Powrót

Przeczytano: 839 razy
Powrót

PowrótJest wieczór. Zmęczona, po całym dniu w pracy biorę właśnie gorąca kąpiel. Pachnąca piana delikatnie utula me wątłe, nagie ciało. Jest mi dobrze. Dookoła wanny stoją świece. Patrzę na ich skaczące płomienie, sięgam po szklaneczkę whisky, zamykam oczy. Nie myślę już o niczym innym jak tylko o czystej przyjemności jaką się rozkoszuję. Nagle słyszę zgrzyt kluczka w drzwiach wejściowych… to on… Słyszę jak się rozbiera, idzie do kuchni żeby wziąć z lodówki chłodny browar. Nagle, nie wiem skąd ogarnia mnie nagła fala gorącego pożądania. Czuje jak każdy milimetr mojego ciała pragnie jego dotyku, pieszczot. Mimo, iż jestem zmęczona, chcę się z nim kochać do białego rana. No tak, ale on też cały dzień pracuje; na pewno nie będzie miał ochoty na sex. Muszę szybko coś wymyślić. Dopijam whisky i wychodzę z kąpieli. Dokładnie smaruję rozgrzaną skórę olejkiem. Moje dłonie błądzą po całym ciele. Smukła szyja, krągłe jędrne piersi, brzuszek, tyłeczek, uda (szczególną uwagę poświęcam ich wewnętrznej stronie) czuję jak rośnie we mnie fala pożądania. Nakładam na usta bezbarwny błyszczyk, owijam się w ognistoczerwony ręczniczek i wychodzę z łazienki…

On siedzi na łóżku w sypialni, przegląda jakieś papiery, popija piwo. Wchodzę na paluszkach do pokoju, staję pół metra przed nim i po prostu sprawiam, że ręcznik osuwa się na ziemię. Trudno, żeby tego nie zauważył, podnosi wzrok znad dokumentów i patrzy na mnie pytająco. Uśmiecham się do niego kokieteryjnie całuję w policzek i odsuwam się tak, jak gdyby to, w jaki sposób stanęłam przed nim było czystym przypadkiem. Wiem dobrze, że złapał przynętę. Odkłada papiery, podchodzi do mnie dotyka delikatnie moich ramion i zaczyna całować po szyi. Ja oczywiście nadal udaję, że wcale nie mam ochoty na zbliżenie, chociaż czuje jak moja muszelka staje się coraz bardziej wilgotna. Omijam go, zakładam satynową króciutką piżamkę i kładę się do łóżka. On odwraca się idzie do łazienki wziąć prysznic. Czyżby dał za wygraną? Szybko układam w główce nowy plan. Kiedy po jakichś 10 minutach wraca do pokoju zastaje słodki widok. Mianowicie mnie niby śpiącą, Kołderka odsłania kusząco bioderko i krągły pośladek. Żaden normalny facet takiej okazji nie przepuści, jednym ruchem ściąga ze mnie kołdrę i przyciąga do siebie. Bierze mnie od tyłu, wbija w moją różową, mięciutką wilgotną jaskinię, swojego twardego penisa i przygniata do materaca. Ja udaję wybita ze snu i nadal niedostępną; zaczynamy się szarpać. Uwielbiam dominować nie tylko w pracy czy życiu codziennym ale i w łóżku. To ja przeważnie jestem na górze, zawsze przejmuje inicjatywę, ale przychodzą czasem dni i noce kiedy pragnę, aby przejęto nade mną władzę, żeby ktoś dał mi klapsa za to, że byłam niegrzeczną dziewczynką. Tak właśnie jest i dzisiejszego wieczoru. Zapragnęłam, żeby wzięto mnie siłą, żebym czuła ból. Rozkosz, której nie da się opisać, którą po prostu trzeba przeżyć, jeśli tylko ma się dość odwagi, ta rozkosz stanęła w zasięgu mojej ręki… Czuję jak jego silne dłonie obcierają mi nadgarstki. Oboje jesteśmy już spoceni od walki. Oboje też wiemy, że to jest tylko gra wstępna do trwającej całą noc nieopisanej rozkoszy. Łapie mnie za włosy, przyciąga moja twarz do swojej i każe mi się nie ruszać do póki nie wróci, nie mam prawa nawet drgnąć. Przed wyjściem częstuje mnie siarczystym pocałunkiem.

loading…



Po chwili wraca z szerokim paskiem od spodni w jednej dłoni i z jakąś miseczką w drugiej. Klęka na łóżku, chwyta moje ręce, lekko krzyżuje nad głową, związuje pasem, którego koniec mocno przywiązuje do wezgłowia łóżka. Nie szarpię się już, wiem, że i tak nie mam z nim żadnych szans. Bierze mój aksamitny szal, który jest częstym gościem w naszym łóżku i przewiązuje mi oczy. Leżę teraz zupełnie naga i bezbronna na wielkim łożu, a on może zrobić ze mną wszystko. Stanowczym głosem każe mi rozchylić uda, szerzej, JESZCZE SZERZEJ ! Przeszywa mnie nuta strachu pomieszana z czystą rządzą. Zaczyna całować i pieścić wewnętrzna stronę moich ud. Czuję jak moja muszelka nabrzmiewa, jak wycieka z niej pierwsza perłowa kropla. Nagły szok i krzyk! Niesamowite zimno przeszywa całe moje wnętrze. Dopiero po chwili jestem w stanie ocenić co się stało. Do mojej cieplutkiej jaskini wprowadził kostkę lodu, która teraz rozpłynęła się już prawie a woda wypływa ze mnie jak mała górska kaskada.

Tym razem ostrzega mnie już przed zaaplikowaniem kolejnej kostki. Krzyczę by tego nie robił, szarpie się, ale siłą rozchyla mi nogi i wpycha do mojego wnętrza zimną bryłkę. Ponowny szok! Zaraz po tym sam wchodzi we mnie wpychając lód jeszcze głębiej. Podniecenie jakie czuje w obecnej chwili jest tak ogromne, że chyba zaraz będę szczytować. Jednak mój partner zna mnie tak dobrze, że wie kiedy się wycofać, aby w cudowny sposób znęcać się nade mną i nie pozwolić mi szybko osiągnąć szczęście. Całuje moje drżące ciało, liże je, kąsa zębami zostawia ślady miłosnych uniesień, żebym następnego dnia, kiedy w pracy pójdę do toalety, przypomniała sobie co wydarzyło się poprzedniej nocy, żebym na nowo przeżyła rozkosz. W końcu wchodzi we mnie taki twardy i gorący. Czuję jego oddech na mojej skórze, coraz mocniejsze pchnięcia. Kładzie silną dłoń na mojej szyi, zaciska palce coraz mocniej i mocniej. Wiem, że zbliżamy się do końca. Ręka na mojej szyi zabiera mi dopływ powietrza, już prawie … jeszcze chwilka… o taaak. Chcę krzyczeć, ale brak mi tchu, zaczyna mi wirować w głowie, czuję że tracę przytomność. On jeszcze we mnie pulsuje, żeby ostatecznie wytrysnąć. Dłoń zaciśnięta na mojej długiej szyi sprawia mi ból taki rozkoszny i cudowny, nadgarstki przetarte od paska, zdrętwiałe ręce, spierzchnięte usta… uścisk się poluzowuje, dłonie uwalniają się z pętli pasa, zsuwam z oczu szal by popatrzeć na mojego kochanka, który po raz kolejny dał mi tyle przyjemności, sprawił, że czułam się jak w innym wymiarze, gdy brakowało mi tchu, gdy zadawał mi rozkoszny ból, którego nie da się opisać żadnymi słowami. Teraz biorę poranny prysznic, patrzę na ślady zębów na udach, piersiach, na siniaki wokół szyi i sine bransolety na nadgarstkach.

Wiem, że gdy wrócę wieczorem do domu, założę moją czarną, koronkową bieliznę, narzucę na to długi, skórzany płaszcz i pokażę temu siłaczowi kto tu tak naprawdę rządzi…