Zagubiona

Przeczytano: 588 razy
Zagubiona

ZagubionaMam na imię Tatiana i mam 17 lat. Opowiem wam swoją historię…

Chodzę do dobrego liceum już 2 rok. Bardzo mi się tu podoba od pewnej lekcji PO… Urodziłam się w USA, ale ponieważ moja mama była polką przeprowadziłyśmy się do Polski tuż po rozwodzie moich rodziców. Na początku w szkole czułam się zagubiona, lecz wreszcie znalazłam swego sprzymierzeńca…

Od nowego półrocza do naszej szkoły przyszedł nowy nauczyciel PO. Wszystkich powaliła jego uroda i każda dziewczyna już nie mogła doczekać się z nim lekcji. Na pierwszej naszej wspólnej godzinie lekcyjnej Pan Głogowski oznajmił nam, iż od następnych zajęć zaczniemy ćwiczyć pierwszą pomoc. Byłyśmy w siódmym niebie. Tydzień minął bardzo szybko. Nasz nauczyciel wolał jednak lalkę niż jedną z dziewcząt. Dopiero po jakiś 35 minutach wywołał dyżurnego, czyli mnie.

Lekko speszona podeszłam do tablicy. Tematem było zapobieganie omdleniom. Kazał mi stanąć tyłem do siebie. Zbliżył się, objął mnie w pasie i kazał pochylić. Czułam jego zapach oraz przyspieszony oddech, od dawna widziałam jak na mnie spoglądał. Nagle poczułam jak jego pan „przytulak” gwałtownie się powiększa. Było to dziwne ale wyjątkowo podniecające. Gdy odchodziłam na miejsce złapał moją rękę i dyskretnie podał mi karteczkę. Napisał, że jeśli chcę to mogę zostać po lekcji w celu przedyskutowania oceny za aktywność. Nie widziałam w tym nic złego…

Zadzwonił dzwonek. Wszyscy wyszli. Pan Głogowski siedział przy swoim biurku wpisując temat do dziennika. Trochę się wahałam, ale uspokoił mnie jego ciepły i opanowany głos:
-Wiedziałem, że zostaniesz – powiedział. Nastała niezręczna cisza. Nie wiedziałam co mam powiedzieć…
-Podobasz mi się. Jesteś bardzo interesującą osobą, wyróżniasz się z grona klasowych koleżanek.
-Może dlatego, że niezupełnie się tu odnalazłam po przeprowadzce – odpowiedziałam
-Wiesz, że nie o to mi chodzi. Masz oryginalną urodę i bardzo zgrabne ciało, dlatego wybrałem cię do pokazu.
Zadzwonił dzwonek. Musiałam iść na lekcję.
-Będę szczery. Jeśli masz ochotę zjeść ze mną kolację …
-Tak – nie zastanawiając się odpowiedziałam
-Doskonale, a więc dzisiaj o 19.30 przy parku. Potem pomyślimy gdzie się wybrać – powiedział – Aha i jeszcze jedno: mów mi Sebastian.

Po wyjściu z klasy ugięły mi się nogi. Byłam przerażona a jednocześnie podekscytowana tym wydarzeniem. Taki przystojny facet, który podobał się wszystkim dziewczynom wybrał właśnie mnie. On – dobrze zbudowany, blondyn, koło 27 lat. Ja – mało dojrzała małolata o średniej długości, brązowych włosach. Lekcje szybko minęły na rozmyślaniu: w co się ubrać i jak się zachowywać by nie wyjść na totalna idiotkę. Gdy przyszłam do domu, mamy już nie było, więc szafę z jej rzeczami miałam na wyciągnięcie ręki. Długo nie mogłam się zdecydować, aż w końcu ubrałam czarna sukienkę, która podkreśliła wszystkie me walory i poszłam…

Czekał na mnie z czerwona różą. Był jednak ubrany w zwykłą koszulkę i dżinsy. Poczułam się jak kretynka. Na sile próbowałam zrobić z siebie starszą.
-Ubrałem się w nieco wyluzowane ubranie gdyż nie chciałem, żebyś czuła się ze mną jak z jakimś 40-letnim facetem – powiedział
-Szczerze mówiąc trochę dziwnie wyglądamy. Może pójdziemy do mnie i zamówimy pizze?
-Ok – odpowiedziałam nie mając nic przeciwko…
Bardzo chciałam zobaczyć jego mieszkanie. Mieszkał nie daleko, w nie dużej kawalerce. Była urządzona nowocześnie dlatego bardzo mi się spodobała. Usiedliśmy obok siebie na kanapie i zaczęliśmy oglądać ulotki różnych pizzerni.
-A może sami coś przyrządzimy?-spytał

loading…



Kuchnia była mała dlatego za każdym razem ocieraliśmy się o siebie. Sama nie wiem kiedy odwrócił się do mnie przodem, przyciągnął do siebie i pocałował. Z początku bardzo delikatnie po chwili jednak nasze języki spotkały się a nasz pocałunek stał się namiętny. Jego usta powędrowały na moją szyję, a ręce zaczęły dobierać się do mojej sukienki. Byłam taka podniecona, że sama ją zdjęłam zostając jedynie w czarnych stringach, koronkowym staniku i czarnych pończochach.

Sebastian natomiast zdjął koszulkę i moim oczom ukazał się jego nagi, umięśniony tors… podniósł mnie i przeniósł na łóżko. Nie przestaliśmy się całować. Jego ręce powędrowały na moje piersi. Cały czas szeptał mi do ucha czułe słówka, co jeszcze bardziej powodowało u mnie podniecenie. Nie obchodziło mnie nic prócz tego aby ta chwila trwała jak najdłużej.

Zaczął rozpinać mi stanik. Trochę wstydziłam się dlatego poprosiłam by zgasił światło i zapalił małą, nocną lampkę. Po krótkim czasie oboje byliśmy już nadzy, a on całował każdy centymetr mojego ciała doprowadzając mnie przy tym do szaleństwa. Pieścił moje piersi, brzuch, szyję, myszkę oraz plecy… Pieścił najczulszy punkt mojego ciała spijając przy tym wszystkie życiodajne soki. Wtedy ja postanowiłam mu się odwdzięczyć za chwile rozkoszy i wzięłam się za całowanie brzucha zjeżdżając powoli w dół… Natrafiłam na sterczącego „pana przytulaka” i jego 20 centymetrów długości.

Zaczęłam ssać jego główkę. Widziałam, że sprawia mu to wielką przyjemność więc kontynuowałam. Pochłaniałam coraz więcej i więcej aż w końcu cały znajdował się w mojej buzi. Zaczęłam drażnić go językiem a następnie ruszać się w przód i w tył, wolniej i szybciej. Wiedziałam, że dochodzi moment kulminacyjny. Sebastian jednak zdecydował, że najlepiej będzie jeśli spuści mi się na brzuch, gdyż wie, że to mój pierwszy raz. Po wysiłku wytarł go chusteczką. To jednak nie był koniec.

Zapytał czy biorę jakieś tabletki. Oczywiście nie brałam. Wyciągnął więc z szafy prezerwatywę. Nie założył jednak od razu. Położył mnie na plecach, rozszerzył nogi, następie uniósł pośladki. Wchodził we mnie bardzo powoli. Wiedział, że jestem dziewicą. Wkładał i wykładał jedynie czubek „pana przytulaka”. W pewnym momencie wtargnął do środka całym narzędziem. Przeszedł mnie ból i jednocześnie rozkosz. Na jego członku pojawiła się krew. Oboje wiedzieliśmy co to oznacza.
-Jesteś pierwszym mężczyznom jakiemu się oddałam – powiedziałam. Uśmiechnął się i kontynuował swe ruchy.

Robiliśmy to w pozycji klasycznej co dawało mi dużą przyjemność. Miałam orgazm za orgazmem. W moich oczach pojawiły się mroczki. Potem gdy poczuł, że jest to właśnie ten moment założył prezerwatywę. Chwilkę odpoczęliśmy leżąc obok siebie na łóżku. Miałam jednak pewien niedosyt dlatego tym razem inicjatywa wyszła z mojej strony. Wbiłam się na niego i zaczęłam ujeżdżać. W chwili największego uniesienia czując się jak bogini sexu usłyszałam jakiś kobiecy głos:
-Wstawaj, nie śpij na lekcji!!

…I właśnie wtedy ujrzałam fałszywy uśmiech mojej nauczycielki…….