Mandat

Przeczytano: 442 razy
Mandat

Mandat– Cholera no! – zaklęła Karolina, ściągając nogę z gazu. Że też akurat musieli ją zatrzymać w miejscu, w którym praktycznie nie ma żadnego ruchu. Tak, tak – ograniczenie prędkości. Ale ona była zdenerwowana i potrzebowała się jakoś zrelaksować, a szybka jazda była dla niej prawdziwym relaksem.
– Dobry wieczór pani – usłyszała głos policjanta – dokumenciki proszę!
No to stało się – pomyślała podając mu prawo jazdy. Odczytał głośno jej imię i nazwisko.
– Przekroczyła pani dozwoloną prędkość – powiedział – niestety, nie obejdzie się bez mandatu! Co zrobić – pomyślała.

No chyba jako ostatnią deskę ratunku wypróbuję „moc blondynek”. Dobra – analizowała w myślach, może to i trochę poniżające, ale będę go prosić. Wystawiła głowę przez okno i wtedy dopiero zobaczyła jego twarz. Była zaskoczona i to pozytywnie. Ten chłopaczek wcale nie wyglądał na glinę, musiał być jeszcze żółtodziobem. Na oko dała mu dwadzieścia cztery lata. Był ładny, miał dłuższe, otaczające twarz, jasnobrązowe włosy, rzadką bródkę i małe okularki na nosie. Wyglądał raczej na studenta niż gliniarza – i to ją ucieszyło. Poradzę sobie z nim – pomyślała.
– Panie władzo – zatrzepotała przyklejonymi rzęsami – a nie da si ę tego jakoś ominąć?
Uśmiechnął się do siebie. Nie mógł się opanować, widząc, że kierowcą jest typowa blondynka, z burzą loków, tapetą na twarzy i dużymi cyckami. Szablonowy przykład tępej blondynki.
– A jak by pani chciała wyminąć przepisy? – zapytał cały czas głupio się uśmiechając.
– Przepisy to przepisy. Widział a pani znak drogowy?
– No tak, ale… widzi pan, panie władzo… są takie chwile w życiu dziewczyny, kiedy musi zapomnieć o przepisach…

Starała się zmusić go do jakiejś rozmowy, która by sprawiła, że zapomni o tej cholernej karze, ale młody był chyba bardzo przejęty swoją rolą, bo wyciągnął karteczkę i zaczął wypisywać mandat. Karolina nie mogła do tego dopuścić – postawiła sobie za punkt honoru w jakiś sposób go przebłagać. Postanowiła działać bardziej radykalnie. Spojrzała na niego przez szybę – stał prawie opierając się o jej samochód i wypisywał mandat, trzymając ręce niemal pod swoim nosem. Był bardzo skupiony, więc uznała to za okazję i wysunęła dłoń przez okno, lekko chwytając młodego policjanta za krocze. Spodziewała się, że odskoczy gwałtownie, ale chyba był dość flegmatyczny, bo nie przerwał pisania, tylko uśmiechnął się pod nosem, jakby chciał jej powiedzieć, że to i tak nic nie da i nie ma, po co kontynuować tych wygłupów. Zaczęła go masować, lekko ściskając zawartość jego spodni. Dopiero wtedy zareagował:
– Co pani wyprawia? – Rozglądnął się nerwowo dookoła.
Nikogo nie było w pobliżu. Jego wzrok powędrował na pokaźny dekolt Karoliny. Były duże. Zaczął zastanawiać się, czy są naturalne. Karolina poczuła, że wszystko idzie zgodnie z planem. Jego policyjna pałka rosła i sztywniała w jej dłoni.
– Niech pani nie myśli, że tymi metodami….. – powiedział, ale nie dokończył zdania, bo Karolina szybko rozpięła zamek jego spodni i wyjęła na powierzchnię na wpół sztywną, długą pałę.








Wychyliła się przez okno i wzięła ją do ust, masturbując delikatnie ręką.
– To nie jest zgodne z przepisami… bronił się, ale Karolina była już całkowicie pochłonięta swoim ulubionym zajęciem. Ssała rosnącego w jej ustach kutasa, obciągając go delikatnie. Policjant przez chwilę rozglądał się nerwowo, dookoła, ale w końcu poddał się i opierając ręce na dachu samochodu, zamknął oczy i pozwolił Karolinie na wykonanie najlepszego loda, jakiego kiedykolwiek mu zrobiono. Jej ruchy stały się płynne i coraz szybsze. Chłopak zaczął dochodzić, czuła to. W końcu wydał z siebie łamany okrzyk:
– Aaaaa, aaa, ahaaaaaa…. I wystrzelił prosto na jej twarz solidnym ładunkiem gęstego, ciepłego płynu, który spłynął w dół, po szyi, aż miedzy jej piersi.

Policjant szybko zapiął spodnie. Był trochę zmieszany, ale… nie zamierzał odpuścić.
– Proszę – oto pani mandat – wręczył jej karteczkę.
Tego było za wiele. Karolina zdenerwowała się. Zobaczymy, kto komu odpuści – pomyślała i wysiadła z samochodu. Teraz stali naprzeciwko siebie i przyglądali się sobie. Cholera, był naprawdę fajny. Wcale nie taki typowy policyjny maczo, raczej jakiś studenciak na praktyce.
– No dobra – powiedziała – możesz mnie teraz zerżnąć!
Uśmiechnął się trochę speszony. Chciał tego, widziała to w jego oczach. Potrzebował tylko zachęty. Chwyciła rąbek swojej bluzki, zaraz przy dekolcie i uwolniła z niego swoje duże, okrągłe i jędrne piersi. Wyskoczyły na wierzch radośnie.
– Ekhmmm – odchrząknął chłopak i dał jej się poprowadzić za rękę na tylne siedzenie jej samochodu.
Położyła się na plecach i rozłożyła nogi. Ułożył się na niej i wszedł w nią niemal natychmiast. Przygryzając jej twardniejące sutki posuwał ją rytmicznie. Lubiła facetów z długimi kutasami, dlatego od razu odczuła falę rozkoszy. Jego język wykonywał szybkie, okrężne ruchy na jej twardych brodawkach.
– Oooo tak, panie władzo – wzdychała.
Podnieciło go to, więc przyspieszył ruchy. Krzyknęła, czując, że zbliża się do finału. Posuwał ją teraz rytmicznie – wyczuł, że dojdzie pierwsza. Raz, raz, raz.

Jego tyłek poruszał się jak maszynka. Krzyknęła ponownie i jej ciałem targnął dreszcz. Zesztywniała na moment we wspaniałym orgazmie. Młody gliniarz szybko wysunął pałę z jej opływającej sokami muszelki i wsunął ją pomiędzy jej nadal sztywne cycki.
– O tak, panie władzo – szepnęła z błogim uśmiechem na ustach, patrząc jak posuwa ją w otwór pomiędzy piersiami. Wystarczyło kilka ruchów i wystrzelił po raz drugi, ochlapując jej usta, oczy i czoło. Zgarniała palcami gęstą, ciepłą maź i wkładała sobie do ust. Patrzył na nią i uśmiechał się jakoś tak zawadiacko. Cholernie jej się podobał. Kiedy ogarnęli się nieco, wyszli z samochodu i znów stanęli naprzeciwko siebie:
– Mam nadzieję, że podaruje mi pan tym razem – zaśmiała się. – Pouczenie było bardzo…pouczające… Uśmiechnął się znowu tym swoim szelmowskim uśmieszkiem, który mówił, „co za tępa blondi” i powiedział:
– Niestety, służba to służba. A ja wypisałem mandat już przedtem i musi pani go przyjąć. Do widzenia. Wsunął jej karteczkę do ręki, włożył czapkę, zasalutował i odszedł w stronę swojego wozu. Karolina usiadła za kierownicą, wściekła jak diabli, wciąż nie mogąc dojść do siebie.

Kiedy odjechał, mimochodem zerknęła na swój mandat.
– Och – krzyknęła zaskoczona Na karteczce zapisany był numer telefonu, a pod nim podpis: Sebastian.