Historyca

Przeczytano: 1 375 razy
Historyca

HistorycaKiedy wysiadałam z samochodu, poczułam dziwne, ale przyjemne ściskanie w żołądku. Taaak. Oto nadszedł dzień zemsty. Uśmiechnęłam się i obciągnęłam moją mini, która zaczęła odsłaniać koronki pończoch. Zamknęłam samochód i stukając szpilkami weszłam do szkoły. Zabrałam klucz od woźnej i podążyłam do sali historycznej. Spojrzałam na wiszący and tablicą zegar. 16.50. Zatem za 10 minut zjawi się tu Sylwia zaliczać historię.

Nie darzyłyśmy się sympatią. Sylwia była typową rozpieszczoną jedynaczką, której wydaje się, że wszystko może. Zawsze z rozpuszczonymi rudymi włosami, w dość ostrym makijażu, z odsłoniętym pępkiem i szpilkach. Z trzeciej ławki wygłaszała harde komentarze, że ona właściwie to nie musi się uczyć, bo jej rodzice mają tyle kasy, że będzie studiować zagranicą. W dzienniku kwitły jedynki i dwóje. Robiła co chciała, bawiąc się komórką i poprawiając na lekcji urodę. Wydawało się, że nie ma na nią siły. Aż do ostatniej wywiadówki. Na wywiadówkę jej rodzice przyszli oboje. Zdziwiło mnie to, gdyż zazwyczaj nie było nikogo. Nie słuchali, patrzyli gdzieś po bokach, coś szeptali do siebie. Zostali, gdy już wszyscy wyszli.
– Pani Bogno… – zaczął jej ojciec.
– Słucham ?
Po krótkiej rozmowie wszystko stało się jasne. Paryski uniwersytet wymagał średniej na świadectwie. A tu historia… Oboje prosili o umożliwienie córce podciągnięcia się z przedmiotu. Słuchałam tego i nagle w moich oczach zabłysła niepokojąco dzika iskierka…
– Dobrze – powiedziałam – proszę powtórzyć córce, że czekam na nią w czwartek o 17.00. Tu w sali. Ale pytać będę z całości materiału…
Oboje dziękowali mi bardzo wylewnie i wyszli. Uśmiechnęłam się. Gdyby ktoś mnie wtedy zobaczył, spostrzegłby, że to był bardzo wredny uśmiech.

Stałam przy oknie. Miałam na sobie czarny kostium, pod który nie założyłam bluzki, za to czarny stanik, stringi i czarne koronkowe pończochy na pasku. Na nogach miałam czarne szpilki zapinane dookoła kostek. Czarne włosy spięte w kok i okulary dopełniały obrazu historycy na którą uczniowie mówili „Kobra”. Patrzyłam na okoliczne bloki i nie mogłam się już doczekać Sylwii. Parę minut przed 17.00 na parking wjechało BMW. Po chwili Sylwia szybkim krokiem przemierzyła parking i weszła do budynku. Po chwili usłyszałam stuk obcasów na korytarzu i lekkie pukanie do drzwi.
– Proszę !!!
– Dzień dobry, pani Profesor – usłyszałam jej głos.
Odwróciłam się. Była ubrana w białą bluzeczkę zapinaną na guziki, plisowane stalowe mini, białe pończochy samonośne (co zauważyłam później) i botki na szpilce. Włosy miała zaplecione w dwa warkoczyki. „Aleś się wystroiła, suczko” – pomyślałam – „Ale bardzo dobrze”
– Wiesz po co tu jesteś – rzuciłam sucho – Mam nadzieję, że się uczyłaś.
– Tak, proszę pani – powiedziała – uczyłam się…
– W porządku !

Usiadłam na krześle, zakładając nogę na nogę. Sylwia kontem oka zauważyła moje pończochy.
– Jagiellonowie w Europie… Słucham…
Sylwia zaczęła szybciej oddychać. Coś bąkała pod nosem. Padły słowa takie jak Węgry… Ludwik… W końcu się poddała.
_ Nie umiem, pani profesor…
– Ahaaaaaaa – powiedziałam – to może opowiesz mi coś o polityce wschodniej polskich Wazów ?
Odpowiedzią było milczenie.
– Umiesz ?!!!
– Nnnnnnie..
– Pięknie – wstałam i zaczęłam chodzić po klasie – w takim razie pytanie ostatniej szansy…
W oczach Sylwii pojawiła się iskierka strachu.
– Co mi powiesz o postanowieniach konferencji w Poczdamie ?
– Poczdam… W Niemczech spotkali się Stalin, Churchill i Roosevelt i…
– DOŚĆ !!! – przerwałam jej – nic nie umiesz i pytanie cię dalej nie ma sensu…
Podeszłam do biurka i otwarłam dziennik.
– Nieee !!! – Sylwia prawie krzyknęła. W oczach miała łzy. – Niech pani da mi jeszcze szansę !!! Proszę !!!
– Ale ty nic nie umiesz !
– Proszę, pani profesor !!! Zrobię wszystko, by zdać…
To chciałam usłyszeć. Spojrzałam na nią.
– Wszystko ?
– Tak, proszę pani…
Podeszłam do drzwi do klasy i zamknęłam je na klucz.
– To będzie długie zaliczenie, moja droga…
– Niech będzie… Mam pieniądze na taksówkę… – wyrzuciła z lekkim strachem w oczach.

Usiadłam znowu.
– Na początek zasady. Za każdą zła odpowiedź zrobisz to, co każę, dobrze ?
– Dobrze…
Na pierwszy ogień poszły daty panowania Kazimierza Sprawiedliwego.
– Nie znam…
– Zdejmuj bluzkę !!!
Sylwia próbowała protestować…
– Powiedziałaś, ze zrobisz WSZYSTKO !!!
Biała bluzka zawisła na krześle. Sylwia miała śliczne, duże piersi, ukryte pod bielutką bardotką.
– Bitwa pod Parkanami… Data !
– Nie wiem…
– Spódniczka !!!
Moim oczom ukazała się cipka odziana w bielutkie, koronkowe stringi.
– Z kim podpisano rozejm w Starym Targu ?
– Z Turkami.
– Stanik !!!
Nagie piersi Sylwii patrzyły na mnie nabrzmiałymi brodawkami. Dziewczyna zarumieniła się jak pensjonarka. Wyglądała uroczo. Poczułam przyjemne ciepło napływające do mojego podbrzusza.
– Kto reprezentował Polskę na Kongresie Wiedeńskim ?
– Eeee… Poniatowski
– Zdejmuj majtki !!!
Koronkowe stringi podążyły śladem stanika. Jej cipka była śliczna, różowiutka. Sylwia się goliła, pozostawiając tylko cienki paseczek.
– Podejdź do mnie dwa kroki.

Uczyniła to posłusznie. Wzięłam z biurka plastikowy wskaźnik, długi na ponad metr. Siedząc na krześle zaczęłam nim drażnić cipkę Sylwii.
– Chrzest Polski ?
To musiała wiedzieć. Ale to, że była już bardzo podniecona, nie pomagało w odpowiedzi.
– Tyy… tyy… tysiąc…
– Ręce do tyłu !!!
Z torebki wyciągnęłam kajdanki i spięłam jej ręce z tyłu. Posadziłam ją na krześle. Przyniesionymi paskami przypięłam jej łydki do nóg krzesła, a kajdankami do tyłu. Siedziała z rozszerzonymi nogami i rękami wyciągniętymi do tyłu.
– Ależ pani profesor !!!
– Zamknij się !!! – powiedziałam ostro – Spróbuj tylko głośniej krzyknąć, a nie zdasz !!! Podnieś tyłek !!!

loading…



Uniosła się, wyginając ciało w pałąk. Była to bardzo niewygodna pozycja. Ja tymczasem do siedzenia przytwierdziłam plasteliną kilka pinesek, oczywiście szpicami do góry.
– Usiądziesz, złotko ?
Pokręciła głową. Z torebki wyjęłam golarkę elektryczną. Włączyłam ją i zaczęłam zbliżać do jej cipki.
– Zabawimy się we fryzjera.
Rozpoczęłam golenie. Wibracje golarki powodowały, że Sylwia próbowała się wiercić, uciekać, jednak pole manewru miała ograniczone.
– Nie chcesz chyba pokłóć sobie pupy ?

Znów zaprzeczyła. Dokończyłam golenie, patrząc jak się wierci i podniecona pojękuje. Ja też byłam już wilgotna. Odłożyłam golarkę i wróciłam z wodą kolońską w ręce. Wylałam trochę na ręce i wtarłam w świeżo ogolone miejsca…
– Aaaaaaa !!! – Sylwia zasyczała z bólu
– Piecze ? To się podrap, kochanie…

Teraz miałam naprawdę przedni widok. Sylwia wierciła się na krześle, usiłując się uwolnić. Jęczała, kręcąc piekącą cipką ma wszystkie strony. Nie mogła usiąść… Odeszłam parę kroków i zdjęłam żakiem i spódnicę. Oczy Sylwii zrobiły się bardzo duże, gdy mnie zobaczyła.
– Podobam ci się maleńka ?
– Bardzo… aaaaaa…
– Chciałabyś się ze mną kochać ?
– Taaaaak… Niech pani mnie uwolni…
– Jeszcze trochę…
Włożyłam rękę do stringów, a paluszek bez trudu odnalazł moją szparkę. Zaczął swój taniec.
– Kochałaś się już z kobietą ?
– Taaak…
– Z jaką ? Z klasy ?
– Taaaak.. Z Anką i Martą… Boże, jak swędzi !!!!
– Ooooo ? Gdzie i kiedy ?
– Na wyciecze szkolnej…. Aaaaauuu… Niech mnie pani puści !
– Puścić cię ? Jeszcze nie skończyłyśmy – z torebki wyjęłam dwie żabki do firanek, takie z ostrymi ząbkami. Sylwia p[patrzyła na mnie przerażona. Jej przerażenie wzmogło się, gdy powolutku zapięłam je jej na suteczkach.
– Aaaaaaaa !!! Boliiiiiii !!!
– Wiem – uśmiechnęłam się – pomęcz się jeszcze trochę, kochanie.

Przez następne pięć minut chodziłam dookoła dziewczyny, od czasu do czasu uderzając wskaźnikiem w cipkę. Z oczu Sylwii płynęły łzy. Wreszcie ulitowałam się nad nią, odpinając od krzesła. Chwyciłam ją za warkocze i podprowadziłam do biurka.
– Klękaj !!!
Kleknęła posłusznie. Zsunęłam stringi i siadłam przed nią na biurku.
– No… Teraz twój gadatliwy języczek będzie się musiał zrehabilitować.
Sylwia wessała się w moją muszelkę. Musze przyznać, że znała się na rzeczy. Penetrowała mnie głęboko i łapczywie. Kolejne fale rozkoszy zaczęły zalewać moje ciało. Nie mogąc wytrzymać, położyłam się na biurku….
– Taaaaaak…. Taaaaak suko…. Nie przestawaj !!! – jęczałam.
Sylwia lizała mnie z taka pasją, że gdyby z taką uczył się historii, zostałaby profesorem. Widać, czym się mała kurewka zajmuje. Nie mogąc już wytrzymać, krzyknęłam:
– Dość !!!
Dziewczyna przestała. Ciężko dysząc, wstałam z burka i stanęłam przed nią.
– Wstawaj !!!

Wykonała posłusznie moje polecenie. Odpięłam jej klamerki z sutków, odpięłam kajdanki. Z torebki wyjęłam niewielką buteleczkę, coś jakby perfumy. Płynem spryskałam cipkę Sylwii. Widząc jej przerażone spojrzenie, uśmiechnęłam się i powiedziałam.
– To znacznik. Jeżeli od tej chwili do jutra do ostatniej lekcji dotkniesz cipki – będę to widzieć. Jeśli jutro zobaczę, że cipka jest nietknięta – wpiszę ci dobry plus.
– Ale pani Bogno !!! – Sylwia była lekko spanikowana – moja muszelka jest wilgotna… A poza tym…
– Nie będziesz się myła i nie założysz majtek – mówiąc te słowa wyciągnęłam z torebki niby-latarkę. Podświetliłam cipkę – zaczęła fluoryzować – Jutro ma być tak samo, rozumiemy się ?
– Tak… – spuściła głowę. Wiedziałam, jak bardzo chce się zaspokoić.
– Teraz możesz się ubrać. Spotykamy się po piątej lekcji tu w sali.
Wyszła. Odprowadził ją stuk obcasów, już mniej pewny i energiczny. Mój wzrok padł na krzesło – miejsce tortur. Taaaaaaaaaaaak… Zemsta jest słodka.

Kiedy zadzwonił dzwonek, obwieszczający zakończenie piątej lekcji, otwarłam dziennik i spojrzałam na nazwisko Sylwii. Minęła może minuta i rozległo się pukanie.
– Dzień dobry – Sylwia weszła do klasy. Bez słowa podeszła do mnie i podniosła spódniczkę. Podświetliłam cipkę. Znacznik był nie ruszony.
– Jak minęła noc ? – spytałam. Sylwia westchnęła.
– Ciężko było. Prawie nie spałam.
Uśmiechnęłam się i po chwili w dzienniku w odpowiedniej rubryce pojawiło się „db+”.
– Proszę pani… – usłyszałam głos dziewczyny. Podniosłam na nią wzrok. – Tak ?
– Doszłam do wniosku, że przydałoby mi się więcej korepetycji z historii… I nie tylko mnie…

W tej chwili do klasy weszły Anka i Marta. Stanęły przede mną i wpatrywały się we mnie rozpalonym wzrokiem.