Dom bez rodziców

Przeczytano: 739 razy
Dom bez rodziców

Dom bez rodzicówW ten dzień lekcje dłużyły mi się nie miłosiernie. Piątek kto nie kocha tego dnia ?! Ufff…w końcu ostatni dzwonek. Szybko zbiegłam po schodach i wybiegłam przez drzwi wejściowe. Oślepiły mnie promienie słoneczne, które jeszcze bardziej polepszyły mój humor. Ruszyłam w drogę do domu…doszłam, otworzyłam drzwi. Moi rodzice poprosili mnie do pokoju. Moim oczom ukazały się 2 torby.
– Yyy… jedziemy gdzieś? – zapytałam.
– Ty i Marek nie, ale ja z tatą jedziemy na weekend nad morze.- odpowiedziała mama.
– Jak to i kto z nami zostanie? A poza tym czemu mi nie powiedzieliście?
– Monika jesteś już prawie dorosła…
– Prawie to wielka różnica, mam 16 lat i nie zamierzam odpowiadać za 2 lata młodszego brata. – przerwałam mamie.
– Ty nie będziesz za niego odpowiadała tylko doglądała, a poza tym ok. 22 przywiezie babcie wujek, a Marek pojechał z Mateuszem nad jezioro i wróci pod wieczór. – oznajmiła mi.
– No dobra. Skoro będzie babcia to OK. A co z moimi korkami z niemieckiego ? – zapytałam
– A co ma być? Zostawimy ci pieniądze i nie będzie żadnego problemu. A właśnie ten Artur dzwonił i pytał, czy będzie mógł przyjść wcześniej o godzinkę, bo akurat kończy dziś zajęcia wcześniej i będzie przechodził koło nas, więc się zgodziłam. I z tego co wiem powinien być za jakieś pół godziny. – powiedziała mama.
– Aha fajnie wiedzieć. A wy o której wyjeżdżacie?
– Już wychodzimy. Czekaliśmy tylko na ciebie, żebyś później nie miała do nas żalu, że ci nie powiedzieliśmy. No to pa córciu i pomagaj babci. – ucałowała mnie mama.

Patrzyłam tylko później jak odjeżdżają. Spojrzałam na zegarek. ,, O kurcze Artur zaraz będzie “. Artur 22 letni szczupły, wysoki, brunet o ciemnych oczach i chłopięcych rysach. Studiował germanistykę, był bardzo miły i miał poczucie humoru. Pobiegłam do swojego pokoju posprzątać i powtórzyć ostatni temat. Artur choć młody i miły był surowy i stanowczy. Więc musiałam się uczyć dokładnie każdego tematu. Zadzwonił domofon. Wyjrzałam przez okno…Artur. Wpuściłam go i przywitałam się.
– Dziś w tym oto domu będzie cicho jak makiem zasiał. – uśmiechnęłam się do niego.
– A dlaczego ? – zapytał
– Bo moi rodzice wyjechali na ten weekend nad morze, brat pojechał z kumplami nad jeziorko, a najwcześniej jaka tu osoba zawita będzie moja babcia o 22. – oznajmiłam.
– To się lepiej skupisz na zadaniach jakie ci dziś przygotowałem. – uśmiechnął się czarująco, wskazując na plecak.
– Cudownie, nie marze o niczym innym niż siedzieć nad zadaniami. – powiedziałam z ironią.
– Z tego co wiem to nie masz wyboru. Skoro tu jestem to się już nie wymigasz..

I tak też było. Usiadłam i musiałam rozwiązywać te zadania. Trwało to tylko pół godziny. Bo potem nie wiem jak, ale przybliżaliśmy się do siebie. On się nachylał koło moje twarzy tak blisko, kiedy tłumaczył mi zadania. Przy którymś razie uniosłam głowę i spojrzałam mu głęboko w oczy. Przybliżyliśmy się do siebie i … pocałowaliśmy. Najpierw zwykłe muśnięcia, potem nasze języki stykały się ze sobą. Zarzuciłam mu ręce na szyje, a on gładził moje plecy. Oderwaliśmy się od siebie. Patrzyliśmy przez chwile na siebie w milczeniu. Było mi trochę głupio, czułam, że się zaczerwieniłam. Artur też. Ale… nie mogłam przepuścić takiej okazji, byliśmy sami, a ja… ja coś do niego czułam, teraz byłam prawie pewna, że on także żywi do mnie jakieś uczucia.

loading…



Zbliżyłam się do niego i pocałowałam go w usta, odwzajemnił pocałunek. Zaczął całować moją brodę, potem szyję, dekolt. Dotykał przez bluzkę moje piersi. Wsadził pod nią rękę i zaczął masować je przez biustonosz. Pocałował mnie w usta i zdjął bluzkę, później stanik. Pocałował moją prawą pierś. Jego język pieścił mojego sutka, a lewą piersią zabawiała się jego ręka. Czułam jak moje piersi stają się nabrzmiałe, a sutki coraz bardziej sterczące. Kiedy skończył z piersiami, pocałował mnie w usta i wziął za rękę, położył mnie na moim łóżku. Pocałował mnie w brzuch, i coraz niżej i niżej. Doszedł do moich ud. Czułam jak mam już tam mokro. Pocałował przez jeansy moje łono. Rozpiął guziki i zdjął je. Teraz dotykał je przez majtki. Zdjął po chwili też i majtki. Przez chwile całą dłonią dotykał moją szparkę, pocałował mnie w usta namiętnie. Wrócił z powrotem w dół. Pocałował ją i rozchylił placami wargi, jego język pieścił moją łechtaczkę, a ja zaczęłam delikatnie poruszać biodrami. Kiedy skończył, poczułam jego palec w mojej dziurce. Poruszał na początku nim delikatnie, a potem coraz szybciej.

Włożył drugi i to się powtórzyło. Wyjął palce i zaczął znów pieścić moją łechtaczkę. W pewnym momencie przeszył mnie nie wiarygodny dreszcz, wygięłam się i wydałam mimowolnie okrzyk. Po kilku minutach podniosłam się i pocałowałam go. Schodziłam szyja, rozpięłam jego koszulę, całowałam jego piękny tors, a potem jego sutki. Zaczęłam schodzić w dół, zobaczyłam spory namiocik. Rozpięłam jego spodnie i jednym ruchem ściągnęłam jego portki, a potem bokserki. Spodnich wyskoczył sporych rozmiarów penis. Pocałowałam go i jak to się mówi zaczęłam ,,walić mu konia”.

Brałam go do buzi tyle ile najbardziej mogła. A Adam wzdychał co chwila. Całowałam, lizałam każdą część jego przyrodzenia. W końcu zabrałam się za jego jądra. Ssałam je, całowałam. Wyczułam, że mój partner coraz szybciej oddycha. Więc przestałam. Wstałam i go pocałowała. Położył mnie na łóżku na plecach i rozchylił nogi. Pocierał swoim penisem o moje łono. Chciał mi go już wkładać. Krzyknęłam :
– Czekaj – Odsunęłam go delikatnie od siebie i pobiegłam do sypialni rodziców.
Otworzyłam szafeczkę i ucieszyłam się
– Są – wyszeptałam.

Wzięłam jedną paczuszkę i pobiegłam z powrotem do Adama. Widziałam jego zdezorientowaną minę. Wręczyłam mu prezerwatywę. Popatrzył na mnie jakby chciał powiedzieć: „Tylko nie to”. No trudno się mówi, lepiej mieć mniejszy komfort, ale większe bezpieczeństwo. Nałożył je. Położyłam się na plecach. Moje nogi zarzuciłam mu na ramiona. Jego penis wszedł do mojej dziurki z oporem. Poruszał się we mnie na początku powoli, ale później coraz szybciej, aż nadział się na moją błonę dziewiczą. Nachylił się do mnie i pocałował mnie. Podczas pocałunku mocnym ruchem rozerwał moją błonę, która sprawiła mi ból. Gdyby nie jego usta na moich zapewne bym porządnie krzyknęła. Oderwał się ode mnie i poruszał bardzo szybko. Po jakimś czasie. Zmieniliśmy pozycję. Ja byłam na czworaka. A on z tyłu mnie ,,ujeżdżał”. Następna pozycja była taka: on leżał, a ja nadziewałam się na jego pałkę. Potem leżeliśmy na boku. Jego szybkie ruchy w tej pozycji sprawiły, że w tym samym czasie ja i on dostaliśmy orgazmu. Byliśmy wyczerpani. Artur po chwili zdjął prezerwatywę, zawinął ją w chusteczkę i wsadził do swojego plecaka. Przyszedł i przytulił się do mnie.
– Zakochałem się Tobie – powiedział
– No to masz problem…- powiedziałam – bo ja w Tobie też.

Uśmiechnęłam się do niego i go pocałowałam. Leżeliśmy tak do wieczora rozmawiając o tym co się stało i o nas. Żegnając się nie mogliśmy się od siebie oderwać. To co się stało jak na razie się nie powtórzyło.