziła do mnie, aby się wygadać. Przytulała się do mnie jak do maskotki, albo troskliwego tatusia, który zawsze jej pomoże. To mnie jeszcze bardziej podniecało. Wyobrażenie, że jej słodziutka cipka jest tak blisko mnie doprowadzało mnie do niesamowitej erekcji. I parę razy nawet to zauważyła.

Pewnego piątkowego wieczora siedzieliśmy w kuchni zajadając spaghetti, popijając winem i rozmawiając. Nie wiem z czyjej do końca inicjatywy, prawdopodobnie 2 butelki wypitego wina były główną tego przyczyną, ale tematyka pogaduchy przeniosła się na sex. W końcu wyznała mi, jakich lubi mężczyzn i co w nich najbardziej uwielbia, dając mi do zrozumienia jednoznacznie, że chodzi głównie o mnie i…, że zauważyła w jaki sposób na nią patrzę i jak reaguję na jej bliskość. Po czym przesiadła się na moje kolana i nie pytając o nic zaczęła mnie namiętnie całować. Marzenia się spełniały. Obudziła we mnie tę całą seksualną energię i reszta potoczyła się już sama.

loading…



Miała na sobie czarną spódniczkę i przezroczyste pończoszki, do tego bluzeczkę z dekoltem i śliczny czerwony staniczek. Całując namiętnie jej usta, na przemian z szyją wstałem trzymając ją na rękach. Podszedłem z nią do ściany i nie przerywając gorących pocałunków błądziłem dłońmi po całym ciele, z naciskiem na nóżki, które niesamowicie mnie podniecały i piersi, które ściskałem jak szalony. Wyszliśmy z kuchni do jej pokoju, odwróciłem ją tyłem do siebie, prawą rękę włożyłem pod jej spódniczkę i złamałem mocno za cipkę. Wykonywałem coś, co niektórzy nazywają “cipogniotką”. Fantastyczna sprawa. Bardzo ją to podniecało, a jeszcze bardziej, kiedy włożyłem dłoń za majteczki.

Po tym wspaniałym wstępie rzuciłem ją na łóżko i począłem ściągać z niej bluzeczkę i stanik. Tych wspaniałych cycuszków nie lizałem zbyt długo, bo zbyt mocno byłem napalony na inną część jej gorącego ciała. Skierowałem ręce i głowę na wysokość kolan i rozpocząłem marsz ku górze. Liżąc i obmacując jej uda wspinałem się ku mokrym z podniecenia, ślicznym czerwonym majteczkom. Kiedy już miałem je przed sobą począłem całować, lizać je, czując bezpośrednią bliskość łechtaczki, a następnie włożyłem lekko języczek za koronkowy materiał wspaniałych majteczek Ani. Kiedy to zrobiłem Ania wpadła w seksualne szaleństwo, wstała momentalnie i szybkimi ruchami zwaliła z siebie całą garderobę, z wyjątkiem pończoch. Obudził się w niej demon – zaczęła ściągać ze mnie ubranie, po czym złapała za mojego penisa i włożyła go sobie natychmiastowo do buzi. Nie wiem gdzie się tego nauczyła, ale wspaniale robiła laskę. Trwało to zaledwie 2, może 3 minuty. Była zbyt napalona na ostre jebanie, żeby skupiać się na blowjobie.

Kiedy skończyła, położyła się na łóżku, rozszerzyła maksymalnie uda i powiedziała tylko:
– Pierdol mnie kochanie!

Nie zwlekałem. Powiedziałem, żeby chwilkę zaczekała i pobiegłem po kondoma (nawet w takich chwili zachowałem zdrowy rozsądek :D). Kiedy wszedłem robiła sobie palcóweczkę (widok takiej laski, w samych pończoszkach, robiącej sobie palcówkę jest nie do opisania). Nie zwlekałem zatem, założyłem gumę na przygotowanego od dawna do działania penisa i wszedłem w nią. Z początku trudno było nam złapać odpowiedni rytm, ale po kilkunastu razach doszliśmy do fantastycznego tempa. Pierdoliłem ją tak przez jakieś 10 minut (sam nie mogłem uwierzyć, że potrafię tak długo wytrzymać), leżąc na niej i robiąc to w klasycznej, misjonarskiej pozycji. To znudziło się nam obojgu. Wstaliśmy zatem, ona stanęła przy szafie tyłem do mnie, wypięła swój seksowny tyłeczek i przyjęła mnie wspaniałym jękiem podnieconej suki. Posuwałem ją od tyłu, stale zwiększając tempo, ale jej było wciąż mało – odwróciła się zatem, pchnęła mnie na ponownie na łóżko, zaraz przy ścianie, tak, że leżałem na plecach.

Usiadła na nim i sama kontrolowała teraz tempo, była wspaniała. Skakała na moim penisie przez kolejne 10 minut, aż oboje zaczęliśmy dochodzić. Przeżyłem wspaniały orgazm penetrując Anię, patrząc jak ona także szczytuje. Potem oboje zasnęliśmy. W sobotni poranek pierwsze co ujrzałem to widok pięknej nagiej kobiety, z którą od tego czasu łączy mnie niesamowite uczucie i wapniały związek ugruntowany częstym namiętnym seksem, czasem jeszcze gorętszym niż ten pierwszy.