Agnieszka pod prysznicem

Przeczytano: 1 174 razy
Agnieszka pod prysznicem

Agnieszka pod prysznicemRodzice wyjechali na parę dni. Czasem tak robią, gdy wyjeżdżają do rodziny, która mieszka na drugim końcu kraju. Dzieci udawały smutek, ale w głębi ducha cieszyły się, że starych nie będzie i będą nareszcie mogli robić to, co chcą.

Agnieszka postanowiła dziś wieczorem wyjść na imprezę. Miała już 18 lat, a tam gdzie się wybierała, spodziewała się spotkać z Adamem, który od dawna jej się podobał. Może w końcu uda się jej zaciągnąć go łóżka? Dziewczyna postanowiła wziąć przed impreza prysznic. Musi się w końcu przygotować na wszelką ewentualność. Weszła do łazienki, odkręciła wodę, rozebrała się. Już po chwili szorowała całe ciało, ze szczególnym uwzględnieniem tych miejsc, które mogłyby zainteresować Adama. Powoli oddawała się marzeniom.

W pewnym momencie zauważyła dwie pary oczy swoich braci podglądających ją przez szybkę w drzwiach łazienki. Zakończę to raz na zawsze – pomyślała. Wyszła spod prysznica i ubrała się. Otworzyła drzwi łazienki i wyszła na korytarz. Chłopcy uciekli.
– Tomasz, Jacek! – Zawołała surowym głosem.
Chłopcy podeszli do niej posłusznie. Ze starszą siostrą nie było żartów. Była od nich silniejsza i to ona pełniła zastępstwo rodziców. A co najważniejsze była starsza od nich o jakieś 4 lata.

No gnojki, oduczę was tego podglądania. Agnieszka chwyciła Tomka za włosy i z całej siły kopnęła go w krocze. Chłopiec skulił się, ale na tyle na ile mu pozwoliła przytrzymując go silną ręką.
– Rozbieraj się samczyku do naga! – Rozkazała. – Ty też – powiedziała do Jacka.
Chłopcy z ociąganiem, ale zrezygnowani, wykonali polecenie siostry. Po chwili stali nago przed siostrą.
– Ręce za głowę, nogi w rozkroku – powiedziała cicho, ale stanowczo.
Nie wiadomo skąd, w jej ręku pojawiła się półmetrowa linijka. Agnieszka złapała za usztywniające się powoli prącie Jacka, przycisnęła je do brzucha chłopca.
– Tak trzymaj. Wyżej!
Chwyciła za odsłoniętą mosznę i wyczuła dwa jądra brata. Dziesięć silnych uderzeń linijką rozhuśtały jego worek, zaczerwieniły go, a chłopcu pociemniało z bólu przed oczami. Gdy skończyła, chwycił się za jaja i zwinął się w kłębek płacząc.
– Teraz ty – zwróciła się do Tomka.
Chłopak, już płacząc, chwycił się za prącie i podciągnął je sobie wysoko do góry. Silne uderzenie linijką w worek od spodu zwaliło go z nóg.
– Wstawaj, to dopiero początek!
– Nie, proszę nie… – Błagał Tomek.

Agnieszka nie myślała jednak ustąpić.
– Przynieś pas – powiedziała do Jacka. – Ale szybko!
Siłą rozszerzyła Tomkowi nogi i starannie wychłostała go pasem po jądrach.
– Teraz się zabawimy – uśmiechnęła się Agnieszka. – Na czworaka śmiecie! Nogi szerzej!
Każdemu z chłopców obwiązała genitalia jednym sznurkiem. Moszny braci były napięte i wyraźnie ujawniały kształty ich jąder.
– A teraz ciągnąć! Wygra ten, kto przeciągnie brata do końca korytarza. Nie chciałabym być na miejscu przegranego…
Chłopcy ruszyli w przeciwne strony naciągając sobie worki. Agnieszka z zadowoleniem patrzyła jak cierpią próbując przeciągnąć jeden drugiego na swoją stronę. Od czasu do czasu, aby uatrakcyjnić zabawę chwytała ręką mosznę jednego z braci i ściskała tak mocno, aż delikwent zaczynał głośno wyć z bólu.

Szczerze mówiąc chciała żeby wygrał Tomek. Jacka mniej lubiła. Gdy szala zwycięstwa przechylała się na stronę Jacka trzema albo czterema uderzeniami pasa prosto w sterczące jądra odbierała mu na chwilę chęć do walki. W końcu wygrał Tomek. Zmusił brata, aby ten, ciągnięty sznurem za jaja, poszedł za nim na koniec korytarza.
– Zawody skończone – ogłosiła starsza siostra. – Jacek, przegrałeś, urocza kara czeka na ciebie.
Agnieszka przywiązała brata do krzesła, podkurczyła i rozszerzyła mu nogi. Wyciągnęła skądś swoje brudne majtki i zakneblowała nimi usta chłopca.
– Pewnie o tym marzyłeś, szczeniaku – zaśmiała się.

Potem zniknęła na parę minut. Wróciła z gorącym żelazkiem. Najpierw czubkiem gorącej stali dotykała po kolei każdego jądra chłopca, a potem zdecydowanie i mocno przycisnęła gorący przedmiot do moszny brata. Jacek wił się i rzucał, ale więzy trzymały mocno. W końcu dziewczyna zlitowała się i odstawiła żelazko.
– Myślę, że zapamiętasz to na długo, gówniarzu. Bez mojej zgody nie wolno mnie podglądać, zrozumiano?