Awaria w hotelu

Przeczytano: 507 razy
Awaria w hotelu

Awaria w hoteluPodróż była dość męcząca, ale wreszcie udało nam się dotrzeć do hotelu. Okazał się całkiem ładnym ośrodkiem szkoleniowo-wypoczynkowym, z basenem i siłownią dla gości. Byłyśmy jednymi z pierwszych przybyłych na szkolenie. Po zalogowaniu się w recepcji otrzymałyśmy klucz do pokoju. Kiedy weszłyśmy, naszym oczom ukazał się całkiem przyjemny apartamencik. Obszerniejszy niż zazwyczaj przedpokój, salonik i sypialnia z dwoma łóżkami. Do tego całkiem fajna łazienka.
– No, to chyba jakoś przeżyjemy to szkolenie – powiedziała Monika.
– Zawsze dajemy radę – odpowiedziałam, bo nie był to nasz pierwszy wspólny wyjazd na zamiejscowe szkolenie.

Położyłyśmy torebki na stolikach i wróciłyśmy po bagaże na dół. To właśnie wtedy pierwszy raz zobaczyłam tego przystojniaka z obsługi. Był to szalenie przystojny brunet, z długimi włosami, dość wysoki i fantastycznie zbudowany. Ale najbardziej zwróciły moją uwagę jego oczy… wziął nasze walizki. Niósł je tak, jakby nic nie ważyły, choć oczywiście całe były wypchane kosmetykami, suszarkami do włosów, ciuchami i innymi niezbędnymi w dwudniowym szkoleniu elementami. Nie mogło przecież zabraknąć perfum, peelingu, chłodzącego kremu pod oczy i lakieru do paznokci, żebyśmy mogły czuć się seksi. Nie mogłam oprzeć się pokusie, aby iść za nim i oglądać jego plecy i ramiona, kiedy tak szedł z naszymi bagażami.
– Proszę bardzo i życzę miłego pobytu. Jestem Robert, gdyby Panie czegoś potrzebowały, zapraszam do recepcji…

Grzecznie podziękowałyśmy i postanowiłyśmy się przebrać, aby wyjść na miasto. Wiadomo, w podróży wygodniej, ale teraz, kiedy przed nami było jeszcze kilka godzin wieczoru, szkoda było przesiedzieć je przed telewizorem. Przed wyjazdem koledzy mówili, że jest tutaj fajna knajpka. Monika przebrała się w elegancją, połyskującą bluzkę i jasnoniebieskie jeansy. Ja natomiast byłam podekscytowana Robertem z obsługi hotelu i jakoś tak czułam, że jest mi ciepło i krew żywo pulsuje. Założyłam więc krótką spódniczkę i jasną bluzkę, zapinaną na guziki. Oczywiście na miasto poszłam w szpilkach.

Nie wiem, jak inne dziewczyny, ale ja, kiedy zakładam szpilki czuję się znakomicie. To prawda, że nie nadają się do wycieczki w góry i na jogging, ale powiem Wam, że zdarza mi się zakładać szpilki, kiedy idę wyrzucać śmieci. Czuję się rasową kobietą, gdy każdy mój krok jest wyraźnie słyszalny dla wszystkich facetów w promieniu kilkudziesięciu metrów. Wielu z nich ogląda się wówczas, a ja celowo zaczynam wtedy iść w nieco bardziej rozkołysany sposób, co niezawodnie powoduje, że trudno im oderwać oczy… a mnie to po prostu kręci. Wyobrażam sobie wówczas, co czują, co myślą… jak mnie pragną… i czuję się wtedy naprawdę świetnie. I dlatego uwielbiam chodzić w szpilkach.

Po dwóch minutach spaceru dotarłyśmy do knajpy. I było jeszcze tłoku. Monika zamówiła Malibu z mlekiem, a ja kieliszek czerwonego, półwytrawnego wina. Rozmowa niezupełnie się nam kleiła, przyznam szczerze, że jakoś nie mogłam się skupić na czymkolwiek, ponieważ cały czas widziałam jego ramiona, dźwigające nasze walizki i jego głębokie spojrzenie, kiedy mówił, że znajdziemy go w recepcji w razie potrzeby… W mojej głowie zaświtał pewien plan.
– Monika, przepraszam Cię, posiedź sobie chwilę, ja muszę wrócić do pokoju i łyknąć aspirynę, potwornie boli mnie głowa. Łyknę i za 10 minut jestem z powrotem.
– To przynieś proszę i dla mnie, bo mnie też coś zaczyna powoli… Ech, to pewno przez tę długą jazdę.
– Żaden problem, tylko nie poderwij wszystkich facetów w międzyczasie – zażartowałam i wyszłam.

Zaraz po wejściu do pokoju skierowałam się do łazienki. W mojej głowie już dokładnie świtał plan działania. Poprawiłam fryzurę, przypudrowałam nosek i bardzo dokładnie wymalowałam usta. Następnie użyłam najlepszych perfum. Z pokoju wzięłam krzesło, ustawiłam na środku, weszłam na nie i… bezwstydnie zaczęłam odkręcać żarówkę. Na szczęście była energooszczędna, a więc niezbyt gorąca. Poluzowałam ją na tyle, że światło w łazience zgasło. Zeszłam z krzesła, odstawiłam je na miejsce i wyszłam w stronę recepcji.
Nie wyglądał na bardzo zajętego. Przeglądał sobie gazetę.
– Przepraszam bardzo… – powiedziałam, robiąc jednocześnie minę słodkiej blondynki tak wyraziście, jak tylko potrafiłam – w łazience zepsuło się światło… mógłby Pan pomóc?
– Jasne, to pewnie żarówka, wezmę tylko nową na zmianę.

Tym razem postanowiłam pójść przodem. Nasz pokój był na piętrze. Oczywiście nie omieszkałam odpowiednio starannie wchodzić po schodach tak, aby mógł dokładnie napatrzeć się na mój tyłeczek, kołyszący się na wysokości jego wzroku przy każdym stopniu. Powstrzymywałam się, żeby się nie odwrócić i nie spojrzeć, ciekawa, czy patrzy na moje łydki, uda czy też pośladki… Na półpiętrze było lustro, nie wytrzymałam i zerknęłam w nie. – Trafiony! – pomyślałam, widząc jego minę i wlepione w moje nogi spojrzenie.

loading…



W pokoju od razu skierował się do łazienki. Przy jego wzroście krzesło nie było potrzebne. Lekko tylko wspiął się na palce, wykręcił żarówkę i wkręcił nową… Proszę teraz spróbować włączyć – posłusznie włączyłam, oczywiście światło zabłysło i w łazience znowu zrobiło się jasno. Oparłam się plecami o ścianę naprzeciwko drzwi do łazienki. Prawą stopę oparłam o ścianę, delikatnie rozchylając uda… położyłam swoją dłoń na kolanie i bardzo powoli zaczęłam przesuwać ją ku górze, nieustannie patrząc mu prosto w oczy. Głośno przełknął ślinę i odłożył żarówkę obok umywalki…
– A może teraz sprawdziłbyś też moje gniazdko? – powiedziałam, w pełni wsuwając rękę pod spódniczkę, podciągając ją jednocześnie do góry, kontrolując jednakże, żeby nie był jeszcze w stanie zobaczyć moich majteczek…

Ruszył na mnie zdecydowanym ruchem; prawdę mówiąc, aż się przestraszyłam tej gwałtowności. Przyparł mnie do ściany swoim ciałem, jego dłonie mocno ścisnęły moje pośladki… nie sądziłam, że jest aż tak silny, momentalnie podniósł mnie do góry tak, że nasze twarze były na tym samym poziomie. Patrzył mi głęboko w oczy i… pachniał. Absolutnie nie brudem czy potem, co niestety często zdarza się konserwatorom, ale zdecydowaną, męską wodą toaletową. Odchyliłam głowę na bok, a on zaczął mocno całować moją szyję. Zaczął za uchem, jego usta przesuwały się po delikatnej skórze mojej szyi w stronę podbródka, potem poczułam ciepło jego warg na swoich ustach i zaczęłam go namiętnie całować. Całym ciałem czułam jego napięte mięśnie, jednocześnie zaś zaczęłam czuć jego napiętą męskość w spodniach. Zacisnęłam na nim uda z całej siły i chyba mu się to spodobało, bo jego pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Jednak to ja pierwsza wsunęłam mu język do buzi, delektując się jego głębokim pomrukiem zadowolenia. Całowaliśmy się jak szaleni, na chwilę oderwałam się od tego zajęcia, aby zacząć rozpinać jego koszulę, która po chwili leżała na podłodze.

Odwrócił mnie plecami do siebie, przywarł do mnie od tyłu i rozpiął moją bluzeczkę. Nie ściągnął jej jednak na ziemię, tylko odchylił nieco tak, aby widzieć ramiączko białego, koronkowego stanika. Zaczął intensywnie całować moje ramię, plecy, na przemian liżąc mnie delikatnie i przygryzając… Wsunął swój palec pod ramiączko i zaczął bawić się z nim, jakby drażnić – niby to ściągając, niby zakładając z powrotem… Robiłam się coraz bardziej wilgotna, mój oddech przyspieszał, było mi coraz cieplej… Rozstawiłam szerzej nogi i biodrami lekko odsunęłam się od ściany, a on doskonale zrozumiał, co mam na myśli i jego druga dłoń znalazła się pod moją spódniczką. Dotykał moich ud, ściskał je mocno, prawie do bólu, dokładnie wyważając dotyk od tej najdelikatniejszej, wewnętrznej strony… Marzyłam o tym, żeby mnie dotknął w najbardziej czułym miejscu, ale najwyraźniej tego unikał…

Ani się spostrzegłam, jak moje ramiączko na dobre opuściło swoje miejsce. Teraz dłoń, która się nim zajmowała, zataczała delikatne koła wokół mojej prawej piersi… jego palce dotknęły moich ust, zapragnęłam wessać je i dokładnie poślinić. Wilgotne zostawiały przyjemny chłód na skórze, zwłaszcza, że on przechylił się ku mojemu dekoltowi i zaczął delikatnie dmuchać, co spowodowało, że poczułam się fantastycznie. Po chwili tej przyjemności moje sutki stały już na baczność, domagając się bardziej intensywnych doznań… on jednak uparcie zdawał się ignorować ten stan rzeczy.

Skoro już i tak wyzbyłam się wszelkich zahamowań, sama zaczęłam intensywnie szczypać swój sutek, wykręcać go i pieścić tak, jak lubię najbardziej…

Robiłam się coraz bardziej wilgotna, przez spódniczkę czułam, jaki jest twardy, na całym ciele natomiast jego pragnienie, spięte kilkudziesięcioma kilogramami fantastycznych mięśni otulało mnie i ogrzewało. Odepchnęłam go mocno pupą, co kosztowało mnie wiele wysiłku, dość mocno przyciśnięta byłam do ściany. Odwróciłam się przodem do niego i osunęłam na kolana, rozpinając mu pasek… jeszcze przez spodnie czułam, że bardzo spodoba mi się zawartość rozporka. Po chwili już miałam go w ustach, tak, jak podejrzewałam, był już naprawdę bardzo twardy. Jedną ręką obejmowałam go mocno, wciągając raz za razem do buzi, drugą z całej siły ściskałam swoją pierś i napięty do granic możliwości sutek… – Co ja wyprawiam? – przeszło mi przez myśl, ale jednocześnie było mi tak fantastycznie przyjemnie, że nie miałam zamiaru przestać. Nagle kątem oka zauważyłam, że drzwi od pokoju się otworzyły. Robert cofnął się przestraszony. Ja też znieruchomiałam. W drzwiach stała Monika.
– Co tak długo z tą aspi… ry… ną… – wybąkała patrząc na nas w osłupieniu.

Nie wiedziałam, co zrobić. Było mi strasznie głupio, Robert też stał tak, jakby nie był pewien, w którą stronę uciekać. I wtedy na twarzy Moniki zaszła zmiana. Jej oczy przybrały wyraz polującego kota, zamknęła drzwi na klucz i powiedziała:
– Chyba nie sądzisz, że pozwolę Ci samej się nim zabawiać… Teraz nie masz wyjścia – musisz się ze mną podzielić – powiedziała i z rozbrajającą swobodą ściągnęła swoją bluzkę, podchodząc jednocześnie do Roberta.
Byłam porażona jej szybką decyzją. Nigdy nie robiłam tego w obecności trzeciej osoby, z drugiej zaś strony – nigdy nie robiłam tego z obcym facetem, więc w sumie, co mi za różnica – pomyślałam…

Monika stanęła nade mną, klęczącą jeszcze na podłodze, także plecami do ściany i zaczęła namiętnie całować się z Robertem, ściągając jednocześnie z niego koszulę. Ja zaś, wciąż nie do końca wierząca w to, co się dzieje, powróciłam do pieszczenia Roberta ustami. Lizałam go dokładnie, aż po sam czubek, masowałam jego jądra, spoglądałam co chwilę do góry, patrząc, jak języczek Moniki wdziera się do jego ust, a jednocześnie jak jego dłonie intensywnie masują jej piersi… Widziałem, jak chwyta Monikę za nadgarstki i układa jej ręce nad głową tak, jakby była przywiązana. Pochyla się i zaczyna lizać i całować jej dekolt… To małe zniewolenie Moniki tak mnie podnieciło, że nie mogłam się oprzeć, zaczęłam masować się pod spódniczką, kilka pierwszych ruchów bardzo delikatnie, po chwili jednak miałam w sobie już cały palec. Był bardzo wilgotny, kiedy go wyjęłam.
– A może przeniesiemy się sypialni? – Zaproponowałam.

loading…



Pozbywając się pozostałej garderoby przenieśliśmy się na łóżko. Położyłyśmy Roberta na plecach. Zanim jednak poddał się naszemu dotykowi, z kieszeni leżących już na podłodze pod łóżkiem spodni wyjął prezerwatywę. Rozerwał zębami opakowanie i wprawnym ruchem ją sobie nałożył. Trochę głupio mi się zrobiło, że byłam gotowa zrobić to z obcym facetem bez zabezpieczenia, ale jednocześnie poczułam wielką ulgę, że on o tym pomyślał. Strasznie chciałam go czuć w sobie, więc usiadłam na nim okrakiem, w klasycznej pozycji na jeźdźca. Nie potrafię Wam opisać, jak wielką radość sprawiło mi uczucie, jak dokładnie mnie wypełniał. Nie był szczególnie wielki, ale poczułam się szalenie atrakcyjna, czując, że jest twardy jak skała. Nie czekając, aż Monika się dobrze ustawi, zaczęłam go delikatnie ujeżdżać. Jedną dłonią masowałam swoją różowiutką łechtaczkę, podczas gdy drugą cały czas ściskałam swoje sutki – jak już wspominałam, strasznie nie to podnieca.

Monika natomiast uklękła mu nad głową, obejmując ją dokładnie udami. Patrzyłam, jak on zabiera się za dokładne wylizywanie jej szpareczki… Muszę przyznać, że bardzo ładnej. Nigdy wcześniej nie widziałam na żywo cipki innej dziewczyny, ale Moniki była po prostu piękna. Nic dziwnego, że odważyła się ją całkowicie wygolić. Robert lizał ją dokładnie, rozchyliwszy jej płatki dłonią, czułam, że zaczyna się coraz żywiej ruszać. Po chwili usłyszałam trzask – Robert dał Monice klapsa! Widać było, że cholernie jej się to spodobało. Patrzyła mi prosto w oczy, a w jej rozszerzonych źrenicach widziałam rosnącą przyjemność.

Nagle Monika zaskoczyła mnie po raz drugi tego dnia – przechyliła się w moją stronę i… pocałowała mnie prostu w usta! Poczułam gigantyczną falę gorąca, kiedy objęła moją głowę i mocno przywarła do mnie swoimi ustami, kiedy wsuwała w moje usta swój języczek, kiedy położyła moje dłonie na swoich piersiach. Zaczęłam pieścić jej sutki swoimi kciukami, jednocześnie czując, że zaraz dojdę na szczyt rozkoszy, coraz szybciej ujeżdżałam Roberta, czując, jak jego twardy penis zagłębia się we mnie coraz bardziej, fale gorąca biły z mojej wypełnionej cipki i jednocześnie z góry na dół, spotykając się gdzieś na wysokości brzucha. Po kilkunastu sekundach poczułam, jak fala orgazmu niemal łamie mnie na pół, rozkosz, jakiej jeszcze nigdy nie zaznałam pozbawiła mnie całkowicie świadomości na 2-3 sekundy, dopiero po chwili sprzed moich oczu zaczęła opadać mgła podniecenia… Byłam zaskoczona i nieco rozczarowana, że Robert nie trysnął, wydawało mi się, że bardzo mocno ściskam go wewnątrz siebie. Ostrożnie zeszłam, robiąc miejsce koleżance, ale kiedy przechodziła na moje miejsce on wyprostował się na ramionach, wysunął spod Moniki i znalazł za nią. Ułożył przed sobą na klęczkach i wszedł w nią od tyłu…
– Aaa.. .taaaak…. o taaaaak… – Monika mruczała z rozkoszy, kiedy posuwał ją, coraz mocniej i mocniej.

W pewnym momencie mocno chwycił jej włosy i odciągnął głowę do tyłu, liżąc odsłoniętą w ten sposób szyję… Boże, ależ to podniecająco wyglądało! Nie minęła minuta, a mogłam przyjrzeć się, jak Monika wyje z rozkoszy, całkowicie opanowana przez tego silnego faceta za nią, faceta, który już w ogóle nie był delikatny, tylko bardzo, bardzo zdecydowany na pełne zaspokojenie. Jeszcze moment i Monika doszła, przez chwilę pomyślałam, że zaraz zapukają sąsiedzi z pokoju obok, tak głośno przy tym krzyczała. Jeszcze jedno pchnięcie i Robert także doszedł, choć muszę przyznać, że o wiele, wiele ciszej od Moniki… Prawdę mówiąc, oboje bardzo mi się podobali. Robert szczytował całym ciałem, widziałam, jak grał każdy jego mięsień, jak w jego oczach płonął żar, gaszony następnie kolejnymi spazmami. U Moniki z kolei podobało mi się, że tak kompletnie dała nad sobą zapanować, a jednocześnie czerpać z tego tak wielką przyjemność, komunikowaną jak sądzę nie tylko w pokojach obok, ale także nad i pod nami.

Robert ostrożnie wycofał się z Moniki, przytrzymując gumkę. Monika odwróciła się na plecy, widać, że zmęczona. Jej wydepilowana cipka połyskiwała, wilgotna od jej soków…
– No, dziewczyny, muszę powiedzieć, że tak to jeszcze nigdy nie zmieniałem żarówki! – powiedział Robert ubierając się.
– Jakiej żarówki? – spytała Monika.
– Nieważne, nieważne… – odparłam uśmiechając się… Wiedziałam już, że na następne szkolenie też zarezerwujemy ten hotel.