Lesbijki – Jola

Przeczytano: 729 razy
Lesbijki - Jola

Lesbijki - JolaJa to jednak mam szczęście! Nie dalej jak trzy tygodnie temu mieliśmy spotkanie w gronie najbliższych pracowników firmy. Pod koniec ciut wypiliśmy i postanowiliśmy wpaść jeszcze do najbliższego lokalu. Ze striptizem. Chwilę szukaliśmy miejsc, bo o tej porze było już sporo ludzi, tym bardziej, że za chwilę miał rozpocząć się szow. Po kilku minutach kiedy już sączyliśmy drinki na scenę wyszła ciemnoskóra tancerka. Wypisz wymaluj – Naomi Campbell. Nie, nie, to oczywiście nie była ona, ale podobieństwo wręcz imponujące. W tańcu wiła się wokół rurki i wręcz z rozkoszą ocierała się o towarzyszące jej dziewczyny. Szybko zasięgnęłam języka i z radością usłyszałam, że jest lesbijką, w dodatku z reputacją nimfomanki. Piękna, zmysłowa i wyzwolona. Rany, aż tak szczęśliwego zbiegu okoliczności się nie spodziewałam. Zaraz po występie wdarłam się do garderoby tancerek, żeby zapytać o to, co już od dobrej godziny krążyło mi po głowie – Jolka! I jej dzikie fantazje dotyczące Naomi. Szansa jedna na milion. Nie mogłam jej przegapić.

Panienka nie była nieśmiała i nietrudno było mi przejść z nią do tematu. Wysłuchała i stwierdziła, że jeśli Jola jej się spodoba nie widzi problemu. W związku z tym, zaprosiłam ją na niewielkie przyjęcie, które zorganizowałam w najbliższy weekend. Sen Jolki niedługo potem się spełnił. Ale od początku. Było to mniej więcej tak:

Skromne progi mojego domu zaszczyciło dwanaście osób. Towarzystwo mieszane, ale z przewagą kobiet – z wiadomego powodu. Posadziłam Jolkę i Dianę (taki pseudonim artystyczny nosiła owa czarnulka) obok siebie podczas obiadu. Skutek była taki, że już po kawie były jak papużki nierozłączki. Prawdą jest, że zdradziłam Dianie marzenia Joli. Przysięgła, że nie piśnie słówkiem. Z tego jak na siebie patrzyły, wywnioskowałam, że przypadły sobie do gustu. Kiedy zaś po imprezie odjechały razem, byłam pewna, że spełni się bajkowy happyend.

Na drugi dzień umierałam z ciekawości, czy moje obserwacje były trafne. Jednak do żadnej z nich nie zadzwoniłam. I jeszcze bardzo długo nie wiedziałam co się wydarzyło. Po prostu zniknęły gdzieś obie, zaszyły się z dala od świata i rozkoszowały sobą do woli. Dopiero po miesiącu Jola pojawiła się na naszym babskim spotkaniu z takim oto opowiadaniem:

„Kiedy zobaczyłam Dianę u Yoko na przyjęciu, byłam zachwycona. Jej zgrabna sylwetka i temperament stanowiła dla mnie nieodpartą pokusę. Były swoistym wyzwaniem. Pod koniec przyjęcia zaprosiła mnie do domu swojego wuja, którym zajmowała się podczas jego nieobecności. Bez zastanowienia wsiadłam z nią do samochodu i pojechałyśmy na Myśliwską. Tam powiedziała, że mimo iż w domu jest jedenaście pokoi, niestety trwa wymiana centralnego ogrzewania i muszę zająć z nią tej nocy jeden wspólny pokój. Nie powiem, żeby mnie to przerażało. Diana wniosła szampana i dwa kieliszki. Leżąc obok siebie na łóżku piłyśmy alkohol i rozmawiałyśmy. Nie pamiętam już o czym, ale stałyśmy się sobie bardzo bliskie. Mimo ogrzewania piecykiem, w pokoju było jednak chłodno. Alkohol zrobił swoje. Bez oporów przytuliłyśmy się do siebie, popychając się i chichocząc jak uczennice. Śmiejąc się rozcierałam jej ramiona i plecy.

Wyłączyłyśmy światło, ale nie zasuwałyśmy ciężkich zasłon. Światło księżyca sączyło się przez ogromne okno, oświetlając srebrzyście pokój.
– Twoje ręce są cudowne Joleńko – Przytuliła się do mnie jeszcze mocniej. Miała twarde, jędrne piersi. Pogłaskałam ją delikatnie po pośladkach. Były tak samo jędrne. Czułam, jak bardzo pragną mojego dotyku. Miałyśmy nieźle w czubie. Diana objęła mnie ramionami i położyła swoje szczupłe, zwinne palce na mojej pupie. Poczułam jej długie, ostre paznokcie przez cienki materiał koszulki nocnej. Przysunęłam się bliżej. W blasku księżyca zobaczyłam, jak kremowe i czekoladowe piersi ocierają się o siebie bezwiednie. Uniosłam głowę i mój wzrok spotkał jej głębokie, czarne, wpatrujące się we mnie oczy. Przymknęła powieki i nasze usta zetknęły się. Na początku był to łagodny, kobiecy pocałunek. Słodki i czuły. Nagle poczułam, jak napiera na moje usta gorącym językiem. Chwyciła mnie za piersi i drżąc na całym ciele, zaczęła je masować.
– Diano… to przez ten szampan i …
– Cicho… szzzz… wiem, nic nie mów, nic nie mów…

Nie potrafiłam się opanować. Zdjęłam ramiączko z jej stanika i zaczęłam całować piersi. Przesuwałam mokrym językiem po brodawkach, aby stały się twardsze. Nie przerywając pieszczot naciągnęłam kołdrę na jej nagie ramiona.
– Jeszcze! – krzyknęła. Odrzuciła głowę do tyłu i zamknęła oczy. Zwilżyła językiem wargi. – Proszę! – już niemal krzyczała.
Chwyciłam jej dłoń i włożyłam ją między swoje uda. Znowu poczułam na skórze jej ostre paznokcie. Swoją rękę włożyłam między nogi Diany. Otworzyła szeroko oczy i przytuliła się do niej, delikatnie przesuwając ją wyżej. Przez cienki materiał koszuli poczułam na jej wzgórku łonowym twarde i pokręcone włosy. Pocałowała mnie w usta. Mocno i namiętnie. Drżałyśmy. Jestem pewna że nie z zimna. Zanurzyła palce w mojej szparce.
– Wiedziałam – wyszeptała z satysfakcją – jesteś tak samo mokra jak ja!

Teraz moja kolej – pomyślałam i używając obu rąk, rozsunęłam jej ciasną norkę, aby włożyć palce i sprawdzić, czy mówi prawdę. Jej wargi sromowe były ciepłe i mokre. Przesunęłam palcami parokrotnie w górę i w dół. Jęknęła. Uciszyłam ją kolejnym pocałunkiem. Naprawdę nie wiem, co mnie wtedy opętało. Ale nie chciałam tego przerywać…

loading…



Rozebrałam nas i mimo chłodu odkryłam jej ciało, aby przyjrzeć mu się w świetle księżyca. Było piękne. Przypominało hebanową rzeźbę. Diana miała długie, kształtne nogi i wąskie biodra, które teraz unosiła niecierpliwie. Owłosione gniazdko było rozchylone i lśniące. Różowa łechtaczka nabrzmiewała w oczekiwaniu na męski członek. Uklękłam i przytrzymując w dłoni pierś, dotknęłam nią jej rozwarcia, przesuwając twardą brodawkę po wysuniętej łechtaczce. Moja biała pierś między jej czarnymi udami… niesamowite wrażenie! Diana głęboko wsunęła we mnie swoje palce, ja zaś dotykałam brodawką jej szparki, próbując, niestety na próżno, naśladować ruchy penisa, ale nawet porażka okazała się słodka. Kiedy zrezygnowana usiadłam, Diana przytuliła się do mnie i ciepłym językiem zaczęła zlizywać swoje soki z mojej piersi. Widok jej ust przypominał mi o pulsującym gniazdku, które przed chwilą pieściłam. Ponownie pochyliłam się nad nią, a moje jasne włosy opadły na jej łono. Wyglądały jak złote nitki zaplątane w czarne, sobolowe futro.

Wzięłam głęboki oddech, podniecając się zapachem jej perfum, i obsypałam pocałunkami rozchylone uda. Gdzieś nad sobą słyszałam ciche pojękiwanie. Ocierałam się policzkiem o miękką skórę jej nóg. Jej czarne nagie ciało pachniało przepięknie i było wyjątkowo ponętne. Przesunęłam językiem po wargach szczelinki, zatrzymując się dłużej na łechtaczce. Diana w ekstazie szarpała moje włosy. Ssałam nabrzmiałe wargi i wtykałam język coraz głębiej, poruszając nim rytmicznie, tak jak to robi mężczyzna doprowadzając kobietę do szaleństwa. Czułam, że lada moment nastąpi u niej spełnienie. Nieoczekiwanie dla niej i samej siebie wyjęłam jednak język ze szparki.
– Co robisz Jolu? – spojrzała błagalnie.
– Cicho aniołku – uniosłam jej biodra i omijając szparkę, szukałam językiem odbytu. Zapiszczała i zadrżała jak w febrze. Natknęłam na opór. Pośladki były mocno ściśnięte. Naparłam więc silniej językiem, a kiedy dwie jędrne połówki rozluźniły się weszłam głęboko w jej brązowy otworek. Nie przestawałam też drażnić palcami jej puszystej kici. W momencie szczytowania dziurka Diany zacisnęła się na moim języku, a złączone kurczowo uda nie wypuszczały dłoni ze szparki. Trwało to długą, rozkoszną chwilę. Kiedy już było po wszystkim, Diana wyczerpana opadła na łóżko.

Poszłam do łazienki, umyłam się i pośpiesznie wróciłam do łóżka.

Czekała na mnie. Kiedy weszłam, popatrzyła na mnie tak, jakby chciała zapytać, co teraz zamierzam. Bez słowa odrzuciłam kołdrę. Byłyśmy zbyt podniecone, aby odczuwać przejmujący chłód. Czekoladowe ciało Diany wyglądało apetycznie. Położyłam się obok niej. Od razu podniosła się i unosząc wysoko moją nogę, wsunęła swoją pod mój pośladek. Ustawiłyśmy się w pozycji, którą lesbijki nazywają nożycową. Jej szparka jeszcze mokra, przylgnęła chciwie do mojej. Wykonywałyśmy ruchy jak przy prawdziwym stosunku, nasze nabrzmiałe łechtaczki ocierały się o siebie. Pocałowałam ją. Nasze gorące języki splotły się ze sobą jak dwa węże.
– Znowu! – Diana krzyknęła – Zaraz będzie u mnie znowu…
Wbiłam paznokcie w jej biodra, jakbym chciała zatrzymać ten miłosny taniec. Nasze piersi pod wpływem wspólnego spełnienia raptownie się uniosły. Nasze szparki zaś na moment zatrzymały się w połowie drogi i zwarły się na chwilę.

Kiedy było po wszystkim, ponownie ułożyłyśmy się obok siebie. Czułam jak chłodne powietrze chłodzi nasze rozpalone ciała. Uśmiechnęłyśmy się do siebie leniwie i trzymając się w ramionach, zapadłyśmy w słodką drzemkę.

Obudziły mnie jej ciepłe, choć gwałtowne pocałunki. Przez okno widać było rozgwieżdżone niebo. Przytuliłam się do niej, a ona pieściła moje piersi. Potem przeniosła dłonie na uda. Rozchyliła je i dotknęła mojego drżącego znów na nowo gniazdka, które czekało na jej zwinne palce. Po chwili zacisnęła swoją małą piąstkę i włożyła mi ją do środka. To uczucie nie da się porównać z żadną rozkoszą na świecie. Cała moja uwaga była skupiona na piąstce Diany i mojej głodnej szparce. Rozłożyłam szeroko nogi, aby Diana mogła włożyć dłoń jak najgłębiej. Potem zamknęłam oczy i pojękując dałam się ponieść zmysłom. W pewnej chwili Diana drugą ręką rozchyliła moje pośladki i zaciskając dłoń wsunęła ją do odbytu. Teraz poruszały się we mnie dwie czarne piąstki.

Przez łzy widziałam, jak zagłębia dłoń między pośladkami oraz między nabrzmiałymi wargami szczelinki. Jej czarniutkie piersi unosiły się i opadały. Wszystko odbyło się tym razem tak, jak w moim scenariuszu. Ona dominowała, a ja byłam jej potulną ofiarą. Nie wychodziłyśmy z łóżka przez dwa dni. Przez kolejne trzy tygodnie spotykałyśmy się często i przez całe noce nie zmrużyłam nawet oka, realizując kolejne zachcianki – swoje i Diany…

Po czterech tygodniach wrócił z zagranicy wuj Diany, a ona sama zniknęła, jakby zapadła się pod ziemię…”