Listonosz

Przeczytano: 404 razy
Listonosz

ListonoszObudziło ją pukanie do drzwi. Powoli dochodziła do niej świadomość. Pomacała ręką łóżko dookoła siebie. Było puste. Jej mąż wyszedł już do pracy. Spojrzała na zegarek, było tuż po siódmej. Któż o tej porze mógł chcieć składać jej wizytę? Ponowne pukanie do drzwi. W ten sposób pukał tylko listonosz, tyle, że on chodził około południa. Co się stało, że przyszedł tak wcześnie? Na pewno coś pilnego, jakiś telegram – zaczęła wysnuwać wnioski. Ponownie powtórzyło się pukanie do drzwi.

Trzeba otworzyć drzwi, wstała i skierowała się ku drzwiom. Teraz dopiero uświadomiła sobie, że jest zupełnie naga. Szybko narzuciła na siebie sukienkę i otworzyła drzwi. Rzeczywiście to był listonosz, stał i patrzył na nią osłupiały. Zmierzył ją całą, stojąc z otwartymi ustami. Kaśka spojrzała na siebie, co ostatecznie ją rozbudziło. Miała na sobie letnią cieniutką sukienkę, z dekoltem zapinanym na guziczki, z tym, że teraz nie był zapięty ani jeden. Poły dekoltu rozchyliły się obnażając całą jej pierś, poza tym prześwitywała czarna plama, jej gęsto porośniętego wzgórka łonowego. Na środku piersi, ciemniała dorodna brodawka z uwypuklonym, sterczącym sutkiem.

Jej twarz pokryły rumieńce, jednak szybko przełamała wstyd i zaprosiła listonosza do środka, zapominając o nagiej piersi. Ten wszedł zamykając za sobą drzwi. W tym momencie Kasia zauważyła sporą wypukłość, rysującą się pod spodniami. Ogarnęło ją niesamowite podniecenie. Całkowicie zapominając już o wstydzie, cofnęła się do tyłu i wsparła plecami o ścianę. Jednocześnie mocno wypięła do przodu biust. Listonosz zrzucił torbę, podszedł do niej i chwycił jej cycka w rękę. Mocno go ścisnął. Dziewczyna jęknęła. Oblizując językiem górną wargę, zachęcała go do dalszych kroków. Listonosz rozpiął rozporek i ściągnął spodnie razem ze slipkami, wystawiając na światło dzienne dumnie sterczącą klingę. Kasia spojrzała na niego z zachwytem. Nigdy wcześniej, ani w rzeczywistości, ani nawet w najśmielszych fantazjach nie widziała tak olbrzymiego penisa.

Listonosz podszedł do niej bardzo blisko, tak, że poczuła bijący od niego żar. Podniósł jej nogę i zarzucił na swoje biodro. W tym momencie poczuła czubek penisa u samego wejścia do jej mokrej szparki. Czuła jak delikatnie i powoli wbija się w jej ciasną cipkę. Tak wszedł niemalże do połowy, po czym mocnym pchnięciem wbił się do samego końca. Kasia zawyła z rozkoszy, on jednak już z niej wychodził i kiedy wydawało jej się, że już go straci on mocnym pchnięciem znowu wbił się bardzo głęboko. Jego pchnięcia stawały się coraz szybsze. Kasia nie mogąc już tak ustać, objęła go za szyję i zarzuciła na jego biodro drugą nogę. Z całych sił nabiła się na jego maczugę. Poczuła jak jego penis niemal rozrywa jej mokrą i rozgorączkowaną szparkę. Ale on nie zwracał na to uwagi, trzymając ją za pośladki popychał ją coraz szybciej i głębiej. Kasia jęczała z rozkoszy i rzucała głową na wszystkie strony. W rytm jego posuwistych ruchów unosiła się i opadała wbijając w siebie jego penisa.
– Tak Ci dobrze? – zapytał.
– Och tak, właśnie tak… – odpowiedziała, przeżywając nieziemską ekstazę.
Była już blisko, bardzo blisko. Czuła jak jego instrument pulsuje w jej wnętrzu.
– jeszcze… jeszcze… – krzyczała rzucając głową.

W tym momencie nadszedł orgazm, orgazm, jakiego nie przeżyła jeszcze nigdy dotąd. Krzyczała i rzucała biodrami na boki. Skurcze czuła w całym swoim ciele. Poczuła jak mocno ściska jej pośladki, jak bryzga spermą do jej wnętrza. To potęgowało siłę orgazmu, sprawiało, że czuła się jak oszalała. Listonosz mocno przywarł do jej nagiej piersi, zaczął ją mocno gryźć. Cały czas wlewał w nią wielkie ilości spermy. Stracili poczucie rzeczywistości. Nie wiedzieli ile to trwało, kiedy oprzytomnieli doprowadzili się do porządku, on wręczył jej telegram i wyszedł. Kasia przeczytała: w sobotę mój ślub. Stop. Koniecznie przyjeżdżaj. Stop. Kamila.
– Przychodź codziennie – powiedziała patrząc to na drzwi, to na plamę spermy na podłodze, jedynej pamiątki, jaka pozostała po szalonym poranku.