Hamburg (część 1)

Przeczytano: 339 razy
Hamburg (część 1)

Hamburg (część 1)Od 1996 roku nadzoruję pracę naszego przedstawicielstwa w tym mieście. Oczywiście, na bieżąco jest kontakt telefoniczny i poprzez pocztę elektroniczna. Ale praktycznie raz w kwartale lecę do przedstawicielstwa na rozmowę z personelem i wyjaśnianie dyskusyjnych spraw. Przedstawicielstwo nasze mieści się w budynku, gdzie mają swoje siedziby różne inne firmy, natomiast na parterze jest restauracja, z której często korzystamy.

Pewnego razu, podczas kolacji z naszymi pracownikami został mi przedstawiony Manfred, pracownik jednej z niemieckich firm, mających również siedzibę w tym budynku. Manfred był wówczas i jest po dziś dzień, eleganckim trzydziestoparoletnim wówczas mężczyzną, wysokim, około 185 cm wzrostu, dobrze zbudowanym, jak się później okazało, bez zobowiązań rodzinnych, był po rozwodzie. Podobno wpadłam mu w oko, bo długo nagabywał pracowników przedstawicielstwa, kiedy przyjadę następnym razem. Pracująca w przedstawicielstwie Ewa, po którymś tam jego telefonie pewnego razu spytała mnie, czy może podać termin mojego pobytu, odpowiedziałam, że tak, no i tak zaczęła się moja historia spotkań z Manfredem.

Początkowo przylatywałam do Hamburga w środę rano, pracowaliśmy przez środę, czwartek i piątek, w piątek wracałam do domu, ale stwierdziłam, że Hamburg jest interesującym miastem. Kilka słów o nim. Hamburg to 3,5 milionowa aglomeracja położona 120 km od linii morza, a mimo to może przyjąć największe kontenerowce świata. Śródlądowe położenie, a także wspaniałe możliwości kontynuowania transportu droga kolejowa, wodną i autostradami decydują o atrakcyjności tego portu. Sam tylko obrót z krajami Morza Bałtyckiego stanowi 25%. Hamburgu będącym metropolią handlową i komunikacyjną ma swoja siedzibę ponad 90 konsulatów. Spośród tylko azjatyckich przedsiębiorstw aż 460 ma w Hamburgu swoją centrale europejską, bądź swój oddział. Wraz z rozwijającym się Hafencity w centrum handlowym miasta powstaje nad samą Łabą nowoczesna dzielnica handlowo-przemysłowa.

Hamburg ma 31 teatrów, 6 teatrów musicalowych, 10 kabaretów oraz 50 państwowych i prywatnych muzeów. Spośród 4000 restauracji, 2400 serwuje potrawy zagranicznych kuchni. Brzegi Łaby i Alster to idealne miejsce dla spacerowiczów. Wiele wrażeń dostarcza przejażdżka statkiem po porcie, pozwalająca zobaczyć panoramę Hamburga ze szczególnej perspektywy. W sercu miasta znajduje się wielkie jezioro Alster. Przejażdżka po Alsterze kończy się w środku miasta, gdzie można się wybrać na zakupy lub posiedzieć w jednej z ulicznych kafejek. Dzięki nowoczesnej sieci komunikacyjnej metra i autobusów można szybko i tanio dotrzeć do wybranego miejsca. Szczególnie urocze są okolice Hamburga. Tereny Altesland ze swoimi sadami i starymi wiejskimi chałupami nadają się wyśmienicie na wycieczki autobusowe i rowerowe. Do zabytkowej starówki Stade czy Lüneburga dotrzeć można w ciągu pół godziny. Samochodem lub koleją można w godzinę dojechać do Lubeki albo nad Bałtycką plażę.

St.Pauli to Hamburska dzielnica rozrywki, słynna przede wszystkim z niepokojącej Reeperbahn – ulicy „tysiąca i jednej nocy”, a raczej tysiąca klubów nocnych, hoteli, salonów gry, dyskotek, barów, a także niezliczonych restauracji i ibisów oferujących specjalności kuchni niemal wszystkich regionów świata. Nie przypuszczałam wówczas, że później będę ja tak często odwiedzała. Wobec tak wielu atrakcji postanowiłam wracać do domu dopiero w niedzielę, a piątkowe popołudnie i sobotę przeznaczyć na pobyt i zwiedzanie miasta. Kierownictwo firmy jest z takiego układu zadowolone, bo cena biletu lotniczego w weekend jest niższa i to znacząco. Oczywiście, do piątku korzystam z naszych pokoi służbowych, a w piątek przenoszę się do zaprzyjaźnionego już hotelu. Nasze spotkania z Manfredem zaczęły się dopiero w końcu wrześniu 1997 roku, kiedy zaprosił mnie do pięknego, żeglarskiego klubu, gdzie było dużo piwa i dużo piosenek żeglarskich. Nie wiedział jeszcze wtedy, że będąc na studiach brałam udział w wielu obozach i rejsach żeglarskich i że mam patent sternika jachtowego. Może gdzie indziej to bym nie poszła, ale do żeglarzy, proszę bardzo. Jakież było jego duże zdziwienie, kiedy wdałam się w rozmowę z chłopakami siedzącymi przy stole, używając fachowych sformułowań.

Ale jak to się mówi, wybiła północ na miejskim zegarze, po północy to już było dobrze, czas było wracać do hotelu. Taksówka i już na miejscu. Zaproponował, że mnie odprowadzi do pokoju, nie protestowałam, weszliśmy do pokoju, nie protestowałam, zaczął mnie całować, nie protestowałam i jak zaczął mnie rozbierać, też nie protestowałam. Sam też się rozebrał i po chwili byliśmy w łóżku. Oczywiście ten pierwszy raz był prosto z marszu, początkowo położył się obok pieszcząc mnie, ale nie trwało to długo, zaczął przesuwać się na mnie, ja rozsunęłam nogi i po chwili już był we mnie. Znowu ten sam problem, małej Cipki, on rosły mężczyzna, więc i jego prącie nie było też takie małe. Po kilku jego pchnięciach czułam, jak wbił się we mnie całkowicie, napierając na szyjkę, zaczęło we mnie narastać podniecenie, aż przyszedł moment szczytowania i poczułam w sobie jego spermę.








Przez chwilę leżeliśmy, ale on ważył 90 kg, więc go zrzuciłam, wyrzucając do łazienki. Po pewnym czasie ja też poszłam się umyć, a jak wróciłam, okazało się, że czeka na mnie ze szklaneczką drinka. Z przyjemnością napiłam się czegoś orzeźwiającego, położyliśmy się, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Minęło trochę czasu, trudno powiedzieć ile i ręka Manfreda zaczęła poznawać moje ciało. Pierwsze zaskoczenie, to Piersi, a przede wszystkim brodawki. Pieszcząc je podnieciłam się, a one to pokazały, stając na baczność. Długo się nimi bawił, brał w palce, aż przyssał się ustami, to starając je wessać w swoje usta, to szczypiąc je zębami. Nie przerywając pieszczot piersi jego lewa ręka zaczęła zsuwać się coraz niżej, poprzez zagłębienie pępkowe, płynnie przebrnęła przez wzgórek łonowy i zaczęła wsuwać się między nogi sięgając szparki. Było to dla mnie miłe, więc rozsunęłam nogi, jego ręka natychmiast znalazła się w szparce, palec środkowy na Łechtaczce. No i zaczęły się odloty.

Na klatce piersiowej jego usta pieszczące moje Piersi, na dole ręka powodująca postawienie się Łechtaczki na baczność i Cipka, która już zaczęła ronić łzy namiętności. Przecież to nie do wytrzymania, więc uniosłam mu głowę z nad moich piersi, spojrzeliśmy sobie w oczy i już wszystko wiedział. Ponownie wszedł we mnie, a ja już mocno podniecona zaraz zaczęłam pojękiwać, po chwili coraz głośniej i głośniej, aż wyrzuciwszy ręce do tyłu odjechałam w pełnej ekstazie, podczas gdy on wlewał we mnie swoje soki namiętności. Chwilę ochłonęliśmy, znowu kąpiel, drink i pożegnalny pocałunek. Umówiliśmy się na następny dzień, na godzinę osiemnastą, chciałam się wyspać i wypocząć, a przede wszystkim wyskoczyć na miasto, popatrzeć trochę po sklepach za jakimś ciuchem, czy czymś w tym rodzaju.

Równo o osiemnastej telefon z recepcji, gość do pani. Poprosiłam o wpuszczenie, po chwili pukanie do drzwi, otwieram, a tam najpierw bukiet ślicznych, pąsowych róż, a dopiero za nimi Manfred. Gorący pocałunek na podziękowanie, poprosił abym się ubrała, bo idziemy na wycieczkę, mogę ubrać się sportowo. No więc spodnie, bluza, kurtka, na nogi buty z płaskim obcasem i w drogę.

Pojechaliśmy, można powiedzieć w to samo miejsce, najpierw poszliśmy do portu jachtowego oglądać jachty. Ależ niektóre były piękne, na kilku była załoga, mogłam wejść na pokład i zobaczyć wnętrze. O czym tu mówić, mesa to piękny salon, kambuz to nowoczesna kuchnia, koje to super wygodne łóżka, przyrządy do nawigacji satelitarnej. Oglądając jeden z takich jachtów należący do znajomego Manfreda stwierdziłam, że chętnie bym na takim popływała. Manfred skwitował, zapamiętam to sobie, nie przypuszczałam wówczas, że kiedyś to się spełni i poszliśmy dalej. Tym razem weszliśmy do innego klubu. Manfred spotkał tam kolegę, podobno przypadkowo, myślę, że byli umówieni, nie ważne i znowu zaczęły się rozmowy toczyć o rejsach, mocno zalewane piwkiem. Czas minął szybko i wracaliśmy do hotelu. Po kilku godzinach włóczęgi niezbędna była kąpiel. Poleciłam mu przygotowanie drinka, a sama poszłam do łazienki. Wyszłam owinięta w ręcznik, dając mu znać, że teraz jego kolej. Leżałam sobie na łóżku przykryta kołdrą, on wracając zaczął się wślizgiwać do łóżka od dołu. Ręce jego posuwały się po moich nogach coraz wyżej i wyżej, aż osiągnęły podbrzusze. Wówczas zaczęła się po tych nogach też wsuwać jego głowa, a gdy doszła do spojenia nóg, mocno się zaczęła tam wpychać. Nie robiłam mu większych trudności i je rozsunęłam, a jego twarz przywarła do mojej szparki. język jego szybko znalazł właściwe miejsce, a to buszując w samej dziurce, a to drażniąc łechtaczkę. Na efekty takich działań nie trzeba było długo czekać, Cipka puściła swoje soki namiętności a on je swoim językiem rozprowadzał po całej szparce, opuszczając się do tej drugiej dziurki też. Trzymał mocno ręce na biodrach, wijąc się jak wąż podczas narastającej we mnie namiętności. Aż w pewnym momencie rzuciłam się biodrami na jedną stronę, obracając się na brzuch, przyjęłam pozycje od tyłu. On ją oczywiście natychmiast wykorzystał, podciągnął swoje nogi do moich ud, a jego penis już sięgał mojej Cipki. Wszedł, osiągając za pierwszym razem pełne wypełnienie, co powodowało, że natychmiast czułam odpowiedni napór na szyjkę i nie tylko. Każde jego pchnięcie to czułam, jakby już sięgał wewnątrz mnie, gdzieś pod mostek. Jego uderzenia były coraz mocniejsze, coraz głośniej odbijały się jego uda i moje pośladki, ta muzyka powodowała narastający stan ekstazy, który skończył się pełnym orgazmem, kiedy pouczyłam wypływającą z jego penisa spermę.

Przytrzymał mnie jeszcze przez chwilę, wysunął się, a ja osunęłam się na łóżko, zwijając się w embriona i czując jak jeszcze we mnie wszystko pulsuje. Po nim ja się umyłam, położyliśmy się, próbując odpocząć. Do pewnego momentu nam się to udało, ale znowu jego ręce zaczęły mnie podniecać. Czując się już dobrze podnieconą sięgnęłam ręką w kierunku jego penisa, był on już dobrze twardy. Wówczas to ja jego ułożyłam na płasko, usiadłam biodrami na jego biodrach i lekko unosząc się ustawiłam tę jego pałkę nad Cipką, powoli opuszczając się. Udało mi się nawet całkiem opuścić, czując jego biodra pod sobą, a jego penisa głęboko w sobie. Oparłam ręce o jego uda, on wypchnął swoje biodra do góry. Fruwałam jak piłka, to do góry, to na dół, jego penis bardzo mocno napierał na moją szyjkę, aż dojrzał do stanu, kiedy zrobił fontannę ze swojej spermy, ja znowu odleciałam w pełnej ekstazie. Opadłam na niego, długo odpoczywając, ale trzeba było się ruszyć, aby się umyć.

Tym razem ja poszłam pierwsza, on po mnie, a gdy przyszedł, już leżałam skulona w fasolkę. Położył się obok mnie, przytulił i tak usnęliśmy. Rano zamówiłam podwójne śniadanie, zjedliśmy je spokojnie, mieliśmy jeszcze czas na jeszcze jedno wspaniałe zbliżenie, ale to wszystko. Trzeba było się zbierać, bo ja musiałam zdążyć na samolot. Już nie przeszkadzając pomógł mi spakować się, pojechaliśmy na lotnisko i wróciłam do domu.

Tak wyglądało moje pierwsze spotkanie z Manfredem. Pierwsze, ale nie ostatnie, bo w dalszym ciągu, gdy tylko jestem w Hamburgu, to spotykamy się, spędzając wspólnie urocze chwile. Co prawda, po kilku spotkaniach trochę zmieniła się formuła spędzania czasu przeze mnie, szczególnie w soboty, ale cały czas jest to za jego aprobatą, a czasami również przy jego udziale. Jest to już jednak zupełnie inna historia, której jakieś części może pokażą się w późniejszym czasie.

No i oczywiście standardowe już stwierdzenie. Opowiadanie moje jest prawdziwą relacją moich osobistych doznań i przeżyć. Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa i niezamierzona.