To mój pierwszy raz

Przeczytano: 522 razy
To mój pierwszy raz

To mój pierwszy razSwój pierwszy raz przeżyłam w wieku szesnastu lat z żonatym i dzieciatym mężczyzną o 12 lat starszym. Opiszę wszystko dokładnie tak jak było, ale żeby nie narazić gościa na nieprzyjemności, bo nadal się z nim spotykam, zmienię imiona postaci. Niech on nazywa się Rafael, jego żona to Valeria, a dzieciak Konrad. A ja jestem Honey.

Nadmienię, że Rafaela poznałam kiedy miałam czternaście lat, przypadkowo, w sklepie komputerowym, a na sprzęcie on znał się jak nikt. To się zdarzyło krótko po moich szesnastych urodzinach. W prezencie od starych dostałam nowiutkiego laptopa, Toshibę. Oczywiście nie wzięli pod uwagę, że posiadam cholerną skłonność do destrukcji wszystkiego co wpadnie w moje łapki, więc już po dwóch dniach sprzęt nie działał. Nie pozostało mi nic innego jak tylko wziąć sprzęt na plecy i pojechać do sadyby Rafa…

– Wchodź, tylko cicho, bo Konrad śpi – Rafael stanął w drzwiach ubrany w czarną koszulkę, podkreślającą biel jego jasnej karnacji i szare spodnie, dodające mu cudownego uroku.
– Dawno śpi? – Zapytałam z ciekawości.
– Nie, przed chwilą zasnął – Rafael zaprosił mnie do pokoju, gdzie w małym kojcu spał niemowlak. – Co się stało z twoim sprzętem?
– Bo ja wiem? – Usiadłam na miękkim łóżku, podczas gdy chłopak, a raczej mężczyzna sprawdzał stan techniczny mojego kompa.
– Coś jak zwykle spieprzyłam i nie działa – dodałam ciszej. – Ja to kurwa jestem zdolna…
– Zauważyłem, że posiadasz skłonności do destrukcji mechanizmów elektrycznych – Rafael zaśmiał się szczerze, majstrując przy klawiaturze notebooka. – A przy tym jesteś fajna i masz zajebiste poczucie humoru. O urodzie nie wspominając.
– Raf, przestań się ze mnie nabijać, okej? Wiem, że jestem równie inteligentna co pudełko gwoździ – mruknęłam.
– Masz złote ręce, zrób coś, żeby to działało, a potem obiecuję, zniknę. Zawracam ci tylko gitarę.
– Honey, ja nie żartuję. Masz naprawdę ładną buźkę, że o kształtach nie wspomnę – tu Rafael spojrzał na moje piersi okryte elastycznym materiałem bluzki. – Czasem żałuję, że to nie za ciebie wyszedłem, a za Valerię, ale cóż… Life is brutal…

Zaczerwieniłam się.
– I co jest nie tak? – Pytanie zadałam po dłuższej ciszy, starając się nie myśleć o tym, jak miękkie mogłyby być usta Rafaela podczas gorącego pocałunku.
– Powiedzmy sobie, że wiatraczek podziękował za współpracę, a co za tym idzie, pierdzielnął ci procesor – westchnął Raf, odgarniając blond włosy z zielonych oczu.
– Podziwiam. Ja swojego laptopa mam od dwóch lat i działa jak marzenie, ty masz swojego od czterdziestu ośmiu godzin i już niektóre części poszły ci się paść…
– Ale da się naprawić? – Spojrzałam na niego z nadzieją.
– Wszystko da się naprawić. Ale to będzie cię kosztować – Rafael odłożył elektroniczne pudło na biurko i spojrzał mi głęboko w oczy. Za głęboko. Poczułam się naga.
– Znaczy? – Głos na stówę mi zadrżał, bo zauważyłam błysk w oczach mężczyzny.
– No więc w serwisie wymiana tych wszystkich części kosztowałaby cię jakieś dwie stówki – Raf poczochrał włosy, burząc je cudownie i usiadł obok mnie na łóżku. – Nie zapomniawszy o tym, że pewnie zdarliby z ciebie jeszcze z pięćdziesiąt zeta za sam fakt, że odważyłaś się do nich przyjść…

– A ty… Za ile mi go naprawisz? – Szybko odsunęłam czarne loki z twarzy i oblizałam niepokojąco suche wargi.
– Hmmm… – Raf spojrzał na swoje palce, po czym nagle i bez ostrzeżenia chwycił mnie za głowę i ustami wilgotnymi i gorącymi przywarł do moich warg. Aż mnie sparaliżowało, jednak tylko na chwilę. Oderwałam się od niego i spojrzałam przerażona w jego oczy.
– Mam ci… dać… – Słowa „dać dupy” nie chciały mi przejść przez gardło. Miałam płacić najlepszemu przyjacielowi W NATURZE?!
– Honey… – Wydyszał Raf, podpełzając do mnie na czworakach. – Jeszcze nie zauważyłaś, że kurewsko mi się podobasz i że gdyby nie pierdolony zbieg okoliczności to ty byłabyś moją żoną? Valeria przy tobie to farfocel…

loading…



Serce zaczęło mi mocniej bić i w tej samej chwili ponownie poczułam dłoń Rafaela na potylicy oraz gorące, cudownie miękkie usta na swoich wargach. Chłopak mocnym pchnięciem przewrócił mnie na łóżko, drugą dłoń wsadzając pod moją bluzkę i rozpinając mój stanik. Kiedy już uwolnił obydwie wypukłości z więzów bawełny i fiszbinów, zaczął bawić się moimi brodawkami, jednocześnie całując mnie głęboko po francusku.
Jęknęłam zduszenie, czując że robię się wilgotna.

Raf nie przerywając pocałunku pochylił się nade mną i błyskawicznie rozebrał mnie ze spodni i fig. Chłodne powietrze dochodzące z okna owiało moje gołe ciało, przyprawiając mnie o rozkoszny dreszcz. Pocałunek chłopaka zszedł na szyję i dekolt, po chwili całował moje piersi, przygryzając przy tym sutki. Aż kwiliłam z rozkoszy. Wilgoć między nogami robiła się coraz większa, blondyn to wyczuł, bo nagłym ruchem rozchylił moje uda i językiem zjechał na sam dół, robiąc mi minetę. Aż zagryzłam wargę, żeby nie krzyknąć, ślina napłynęła mi do ust. Rafael uniósł głowę i oblizał usta z soku.
– Będziesz moja…

Błyskawicznie zdjął koszulkę i spodnie, jego granatowe slipki były niebotycznie wybrzuszone z przodu. Szybko się ich pozbył, ukazując przepięknego wielkiego penisa. Gwałtownym ruchem zarzucił sobie moje nogi na ramiona i bez zbędnego halo wcisnął brutalnie w moją ciasną, mokrą dziurkę. Jednocześnie ręką zatkał mi usta, bo krzyknęłam przeciągle. W pokoju przecież nadal był jego dzieciak.

Czułam że zaraz wybuchnę. Rafael ruchał mnie bardzo szybko i mocno, szczypiąc za sutki i uderzając rytmicznie w pośladki. W pewnym momencie poczułam, że nie wyrobię. Kutas Rafaela poruszał się coraz szybciej i szybciej a ja odpływałam w krainę niesamowitej rozkoszy. Już-już dochodziłam, kiedy mężczyzna wyszedł ze mnie i bezceremonialnie odwrócił mnie na brzuch, unosząc moje pośladki mocno do góry. Wjechał w moją cipę od tyłu, jak w sukę, jednocześnie kneblując mnie swoja koszulką. To było wspaniałe. Sekundę później zwalił się na mnie, ściskając swoimi nogami moje, tak by moja pizda stała się jeszcze węższa niż jest. Nie wyrabiałam, kwiczałam przeraźliwie, tłumiona przez materiał. Doświadczyłam niesamowitego orgazmu. To było cudowne. Poczułam jak wylewa się coś we mnie, coś gorącego, coś co sprawiło, że aż jęknęłam przeciągle.

Raf wyszedł ze mnie i usiadł zmachany na mokrej od szaleńczej orgii pościeli i odgarnął spocone włosy z czoła, patrząc na mnie z zachwytem.
– Wreszcie cię zerżnąłem… – Wydyszał. – I już wiem, że Valeria przy tobie do gówno…

Uśmiechnęłam się nieśmiało i spojrzałam na jego lekko oklapniętą męskość. Wiedziałam co chcę zrobić. Podpełzłam do niego na czworakach, tak jak on do mnie poprzednio i uklękłam między jego nogami, biorąc penisa w dłoń. Był gorący i mokry, a przez to cholernie podniecający. Szybko się pochyliłam i objęłam go ustami, po czym zaczęłam lizać i ssać jego kutasa, przesuwając głowę w przód i w tył. Zaczynałam czuć go coraz głębiej w gardle, ale nie zważałam na to, że się duszę. Rafael jęknął i złapał mnie za włosy, kontrolując tempo. Penis na powrót stał się sztywny i twardy jak skała, ssałam i obciągałam go coraz szybciej i mocniej, aż nagle usłyszałam nieartykułowany odgłos dochodzący z ust chłopaka i poczułam go tak głęboko jak tylko można. Wytrysnął z całej siły, jego sperma była przepyszna, taka słodka… Oblizałam się i uśmiechnęłam.
– O kurwa… Chyba wezmę rozwód jeszcze dzisiaj… – Wychrypiał Rafael, patrząc na mnie przymrużonymi oczami.
– Zerżnąłeś mnie po królewsku… mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę musiała ci za coś płacić… – uśmiechnęłam się szeroko.

I tak do dziś mu płacę. Za wszystko. Rafael nazywa mnie swoją Kochanicą ^^ a najlepsze było to, że niemowlak WCALE się nie obudził!! Dziś Konrad ma półtorej roku bodajże, a kiedy przychodzę do Rafa, jest oddawany pod opiekę sąsiadce.