Ja Cię kocham, a Ty śpisz

Przeczytano: 594 razy
Ja Cię kocham, a ty śpisz

Ja Cię kocham, a ty śpisz– Nell, mam zadanie dla Ciebie – Siostra przełożona jak zwykle nie bawiła się w żadne uprzejmości. Była profesjonalistką w każdym calu.
– W czwórce leży pacjent w stanie śpiączki. Przywieziono go wczoraj i ktoś go musi umyć, zanim doktor pójdzie go obejrzeć.
– Tutaj masz jego kartę i zabieraj się do pracy.

Siostra Nell odebrała papiery z niezadowoloną miną i wyszła z Sali odpraw. „Tylko dlatego, że jestem tu nowa, zawsze dostaje mi się najgorsza robota. Pewnie to jakiś śmierdzący staruch” myślała po drodze. Jak zwykle zatopiona w myślach, nie zwracała uwagi na ścigające ją zewsząd męskie spojrzenia. A naprawdę było na co popatrzeć. Mimo drobnej budowy, jej ciało zdawało się składać z samych rozkosznych krągłości. Nieduże piersi, z wciąż sterczącymi sutkami, agresywnie napinały materiał szpitalnego fartuszka. Gdy tak szła po korytarzu, wystukując na posadzce równy rytm butami na obcasie, ciężko było oderwać wzrok od cudownie poruszających się półkul pośladków i opiętych białą pończoszką kształtnych łydek. Niejeden pacjent stracił wątek prowadzonej rozmowy, kiedy przechodziła obok, a jej czarne długie włosy roztaczały wokół zapach, który w jakiś sposób kojarzył się z zapachem brzoskwini i rozrzuconą czerwoną, jedwabną pościelą.

Nell nigdy nie rozumiała efektu jaki wywiera na mężczyzn. Miała 24 lata i praca była jej całym życiem. Owszem, od czasu do czasu pojawiał się przelotny romans, który nigdy jednak nie zmieniał się w nic poważniejszego. Ludzie byli uprzyjemni, awanse przychodziły szybko, a nieświadomość własnej urody sprawiała, iż była rozkosznie naiwna. Właśnie ta naiwność sprawiała, że w jej zielonych oczach każdy facet widział obietnicę seksu. Patrząc na lekko wydęte usta, czuł jak cudownie byłoby dać im zamknąć się wokół twardego penisa. Fakt, iż te niewypowiedziane obietnice pozostawały niespełnione nie zmieniał tego, że każdy zdrowy samiec, którego Nell napotykała na swojej drodze, był gotowy przychylić nieba za jeden z jej uśmiechów.

Rozmyślając więc nad własną niedolą, dziewczyna dotarła w końcu do sali, w której leżał jej pacjent. Weszła do środka, zamknęła za sobą drzwi i zamarła z niedowierzaniem. Sama niewysoka, przyzwyczajona była do tego, iż wszyscy górują nad nią wzrostem. Jednak na szpitalnym łózko leżał prawdziwy olbrzym. Pielęgniarka po raz pierwszy spojrzała na trzymaną w ręku kartę pacjenta. „198 cm wzrostu. Boże, przy moich 158 sięgam mu zaledwie do piersi! Skąd on się tu wziął? Aha, futbolista. Zasłabł w czasie meczu. Powód wciąż nieznany.” Jeszcze przez chwilę studiowała jego kartę, po czym na nowo zbierając się w sobie podeszła do łózka. Mężczyzna leżał nagi, jak go Bóg stworzył, przykryty jedynie szpitalnym prześcieradłem, pod którym wyraźnie rysowały się węzły mięśni. Na jego potężnym ciele, próżno wypatrywać by choćby grama tłuszczu. Potężna klatka piersiowa unosiła się równo, przy każdym oddechu. Nell przyglądała mu się, czyniąc na własny użytek kolejne obserwacje. Szczególna jej uwagę zwróciła mocno zarysowana szczęka i wyrazista, ale w jakiś sposób łagodna twarz. Jego ręce były mocno owłosione, ale dłonie z długimi palcami były nadzwyczaj zgrabne. „Jesteś przystojnym mężczyzną, Mark”. Takie imię widniało na karcie chorobowej. „Pewnie kapitan swojej drużyny, a dziewczyny same pchają Ci się do łózka, co?”. Delikatnie pogłaskała go po policzku, uśmiechając się do swoich myśli. Jej dłoń zjechała niżej, podziwiając twardość mięśni. Uszczypnęła lekko sutek i przez chwilę wydawało jej się, że Mark drgnął… ale to przecież było niemożliwe, był w śpiączce. „Założę się, że piszczały z rozkoszy, kiedy te dłonie obejmowały i ugniatały ich piersi…”.

Nell, chcąc nie chcąc, zaczęła sobie wyobrażać, jakby to wyglądało z nią. Jej sutki momentalnie stwardniały i zaczęły napierać na materiał fartuszka. „O czym ja myślę, to tylko pacjent. Weź się w garść i zabierz do roboty” Oddech dziewczyny zauważalnie przyśpieszył. Zsunęła w dól prześcieradło i namoczyła gąbkę. Zaczęła od twarzy, potem zjechała w dół na piersi. Dotyk jego skóry elektryzował. Pachniała męskim potem, czystym testosteronem. Jej zapach oszałamiał i sprawiał, iż pielęgniarka bardzo wyraźnie czuła, jak materiał stringów ociera jej wilgotną, wygoloną muszelkę. Później przyszła kolej na ręce. „Dawno już nie widziałam takich bicepsów. On ma przecież ramię grubsze, niż ja udo. Z łatwością mógłby mnie nimi unieść i oprzeć o ścianę. Oplotłabym go nogami, a on nawet nie poczułby mojego ciężaru. Mogłabym… przestań natychmiast! Zachowuj się profesjonalnie. Jest taki jak inni i tyle.”

Nell bardzo mocno starała siebie przekonać, iż wilgoć którą od pewnego czasu czuła na udach, to tylko skutek gorącego dnia i upału. Na chwilę odwróciła się do okna i postarała zebrać myśli. Kiedy już się jej wydawało, że wszystko jest w porządku wróciła do pracy. Spokojnie dokończyła mycie górnej części ciała Marka i w końcu ściągnęła prześcieradło całkowicie, aby zabrać się za mycie reszty. Kiedy zobaczyła jego męskość, jęknęła cicho. Przed jej oczami rozpościerał się najpiękniejszy widok, jaki kiedykolwiek widziała. Wspaniały i gruby penis, nawet leżący tak niewinnie prezentował się niezwykle okazale. Nie był to żaden wybryk natury, ale wyobraźnia zawodziła, gdy dziewczyna próbowała ocenić jego wielkość w stanie wzwodu. Nell, sama nie będąc pewna co zamierza zrobić, podeszła do drzwi sali, zamknęła je na klucz i zasłoniła zewnętrzną zasłonę. Odwróciła się od drzwi i zamyślonym, ale i drapieżnym spojrzeniem spojrzała na Marka. „Nawet nieprzytomny dostarczysz mi trochę rozrywki. A zresztą może to i lepiej, że tak śpisz. Nie będę miała wyrzutów sumienia”.

Mówiąc to, powoli rozpinała guziki fartucha. Piersi uwolnione z materiału zafalowały. Pielęgniarka zdjęła wilgotne majteczki i podsunęła je pod nos chłopaka. „Tylko poczuj co tracisz tak śpiąc” powiedziała ze złośliwym uśmiechem. Rozchyliła nogi Marka i przyklękła miedzy nimi. Drobną rączka pogłaskała jego przyrodzenie. „Jest taki wielki i ciepły. Byłoby wspaniale móc poczuć go głęboko w sobie. Ale nic, lepszy rydz niż nic”. Pochyliła się jeszcze niżej i przytuliła do niego policzek. Druga dłonią chwyciła go za jądra. Czuła wyraźnie ich kształt ukryty za jedwabną w teksturze skórką. Nell zajęta zabawą, nie mogła zauważyć że powieki Marka zatrzepotały na chwilę, a jego nozdrza rozszerzyły się, kiedy do jego uśpionego mózgu dotarł w końcu zapach jej kobiecości. A tymczasem dziewczyna, wraz ze wzrostem jej własnego podniecenia, zaczęła poczynać sobie coraz śmielej.

loading…



Podniosła się wyżej i usiadła mu na brzuchu, obejmując go udami. Gorąca cipka zaczęła pocierać o twarde mięśnie chłopaka, a jej plecy wygięły się w łuk. „Mhhh, niezły jesteś malutki. A co powiesz na to, chciałbyś je possać?” To mówiąc chwyciła swoją pierś i wsunęła mu do ust twardego sutka. Jej piersi zawsze były bardzo czułe, więc nawet zwykły dotyk suchych warg spowodował, że przeszyły ją kolejne dreszcze. „No i zobacz co zrobiłeś, jestem cała mokra. Lubisz kiedy dziewczyna jest taka wilgotna, co? Lubisz się nad nią pastwić, patrzeć kiedy się pod Tobą wije, ściskać jej pośladki tymi wielkimi dłońmi? Zamykasz oczy? Nic nie chcesz widzieć? A może wolisz wypić to co sam nawarzyłeś” Nell półprzytomna z pożądania nie zwracała uwagi na coraz wyraźniejsze sygnały tego, że Mark jeśli jeszcze nie wychodzi ze stanu śpiączki, to przynajmniej już reaguje na świat zewnętrzny. Żyłki na jego wojowniku zaczęły mocniej pulsować, a on sam nabrzmiewać i podnosić się lekko. Początkowo ruch ten był prawie niezauważalny, ale stopniowo nabierał tempa. A tymczasem pielęgniarka przesunęła się jeszcze wyżej i zaczęła kołysać biodrami tuż nad twarzą chłopaka. Po chwili opuściła się delikatnie i potarła wilgotną muszelką o jego nos i usta.

Najpierw powoli, a potem coraz szybciej, zmierzała do szczytu. Podniecenie narastało aż do momentu, kiedy nie była już w stanie go powstrzymać. Krzyknęła cicho, a fale gorąca rozlały jej się po drgających spazmatycznie udach. Klęczała z pochyloną głową, dysząc ciężko jak klacz pokryta właśnie przez ogiera. „Boże, jakie to było piękne i straszne. Wykorzystałam tego biednego chloraka. Żebym jeszcze tylko mogła zmusić się do wyrzutów sumienia. On tak cudownie operuje tym swoim języczkiem. Oh! Mark przestań już, nie wytrzymam tego ponownie. CO???”

Poderwała się błyskawicznie i spojrzała w dół. Chłopak co prawda wciąż nieprzytomny, ale okrężnymi ruchami języka, z dużą wprawą ssał jej łechtaczkę. Sama jeszcze nie wiedząc co robi, natychmiast zeskoczyła z łóżka i… jeszcze szybciej opadła na fotel. Nogi się pod nią ugięły, kiedy dotarło do niej co widzi. Piękny, wielki i cudownie kształtny. Błękitne żyłki delikatnie pulsowały pod delikatną skórą. Główka, ze ściągniętym w dół napletkiem sterczała dumnie, rytmicznie podrygując, jakby szukała właśnie jej, swojej zdobyczy. „Czyżbym niechcący znalazła sposób na wyrwanie go z tej śpiączki? Szok może to zrobić. Czy orgazm może być takim szokiem?” Rozmyślała gorączkowo, a pierwotne instynkty znów zaczęły brać nad nią górę. „No cóż, jest prawdopodobnie tylko jeden sposób aby przekonać się czy mam rację i muszę dodać, że będzie to bardzo satysfakcjonujący sposób i to bez względu na wynik eksperymentu.” To mówiąc, wężowym ruchem ponownie wślizgnęła się pomiędzy wciąż rozchylone uda Marka. „Ależ on jest wielki. Taki duży i cały mój, tylko mój”.

Objęła go dłonią i przeleciała palcami po jego długości, jak flecistka po swoim instrumencie, tuż przed rozpoczęciem koncertu. Był wielki, zbyt wielki aby jej delikatna rączka dała sobie z nim radę. Druga dłoń dołączyła do pierwszej i po chwili obie rozpoczęły swój jednostajny ruch. W górę i w dół. W górę i w dół. A tymczasem usta i język dziewczyny zajęły się zabawą główką penisa. Chociaż zbyt gruby, aby zmieścić się w ustach, pozostawał łakomym kąskiem i dziewczyna nie mogła się opanować, aby go na przemian nie całować, lizać, ssać i podgryzać. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Mark jęczał cicho, a z malutkiego otworku na czubku, wyciekły pierwsze kropelki nasienia, zlizane w tej samej chwili przez chciwe usta namiętnej pielęgniarki. „Nie tak szybko kochany, skończysz wtedy gdy ja o tym zdecyduję i ani minuty wcześniej. Nie mogę przegapić takiej okazji. Choćbyś mnie miał rozerwać, muszę poczuć cię w sobie”. A na pierwszy rzut oka było się czego obawiać.

Przy czterdziesto – centymetrowej różnicy wzrostu i pewnie przeszło dwukrotnej w wadze, Nell wyglądała przy Marku, na jeszcze drobniejszą niż była w rzeczywistości. W tej jednak chwili, żaden głos rozsądku nie mógł jej powstrzymać przed zrealizowaniem swojego planu. Podniosła się szybko i stanęła w rozkroku nad chłopakiem. Spojrzała w dół. Penis drgał lekko i zapraszająco, jakby chciał powiedzieć: „No chodź, przecież Cię nie zabiję”. „Muszę to zrobić. Teraz albo nigdy!” Pomyślała i nerwowo oblizała zmysłowe wargi. Zdecydowawszy się nagle, rozchyliła szerzej nogi i zaczęła się powoli opuszczać na ten sterczący drąg. Poczuła jego dotknięcie u swoich bram, a jej wilgotna muszelka otworzyła się na powitanie. Początkowo wszystko szło gładko, ale już po chwili zaczęła odczuwać opór. Był po prostu dla niej zbyt duży. Mimo to parła w dół pokonując opór i wchłaniając go w siebie centymetr po centymetrze. Czuła jak pulsuje w jej wnętrzu, napierając na ścianki pochwy. Odczuwała niesamowitą rozkosz, pomieszaną w dziwnych proporcjach z bólem. Zupełnie jakby traciła dziewictwo po raz kolejny. Zagryzła wargi, zamknęła oczy i jednym szybkim ruchem pokonała resztę drogi. Udało się, miała go w sobie całego.

Była jego niewolnicą nadzianą na pal rozkoszy. Przez chwilę delektowała się uczuciem, po czym zaczęła się podnosić. Kolejne ruchy przychodziły już łatwiej. Wypełniał ją tak dokumentnie, że zatraciła się w tym odwiecznym rytmie. Paznokcie dziewczyny wbijały się w jego twarde mięśnie brzucha, a ona sama z trudem powstrzymywała cisnący się nachalnie na usta krzyk. Wiedziała, że już ani ona, ani tym bardziej on, nie wytrzymają dużo dłużej. Czuła zbliżające się fale orgazmu, gotowe do tego, aby porwać ją ze sobą. Jeszcze tylko chwilkę, jeszcze troszeczkę, proszę jeszcze nie, jeszcze…jeszcze…jeszcze…TERAZ! Rozkosz wybuchła w głowie, a świat przestał istnieć. Przed oczami wirowały miliardy gwiazd, a ciało przechodziły cudowne dreszcze. Sekundę po własnym szczytowaniu, zdała sobie sprawę, że i on dochodzi.

Jego penis jakimś cudem stał się jeszcze twardszy, a w swoim wnętrzu poczuła rozlewające się gorące fale spermy. Wyczerpana opadła na jego pierś i ciężko oddychając przytuliła się do niego. „Siostro? Gdzie ja jestem? Co się ze mną stało? Czy to niebo?” Do Nell w końcu dotarło, że Mark się przebudził i coś do niej mówi. Podniosła się i leniwie uśmiechnęła. „Byleś bardzo chory. Ale już wszystko jest dobrze. Byłeś dzielnym chłopcem. A teraz już śpij”. Wzrok miał wciąż mało przytomny i chyba do końca nie zdawał sobie sprawy z tego co się wokół niego dzieje.

Pogłaskała go delikatnie po twarzy, a on jej posłuchał i zasnął. Ale już zdrowym, głębokim snem.