Zemsta

Przeczytano: 1 300 razy
Zemsta

ZemstaMadzia nienawidziła swojego nauczyciela z Wosu. Uważała, że ją ogranicza. Miała dosyć ciągłych uwag na temat jej wyzywającego stroju albo makijażu. Miała, co pokazać, więc pokazywała, a on chyba jest jakiś homo skoro mu nie odpowiada – myślała. No i na którejś lekcji wypaliła mu to w twarz. Wkurzył się niemiłosiernie i wezwał dyrektorkę. Madzia miała przechlapane. Rodzice w szkole, areszt domowy i na dodatek zagrożenie oceną niedostateczną z wiedzy o społeczeństwie. Cholerny fiut uwziął się na nią i teraz się mścił. Niedopuszczona do matury z powodu jedynki z Wosu – to było śmieszne.
– No to, co mam zrobić żeby profesor mi dał dupę? – pytała żując gumę balonową
– Możesz mnie błagać – zaśmiał się nauczyciel.
Tego było za wiele. Madzia poczuła się bardzo dotknięta i zbulwersowana.
– Nienawidzę pana – odpyskowała i wybiegła z klasy.

Ta zniewaga wymagała zemsty. I Madzia wymyśliła zemstę za wszystkie upokorzenia, jakich doznała od „pana Łukasza”. Czekała tylko na stosowny moment, którym okazała się… Studniówka. Zorganizowali ją na sali balowej w hotelu. Na kilka dni przed balem Madzia uruchomiła wszelkie możliwe znajomości i kontakty, aby na wieczór studniówkowy, wynająć pokój w owym hotelu. Ponieważ stwierdziła, że sama sobie nie poradzi, poprosiła o pomoc najlepsze koleżanki, które razem z nią dzieliły nienawiść do belfra. Dziewczyny wynajęły pokój i pieczołowicie opracowały plan działania. A wszystko odbyło się tak: Łukasz tańczył z jakąś laską, gdy podeszła do niego bardzo zdenerwowana Anetka i zakomunikowała, że jej koleżanka źle się poczuła i chyba zemdlała. Pan Łukasz oczywiście natychmiast wyszedł na korytarz, aby zobaczyć, co się stało.
– Położyłyśmy ją w pokoju na górze – powiedziała, Anetka – proszę pójść za mną!
Plan był idealny. W hotelowym pokoju, na łóżku leżała Madzia i udawała bardzo chorą.
– To ty – westchnął nauczyciel, gdy zobaczył Madzię

Dalej wszystko potoczyło się po ich myśli. Łukasz wszedł do środka i zbliżył się do łóżka, a w tym samym czasie Anetka wraz z Moniką, czające się, wciśnięte i niewidoczne przy drzwiach, zamknęły drzwi na kluczyk, który Anetka ukryła w swoim dekolcie. Ptaszek był w klatce. Madzia natychmiast cudownie ozdrowiała i podniosła się z łóżka.
– Nadszedł czas zapłaty panie profesorze – powiedziała uśmiechając się
Dziewczyny zbliżyły się do Łukasza i zanim zdążył zawołać , „co wy robicie”, rzuciły się we trzy na niego i przycisnęły go do łóżka. Monika i Anetka usiadły na nim, a Madzia wyciągnęła spod łóżka zwój grubego sznura.
– Heeej! – zawołał głośno Łukasz – ale muzyka i śmiech dobiegający z sali balowej zagłuszyły jego wołanie. Madzia szybko sobie poradziła z przywiązaniem belfra i za chwilę leżał przed nimi w pozycji „pająka”.

Jego nogi i ręce mocno zaciskały kawałki sznura, zapętlone wokół czterech rogów łóżka. Dziewczyny otrzepały ręce i stanęły obok siebie przyglądając się bezradnemu facetowi. Musiały przyznać, że był całkiem niezły. Chyba niewiele po trzydziestce, ciemny brunet z dwudniowym zarostem – no i niezaprzeczalnie każda to potwierdzi – miał najlepszy tyłek, jaki widziały. W dodatku nosił zawsze bardzo obcisłe spodnie, w kolorze piasku. Nawet tamtego wieczora miał na sobie te spodnie.
– Natychmiast mnie rozwiążcie – szarpał się belfer
Dziewczyny przyglądały się mu w zdumieniu i nieskrywanej radości. Noc dopiero się zaczynała. Madzia włożyła kasetę do przyniesionego wcześniej magnetofonu i włączyła muzykę. Zaczęła tańczyć. Kręciła pupką jak szalona. Pod obcisłymi spodenkami nie miała majtek. Jej taniec robił się coraz bardziej wyzywający. Zaczęła powoli pozbywać się ubrania. Tańcząc zdjęła koszulkę, i teraz wyprężała swoje ciało, ubrana jedynie w obcisłe spodenki i koronkowy, biały staniczek, przez który prześwitywały różowe, duże sutki. Łukasz próbował na nią nie patrzeć i odwracał wzrok. Ale pokusa, mimo niezbyt wygodnego położenia, okazała się silniejsza. Ta mała lolitka zachowywała się jak dziwka. Jej tyłek wirował i aż się prosiłby go dopaść. Anetka i Monika usiadły na łóżku obok belfra, a Madzia nie przestawała tańczyć.
– Popatrzcie tylko, naszemu panu coś rozrywa spodnie! – zaśmiała się Monika – nie no, taki porządny człowiek, a tutaj proszę!
Jej dłoń powędrowała między rozpostarte nogi Łukasza i zacisnęła się na sporym wybrzuszeniu w jego spodniach.
– Natychmiast przestańcie – protestował belfer – ale Monika nie miała wcale zamiaru przestać.
W dodatku zaraz dołączyła do niej dłoń Anetki:
– Musi być całkiem niezły – powiedziała – wyciągnijmy go!
– Cholerne szajbuski! – krzyknął Łukasz.








Dziewczyny zaśmiały się tylko i powoli, bardzo powoli rozpięły zamek w jego spodniach. Anetka rozpięła guzik wsuwając rękę pod slipy nauczyciela, chwyciła i wyciągnęła na powierzchnię dużą, i musiały przyznać, niesamowicie apetyczną pałę. Ujęła ją w dłoń i delikatnie masowała:
– No no no – uśmiechała się – kto by pomyślał
Łukasz patrzył w sufit, był bezradny, wściekły i obrażony. Czuł się poniżony, choć przecież w jakiś sposób go to kręciło. Nie mógł jednak tego dać poznać po sobie. Nagle poczuł na swoim penisie miękki dotyk ust Moniki. Zaczęła mu obciągać. Robiła to bardzo fachowo, bo już po chwili kutas Łukasza stał sztywno jak pal. Nie odzywał się, bo wiedział, że i tak zrobią z nim, co zechcą. Wolał już nie pogarszać sytuacji. Do Moniki wkrótce dołączyła Aneta i teraz razem lizały belferską kolbę, wyrywając ją sobie z ust na przemian. Madzia wciąż tańczyła śmiejąc się i zachowując jak wariatka. Wtedy Monika zaczęła się rozbierać i gdy stała już całkowicie naga, ze sterczącymi z podniecenia brodawkami i wygoloną, różową cipką, wiadomo było, co nastąpi.

Wdrapała się na łóżko i zaczęła wbijać się na pal belfra. Aneta pomagała jej ręką. Monika usadowiła się wygodnie, po czym rozpoczęła powoli poruszać biodrami.
– To niedopuszczalne! – Zawołał Łukasz zanim Madzia nie zakleiła mu ust szeroką, samoprzylepną taśmą.
– A teraz będziesz solidnie rżnięty – powiedziała do niego. Monika przyspieszyła ruchy i poruszała się na jego palu coraz szybciej. Jej cycki podskakiwały rytmicznie. Zaczęła pojękiwać.
– Nie jest zabezpieczona – Madzia szeptała do ucha Łukaszowi jak jadowita żmijka – wszystkie jesteśmy niezabezpieczone – będziesz miał troszkę problemów! Łukasz szarpnął się nerwowo, ale to tylko skłoniło Monikę do jeszcze mocniejszych ruchów. Teraz galopowała na nim jak na dzikim ogierze. Jej tyłek wibrował i zakreślał kółka w powietrzu. Wkrótce zaczęli dochodzić. Monika zesztywniała i krzyknęła, chwytając się za nabrzmiałe piersi. Belfer wydał z siebie gardłowy odgłos wystrzelił w Monikę sporą porcyjkę nasienia, które pociekło po jej udach. Zeszła z niego i ubrała się.

Zanim zdążyła to zrobić do końca, do Łukasza podeszła Aneta. Teraz była jej kolejka. Chwyciła w dłonie wciąż jeszcze sztywną pałę i zaczęła ją ściskać i masować. Łukasz poddał się całkiem, patrzył w sufit bardzo wkurzony. Aneta obciągnęła jego skórkę i zaczęła wibrować języczkiem po odkrytej główce penisa. Robiła to bardzo długo, aż pała belfra znów stała się gotowa do jazdy. Właściwie zachowywała się tak, jakby Łukasza wcale nie było, jakby był tutaj tylko ten jego wielki kutas. Pieściła go, lizała i ssała namiętnie. A potem chwyciła go mocno czterema palcami – wszystkimi za wyjątkiem kciuka. Kciukiem zaś wykonywała kuliste ruchy, dotykając główki penisa. Łukasz jęczał, to sprawiało mu taką rozkosz, że całe jego ciało zesztywniało i zadrżało. Aneta nie przestawała, kręciła kciukiem coraz szybciej i szybciej, aż do chwili, gdy facet wystrzelił dwoma potężnymi salwami w górę. Trzecia porcja wypłynęła z niego i spłynęła w dół, po jego fiucie i po dłoni Anetki. Zamknął oczy, był wykończony.

Miał dość, chociaż wiedział, że teraz nadeszła kolej Madzi, i że to ona przecież ma do niego najwięcej żalu. Madzia podeszła do niego i silnym, zdecydowanym ruchem, odkleiła z jego twarzy taśmę. Krzyknął z bólu, ale nic nie powiedział więcej.
– Pora na gwóźdź programu profesorku – uśmiechnęła się tajemniczo
Nic nie mówił. Madzia zbliżyła się do swojej torebki. Obserwował ją z niepokojem i kiedy zobaczył, co z niej wyciąga, zaczął znów szamotać się, próbując się uwolnić:
– Nie zrobisz tego ty mała dziwko! – krzyczał Patrzyła na niego ze spokojnym uśmieszkiem na twarzy, aż do chwili, gdy całkowicie się uspokoił.
– No dobra, co mam zrobić? – zapytał łapiąc oddech
– Możesz mnie błagać – wycedziła z triumfalnym uśmiechem i podeszła do niego.

W ręce trzymała potężny, gruby, czarny wibrator, imitujący murzyńskiego członka o rozmiarze XXL. Do rana zostało jeszcze parę godzin….