Lody lody lody

Przeczytano: 445 razy
Lody lody lody

Lody lody lodyCześć wszystkim!

Mam na imię Iza i mieszkam w Gdańsku. Nie jestem typową dziewczyną. Mam dopiero 23 lata, ale posmakowałam już wiele odmian seksu, jeśli wiecie co mam na myśli. Czy jest w tym coś złego? Myślę, że nie. Nie robię nic, na co nie mam ochoty, ani kiedy nie mam ochoty. Urodziłam się z wyższą potrzebą na seks niż inne dziewczyny. Czytając moje opowiastki nie traktujcie mnie zbyt surowo. Gdy faceci korzystają z życia, nie widzicie w tym nic złego. Choć lubię, gdy podczas seksu mężczyzna zwraca się do mnie ostro a nawet, gdy wymsknie mu się od czasu do czasu dziwka, to na pewno nią nie jestem!

Na temat swojego pierwszego opowiadania wzięłam jeden z najbardziej dla facetów podniecających tematów – seks oralny. Jesteście ciekawi moich przygód oralnych? Chcecie wiedzieć, jak robię lodzika? No to zaczynamy!

Pomiędzy piętnastym a szesnastym rokiem życia nie widziałam świata poza moim chłopakiem Marcinem. Chodziliśmy ze sobą już od prawie roku. Początkowo był tylko kolegą z równoległej klasy, lecz z czasem zaczęłam czuć do niego coś więcej. Mniej więcej w tym samym czasie, moja bliska przyjaciółka przeżyła swój pierwszy stosunek. Niezbyt udany, prawdę mówiąc. Polecam wszystkim dziewczynom poczekać na ten wyjątkowy raz, niż poddawać się namowom i decydować się na to przed dojrzałością, psychiczną przede wszystkim. Presja jednak została wywarta i w pewien sposób czułam, że jestem coś winna mojemu ukochanemu. Piętnastolatki mają problemy z głową. Na szczęście, nie miałam jeszcze ochoty na pełen stosunek.

Wybrałam odpowiedni dzień, kiedy w domku udało się być przez godzinkę, dwie samemu. Pamiętam minę Marcina, gdy otworzyłam mu drzwi. Postanowiłam bowiem zrobić mu ogromną niespodziankę. Byłam w pełnym makijażu, bardzo ostrym, choć o ile pamiętam, nie miałam jeszcze dobrej wprawy w dziedzinie make-upu. Do dziś zastanawiam się, czy nie wyglądał zbyt tragicznie. Najważniejsze, że podobał się Marcinowi. Do tego ubrałam czarne kabaretki z dużymi oczkami, czarny stanik oraz stringi. Były to pierwsze stringi, jakie kupiłam w życiu!

Dziewicza wizyta w Triumphie była niezapomniana. Czułam się okropnie. Jakimś dziwnym trafem, było tam więcej facetów niż kobiet! Wyobraźcie sobie, jak musi się czuć piętnastka otoczona przez mężczyzn, wybierająca stringi! W każdym razie, Marcin był wniebowzięty. Rozciągałam to popołudnie do maksimum. Oglądaliśmy film a raczej staraliśmy się i popijaliśmy wodę. Kazałam mu się nie ruszać i całą inicjatywę przejęłam na swoją stronę. Całowałam go po szyi, lizałam po uszku i gryzłam małżowinę uszną. Po pół godziny zaczęłam go dotykać po spodniach. Co chwilę wyrywał się, chcąc mnie całować i przejść do rzeczy. Byłam jednak nieugięta. Przycisnęłam go do łóżka i rozebrałam.

Pierwszy raz zobaczyłam penisa. Ściągając slipki byłam strasznie podniecona ale jeszcze bardziej zaciekawiona. Jego sprzęt stał na baczność. Myślę, że miał około 13-14cm. Wybaczcie mi, że nie zaspokoję Waszej ciekawości w 100%, ale nie mierzyłam go a i moja pamięć dziś nie może dokładnie go odtworzyć. Pamiętam jednak, że był cały owłosiony. Wówczas mi to nie przeszkadzało. Dziś jednak preferuję w pełni ogolonych w miejscach intymnych, albo chociaż elegancko przystrzyżonych. Choć jeśli mężczyzna bardzo mnie pociąga, nie przeszkadza mi nawet najbardziej bujne owłosienie.

Początkowo nie widziałam, jak się do niego zabrać. Wzięłam go w rękę i zaczęłam delikatnie poruszać. Zsuwałam skórkę z jego główki, po czym stopniowo zakrywałam ją ponownie. Za drugim albo trzecim razem, nachyliłam się i odsłonięty czubek kutaska objęłam czerwonymi od szminki wargami. Marcin ruszył biodrami i wsunął mi połowę penisa w usta. Odchyliłam głowę, ale nie wypuszczałam go z ust. Zaczęłam bawić się jego jajeczkami, jednocześnie drugą ręką powoli masturbowałam go w części, która nie mieściła mi się w ustach. Ponownie ruszył biodrami wpychając mi go jeszcze głębiej. Zacisnęłam mocniej usta i przyśpieszyłam ruchy ręką. Wbił się kolejnym ruchem jeszcze głębiej, gdy nagle poczułam na wargach mocne pulsowanie. Myślałam, że to tylko podniecenie. Dopiero, gdy pierwsza salwa jego słonej spermy trafiła prosto do mojego gardła, zrozumiałam, że to już koniec. Odskoczyłam od niego przerażona i zniesmaczona nasieniem. Drugi strzał trafił mi na piersi i brzuch. Gdy puściłam członek, Marcin złapał go i zaczął go ściskać, kierując kolejną spermę na pościel i dywan. Nie wiedziałam wtedy nic o wytrzymałości płci męskiej. Mój pierwszy lodzik nie trwał dłużej niż 3 minuty. Myślicie, że to krótko? Nieprawda!

Przez następne lata przekonałam się, że niektórzy z Was, męskich czytelników, potrafią skończyć, gdy tylko poczują ciepło mojej dłoni na członku. Smak spermy Marcina skutecznie jednak zniechęcił mnie do oralnych pieszczot, przynajmniej na jakiś czas. Pamiętam też, że spędziłam cały wieczór w łazience, aby skutecznie domyć swoje ciało z zapachu jego nasienia. Dwa miesiące od tego zdarzenia, Marcin regularnie zaczął mnie zaspakajać swoim języczkiem, a trzy miesiące później, przemogłam się by po raz kolejny wziąć jego kutaska do ust. Zawarliśmy wtedy umowę, że gdy będzie dochodził da mi znać i wyjmie go z ust. Pozwalałam mu wtedy kończyć na moje usta czy policzki. Za czwartym czy piątym razem, zaczął się spuszczać mi na piersi czy brzuszek. Nie przeszkadzało mi to zbytnio, więc nie stawiałam oporów. Zabroniłam mu tylko spuszczać mi się we i na włosy, gdy po jednym z takich incydentów szorowałam głowę w nieskończoność nie mogąc się pozbyć spermy. Wydawało mi się zabawne, gdy wyjął mi go z ust i okręcił go moimi włosami. Sperma zmieszała się jednak chyba z każdym moim włosem i jeszcze tydzień po takim finiszu czułam jej zapach na włosach. Marcin pocieszał mnie, że absolutnie nic nie czuć, ale co innego miał mówić?

Zastanawiacie się pewnie, kiedy przemogłam się do smaku spermy? Z Marcinem byłam jeszcze przez rok. Ani raz nie połknęłam ani nawet nie pozwoliłam mu skończyć w mojej buzi. Przeżyliśmy za to nasz pierwszy raz w pozycji klasycznej. Później drugi w pozycji klasycznej, i trzeci … a później mnie zostawił. W ramach zemsty rozpowiadałam wszystkim, że jego penis nie ma nawet 10cm. Było to oczywistym kłamstwem, ale zepsuło mu życie na wystarczająco długo.

Miałam blisko siedemnaście lat, gdy ponownie poczułam smak spermy. Do tego czasu przeżyłam dwie krótkie przygody oralne z kolegami ze szkoły, ale nie było to nic godnego uwagi. Ciekawa historia zaczęła się, gdy odwiedziny do mojej mamy przyszła znajoma wraz z mężem. Zdaję sobie sprawę, że brzmi to jak sytuacja ze średniego opowiadania erotycznego. Wydarzyło się jednak i nawet teraz mam nadzieję, że żona Marka (moja pierwsza połknięta sperma) nie czyta tego opowiadania. Mama z koleżanką poszły na chwilę na piętro naszego szeregowca. W tej chwili nie mogę sobie przypomnieć, czego właściwie szukały, ale miało to chyba coś wspólnego z rozliczeniem rocznym. Mama bowiem wypełniała wszystkim znajomym pity, za co zbierała zewsząd setki pochwał.

Marek tymczasem, który robił tylko za taksówkarza, czyli woził żonę z punktu A do punktu B (jak się śmiał, co utkwiło mi w pamięci – do B przez punkty C,D i E; gdzie C,D i E to galerie handlowe ). Był uroczym mężczyzną, bardzo dojrzałym i zabawnym. Niemal od razu mnie zauroczył. Moja chciwa natura dała o sobie znać po raz kolejny. Zaczęłam się do niego kokosić i flirtować. Przeszukiwanie pokoju na piętrze zajmowało mojej mamie i żonie Marka coraz więcej czasu, co sprzyjało jego rosnącemu podnieceniu. Wiedział, a przynajmniej tak mi się wydaje, że mam ochotę na niego, że to nie tylko zabawa nastolatki. Pocałował mnie nagle w szyję, co rozpaliło mnie do czerwoności. Zaczęłam się z nim wręcz ślinić. Zaciągnął mnie do korytarza, skąd doskonale słychać byłoby kroki na schodach i zaczął ściągać spodnie. Może powinnam przestać, zrozumieć, że nie powinnam się tak zachować. Tyle, że także miałam na to straszną ochotę.








Zanurzył penisa w moich ustach. Poczułam niemiły odór, jakby zaschniętej spermy. Może kochał się rano z żoną. Może czułam smak jej kwiatu. Do tej pory nie wiem. Wiem jednak, że nie traktował mnie jak damy. Zaczął pieprzyć moje usta. To nie była miłość, seks francuski czy usta miłości. To było zwykłe rżnięcie, tyle że w usta. Nie tego oczekiwałam. Było mi ciężko się przemóc, ale przecież to ja sprowokowałam taką sytuację. Nawet cichy głos w duszy szepczący mi, że jest to nawet przyjemne uczucie mnie nie przekonał. Ale głos ten był coraz wyraźniejszy i taka szybka, ostra akcja zaczęła mnie stopniowo podniecać. Nie miałam jednak wystarczająco dużo czasu aby czerpać z tego przyjemność, Marek bowiem bez zapowiedzi spuścił się moje usta. Przytrzymał mi głowę tak, że nie mogłam nie przyjąć nasienia. Wszystko zaległo mi w buzi, czułam, że zbiera mi się na wymioty. Marek szybko zasunął spodnie i poprawił koszulę. Usłyszałam kroki na schodach. Nie wiedziałam, co robić! Pamiętam pulsujące serce, uczucie zażenowania i nadchodzącej klęski! To Marek wyrwał mnie z tego amoku. No szybko, łykaj i wstawaj! Wstałam. I połknęła.

Dałam radę, choć miałam wrażenie, że za chwilę wszystko zwymiotuję. Mama wraz z koleżanką była już u progu, gdy Marek wyjął z portfela 50zł i wcisnął mi je w rękę ze słowami, abym coś sobie kupiła. Przetrzymałam aż do ich wyjścia, nasz wybryk pozostał niezauważony. Z chwilą zamknięcia drzwi pobiegłam szybko do swojego pokoju i ściskając 50zł za ostrego loda płakałam. Całą noc. Nie mogłam znieść, że potraktował mnie jak dziwkę, jak zwykłą szmatę.

Mam jednak powód, dla którego to opisuję. Po pierwsze, wiem, że Was facetów to podnieci, w szczególności, że tak naprawdę nic mi się nie stało. To ja chciałam mu obciągnąć i w tym nic złego nie widziałam. Drugim powodem, jest ostrzeżenie dla wszystkich mężów, bo jeszcze następnego dnia mogłam o wszystkim opowiedzieć jego żonie, a miałam na to ogromną ochotę! Ale najważniejsze, zwracam się do innych młodych dziewczyn, aby nie powielały mojego zachowania. Mam nadzieję, że to będzie przestrogą dla Was, abyście nie robiły nic podobnego, aż dorośniecie.

Przez prawie rok nie mogłam dojść do siebie. Zero stosunków, może dwa albo trzy razy się onanizowałam. Obudził mnie dopiero Paweł, moja pierwsza prawdziwa miłość. Dzięki niemu stanęłam na nogi. To było wspaniałe pół roku. Nauczyłam się podchodzić zdrowo do swojej seksualności, manipulować mężczyznami i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia. Jeżeli facet daje się poderwać jednym tekstem, to jego problem. Ja dostaję czego chcę. Z Pawłem robiłam wiele. Przerobiliśmy chyba połowę Kamasutry, pozbyłam się części zahamowań czy własnych, bezpodstawnych kompleksów. Przyzwyczaiłam się też do wytrysku prosto w usta. Głównie ze względu na słodkie nasienie Pawła. Zupełnie jakbyście piły sok z puszki z ananasami! To zdecydowanie najsmaczniejsza sperma, jaką kiedykolwiek miałam w ustach. Wiem, że podobno zależy to od diety, jednak dla mnie to typowe internetowe plotki. Paweł nigdy nie pił jakichś słodkich soków a wręcz przeciwnie, lubił ostre, kwaśne potrawy. Tymczasem jego sperma była wręcz cudowna. Dzięki niemu wyzbyłam się wszelkich odruchów związanych z wytryskiem w usta, głęboką penetracją czy zabawą spermą. Ostatecznie jednak nasze drogi się rozeszły, ale na szczęście dzięki niemu już nigdy nie miałam takich problemów.

Od ery Pawła mijały lata, przepełnione zabawami z seksem, poznawaniem swojego ciała i nauką samokontroli. Więcej o czasach licealnych i początkach studiów opowiem Wam kiedyś indziej. Dziś jednak, zostawiłam na koniec specjalną historię. Opiszę Wam zabawę francuską w najbardziej jak do dziś dziwnym miejscu, jakim to robiłam. Bawiłam się już tak w toalecie w pociągu, w toaletach szkolnych czy przy salach wykładowych. Osobiście jednak uważam, że najbardziej dziwnym oraz ekscytującym miejscem było nasze piękne, polskie morze.

Rok temu wybrałam się na polską plażę. Trafiłam na czerwcowe upały, szczęśliwie omijając ulewy, jakie zalały piasek w lipcu. Przez część mojego pobytu towarzyszył mi poznany tam turysta z Warszawy, Przemek albo Piotrek – przepraszam, zapomniałam jego imię już miesiąc później. Bawiliśmy się wspólnie przez kilka dni, wliczając to mniejsze pieszczoty na plaży, po zachodzie słońca. Pływaliśmy pewnego dnia do późnego wieczora i gdy się zorientowaliśmy, w morzu pozostało może z dziesięć osób. On zaczął pływać na plecach, eksponując przy tym pokaźny namiocik z kąpielówek. Rozejrzałam się dookoła. Może kilka osób byłoby nas w stanie dostrzec. Złapałam go za członka i zaczęła masować.

Szłam w wodzie równo z jego powolnym tempem dryfowania. Wyjęłam pałkę ze slipek i wzięła do ust. Co chwila zanurzałam twarz w wodzie, łykając jej po trochu. Tymczasem jemu coraz trudniej było utrzymać się w wodzie w bezruchu. Musieliśmy co chwilę robić przerwę, by mógł odbić się od dna i ponownie wylądować w moich ustach. Byłam tak pochłonięta, że nie zauważyłam nie bepiecznie zbliżającej się pary. Zauważyli nas w jednoznacznej pozycji. Ona wykrzywiła twarz i szybko zawróciła. On był bardziej zainteresowany i zamiast podążyć za swoją dziewczyną, stał w miejscu i o ile byłam w stanie dostrzec masturbował się pod wodą. Dopiero gdy na niego krzyknęła ruszył się z miejsca i popłynął za nią. Sytuacja bardziej mnie rozśmieszyła niż zaniepokoiła i chciałam kontynuować pracę. Jednak mojemu partnerowi widać nie przypadła cała ta przygoda i chciał wracać już brzeg. Zdziwiłam się, ale oczywiście zgodziłam się.

W drodze na ląd, złapałam ponownie za jego kutaska i zaczęłam go masturbować. W ostatnich chwilach, gdy woda sięgała nam jeszcze do pasa, poczułam na swoim udzie ciepło. Spojrzałam się w dół i zobaczyłam biały płyn pływający po wodzie i lepiący się do mnie.