Miejskie życie

Przeczytano: 839 razy
Miejskie życie

Miejskie życiePierwsze tygodnie studiowania w Warszawie były dla Roberta jednym wielkim kołowrotem. Pierwszy raz w tak wielkim mieście – ba, w ogóle pierwszy raz na dłużej w jakimkolwiek mieście. Do końca technikum Robert prawie na krok nie ruszył się z rodzinnej wiochy, dlatego też wszystko w stolicy było dla niego całkiem obce i nowe. Po wykonaniu niezliczonej ilości telefonów, Robertowi w końcu udało się znaleźć w miarę tanie mieszkanie. Właścicielki – siostry w średnim wieku zaproponowały mu pokój w kamienicy na Mokotowie. Robert przyjął ofertę z radością, gdyż nie chciał mieszkać w akademiku. Obawiał się, że z powodu swojego pochodzenia stanie się jakimś outsiderem, choć bynajmniej nie miał powodów do zmartwień.

Miał 20 lat, ale wyglądał na 23. Był wysokim, szczupłym brunetem, z burzą loków nad czołem i widocznym, ciemnym zarostem na twarzy. Zwracał na siebie uwagę swoim egzotycznym wyglądem, a to, że znał się na jeździe traktorem i uprawie ziemniaków, oraz zaciągał z lekka – dodawało mu jedynie uroku. Pierwszego dnia, gdy załatwił już wszystkie sprawy na uczelni, dotarł w końcu na stancję, gdzie miał wynajmować pokój. Właścicielki były bardzo miłe i zanim wskazały mu miejsce, w którym miał mieszkać, poczęstowały go herbatą i likierem, oraz wypytały o rodzinę, dom, dziewczynę, studia.

Panie były średnim wieku – ta starsza mogła mieć około 40 lat, była jednak atrakcyjną kobietą, zadbaną i miłą. No, może gdyby Robert orientował się w tym, co się teraz nosi, zauważyłby nieszczególny gust pani Ewy, ale ponieważ nie miał o tym zielonego pojęcia – uznał jej błyszczące fatałaszki i olbrzymie, wiszące klipsy za przejaw najnowszych trendów. Druga pani – Malwina, była z wyglądu nieco młodsza, mogła mieć 38 lat i była kobietą z tych postawnych, czy też jak to niektórzy mówią – puszystych. Nie było sposobu, aby wzrok młodego chłopaka nie lądował ciągle mimochodem na jej wielkim, odkrytym dekolcie. Robertowi trudno było się przyzwyczaić do tego widoku, lecz po dłuższej chwili rozmowy w kuchni – oswoił się z nim. Potem obie panie wskazały mu pokój i udały się gdzieś, aby żyć własnym życiem.

Pierwsze dni były bardzo pracowite, zabiegane i jednostajne. Robert wracał na stancję wieczorami, jadł coś, brał prysznic i od razu kładł się spać. Nie miał nawet sił by rozmawiać przy kolacji. Na weekend zwykle wracał do swojej wsi. Któregoś razu jednak Ewa poprosiła go by został i pomógł im w małym remoncie kuchni. Robert zgodził się, tym bardziej, że panie obiecały w związku z tym obniżyć koszta wynajmu na ten tydzień. Całą sobotę zajmował się, więc kładzeniem płytek na kuchennej podłodze, a wieczorem we trójkę zjedli kolację, po czym każde udało się do swojego pokoju. Robert poczytał trochę przed snem, a potem zgasił lampę i zasnął.

Obudził się w środku nocy i zauważył, że nie jest sam. Najpierw zobaczył wielką postać Malwiny siedzącą na jego łóżku, a dopiero potem zorientował się, że jej dłoń spoczywa dokładnie z przodu jego slipek. Wtedy zerwał się i szybko zapalił nocną lampkę:
– Co się dzieje no? – zapytał nerwowo, jeszcze niezupełnie dobudzona Malwina szybko wyjęła dłoń spod kołdry i lekko się zawstydziła:
– Przepraszam – powiedziała, tak dawno nie dotykałam mężczyzny…
Nie wiedział, co ma odpowiedzieć, był bardzo zszokowany sytuacją. Nigdy nie przypuszczał nawet, że coś takiego może się zdarzyć.
– A ty? Miałeś już kobietę? – zapytała
– Tak. Znaczy się raz. Całowałem się z Hanką. Na weselu u Grześka.
Malwina roześmiała się cicho. Jej wielki dekolt trząsł się pod koszulą nocną niczym świąteczna galareta.
– Ale ja pytam czy pieprzyłeś już jakąś kobietę – powiedziała odważniej
Zawstydził się i próbował wysunąć się z łóżka i uciec, choć właściwie nie miał, dokąd.
– Proszę tak nie mówić , bo… bo ja nie wiem, co będzie – powiedział tak słodko, że znów się roześmiała
Dotknęła obiema dłońmi swoich potężnych piersi, uchylając dekolt nocnej koszuli tak bardzo, że ciemnobrązowe obramówki jej sutków wyłoniły się spod materiału.
– Podobają ci się – zapytała. Widział am jak na nie patrzyłeś w kuchni, widziałam. Uważasz, że są ładne?
– Noooo – odpowiedział, wpatrując się w nie jak sroka kość. Chyba nigdy nie widział tak wielkich cycków.
– Możesz ich dotknąć, jeśli chcesz – uśmiechnęła się.





Popatrzył w jej oczy i zauważyła, że ten „wiejski chłopak” jest nad wyraz przystojny. Ujęła jego dłoń w swoją i poprowadziła ku piersi. Potem zsunęła dekolt, tak, że jej wielkie balony, do połowy wychodziły spod nocnej koszuli. Duże, twarde, brązowe brodawki sterczały zawadiacko i aż się prosiłyby je ssać.
– Widziałeś kiedyś takie duże? – zapytała. Weź je. Pieść je…
– O Jezus Maria – wymamrotał Robert.
Nigdy nawet nie marzył, że może go spotkać coś takiego ze „starą babą”, bo przecież Malwina nie miała już dwudziestu lat. Jednocześnie poczuł, że jego slipki stają się o wiele za ciasne.
– Ale, ale nie można tak – mruczał pod nosem…
– Co ty opowiadasz – zaśmiała się, nie nauczyli cię tego w tej twojej wsi? To jest normalne tutaj. Każdy tak robi. Tak należy.
Wtedy zacisnął palce obu dłoni na jej naprężonych sutkach. Podniosła się i klękając na kolana, podstawiła mu swoje cycki niemal pod nos:
– Liż je – szepnęła – tak należy!
Rzucił się na nie łapczywie, przestał siebie kontrolować. Czuła jego duży, ciepły język liżący jej twarde guziczki. Dłonią masowała jego lekko muskularne piersi, a potem poprzez brzuch – sięgnęła niżej.
– Och – westchnęła. Widzę, że na wsi nie brakuje jurnych buhajów! – Próbował się odsunąć, ale jej ręka była uparta. Popchnęła go na łóżko, tak, że upadł na plecy, a potem wyjęła ze slipek, prężącą się, twardą, długą i gotową do boju lancę dwudziestolatka.

Masowała ją powoli, zachwycając się jej wielkością i kształtem. Robert był zawstydzony i podniecony jednocześnie. Cały czas miał wrażenie, że robi coś bardzo złego. Malwina tymczasem chwyciła mocno jego kutasa i nachyliła nad nim swoje wielkie cycki. Teraz masowała jego główką swoje sterczące z podniecenia sutki:
– Taaak chłopcze – mówiła, tak należy. Tak się robi w mieście.
Jej ręka ściskająca pałę chłopca, poruszała się coraz szybciej. Drugą ręką Malwina dotykała swojej cipki i Robert zauważył, że wkłada do niej dwa połączone razem palce i wykonuje szybkie, zdecydowane ruchy. Było mu głupio na myśl, że właśnie on stał się obiektem jej pożądania. Tymczasem jego kutas przybrał swoje największe rozmiary i zaczął wypuszczać wprost na sutki Malwiny pierwszy śluz.
– Ooo takkk – jęknęła Malwina i zaczęła wykonywać nim szybkie, okrężne ruchy wokół swoich brodawek.
Chłopak jęknął i nagle wytrysnął na nie sporą porcją gęstego, ciepłego płynu. Rozsmarowywała go jego pałą na obu sutkach, jednocześnie jęcząc z zadowolenia. Ich orgazm był niemal jednoczesny. Robert opadł wycieńczony. Patrzył w sufit, bez słowa. Malwina przykryła go kołdrą i zgasiła lampę.
– Pamiętaj, nikt nie może się dowiedzieć – powiedziała. Przyjdę do ciebie jutro. Potem wyszła z jego pokoju.

Ponieważ obie panie nie były religijne, poprosiły Roberta, by w niedzielę dokończył remont kuchni. Do wieczora pracował, potem wziął prysznic i położył się do łóżka. Trudno mu było zasnąć, wiedząc, że Malwina może wrócić. Czekał na nią chcąc nie chcąc, ale ponieważ zauważył, że światło w jej pokoju przygasło, sam zgasił swoją lampę i w końcu zasnął.

Obudził go dziwny ciężar na swoim ciele i przyjemny dreszcz, przebiegający po podbrzuszu. Kiedy otworzył oczy, zobaczył kobiecą sylwetkę poruszającą się rytmicznie nad nim. Nagle poczuł też, że jego kutas jest bardzo twardy i znajduje się w jakimś ciasnym, wilgotnym, miękkim miejscu. Było to bardzo przyjemne i zaskakujące. Ona po prostu wsiadła na niego i zaczęła go ujeżdżać we śnie! Coś mu jednak nie pasowało: – Pani Malwino… – jęknął, tak nie można…. Kobieta na chwilę zastygł a w bezruchu:
– Czy naprawdę jestem aż tak gruba jak Malwina? – usłyszał jej głos.
Wtedy zorientował się, że na jego pal nabita jest starsza siostra Malwiny – Ewa i zawołał tylko:
– O Jezus Maria! Wtedy Ewa ruszyła z kopyta i pokazała mu, co potrafi w łóżku „rycząca czterdziestka”.
Podskakiwała na nim ochoczo i bardzo agresywnie. Zamknął oczy i jęczał głośno, coraz głośniej.
– Czy-jakaś-wiejska-dziołcha-rżnęła-cię-kiedyś-tak-jak-ja???? – pytała Ewa wciąż podskakując na jego kutasie i nie mogąc złapać oddechu.
– Nieee-eeeee – jęknął Robert i poczuł, że dochodzi.
Ewa wyczuła to, ale nie zwolniła tempa. Widać chciałaby oszalał z rozkoszy. Chłopak krzyknął na całe gardło i wytrysnął, czując że jego sperma nie wydostaje się na zewnątrz. Ewa musiała włożyć mu gumę, kiedy spał. Kilka ruchów i nadszedł jej orgazm. Całe jej ciało nagle zesztywniało i znieruchomiało. Krzyknęła gardłowo i opadła na niego. Leżeli tak chwilę bez ruchu.
– Musisz się nauczyć życia w mieście – powiedziała po chwili.
– Tylko jak piśniesz coś Malwinie, szukasz sobie innego mieszkania? Zrozumiano?
– Tak szepnął niepewnie chłopak
– To dobrze. Masz niesamowitego kutaska, wiesz? Przyjdę do ciebie jutro w nocy! To mówiąc Ewa udała się do swojego pokoju.

Robert leżał chwilę w ciemności, po czym zmorzył go sen. Nie na długo. Znów poczuł na sobie ciężar i przez moment pomyślał, że coś mu się śni. Ale nie był to sen. To była Malwina. Tuliła się do niego swoim sporym ciałem, kolanem pieszcząc zawartość jego slipek.
– Wróciłam – powiedziała szeptem, gdy spostrzegła, że się zbudził. Wczoraj o czymś zapomniałeś, chłopcze!
– No, o czym? – zapytał zaspany
– O jednej małej rzeczy. Zapomniałeś mnie zerżnąć – wyszeptała mu do ucha
– O Matko Boska – mruknął Robert
– Taaak, zaraz na pewno ją zobaczysz – zaśmiała się, dosiadając go…
– Ale ja….
– Zamknij się – powiedziała odważnie. Powinieneś się cieszyć, że pokazuję ci miejskie życie!
Widok jej ogromnych, kołyszących się w półmroku cycków podziałał na studenta. I już za chwilę jego ponownie napęczniały drąg, wchodził gładko w jej ciepłą, wilgotną szparkę. Było w niej znacznie więcej miejsca niż w szparce starszej siostry Malwiny. Teraz już chyba je rozpoznam – pomyślał, nawet nie otwierając oczu. Cały czas, gdy go ujeżdżała patrzył na jej cycki. Potężne balony podskakujące przed jego oczami. Była bardzo wyposzczona, bo całkowicie straciła kontrolę nad rzeczywistością. Zamknęła oczy i z namaszczeniem wykonywała półkoliste ruchy biodrami, nabita na prężącą się kolbę chłopaka.

Zanim ich ciało przeszedł dreszcz najwyższej rozkoszy, upłynęło pół godziny. Kiedy Malwina opuszczała jego pokój, Robert nie był w stanie się ruszyć. Do ósmej rano, kiedy miał wstać, nie spał. Kolejny tydzień był dla Roberta niezwykle pracowity – i to nie tylko ze względu na studia. Ewa i Malwina odwiedzały go, bowiem każdej nocy, jedna po drugiej. Czasem zdarzało się nawet, ze któraś wróciła drugi raz tej samej nocy. Obie jednak prosiły go, by ta druga nie dowiedziała się niczego. Robert, co rano wstawał obolały i wykończony. Na zajęciach nie mógł się skupić i oblewał wszystkie kolokwia. Oczywiście, przekonany, iż tak właśnie należy, bo tak wygląda życie w mieście, takie są tu zasady – milczał i przyjmował, co noc obie panie.








Tydzień później w domu Ewy i Malwiny, pojawiła się ich nastoletnia siostrzenica – Daria. Ciotki pozwoliły Darii zamieszkać w jednym z pokoi w kamienicy, z uwagi na to, że jej rodzice wyjechali za granicę. Robert ucieszył się z tego faktu, pomyślał, bowiem, że może z uwagi na obecność młodocianej dziewczyny, nocne wizyty stracą na intensywności i będzie mógł skupić się lepiej na nauce. Daria była jedną z tych wypindrzonych, zarozumiałych, siedemnastoletnich lolitek, które włóczą się po klubach i podchodzą do wszystkiego z ironią. A zwłaszcza do chłopaków ze wsi. Bez żadnego krycia się, głośno parskała śmiechem przy stole, słysząc jak Robert „zaciąga z wiejska”. Patrzyła na niego również, wkładając do ust kosmyk swoich kręconych, długich włosów, a w jej spojrzeniu była kpina, ironia i coś jeszcze, co go wystraszyło. Nie lubił jej, więc wcześnie poszedł do swojego pokoju i położył się do łóżka. Ewa i Malwina zajmowały się Darią, więc pomyślał, że oto ma noc dla siebie. Ponieważ rozmawiały głośno, włożył do uszu stopery, zgasił światło, nakrył się kołdrą i zasnął. Obudziło go łaskotanie po twarzy. Kiedy otworzył oczy, ujrzał nad sobą Darię. Łaskotała go kosmykiem swoich włosów.
– Cześć wieśniaku – zaśmiała się serdecznie, gdy spostrzegła, że się obudził
– Co chcesz? – zapytał zdenerwowany
– Ciebie – parsknęła. Podobno niezły z ciebie ogier!

Robert speszył się. Pomyślał, że któraś z ciotek wygadała się przed tą małą podfruwajką i teraz ona przyszła sobie z niego kpić.
– Jeśli chcesz mogę ci zrobić laskę! – powiedziała. Ale jeśli się wygadasz przed ciotkami, to powiem, że mnie do tego zmusiłeś! Spojrzał na nią. Cholera, była naprawdę ponętna. Zawsze tak naprawdę podobały mu się młode dziewczyny, szesnastolatki i siedemnastolatki, ale w jego wsi nie było żadnej takiej lolitki, na którą miałby chęć. A ta – była tutaj.
– Już wiem jak wygląda życie w mieście – powiedział, patrząc jak Daria zdejmuje z siebie i tak skąpe ubranko
– I jak ci się tu podoba wieśniaku? – zaśmiała się kpiąco. Jej szpiczaste, jędrne i młodziutkie cycuszki sprawiły, że obiekt zainteresowania wszystkich pań w domu, który znajdował się w slipkach Roberta, natychmiast znacznie zwiększył swą objętość .
– Zawsze chciałam to zrobić takiemu gostkowi ze wsi – powiedziała, podobno macie t-a-m całkiem spoko okazy!
Patrzył na nią bez ruchu. Obserwował jak ściąga z niego kołdrę, a potem wyciąga z jego slipek, jego dorodny „okaz”. Natychmiast wzięła go do buzi i zaczęła ssać.

Robiła to szybko i sprawnie, jej główka pracowała bardzo zuchwale. Robert poczuł nieziemską rozkosz. Patrzył na jej cycuszki i czuł, że dojdzie tym razem bardzo szybko. Miał wielką ochotę złapać ją i wypieprzyć ile wlezie, ale przecież był nieśmiały i nie odważył się tego zrobić. Usteczka Darii pracowały nieprzerwanie i po krótkiej chwili Robert wydał z siebie gardłowe:
– Oooo oooo ooch…. i grzmotnął prosto do buźki tej małej taką porcję „deseru”, że nieomal się nie zakrztusiła.
Połykała wszystko bardzo łapczywie i przez chwilę jeszcze pieściła jego wciąż twardego kutasa.
– A teraz spadam – powiedziała. Jak powiesz ciotkom – nie żyjesz. Robert zgasił światło i zamknął oczy. Leżał tak krótką chwilę, gdy usłyszał, że drzwi się otwierają i do pokoju wchodzi Ewa.
– Cholera, jak one długo nie śpią – powiedziała, podchodząc do łóżka Roberta, myślałam, że nigdy się nie doczekam!
Chłopakowi zakręciło się w głowie. Miał dość. Wstał z łóżka i niemal krzyknął:
– Nie mogę już no! Nie mogę tak dużo!
– Cicho bądź, bo wszystkich obudzisz – syknęła Ewa. Robert wstał i zaczął się ubierać. Potem szybko spakował się do swojego plecaka i zbliżył się do drzwi:
– Ja… ja już nie będę tutaj mieszkał! – powiedział i wręczając zdumionej Ewie należność za całe dwa tygodnie, uciekł od nich w środku nocy i pojechał do akademika, gdzie oczywiście go nie wpuszczono, na skutek, czego do rana przesiedział na schodach.

Musiało minąć kilka miesięcy nim Robert nadrobił braki, których narobił sobie, mieszkając u sióstr. W czerwcu pomyślnie ukończył I rok studiów i od października rozpoczyna trzeci semestr. Będzie mieszkał w akademiku. „Jak się żyje w mieście” – wie już bardzo dobrze. Nauczył się tego dokładnie – jak wyliczył około siedemdziesięciu pięciu razy – w ciągu trzech krótkich tygodni.