B jak Bliźniacy

Przeczytano: 444 razy
B jak Bliźniacy

B jak BliźniacyTo było tak, że moja koleżanka ich znała. Zawsze trochę się tym chwaliła, ale dopiero, gdy zaprosiła mnie do jakiejś knajpy, gdzie miała być właśnie z nimi, to wszystko stało się dla mnie bardziej realne. Postanowiłam, że nie będę udawała zachwyconej małolaty, tylko postaram się traktować ich jak równych sobie. Nie stroiłam się nawet za bardzo. Kiedy przyszłam do klubu, zobaczyłam Magdę. Pomachała mi z daleka. Podeszłam do niej i przywitałam się. Wzięła mnie za rękę i poprowadziła do baru, przy którym siedzieli oni. No tak, każdy by ich rozpoznał. Jakieś dziewczyny starały się prowadzić z nimi jakieś rozmowy.

Magda podeszła do nich, wciąż trzymając mnie za rękę:
– Poznajcie się – powiedziała radośnie, to moja koleżanka Ewa, a to…
– Tak tak tak – wiem – uśmiechnęłam się
– No proszę – podał mi rękę któryś z nich, dokładnie nie wiem, wtedy ich jeszcze nie rozróżniałam.
Potem poszliśmy do stolika, piliśmy colę i tańczyliśmy. Oni naprawdę świetnie tańczą obaj. Kiedy około północy zamknęli lokal, chłopaki zaprosili nas na kontynuację wieczoru, do hotelowego pokoju, w którym się zatrzymali. Pojechaliśmy tam we czwórkę i było bardzo wesoło.

Wygłupialiśmy się, rozmawialiśmy, trochę jeszcze potańczyliśmy, a około trzeciej poszliśmy spać. Łóżka były dwa, więc Magda położyła się ze mną, a bliźniaki razem. Jednak po chwili Magda stwierdziła, że jej niewygodnie w tym łóżku, wstała i zaczęła szturchać chłopaków, żeby się przenieśli. Pomarudzili, ale spełnili jej prośbę. Bracia wsunęli się pod moją kołdrę, a Magda poszła spać na ich łóżko. Pomyślałam, że dyskretnie się ewakuuję, ale zatrzymali mnie żartami:
– No, co ty, chyba się nas nie boisz…
Hmm, no w sumie się ich nie bałam. Przecież są tacy grzeczni i kulturalni. No i pomyślałam sobie, że nikt i tak mi w to nie uwierzy, więc co mam do stracenia. Trochę pożartowaliśmy, poszczypaliśmy się, a na koniec bardzo grzecznie zasnęliśmy. Chłopaki po obu stronach, ja w środku, między nimi. A rączki oczywiście – na kołderce.

Obudziłam się około jedenastej przed południem. Zerknęłam w prawo, w lewo – bracia grzecznie spali. Magdy nie było. Na kołdrze zastałam list od niej – ” Uciekam, dzięki za świetną zabawę, trzymajcie się. Magda”. Przez chwilę leżałam jak kłoda między nimi, nie chciałam wstawać, aby ich nie obudzić. Kurcze, sytuacja nie była bezpieczna – ja, samotna, wyposzczona dziewczyna, leżąca w łóżku z dwoma dwudziestoletnimi „braćmi ksero”… i to, z jakimi braćmi! Odpędzałam różne nieładne myśli, ale sytuacja mnie chyba przerosła…. Przecież śpią – pomyślałam i nagle moje ręce znalazły się pod kołdrą i powędrowały w okolice bokserek chłopaków. Ku mojej radości wyczułam tam całkiem spore pakuneczki. Jakby nigdy nic, patrząc sobie spokojnie w sufit, zaczęłam poruszać bardzo powoli obiema dłońmi.

Robiłam to i czułam jak pod ich bokserkami robi się coraz bardziej twardo. No pięknie – pomyślałam. Jeden z nich mruknął i na jego twarzy zobaczyłam uśmiech zadowolenia ( nadal nie wiedziałam, który jest, który). Odczytałam to jako nieświadome przyzwolenie i powoli wsunęłam rękę pod jego bokserki. Chwyciłam delikatnie za to, co prężyło się w nich. Było duże, ciepłe i grubaśne. Naprawdę solidny kawał spluwy. Zaczęłam masować go leciutko, tak by jego właściciel się nie obudził i gdy wyczułam sytuację, znacznie odważniej wzmocniłam uścisk dłoni, wciąż wykonując powolne ruchy ręką w dół i w górę.





Moja druga ręka tymczasem powędrowała pod bokserki drugiego z braci. Kurcze, nawet pały mają takie same – pomyślałam powtarzając te same czynności, które wykonałam wcześniej. W porządku – sen mieli mocny. Trzeba działać – tak analizowałam sytuację, powolutku wchodząc podkołdrę. Zsunęłam się na poziom ich kroków i rozpoczęłam działania. Najpierw wyciągnęłam jedną pałę i przyglądnęłam się jej, wpuszczając nieco światła pod kołdrę. No takiej okazji nie mogłam przecież zmarnować! No no no – z takim sprzętem mogliby robić całkiem inną karierę – pomyślałam i rzuciłam się łapczywie na prężącą się dumnie lancę jednego z braci. Musiałam działać szybko, więc od razu narzuciłam tempo.

Szeroko rozwarłam usta i oplotłam nimi czule potężną kolbę. Ssałam ją, poruszając głową w górę i w dół i wykonując jednocześnie szybkie ruchy czubkiem języka. To taki mój patent – szybko i skutecznie. Patent okazał się naprawdę dobry, bo już po chwili poczułam jak usta wypełnia mi ciepły, gesty kleisty płyn. Połykałam go żeby nie zostawić po sobie żadnych śladów. Potem zabrałam się za drugiego. Na oko wyglądał identycznie. Może był nieco krótszy, ale równie gruby i chyba bardziej naprężony. Był tak podniecony, że leżał niemal płasko na brzuchu chłopaka.

Ujęłam go w dłonie i łapczywie wsunęłam do buzi. Ciągnęłam ostro, pomagając sobie ręką. Minęła krótka chwila gdy znów poczułam w ustach smak spermy. Kurcze, nigdy przedtem ani potem nie połknęłam tego tyle za jednym razem. Ale musiałam działać bardzo przezornie. Zadowolona z udanej akcji powoli i ” z pewną taką nieśmiałością” wyłoniłam się na powierzchnię kołdry i jakie było moje zmieszanie, gdy ujrzałam, że… chłopaki wcale nie śpią! Leżeli obok siebie i dusili się ze śmiechu. Musieli przez cały czas wiedzieć, co się dzieje.
– Ojej – jęknęłam tylko i poczułam, że się czerwienię
– Oddałaś nam poranną przysługę! – zaśmiał się jeden z bliźniaków
– Chyba powinniśmy ci się jakoś odwdzięczyć – powiedział drugi
Popatrzyli po sobie i nagle wsunęli ręce pod kołdrę, przedostając się palcami do moich majteczek. Poczułam, że dotykają mojej wilgotnej już muszelki i miły dreszczyk przebiegł przez moje ciało. Kurde, byli w tym dobrzy.

Jeden delikatnie, ale stanowczo masował moje wargi, ruchem okrężnym, a drugi w tym czasie wsunął w szczelinkę dwa palce i zaczął nimi poruszać rytmicznie. Zaczęłam jęczeć, a oni robili to coraz intensywniej. W końcu zaczęłam popiskiwać, było mi tak dobrze. Oni nie przestawali. Gapili się na mnie obaj z tymi swoimi uśmiechami, a palcami posuwali mnie ile wlezie. Moje bioderka zaczęły obracać się w kółeczko, myślałam, że za chwilę odfrunę. Wyprężyłam się i krzyczałam, a oni patrzyli na mnie i robili to coraz szybciej. Mój orgazm był potężny. Dużo większy niż podczas normalnego stosunku. Ich palce ślizgały się, całe w soczkach.
– No, co myślałaś, że zawsze jesteśmy tacy grzeczni? – zapytał któryś z nich, gdy jeszcze leżeliśmy w łóżku
– Miał am nadzieję , że nie – odpowiedziałam z błogim uśmiechem na twarzy

Od tego czasu minęły jakieś dwa lata, a moja mama wciąż pyta, czemu na mojej twarzy pojawia się dziwny, błogi uśmieszek, za każdym razem, gdy oglądamy TEN SERIAL w Dwójce.:)