Burza

Przeczytano: 1 006 razy
Burza

BurzaZawsze postrzegałam mojego brata jako nieśmiałego chłopczyka. Tylko w domu był bardziej otwarty, czasami nawet się zaśmiał. Leżałam sobie na łóżku, było około godziny 23. Na dworze była straszna burza. Okropnie się boję, gdy się błyska i grzmi. Postanowiłam, że pójdę do mojego brata. Zapukałam do jego pokoju.
– Wejść – powiedział.
Leżał na swoim łóżku opartym o ścianę i czytał książkę.
– A to ty siostrzyczko, znowu przyszłaś do mnie przeczekać burzę? – Zapytał mnie i się uśmiechnął.

Nic nie powiedziałam usiadłam na brzegu łóżka i przyglądałam się mu.
– Mogę usiąść obok ciebie? – Zapytałam go.
– Ok., jeżeli aż tak się boisz… – odpowiedział mi cicho.
Przyglądałam się mu jak czytał książkę, chyba to była jakaś wojenna albo coś w tym stylu. Nagle uderzył piorun dość blisko domu, ja odruchowo przytuliłam się do niego.
– Hej, spokojnie to tylko piorun, nic ci nie będzie – powiedział i się uśmiechnął.
– Przy tobie się nie boje wiesz… – Odpowiedziałam i też się uśmiechnęłam.
– Oj nie przesadzaj siostra, jesteśmy u siebie nie powinnaś się bać.
– No wiesz, w końcu kobieta zawsze czuje się bezpiecznie przy mężczyźnie – uśmiechnęłam się do niego prowokująco.
– Tym bardziej w rodzinie… – wymamrotał.
– Ja mam rodzinę zajebistą – powiedziałam.
– No tak, ja też mam zajebistą – powiedział mój brat.

Wzięłam jego książkę w rękę i odłożyłam na szafkę.
– Hej, co robisz, ja czytam – śmiał się jak to mówił.
– Przeczytasz sobie później, teraz masz się zaopiekować siostrą – usiadłam mu na kolanach przytuliłam się do niego.
Patrzył na mnie, co robię, był strasznie zdziwiony „przecież jesteś dorosła”’ wyszeptał do mnie.
– Ale się boje, przytulisz mnie? – Powiedziałam.
– Ok. jak wolisz, ale mówię ci po raz kolejny, że nie ma się, czego bać.

Wtuliłam się w niego. Zaczęłam pieścić jego ucho.
– Hej, co robisz? – Patrzył na mnie zdziwiony i się odchylił ode mnie.
– Braciszku, podniecasz mnie… Wyszeptałam i pocałowałam go w usta.
– Przecież jestem moją siostrą! – Wykrzyczał.
– Tylko mi nie mów, że ci się nie podobam, bo to chyba nie prawda? – powiedziałam.
– To, co innego, ale jesteś nią i nie mogę o tym zapomnieć. – Powiedział stanowczo.
– Pomyśl, że nią nie jestem – pocałowałam go znowu w usta.
– Jakoś trudno mi przestać o tym myśleć, ale coraz bardziej ci ulegam… – powiedział cicho.
– Zrelaksuj się, nikomu nie powiem, obiecuję – powiedziałam i dalej go całowałam.

Nie robił nic tylko się na mnie patrzył. Może nie wiedział, co ma zrobić. W końcu cały czas jestem jego siostrą. Powiedziałam mu cicho na ucho „kochaj mnie braciszku” i znowu go w nie pocałowałam. Nie wiedział, co robi, był coraz bardziej zdziwiony.
– Jest mi coraz lepiej i przyjemniej – wyszeptał.
Zdjęłam nocną koszulę, siedziałam mu na kolanach tak jak mnie bóg stworzył.
– Zrób tak, żebym zaczęła lubić burzę, czego się boisz? – Powiedziałam.
– Tego, kim naprawdę jesteś – odpowiedział.
Kiedy to mówił popatrzył na mnie z coraz większym pożądaniem.
– No daj się skusić, no proszę… – pomasowałam ręką jego członka.








Widziałam jak mu dobrze, zaczął cicho mruczeć. Jego ręce zaczęły wodzić po moim ciele, jednak cały czas tylko masował moje plecy. Widziałam, że zaczynał się poddawać. Teraz zaczął mi odwzajemniać pocałunki. Przysunęłam się do niego. Moja cipka dotykała jego penisa. Ciągle mnie całował i lizał.
– Widzisz jak na to reaguję? – Powiedział.
– Widzę – powiedziałam i zdjęłam mu koszulkę.
Jego kutas był coraz twardszy. Suwałam biodrami na boki, żeby go jeszcze bardziej podniecić. Czułam go jak się o mnie ociera. Patrzył na mnie teraz już nie jak na siostrę. To było inne spojrzenie. Patrzył na mnie z pożądaniem. Zaczął mnie odważnie pieścić. Odchyliłam się do tyłu i pociągnęłam go za sobą, teraz leżał na mnie. Całował mnie namiętnie, zaczął pieścić moje piersi językiem, masował je całą ręką.
– Widzisz braciszku, jak chcesz to potrafisz.
Złapał mnie za cipkę i ścisnął mocno.
– Na razie nie mów do mnie braciszku – uśmiechnął się i mocno ją ścisnął.
– Dobrze – podniecił mnie teraz jeszcze bardziej.

Bawił się moją cipą, jeździł po niej ręką. Ja masowałam mu włosy i plecy. Znowu całował mnie po szyi, lizał moje sutki, już tak sterczały.
– Jesteś boski – powiedziałam – zdejmuj spodenki.
– Nie wiedziałem, że mam w rodzinie kogoś takiego. – Powiedział, patrzył mi w oczy.
– Miało być bez rodziny – i złapałam go mocno za kutasa i ścisnęłam go.
– Dobrze maleńka – i dalej mnie pieścił.
– Widzę, że jesteś już dobrze podniecony…. – Wymamrotałam.
– Nawet nawet – uśmiechnął się.
– Masz gumki czy nie? – Zapytałam się.
– Mam, ale po co ci? – Powiedział spokojnym głosem.
– No chyba nie chcesz kończyć na tych pieszczotach? – Zapytałam – burza się jeszcze nie skończyła – puściłam mu oczko.
– No nie chcę, jak wolisz – powiedział.
Dał mi kondoma do ręki, nałożyłam mu go i popchnęłam na łóżko.
– No chodź – mruknął.

Uśmiechał się do mnie, pieścił mnie po całym ciele. Kucnęłam i nabiłam się na jego pałę. Zaczął mruczeć. Było mu dobrze. Zaczęłam go ostro ujeżdżać. Złapał mnie za biodra i mi pomagał. Zaczęłam miarowo, ale powoli zwiększałam tempo.
– O tak…. Mmm…. – Mruczał do mnie.
Złapał mnie za tyłek, masował mnie po całym ciele, ściskał moje cycki. Było mi z nim wspaniale. Przekręciłam się na plecy.
– Teraz ty się tym zajmij – mówię.
Złapał mnie mocno za biodra i zaczął posuwać. Dociskał się do mnie, wchodził cały do końca. Zaczęłam już jęczeć. Jego jaja odbijały się ode mnie, cycki falowały. Robił to coraz szybciej i mocniej. Czułam go w sobie dokładnie. Całował mnie mocno i namiętnie.
– Czuje, że powoli dochodzisz… – Wyszeptałam.
– Jeszcze trochę nad tobą popracuję – powiedział i się uśmiechnął.
– Widzę, że jesteś długodystansowy, to chyba rodzinne.

Nic nie powiedział tylko się uśmiechnął. Zaczął mnie posuwać coraz szybciej i mocniej. Czułam, że zaraz dojdę. Mój braciszek chyba też, jego kutas zaczął we mnie pulsować. Robił to coraz szybciej.
– Wsadź mi w pupę i tam skończ. – Powiedziałam. Wyjął go szybko, klęknął i zdjął gumę. Ja odkręciłam się na brzuch, oprałam się na rękach i wypięłam się w jego stronę. Wsadził mi go mocno i zdecydowanie. Zabolało mnie trochę. Klepał mnie po tyłku. Teraz jedną ręką zaczął masować mi łechtaczkę a drugą trzymał za pupę. Spuścił się we mnie, mmm…. Wspaniale doszłam równo z nim. Czułam jak rozlewa się we mnie. Opadłam bez siły na łóżko. Czuję jak wycieka ze mnie sperma. Odwróciłam się na plecy. Patrzyłam na mojego braciszka, uśmiechał się do mnie. Wyciskał ze swojego kutasa resztki.
– Uklęknij nade mną – powiedziałam.

Kleknął nad moją głową. Wzięłam do ręki jego kutasa i dokładnie wylizałam go całego, jest słodziutki.
– Chcę jeszcze – powiedziałam.
– Uwielbiam cię za to skarbie – odpowiedział mi.
Nałożył drugą gumę i usiadł na skraju łóżka.
– Teraz twoja kolej, ja już nie mogę, nie dam rady – powiedział cicho.
Usiadłam mu na kolanach i nabiłam się na niego, chwyciłam mojego braciszka za szyję i się podnosiłam i opadałam. Robiłam to coraz szybciej. Czułam jak znowu narasta we mnie podniecenie. Złapał mnie za cycki i zaczął je mocno ściskać. Klepał mnie po tyłku i mówił „dawaj maleńka”. Jeździłam po nim coraz szybciej, przesuwałam biodra na boki. Widziałam jak mu dobrze. Znowu czułam, że zaraz dojdę, on też. Wziął mnie za biodra i docisnął mocniej do siebie. Znowu wlał to we mnie.
– Szkoda, że jest ta guma, chciałam cię poczuć – poczułam w sobie ciepło.
– Byłaś wspaniała kochanie, chce to powtórzyć podczas następnej burzy, a teraz uciekaj do swojego pokoju.

Przytulił mnie mocno do siebie. Dopiero po jakiejś godzinie byłam swoim pokoju. Na dworze zaczęło się robić jasno, a ja szłam spać…