Przyszłe lekarki

Przeczytano: 968 razy
Przyszłe lekarki

Przyszłe lekarkiDzyń, dzyń!!! Dzyń, dzyń!! Natarczywy dzwonek wyrwał mnie z zamyślenia. Przebywałam właśnie w świecie biologii, w królestwie roślin, zgłębiałam tajniki nagonasiennych i wcale nie miałam ochoty na czyjąś wizytę. Nie, żeby temat mnie tak pasjonował, ale jutro miałam mieć wyjątkowo ciężką klasówkę z biologii. Rodzice wyszli z domu, więc korzystałam ze spokoju i kułam.

Dzyń, dzyń!!! Dzyń, dzyń!! No trudno! Zrezygnowana wstałam zza biurka i podeszłam do drzwi. Ciekawe, kto się tak dobija. Wyjrzałam przez judasza i zobaczyłam Małgosię, Justynę i jakiegoś chłopaka. Małgosia i Justyna to moje najlepsze koleżanki, chodzimy razem do tej samej klasy biologicznej, ale chłopaka nie znałam. Trochę przerwy w nauce też się przyda – pomyślałam i otworzyłam.
– Cześć Aśka! – dziewczyny prawie rzuciły mi się na szyję.
– Jak nauka? Zakuwasz? Bo my nic z tego nie rozumiemy! – paplały jedna przez drugą.
Nieznajomy chłopak stał przy nich i uśmiechał się do mnie. Był wysoki, przystojny. Patrzyłam na niego jak zaczarowana. Justyna pierwsza to zauważyła:
– Nie znasz Tomka, mojego chłopaka. To jest Tomek, to Asia – przedstawiła nas.
– Tomek jest studentem, pomaga mi w fizyce, ale z biologii też nie ma zielonego pojęcia – uśmiechnęła się.
– Wchodźcie, przecież nie będziemy rozmawiać w drzwiach – wciągnęłam ich do środka.

Posadziłam ich w moim pokoju. Tomek z Justyną trzymając się za ręce usiedli razem na dużym fotelu, a my z Gosią bez ceregieli ulokowałyśmy się obok – bezpośrednio na podłodze.
– Widzę twórczy nieład – zażartował Tomek
Zarumieniłam się, bo widziałam, że patrzył na moje zabałaganione biurko, na którym spod zwałów książek, zeszytów, pisaków nie było już widać wolnej powierzchni.
– Jesteś bardzo pracowita.
– Nie lubię świata roślin. Wolę się uczyć o zwierzętach.
– A najbardziej o homo sapiens – zażartowała Gosia.

Rozmowa rozkręciła się na dobre. Atmosfera stawała się coraz luźniejsza. Na dworze skwar, w domu gorąco, więc zrobiłam każdemu napój owocowy, a dodatkowo wyciągnęłam z lodówki Martini rodziców i każdemu nalałam malutki kieliszek zimnego, pysznego wina z lodem. Rozmawialiśmy o wszystkim, a potem rozmowa znowu zeszła na nieszczęsną biologię. Wszystkie chcemy po maturze przystąpić do egzaminów na Akademię Medyczną. Dziewczyny od razu zauważyły na moich półkach stetoskop, mikroskop i kilka bardziej poważnych książek, niż podręczniki do liceum. Justyna wyciągnęła atlas anatomiczny i rozsiadła się z nim na dywanie. Przerzucała kartki, zatrzymując się na układzie płciowym człowieka. My rozmawiając, zaglądaliśmy jej przez ramię. Wino już nam trochę szumiało. Justyna z wypiekami na twarzy oglądała teraz rysunki jajeczka i plemników, gdy nagle stwierdziła:
– Widzę, że masz mikroskop Asiu. Ciekawe, jak plemniki wyglądają naprawdę.
Zamurowało nas. Zapadła cisza, ale za chwilę usłyszałam chichot Gosi:
– Fajnie, też chciałabym zobaczyć! Mamy jakiegoś dawcę?

Znowu się rozluźniliśmy. Żartowaliśmy i nikt z nas do końca nie był pewny, czy Justyna żartowała, czy nie. Ja sama miałam ochotę na taki „eksperyment medyczny”, ale bałam się przyznać. Justyna zbliżyła się do Tomka:
– Co ty na to, kochanie? Odstąpisz nam trochę plemniczków?
Tomek przestraszył się nie na żarty. Otoczyłyśmy fotel, na którym siedział. Justyna podciągnęła spódniczkę i usiadła mu na kolanach. Jej seksowne czarne stringi z wąskim paseczkiem ginącym między półkulami pośladków cudnie harmonizowały z opalenizną brzuszka i ud. Justyna wygięła się zmysłowo, wysuwając zwinny języczek. Przejechała nim po twarzy Tomka zatrzymując się na ustach. Zamknął oczy i wchłonął jej język. Popatrzyłyśmy z Gosią po sobie. Widać było, że trwa intymna bitwa języków. Tomek bezwiednie położył rękę na pierś Justyny. Westchnęła cichutko.

Poczułam znajome ciepło między nogami. Gosia też chyba musiała je poczuć, bo patrzyła rozjarzonymi oczami na parkę na fotelu. Justyna tymczasem oderwała usta od swojego chłopaka, wzięła jego rękę i nakierowała na swoje krocze. Zamykając oczy, poruszyła parę razy zgrabną pupką. Sama nie wiedząc, dlaczego, przysunęłam się do Gosi. Objęłam ją wpół i poczułam jej delikatną rękę na swojej pupie. Tak przytulone obserwowałyśmy dalej erotyczny spektakl. Ręka Tomka chwilę błądziła po majteczkach Justyny. Potem odsunęła na bok materiał i zaczęła pieścić nabrzmiałe już wargi. Z naszego miejsca widziałyśmy jak chętnie przyjmują pieszczotę. Były nie tylko nabrzmiałe, były błyszczące od nadmiaru jej soków, sprawiały wrażenie gorących. Justyna była w tym miejscu gładko wydepilowana, więc widok był tym bardziej pasjonujący. Nawet nie zauważyłam jak ręka Gosi, dotąd czule gładząca moją rozognioną pupę, głaska ją dalej – tyle, że nie przez materiał spódniczki a bezpośrednio…

Tomek tymczasem nie próżnował. Jego pieszczoty stawały się coraz bardziej intensywne. Palce wprost szalały po kroczu Justyny, zagłębiając się od czasu do czasu w zapraszające wnętrze. Justyna wyginała się ekstatycznie, pojękując głośno. W pewnej chwili oprzytomniała trochę, uśmiechnęła się do nas i zeszła z kolan Tomka. Jednak tylko po to, aby zdjąć majteczki i usiąść mu na kolanach ponownie, tym razem tyłem do jego twarzy. Oparła się obiema rękami na imponującym zgrubieniu, które wyrosło na spodniach Tomka. Wydobyła jego ogromny flet i zaczęła przebierać po nim paluszkami. Teraz już w ogóle nie zwracała na nas uwagi. Patrzyłam zafascynowana i było mi bardzo dobrze. Nagle głośno krzyknęłam! Poczułam, że coś we mnie wtargnęło! Gwałtownie znalazło się w mojej mokrej norce i bez pardonu przełamuje mój opór. Spojrzałam na Gosię i spotkałam jej zdecydowany wzrok. Gosia, która do tej pory tylko pieściła moją skórę, widocznie postanowiła przejść do działania. Mocno obejmując mnie w pasie i ciągle patrząc mi stanowczo w oczy, kontynuowała zdecydowanie pieszczoty. Nie miał am siły zaprotestować – moja świadomość coraz bardziej odpływała. Mogłam się zdobyć tylko na jedno – przyzwolenie. Milcząco rozłożyłam nogi, aby Gosia miała lepszy dostęp do mojej spragnionej cipki. Musiałam się teraz czuć tak samo jak Tomek, którego wprawne ręce Justyny doprowadziły już na skraj orgazmu. Gosia ujęła mnie za podbródek i skierowała moje oczy na pieszczącą się parę:
– Patrz dobrze, nie strać tego pięknego widoku!








Tomek już od dłuższego czasu jęczał i wyginał się w fotelu. Jego ogromny członek unieruchomiony mocnym uchwytem Justyny od czasu do czasu lądował w jej ustach. Dziewczyna odsunęła napletek ukazując nam błyszczącą, jędrną czerwień żołędzi. Przesuwała skórką w górę i w dół chcąc doprowadzić chłopaka do orgazmu. Widziała chyba, że i ja byłam już bliska tego stanu. Palce Gosi też nie próżnowały. Dołączyłam do jęków Tomka, wtórowałam mu. Nagle z jego gardła wydobył się krzyk, ciało mocno szarpnęło w ekstazie, a z członka trysnęła gorąca biała lawa – jedna fontanna, druga fontanna, trzecia i czwarta! – wprost na buzię i czarne włosy Justyny! W tym momencie wszyscy usłyszeli drugi krzyk rozkoszy – mój krzyk! Zwinne palce Gosi doprowadziły mnie do orgazmu parę sekund po ekstazie Tomka. Gdyby Gosia mnie nie przytrzymała, to na pewno bym upadła. Ciągle na stojąco, z rozłożonymi nogami, z zadartą spódniczką i z ręką Gosi między moimi udami – przeżywałam swoją radość. Przytuliłam się do niej, a ona powolutku mnie wyciszała. Miałam łzy w oczach, łzy radości i spełnienia, o ona spijała je ze mnie.

Gdy już doszłam do siebie zauważyłam, że Justyna zdążyła tymczasem zebrać trochę Tomkowej spermy na szkiełko. Teraz siedziała na kanapce i patrząc na mnie z uznaniem, przekomarzała się z Gosią i Tomkiem. Wyglądała pięknie – opalona, bez majteczek, z rozłożonymi nogami i białymi plamkami spermy na twarzy. Teraz Gosia zaskoczyła mnie po raz drugi. Widok Justyny też musiał na nią podziałać, bo bez cienia skrępowania podeszła do niej i zaczęła zlizywać resztę Tomkowego mleczka, jednocześnie ręką wprawnie masując jej kobiecość. Justynie sprawiało to widoczną przyjemność, bo poddawała się pieszczocie. Nadstawiała buzię na spotkanie języczka Gosi, a biodra same wyginały się w łuk, aby ta mogła ją wygodniej penetrować.

Tomek tymczasem opowiadał mi o swoim związku z Justyną i o tym, że ważną rolę pełni w nim właśnie Gosia. Była ona przyjaciółką obojga, przyjaciółką – jak to się mówi – do tańca i do różańca.
– I do łóżka – dodała ze śmiechem Justyna.
– Może i ty się dołączysz do naszego trójkąta? – zapytał Tomek.
Spojrzeli na mnie z wyczekiwaniem. W ich oczach widziałam napięcie. Uśmiechając się w duchu, sięgnęłam po szkiełko z niedoszłym preparatem i jednym pociągnięciem języka zlizałam całe mleczko.
– Jak mogłabym zrezygnować z takiego zaproszenia? Kwadrat jest ciekawszą figurą. Całą trójka jednocześnie westchnęła z ulgą. Roześmialiśmy się.
– To teraz musimy się umówić na następne pobieranie spermy, bo zjadłaś całą „pomoc naukową” – Justyna czule dotknęła mojej kotki, bo akurat stałam obok niej.
– Ale za karę teraz ty będziesz pobierać – uśmiechnęła się Gosia.
– A co na to dawca nasienia? – zapytałam.
– Myślę, że skoro tak, to powinnaś zapoznać się bliżej z moim skarbem.
– Nie musisz mnie pytać Asiu. Nie jestem zazdrosna. Przeciwnie – podnieca mnie, gdy widzę mojego chłopaka z inną dziewczyną.

Teraz ja, tak jak poprzednio Justyna dotknęłam zgrubienia Tomkowych spodni. Wyciągnęłam jego imponujące berło. Byłam dumna na myśl, że sterczy tak na moją cześć. Włożyłam go do buzi. Dziewczyny stanęły obok nas i z napięciem patrzyły, co będzie dalej. Nie jestem fachowcem w
seksie oralnym, robiłam to raptem parę razy, ale Tomek był zadowolony. Klęczałam przed nim i robiłam mu „laskę”. Zmrużył oczy, złapał mnie za włosy i kierował moją głową w rytm swoich doznań. Czułam, że wypełnia całe moje gardło i już dłużej nie wytrzyma.

Nagle poczułam ręce którejś z dziewczyn odrywające mnie od kutasa Tomka. Druga odciągnęła Tomka, bo na pewno spuściłby mi się do buzi. Nie miałam nic przeciwko temu – chciałam tego! Zdziwiona spojrzałam na nie, o co im chodzi. Gosia nic nie mówiąc ustawiła mnie na czworakach, i przytrzymała w pozycji na pieska, a Justyna wzięła w dłoń gorące berło Tomka i przyłożyła do mojej cipki.
– Nieeee! – wyrwało mi się – Jestem dziewicą!
Spojrzały po sobie ze zdumieniem, ale reakcja Justyny była błyskawiczna. Skierowała członek Tomka do drugiej dziurki. Słabo zaprotestowałam. Dziewczyny odebrały to jako aprobatę. Nie wiem, jak to się stało, ale bez specjalnego przygotowania mojego drugiego otworka wielki kutas wszedł gładko. Tomek przyłożył go tylko, lekko nacisnął, a ja sama go wessałam – jak potem opowiadały dziewczyny. Myślę, że to za sprawą mojego ogromnego podniecenia. Organizm sam tak zareagował – skoro nie można było do cipki, to trzeba inaczej…

Usłyszałam westchnienie ulgi z trzech gardeł, gdy Tomek zagłębił się we mnie. Wpadł w rytm, zaczął mnie miarowo ujeżdżać, trzymając za pośladki. Czułam w sobie wielki pal, początkowy ból, zresztą niewielki, ustąpił miejsca narastającej fali przyjemności. Z każdym miłosnym pchnięciem czułam się bardziej szczęśliwa. Byłam zjednoczona z moim narzędziem, stanowiłam jedną całość z potężnym tłokiem przyprawiającym mnie o rozkosz. Zanim zamknęłam oczy i całkiem oddałam się pieszczocie, zauważyłam Justynę i Gosię wpatrujące się we mnie z przejęciem.
Straciłam kontrolę nad sobą ! Czułam tylko rozkosz i ekstazę, a chwilę później rytmiczne skurcze wypełniającego mnie pala i rzekę spermy wypływają cą z mojej pupy, łaskoczącą wzdłuż rowka, wnikającą w cipkę, kapiącą na podłogę. Padłam bez sił, wyczerpana, na wykładzinę. Zdążyłam tylko pomyśleć, jak to dobrze, że dzisiaj nie mam płodnych dni. Tomek odwrócił mnie na bok i przytulił do siebie. Tak objęci leżeliśmy parę chwil. Było mi błogo, w jego ramionach dochodziłam do siebie.
– No to inaugurację mamy za sobą! – usłyszałam nad sobą chichot dziewczyn.

Wciąż słaba podniosłam głowę i zobaczyłam je nagie, klęczące przy nas z lampkami wina.
– Wypijcie na wzmocnienie – podały nam.
Nawet nie widziałam, kiedy się porozbierały i co robiły podczas moich zmagań z Tomkiem. Mogę się tylko domyślać, hihi…
– Jesteś cudowna Asiu! Nie myślałyśmy, że taka wzorowa uczennica może być taką wzorową samicą! – w głosie dziewczyn brzmiał autentyczny podziw.
– Nie wiem, o co chodzi – zarumieniłam się.
Wtedy mi opowiedziały jak reagowałam na seks z Tomkiem. Ja nic nie pamiętałam, cóż, widać to była reakcja organizmu – spontaniczna, nieudawana. Podobno byłam głośna, głośno wyrażałam jękiem i krzykiem moją rozkosz, gwałtownie kontrowałam pupą pchnięcia kutasa Tomka, domagałam się więcej i mocniej. Byłam zupełnie inną dziewczyną niż w szkole, na co dzień układną i skromną.
– Ciekawe tylko, co powiedzą sąsiedzi, gdy ich jutro spotkasz – śmiały się – Na pewno dobrze cię słyszeli!
– Jeśli tak, to powinni żałować, że to ja kochałem się z Asią, a nie oni – Tomek pocałował mnie czule w mokrą, także od jego soków, cipkę.
– Następnym razem będziemy się kochały tylko my, trzy dziewczyny – zarządziła Justyna.
– Mamy fajne zabawki – mrugnęła porozumiewawczo do Gosi.
– A ty miałeś dzisiaj wystarczająco dużo zabawy. Jutro będziesz tylko na nas patrzył – wskazała palcem na Tomka.
– Oj, ty moja Pani – zażartował Tomek – nie bądź taka okrutna!
– No ostatecznie, jak ci się spodoba będziesz mógł sobie zrobić dobrze – ale sam, bez naszej pomocy!

Nie ukrywam, poczułam dumę. W oczach koleżanek dużo zyskałam. A i sama też mam teraz poczucie wartości, wartości prawdziwej kobiety…