Nimfomanka

Przeczytano: 1 218 razy
Nimfomanka

NimfomankaByła uśmiechniętą, choć nieco smutną 40-latką. Większość czasu po pracy spędzała w domu samotnie. Mąż na kontrakcie za granicą, córka będąca w klasie maturalnej po szkole spędzała czas albo na jakiś spotkaniach u koleżanek, albo w kościele. Tak więc czas popołudniami mijał jej na robieniu posiłków, praniu i sprzątaniu, z przerwami na telewizję lub wideo. Czasem włączała sobie na wideo jakieś porno, wtedy popuszczając wodze fantazji, dogadzała sobie dość sporym wibratorem. Osiągając orgazm wędrowała do królestwa orgii i wyuzdania. W wyobraźni oddawała się zarówno panom, jak i paniom. Starszym i młodszym od siebie. Choć mówiąc szczerze, miała i całkiem realne podniety.

Od czasu do czasu odwiedzał ją facet, który naprawiał telewizory. Miał trochę dziwne upodobania. Lubił dostawać lanie na gole dupsko. Za pierwszym razem sprała go jego własnym pasem. Później była to dyscyplina, a wreszcie przeszła do lekcji pokory z użyciem szpicruty. Lizał jej stopy i dupcię, później rżnęła mu tyłek swoim wibratorem. Na koniec mógł wreszcie wydymać swoją Dominę w obie dziurki i dać jej do buzi swoją rozpaloną pałę.

Było przyjemnie, ale ile razy można wzywać faceta do naprawy telewizora? Był jeszcze akwizytor, który miał penisa cienkiego jak ołówek. Pakowała więc wibrator w swoją cipkę, wypinała dupcię, a Jacek wjeżdżał w jej tyłek z prędkością światła. Jego zaletą było to, że był nie do zdarcia. Ostatnim razem zerżnął ją analnie cztery razy i gdyby nie fakt, że zbliżał się powrót córki, mogliby to zrobić po raz piąty, szósty, a może i siódmy. Owa maszynka do pierdolenia odwiedzała ją jednak najwyżej raz na dwa, trzy tygodnie. A czasem nie było go i dwa miesiące.

Któregoś popołudnia przyszedł do Kasi, jej córki, kolega z klasy Bogdan. Podobno byli umówieni, ale Kasi oczywiście nie było w domu. Zapomniała czy co? Poprosiła go, aby poczekał. Może córka zaraz wróci. Zrobiła mu kawę. W kuchni rozpięła mocno sukienkę, a usiadłszy w fotelu naprzeciwko chłopaka, założyła nogę na nogę, dość śmiało odkrywając nagie udo. Bogdan starał się uciekać wzrokiem, ale widok był zbyt kuszący. W końcu podeszła do niego, widząc, że sam z siebie na nic się nie zdobędzie. Pospiesznie rozpięła mu rozporek i wzięła do ust dobrze już nabrzmiałego penisa. Gdy oceniła, że ma solidną wielkość, wstała, ściągnęła majtki i odwróciwszy się, nadziała cipkę na sterczącą pałę chłopca. Spuścił się dość szybko, za szybko. Czuła niedosyt i rozczarowanie. Uniosła się i wypięła tyłek, prosto w twarz Bogdana.
– Liż!
Chłopak zagłębił się językiem w głąb jej wilgotnej cipki. Rozzłościła się.
– Nie tu, liż mi dupę! Tylko głęboko!
Bogdan posłusznie zmienił dziurkę, jego język zanurzył się między pośladki partnerki.
– No, nie ociągaj się! Włóż mi język w dupę! W dupę! Rozumiesz?!
Chłopak posłusznie wbił się językiem w głąb jej pupci. Marta głośno westchnęła.
– O tak, teraz dobrze!

loading…



Jego dłonie obejmowały jej pośladki, przyciskał jej ciało do swej twarzy, starając się jednocześnie wejść językiem jak najgłębiej w tylną grotę kochanki. Podniecona Marta napierała tyłkiem na twarz Bogdana. W pewnej chwili nie wytrzymała i puściła głośnego bąka prosto w buzię chłopaka. On jednak jakby nie zwrócił na to uwagi. Z jeszcze większym zapałem zagłębiał się w dupcię Marty. Nagle odsunęła jego głowę i siadając gwałtowanie wbiła swój tyłek na jego ponownie sterczącą dzidę. Tym razem było znacznie przyjemniej. Szybko wędrowała ciałem to w górę to w dół, wbijając się pupą aż po jądra. On się spuszczał, a ona szczytowała niemal równocześnie z nim. Po stosunku jeszcze raz wypięła dupcię w stronę twarzy partnera.
– No liż, liż jeszcze raz, tylko tak dobrze jak poprzednio!
Ponownie więc zagłębił się językiem w jej tyłeczek, a dłonią drażnił jej łechtaczkę. Po kilku minutach przenieśli się na kanapę. Dosiadła go na jeźdźca, a jednocześnie wsadzała sobie w dupcię wibrator. Jej szybka jazda skończyła się kolejnym wybuchem spermy.
– Przyjdź do mnie znowu, ale wtedy już nie sam. Może masz jakiegoś sympatycznego kolegę?
– Postaram się. Cześć.

Za tydzień zadzwonił do niej. Umówili się na następny dzień na siedemnastą. Tym razem miał przyjść z kolegą. Gdy przyszli, już w przedpokoju wzięła się za ich penisy. Oba wyjęła z rozporków i klęcząc, brała je po kolei do buzi, aż obaj spuścili się w jej usta. Pała Tomka była znacznie większa od członka Bogdana. Gdy przeszli do pokoju, znów dopadła do ich penisów i szybko doprowadziła je do stanu używalności. Siadła na Tomka, nadziewając pipcię na jego grubą dzidę, jednocześnie poprosiła Bogdana, by wbił się w jej tyłek. Obaj spuścili się niemal jednocześnie. Kończąc dzieło, jeszcze raz wzięła do buzi oba kutasy, zlizując i wysysając z nich wszystkie soki. Później zmienili układ. Marta nadziała dupcię na potężną dzidę Bogdana. Z trudem zsuwała się na kolubrynę kolegi Bogdana. Boguś zaś dał jej swego ptaka do buzi. Tym razem Boguś spuścił się pierwszy, z Tomkiem trwało to nieco dłużej. Marta pojękując, wbijała się na grot chłopaka. Szło jej to początkowo opornie. Armata Tomka z ledwością mieściła się w dupce Marty. W końcu jednak penis zanurzył się niemal w całości w jej tyłku. Przyspieszyła ruchy, starając się jak najmocniej nadziewać na Tomkowego członka. Wreszcie jego kutas eksplodował arsenałem spermy. Marta pieszcząc własne piersi, ostatnim gwałtownym ruchem najechała w dół na strzelającą armatę chłopaka. Zmienili pozycję, tym razem znów w jej ustach zagościł drąg Tomka, w cipkę wsunęła sobie wibrator, podczas gdy w jej tyłek niczym w masło wjechał z impetem Boguś. Wypełniona z każdej strony doznawała niewysłowionej rozkoszy. Gdy się spuścili do jej wnętrza, Bogdan zaczął lizać jej dupcię, po chwili dołączył do niego Tomek. Na przemian przez dobry kwadrans pieścili językami wnętrze tej tylnej studni, sprawiając, że znów chciałaby, żeby ją rżnęli.