Jak się kończą rozmowy o księdzach

Przeczytano: 357 razy
Jak się kończą rozmowy o księdzach

Jak się kończą rozmowy o księdzachByły wakacje. Siedziałam na działce mojej koleżanki wraz z trzema osobami. Jedną z nich była właśnie Natalia, dwie pozostałe to chłopacy z mojego liceum – Konrad i Piotrek, których udało mi się namówić, żeby przyszli. Ten pierwszy szalenie mi się podobał, a i drugi miał w sobie coś interesującego, przyjaźnili się ze sobą. Było bardzo gorąco i trochę przeszkadzało mi, że chłopacy bez przerwy palili, bo nie lubię smrodu papierosów. Na szczęście, przynieśli ze sobą małą butelkę wódki, która krążyła pomiędzy nami i coraz bardziej się wypróżniała, poprawiając nam humory.

Natalia uwielbiała nabijać się z księdza ze swojej parafii. I tym razem zaczęła dobrze znaną mi zabawę. Zwróciła się do mnie:
– Dzień dobry, proszę księdza Sławka, chciałabym się wyspowiadać, bo zgrzeszyłam.
– Słucham cię, moje drogie dziecko, uwielbiam takie zboczone historie – odpowiedziałam jako ksiądz.
– Otóż….masturbowałam się wczoraj marchewką, a potem podałam ją na obiad dzieciom. – Ta Natalcia jest naprawdę porąbana – pomyślałam.
– Hmm…to duży grzech, widzę, że masz nieczyste myśli, więc dlaczego przedtem do mnie nie przyszłaś? Mógłbym ci jakoś pomóc…
– Ach, proszę księdza, czuję się taka zagubiona! Czy da mi ksiądz rozgrzeszenie?
– Tak, jakże mógłbym odmówić tak pięknej pani… ale tylko za całusa.
Natalia cmoknęła w moją stronę i obie wybuchłyśmy śmiechem. Zauważyłam, że chłopacy dziwnie się na nas patrzą, brechtając się po cichu pod nosem. Nagle Piotrkowi przyszło coś do głowy.
– Teraz ja chcę być księdzem – powiedział.
– Nie, Madzia jest moim jedynym, najukochańszym księdzem – odpowiedziała Natalia, mając mnie na myśli, i czując, że trochę krępowałaby się tak bawić z Piotrkiem.
– W takim razie, ja mogę ci się wyspowiadać – powiedziałam.
– Okej. Witam cię drogie dziecko. Co cię sprowadza?
– Muszę księdzu wyznać swój straszny grzech.
– Jaki? Chętnie posłucham.
– Dzisiaj rano masturbowałam się prysznicem, myśląc o dwóch chłopakach z mojej szkoły…
– To bardzo interesujące… jak oni się nazywali?
– Konrad i Piotrek.
– Acha, a co dokładnie robiłaś?
– Weszłam goła do wanny, odkręciłam wodę w prysznicu i na nim usiadłam. Skierowałam go w taki sposób, żeby woda wpływała do mego wnętrza i sprawiała mi jak największą przyjemność…
– To naprawdę straszny grzech. Będziesz musiała za niego odpokutować.
– Jak? Zrobię wszystko, żeby Bóg mi wybaczył…
– Dając mi buzi. – To mówiąc, Piotrek bez wahania rzucił się na mnie i zaczął całować mnie namiętnie w usta.

Chyba mocno go podnieciłam swoją historyjką. Jego krzesło stało tuż obok niego, więc wystarczyło mu się przechylić. Całując, masował moje piersi przez cienką bluzeczkę, pod którą nie miałam stanika.
– Proszę księdza, wystarczy – udało mi się w końcu wymamrotać, a wtedy mnie zostawił w spokoju.
Bardzo mi się podobało to, co zrobił, ale nie mogłam przestać myśleć o Konradzie, który przecież siedział obok, z mojej drugiej strony, i wszystko widział. Natalia siedziała naprzeciwko mnie i patrzała na mnie ogromnymi oczami ze zdziwioną miną. W pewnym momencie Konrad uśmiechnął się do mnie słodko, widząc moje nieustanne spojrzenia w jego stronę, i zadał mi pytanie.
– To może teraz mi się wyspowiadasz?
– Bardzo chętnie, mm… tylko co teraz wymyślić? Już wiem. To był okropny grzech.
– Jaki? Opowiedz mi o tym, dziecinko, a chętnie ci pomogę – to mówiąc, położył mi rękę na odsłoniętym kawałku uda i zaczął je masować, podciągając mi do góry dżinsową spódniczkę.
– Niedawno nakłoniłam swojego psa, aby mi zrobił minetę, i bardzo mi się to podobało. Potem zrobiłam mu loda.
– Psu?
– Tak.
– To rzeczywiście duży grzech. Trzeba było przyjść z tym do mnie.
– Bardzo żałuję, że tego nie zrobiłam. Ale to się da naprawić, prawda? – Mówiąc to, zbliżyłam się do Konrada, patrząc mu się w oczy i uśmiechając zalotnie.

Podobał mi się tak bardzo, że sam jego widok omal nie doprowadzał mnie do orgazmu. Wpatrzyłam się w jego śliczną, zmieszaną mordkę jak zaczarowana, nie mogąc oderwać od niej wzroku. Dopiero po chwili zauważyłam, że coś mu stanęło w spodnich. Odwzajemnił uśmiech i sięgnął ręką między swoje nogi, przepraszając. Wyjął ze spodni ptaszka i zaczął go trzepać, a ja nie potrafiłam przestać się gapić, zrobiło mi się dziwnie gorąco.
– Może ci pomóc? – zapytałam, i nie czekając na odpowiedź, zaczęłam robić to, co on. Przestał i teraz ja waliłam mu konia, ciesząc się, że mogę mu sprawić przyjemność.
W pewnym momencie spuścił mi się na ręce, wtedy przestałam, zbliżyłam palce do ust i zlizałam spermę.
– Nawet niezłe – powiedziałam, jakbym właśnie spróbowała jakiegoś nowego smaku budyniu.

Na obu chłopakach wywarło to duże wrażenie, moja koleżanka czuła się zniesmaczona. Piotrek, nieco zawstydzony swoim nieustannym waleniem konia, wstał i podszedł do krzaków malin, które odwrócony do nas tyłem spryskał spermą.
– Będziesz miała maliny ze śmietaną, deser gotowy – zaśmiałam się do Natalii, ale jej jakoś to wcale nie śmieszyło. Widziałam, że czuje się trochę nieswojo.

Widząc, że Konradowi znowu stoi, nie mogłam się powstrzymać i nachyliłam się nad jego ptaszkiem, po czym zaczęłam go lizać. Później objęłam go ustami i ssałam coraz mocniej, zanurzając go sobie to głębiej, to płycej. Chyba mu się podobało, bo już niedługo poczułam w buzi nową porcję spermy, którą połknęłam chciwie jak świeże mleko. Piotrek, wracając na swoje miejsce, krzyknął oburzony: „No ładnie, jak się tylko odwróciłem, ta już mu robi loda!” Chyba był trochę zazdrosny, ale trudno.

loading…



Byłam coraz bardziej napalona. Usiadłam Konradowi okrakiem na kolanach, pieszcząc ustami jego gorące wargi. Przytuliłam się do niego jak najmocniej, obejmując go, a on zaczął macać mnie po tyłku. Z rękami pod spódnicą szybko odchylił mi majtki. Po chwili poczułam, jak wsadza palec do mojej szparki, zrobiło mi się jeszcze bardziej gorąco i poczułam się jak w niebie, bo wreszcie miałam to, czego chciałam – Konrad mnie pożądał! Poruszał tym palcem w górę i w dół, wkładał kolejne, a ja trzęsłam się z rozkoszy. Piotrek coś tam komentował, ale nie słuchałam. Pewnie był zawiedziony, że wybrałam Konrada.

Nagle Piotrek chwycił mnie od tyłu za biodra i ściągnął z kolegi, tak zdecydowanym ruchem, że upadłam na trawę na plecy. Gdy próbowałam wstać, przytrzymał mnie za ręce, dociskając do ziemi. Konrad w tym czasie szybko zdjął mi majtki. Chociaż im ufałam (Konrada znałam już cztery lata), to trochę się zaniepokoiłam.
– Tylko nie zróbcie mi dzieciaka – powiedziałam, lekko zastraszona. – Spoko. Mam co trzeba – odrzekł Piotrek, wyjmując z kieszeni opakowanie prezerwatyw.
– A tym samym mam pierwszeństwo – dodał.
Jasne, że mogłam im się wyrywać… ale nie chciałam. Nie po to przecież ich prowokowałam. Cała ta sytuacja była dla mnie bardzo zabawna i czułam narastające we mnie podniecenie.

Podczas gdy Piotrek zakładał kondoma, Konrad wylizał mi cipkę, co chwilę ją przygryzając w innym miejscu. Czułam się cudownie, podskakiwałam lekko i piszczałam, gdy ugryzł mnie czasem zbyt mocno, ale nie uciekałam mu, mimo, że Piotrek tymczasowo mnie puścił. Zrobiłam się cała miękka i gorąca, a Konrad wysysał ze mnie wszystko, co się dało. Po chwili chłopacy zamienili się miejscami, Piotrek wepchnął mi w szparkę swojego ptaszka i wciskał go coraz głębiej, podczas gdy Konrad zajął się uciskaniem i gryzieniem moich cycków, przerywanym całowaniem mnie w usta. Piotrek wypełniał mnie coraz bardziej, rytmicznie mnie posuwając. W końcu poczułam, że już nic więcej się nie zmieści, a on dalej nacierał na mnie od środka, doprowadzając mnie do szału. Na parę sekund odpłynęłam z tego świata, czując jedynie wdzięczność za to, że mnie to spotkało.

Kiedy Piotrek wyjął ze mnie swoją pałę, do dzieła przystąpił Konrad, który miał już nałożoną prezerwatywę. Jak tylko się nade mną nachylił, moje podniecenie sięgnęło granic możliwości, a potem okazało się, że może jeszcze wzrastać. Kiedy dotknął mnie czubkiem swojego ptaszka, przycisnęłam się do niego, obejmując go w pasie jedną nogą, i zachłannie całując w usta, przygryzając mu wargi, przewaliłam go na plecy. Konrad chwycił mnie za uda i rozszerzył mi nogi, a ja nabiłam się z rozkoszą na jego pałkę, poruszając biodrami do przodu i do tyłu, aby lepiej się wcisnęła. Nachyliłam się nad nim, liżąc go po szyi i twarzy, przyciskając mocniej jego krocze do swojego. Nic innego nie pochłaniało mojej uwagi. Potem uniosłam głowę i zaczęłam go ujeżdżać, a on przyciskał moje biodra do siebie, co sprawiało mi dodatkową przyjemność. Czułam się coraz lepiej. W końcu, Konrad przerzucił mnie pod siebie, tak, że znalazł się na górze, i przytrzymując mnie mocno, dymał mnie, aż wsunął się we mnie tak mocno, że myślałam, że tego nie wytrzymam. Chyba oboje mieliśmy orgazm w tym samym momencie.

Chociaż Natalia była bardzo zdziwiona tamtym moim zachowaniem na działce, to pozostałyśmy dobrymi przyjaciółkami. Piotrek wrócił zadowolony do domu, a Konrad dał mi swój numer telefonu, kiedy o to poprosiłam, i powiedział, że bardzo się ucieszy, jeśli zadzwonię. Od tej pory umawialiśmy się bardzo często, poznałam go jeszcze lepiej i zaczęliśmy ze sobą chodzić. Gdy przyszedł wrzesień, wiele przerw w szkole spędziliśmy razem, albo na rozmowach i pocałunkach, albo na ostrym zabawianiu się w toalecie. Przez cały czas, gdy byliśmy parą, pozostawałam mu wierna, tak dobrze potrafił mnie zaspokoić, że nie myślałam nawet o innych chłopakach.