U Kasi i Marcina

Przeczytano: 375 razy
U Kasi i Marcina

U Kasi i MarcinaŚwiat migał mi przed oczami i zostawał w dole. Świat zredukowany do prostokątnych szybek kolejnych drzwi windy na kolejnych piętrach boku. W świetle żółto-zielonym (bo ktoś pomalował żarówkę na zielono, aby nie została ukradziona) jechałam na szóste piętro. Winda zatrzymała się z pewnym wahaniem, jakby wyczuwając mój nastrój. Kołysała się w górę i w dół, trzeszcząc lekko… Dała mi jeszcze szansę na naciśnięcie przycisku „Parter”… Przez chwilę stałam tak, z wyciągniętą ręką, w połowie drogi do konsoli. Może ktoś z dołu przywoła windę, może nie będę musiała podejmować tej decyzji sama? Sekundy mijały… winda powoli przestawała się kołysać. Dotarłam już tutaj, więc chyba nie mogę się teraz wycofać – myślałam.

Popchnęłam metalowe drzwi. Jęknęły, ale poddały się mojemu naciskowi. Na piętrze były trzy mieszkania, sprawdziłam numer i skierowałam się do środkowych drzwi – naprzeciw windy. Były czyste, a obok wisiała doniczka z piękną, zielona paprocią. Przeszłam dwa kroki, dwa stuknięcia obcasami o betonową podłogę piętra, dwa echa moich kroków… Stanęłam na miękkiej wycieraczce. Ostatnia szansa… przez chwilę głaskałam dzwonek. Czułam nierówności plastykowego kontaktu opuszkami palców.

Przecież nic o nich nie wiem… poznałam ich na czacie, kilka dni temu. Wydawali się bardzo miłą parą… przyjmując zaproszenie do ich mieszkania nie planowałam faktycznie się tam wybrać. Wiedziałam, że Paweł, mój mąż, nie będzie chciał się na to zgodzić. Pamiętam, jak wściekł się, kiedy zaproponowałam mu to w zeszłym roku na imprezie – niby po kilku kieliszkach wina, żebym mogła – w razie czego – powiedzieć, że nic nie pamiętam. Zdenerwował się wtedy, chwycił za rękę i szarpiąc wyprowadził do przedpokoju, gdzie sycząc, aby goście nie słyszeli, wyzywał mnie od zboczonych i powiedział, że mam nie robić mu wstydu przy gościach. A ja tak bardzo tego pragnęłam… nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego wydawało mu się to tak obrzydliwe. I dlaczego wtedy uderzył mnie wtedy twarz – pierwszy i jedyny raz… ten policzek pali do dziś i nie potrafię o nim zapomnieć. Rano oboje udawaliśmy, że nic nie pamiętamy… ale przynajmniej ja pamiętałam to doskonale i mimo, że bardzo chciałam – nie potrafiłam zapomnieć uczucia gorąca na lewym policzku.

Ale zdrada… Nigdy nie zdradziłam męża i wydawało mi się, że on także jest mi wierny. Gdyby nie ten incydent – wydawać by się mogło, że jesteśmy szczęśliwą parą, że w naszym erotycznym życiu wszystko jest ok – tymczasem do sypialni z miesiąca na miesiąc wkradało się coraz więcej nudy. Pamięć tamtego policzka dodała mi odwagi. Nie będzie mnie bił – choćby nie wiem co! Nacisnęłam dzwonek.

Marcin wyglądał dokładnie tak, jak opisał się na czacie. Był brunetem, w okolicy czterdziestki, lekko „napakowanym”. Na szczęście nie wyglądał groteskowo, jak ”karki” – dresiarze z siłowni, tylko jak dobrze zbudowany, silny mężczyzna. Wpuścił mnie z uśmiechem do środka. Miał na sobie czarną koszulę i czarne spodnie. Nie wiem, czy wiedział o tym, jak lubię facetów w czerni, ale można powiedzieć, że od początku zrobił na mnie wrażenie…
– Wejdź, zapraszamy. Wezmę Twój płaszcz – powiedział, elegancko pomagając mi pozbyć się płaszcza i starannie wieszając go na wieszaku. Już w tym momencie poczułam bardzo przyjemny, świeży zapach jego wody toaletowej. Wydał mi się wprawdzie nie do końca dopasowany do czarnego stroju i wieczornej pory, ale z drugiej strony zapowiadał coś nowego i ekscytującego…

Kasia przywitała mnie w drzwiach. Od razu dostałam całusa w policzek… Była zgrabną brunetką, mojej sylwetki, z niedługimi włosami. Od razu zwróciła moją uwagę czerwoną sukienką. Głupio mi było przez chwilę, ze tak się ubrałam mało zmysłowo, bo z powodu chłodu miałam na sobie po prostu jeansy i bluzkę.
– Wejdź, przygotowaliśmy kolację – zaprowadzili mnie do salonu, gdzie na niewielkim stoliku paliły się już świece.
Na stole zauważyłam deskę serów i warzywa. Usiedliśmy. Świeże pieczywo roztaczało wspaniały zapach. Widać, przygotowali już wszystko, to ostatniego detalu, bo masło okazało się mieć temperaturę idealną do smarowania. Nie byłam głodna, ale te zapachy i nastrój spowodowały, że z ogromną przyjemnością wsunęłam w usta kawałeczek Camemberta… Delektowałam jego smakiem i pleśniową skórką o wyraźnym smaku, delikatnie poruszałam ustami, pozwalając mu raczej rozpływać się, niż gryząc… Zauważyłam, że Kasia i Marcin nie tyle jedli, co powoli popijali czerwone wino i patrzyli na mnie. Byli wyraźnie zaciekawieni… nabiłam na widelczyk oliwkę i patrząc na przemian jej i jemu w oczy, bardzo powoli zaczęłam wsuwać ją do ust… zatrzymałam się i ścisnęłam ją zębami tak, że pod wpływem nacisku oliwka wypuściła kropelkę soku… dopiero wówczas zamknęłam usta i wyjęłam widelczyk.

Najwyraźniej im się to bardzo podobało. Kolejną oliwkę bowiem podał mi Marcin. I zrobił to tak, żebym musiała się nachylić, pokazując mu swój dekolt… kiedy usiadłam z powrotem, delektując się kolejną oliwką, Kasia włożyła palec do swojego kieliszka z winem i podeszła do mnie. Stanęła przede mną i zatrzymała palec na wysokości moich ust. Wino szumiało mi już leciutko w głowie i przyjemność zlizania go z jej palca wydała mi się silniejsza niż wcześniejsze obawy i wątpliwości. Samym koniuszkiem dotknęłam jej czerwonego paznokcia, następnie zaczęłam lizać cały palec… patrzyłam Marcinowi prosto w oczy i widziałam, że mu się to podoba… Wreszcie chwyciłam dłoń Kasi i objęłam cały palec ustami, wsuwając go do środka.

loading…



Kiedy go ssałam, jej wargi były rozchylone i słyszałam jej przyspieszający oddech. Postanowiłam iść dalej – wysunęłam go z ust i zaczęłam lizać przestrzeń między nim i kolejnym palcem, a następnie kolejny palec… Kasia usiadła na moich kolanach. Jedną ręką złapała mnie za kark, odchyliła się i zanurzyła drugą dłoń – tym razem w moim kieliszku… Czułam się coraz bardziej podniecona, zaczynało mi się robić coraz cieplej, kiedy po kolei wsuwała swoje palce w moje usta i pozwala mi je dokładnie oblizać z wina…

Marcin postanowił wstać i podejść do nas. Stanął za oparciem mojego krzesła. Wsunął dwa palce do kieliszka, ale nie pozwolił mi ich wylizać, tylko zaczął wilgotnymi palcami głaskać mnie po szyi… Czułam, jak dwa paski przyjemności ciągną się od mojego podbródka do tyłu, za uszko… Wtedy zbliżył swoją twarz i zaczął delikatnie chuchać w zwilżone miejsca, co podziałało na mnie elektryzująco. Momentalnie poczułam, jak moje sutki zaczynają twardnieć i jak pragnienie ich obojga zaczyna wirować w coraz niższych partiach mojego brzucha.
Kasia wstała i chwyciła moją dłoń, prowadząc mnie do sypialni. Kiedy przekroczyłyśmy próg, odwróciła się do mnie i położyła mi pytająco dłonie na ramionach. Zaczęłam rozpinać guziki, a ona uśmiechnęła się, zsuwając mi bluzkę z ramion. W tym samym czasie poczułam, że Marcin jest tuż za mną. Jego silne ręce objęły mnie na wysokości paska, dłonie rozpięły klamrę od i suwak… Spuścił moje spodnie, wszyscy zaczęliśmy się trochę śmiać, próbując je przepchać przez pantofle na obcasie.

Stałam między nimi w samej bieliźnie, kiedy Kasia, patrząc mi w oczy, zbliżyła do mnie swoją buzię i musnęła moje usta swoimi wargami… były delikatne, aksamitne i takie… świeże. Słyszałam, jak z tyłu Marcin rozpina swój pasek. Zawsze zastanawiałam się, jak to jest, całować się kobietą i muszę powiedzieć, że bardzo mi się to podobało. Nawet nie tyle pod względem technicznym, co po prostu ze względu na fakt, że robię coś naprawdę szalonego, coś wyuzdanego, coś, o co nikt z moich znajomych by mnie nie podejrzewał, o mężu nie wspominając. Zapragnęłam mocniej całować Kasię, ścisnąć jej wargi swoimi, wsunąć język do jej gardła, poczuć jej języczek przeplatający się z moim, tymczasem Kasia zaczęła całować moją szyję, podążając za delikatnym smakiem wina, pozostawionym na mojej szyi przez Marcina… Boże, jak delikatne, jak subtelne były jej usta, czułam, jak robię się wilgotna, kiedy przesuwała je za moim uszkiem, przekręcałam głowę i czułam się jak niedopieszczona kotka, która ociera się o rękę opiekuna…

Kasia tymczasem zaczęła cofać się, zmysłowo kołysząc biodrami i powolutku ściągając sukienkę… Nie spodziewałam się, że pod nią nic kompletnie nie ma! Kiedy ramiączka opadły, mogłam przyjrzeć się, jak piękne są jej piersi… podobały mi się jej niewielkie, ale wyraźnie już zainteresowane dalszymi igraszkami sutki… Poczułam popchacie od tyłu, Kasia była już na łóżku, a ja weszłam za nią… Przez cały czas patrzyłam na Kasię, kiedy poczułam, jak Marcina dłonie ściągają ze mnie moją bieliznę… przez moment zawstydziłam się na myśl o tym, że dotyka moich wilgotnych majteczek, ale już po sekundzie myśl ta przestała być dla mnie niewygodna, a zaczęła być przyjemna i rozgrzewająca… rozgrzewająca, jak to, co zaczęłam czuć, kiedy Marcin zaczął mocno masować moje pośladki.

Kasia przede mną prostowała się i dotykała swojego ciała, powolutku głaszcząc swoją szyję, swój dekolt… wreszcie dotykając swoich piersi, początkowo delikatnie, ale wnet coraz odważniej – szczypiąc sutki… Pochyliłam się w jej kierunku i zaczęłam całować te śliczne cycuszki, najpierw delikatnie, ale wkrótce – coraz bardziej namiętnie i agresywnie, a Kasia przyjmowała te pieszczoty z wielkim zadowoleniem, oddychając coraz głośniej i coraz szybciej, coraz mniej równo jednocześnie i szepcząc
– Tak… a teraz … pomóż mi…
Poczułam, jak palec Marcina zaczyna delikatnie masować mnie między udami. Położył go na moich płateczkach i tak długo masował, aż rozchyliły się, zapraszając go do środka. Bez wahania przyjął to zaproszenie, przesuwając palec do wewnątrz i z powrotem w swoją stronę, po czym powtórzył to jeszcze raz… i jeszcze… Już bardzo, bardzo chciałam już czuć go całego, ale naprawdę przyjemnie zrobiło mi się, kiedy jego wilgotne palce zaczęły pocierać moją kropeczkę rozkoszy…

Jęknęłam cicho pod jego dotykiem, w zamian za to poczułam na pupie porządnego klapsa… Aaaaa! To było naprawdę przyjemne… Gorąco jego dłoni rozchodziło się po moim pośladku, kiedy zaczął znów mnie masować… Ponownie jęknęłam i ponownie dostałam klapsa… Aaaaa! Czułam, że naprawdę mocno kręci mi się w głowie… Z przodu pieściłam Kasię, z tyłu Marcin fundował mi na przemian klapsy i rozkoszne masowanie… Wreszcie poczułam, jak między moje uda Marcin wsuwa coś znacznie większego niż palec… Jego penis był duży – spojrzałam do tyłu i zobaczyłam jego pełne pragnienia spojrzenie… kiwnęłam zapraszająco głową i poczułam, jak zaczyna mnie rozpierać… Wsuwał się powoli, wiedząc, że jest naprawę niemałym facetem… Kilka razy delikatnie się poruszył, robiąc sobie miejsce w moim wnętrzu, rozciągając moją mokrą cipkę i sprawiając, że mój jęk przeszedł w stan niemal ciągły… po kilku ostrożnych ruchach, kiedy było jasne, że jestem już całkiem gotowa na ostrzejszą jazdę z jego wielkim penisem, zaczął poczynać sobie coraz odważniej… Podobało mi się niezmiernie, jak długo trwała przyjemność, gdy przesuwał się we mnie na zewnątrz i do środka, szybciej… i szybciej… W pewnym momencie naparł na mnie naprawdę strasznie mocno, lekko mnie zabolało, a on wbił się z całej siły, zatrzymał i wlepił mi znowu potężnego klapsa, po czym zaczął posuwać mnie dalej tak, jak przed chwilą… byłam cała gorącą, pulsującą przyjemnością.

Kasia zmieniła ułożenie i rozłożyła szeroko nogi, prezentując mi swoją całkowicie wygoloną szpareczkę. Pomyślałam sobie, że też muszę tak postąpić ze swoją, bo widok jej ociekającej sokami szparki, jej mokrych ud, działał na mnie uderzająco… Wsunęłam jej od razu dwa swoje palce i zaczęłam ją pieścić i lizać jej łechtaczkę, jednocześnie marząc o kolejnym klapsie i mocnym pchnięciu Marcina… Taaak! Boże, jak dobrze, świat wirował wokół mnie, było mi naprawdę bosko, już czułam, że jestem blisko orgazmu, kiedy Marcin wyszedł ze mnie; usłyszałam cichy okrzyk i poczułam, jak ciepła, gęsta sperma zalewa mi pośladki… jak zaczyna po nich spływać, jak kilka kropli wybiera drogę między pośladkami, kiedy inne zaczynają spływać po moich udach…

Kasia zdawała się tylko na to czekać, ponieważ złączyła nogi, zgrabnie przeniosła się za mnie i… zaczęła zlizywać ze mnie spermę, mrucząc przy tym z zadowolenia… Najpierw robiła to końcówką języczka, ale po chwili lizała już bardzo zachłannie, nie zapominając o wylizaniu mnie między pośladkami… a kiedy byłam już czyściutka, ona zaczęła pieścić mnie dłonią.

Wiedziała, że w tym punkcie już mi wiele nie trzeba, jednak zafundowała mi fantastyczny masaż moich najbardziej erogennych okolic, kiedy zaś moje jęczenie było już bardzo głośne, wepchnęła mi w cipkę swoje dwa palce, powodując niemal natychmiastowy, bardzo silny orgazm, jakiego jeszcze nigdy nie przeżyłam. Czułam, jak zaciskam się na jej dłoni, jak ściskam ją udami z całej siły… Ocknęłam się po kilku sekundach, patrząc, jak Marcin dopieszcza Kasię – siedziała na brzegu łóżka, a on klęczał z głową i dłońmi między jej udami. Odchyliła głowę do tyłu, kiedy dochodziła, przyciskając jego głowę do siebie…

Jadąc windą w dół czułam się fantastycznie. I wiedziałam już, że znalazłam znakomity sposób na urozmaicenie swojego nudnego, sypialnianego życia. Odruchowo dotknęłam policzka… i wiecie, co? Pierwszy raz od tamtego zdarzenia poczułam, że boli mniej.