Weekend – epizod pierwszy

Przeczytano: 496 razy
Weekend – epizod pierwszy

Weekend – epizod pierwszyWeekend – epizod pierwszy Łukasz i Marta.

Znajomi od wielu lat. Częste wspólne imprezy, wypady pod namiot, nocne pogaduchy. Przed nami dłuższy weekend. Magda wpadła do mnie wieczorem w środę i rzuciła:
– Jedziemy do moich rodziców. Mają altankę na działce przy jeziorze. Nasi panowie zajmą się rybami, a my będziemy miały czas poplotkować przy zimnym drinku. A jak dopisze nam pogoda, to i ciałka nieco opalimy.
– No, nie wiem – zaczęłam przeciągać odpowiedź. Miałam w planie zagonić męża do usunięcia wielu usterek, na które nigdy nie ma czasu.
– Nie wygłupiaj się. Już powiadomiłam rodziców. Co będziesz siedziała w domu i oglądała telewizję. – naciskała mnie coraz mocniej. Wiedziałam, że jak powiem mężowi, to mam jak w banku, że zacznie szykować wędki…
– Ale….. – próbowałam wymyślić jeszcze jakieś argumenty, ale Marta przerwała mi w pół słowa, mówiąc:
– To jest już postanowione. Łukasz dzwonił do twojego starego i wszystko uzgodnili.
No, tak. Już pozamiatane. Drzwi do szafy będą się nie domykały nadal, z kranu w kuchni będzie kapało…. Lepiej nie mówić. Nie byłam tym zachwycona, ale też nie miałam możliwości zmiany czegokolwiek. Zaczęliśmy uzgadniać, co kto weźmie. Gdy mąż wrócił do domu, to pierwsze, co zrobił po obiedzie to…..zabrał się za wędki.

Przyszedł piątek. O szesnastej byliśmy już spakowani i czekaliśmy na przyjazd Marty i Łukasza. Jak zwykle spóźnili się dobre pół godziny. Czyli w normie. O siedemnastej ruszyliśmy w plener. Na miejsce dotarliśmy po dwudziestej i zabraliśmy się z Magdą za rozpakowywanie i kolację. Okazało się, że w altance jest tylko jedna wielka wersalka. Nie bardzo wiedzieliśmy, co zrobić. Oni też o tym nie wiedzieli. Jej rodzicom zupełnie wystarczała, przyjeżdżali zawsze tylko we dwoje. Panowie w końcu orzekli, że jesteśmy dorośli i będziemy spali razem, z tym, że oni będą „dla bezpieczeństwa” spali w środku. Nie jestem pruderyjna i na rajdach spało się różnie. Marta też nie oponowała. Rzuciła tylko do Łukasza żeby się czasami nie pomylił. Po tych rozstrzygnięciach panowie poszli nad jezioro zakarmić swoje ryby, a my szykowaliśmy
kolację popijając drinki. Plotkowaliśmy trochę o wszystkim. Wypijane drinki powodowały, że mówiłyśmy coraz głośniej i poruszaliśmy coraz śmielsze tematy. Było już ciemno, jak wrócili panowie.

Widząc nasze humorki stwierdzili, że muszą szybko dorównać do naszego poziomu, bo inaczej z nami nie pogadają. Byli bardzo głodni i rzucili się na talerze kanapek, które znikały w iście błyskawicznym tempie. My już nie wiele jadłyśmy, ale nadal same sobie serwowałyśmy drinki. Nasi mężowie omawiając jeszcze strategie na jutrzejsze połowy szybko opróżnili dużego Smirnowa i zabrali się za kolejnego.
– Może zajęlibyście się nami – głośno powiedziała Marta. Było poznać, że ma już dobrze w czubie.
– Oni tylko o rybach i rybach, jak się tylko spotkają – dodała i usiadła Łukaszowi na kolanach.
– Zajmij się mną trochę – powiedziała zalotnie i pocałowała go w usta.
Odwzajemnił jej pocałunek. Nie raziło nas to wcale, bo nieraz całowaliśmy się w swojej obecności.
– Rozpalcie ognisko – zwróciłam się do nich, to znaczy do panów, ale patrzyłam na swojego męża. Podjął moje wyzwanie i pociągnął za sobą Łukasza.
– Chodź idziemy się wysikać – powiedziała Marta i ruszyła w kierunku zarośli.

Ruszyłam za nią, bo i mi naciskało już mocno na pęcherz. Gdy dotarłam do pierwszych krzaków Marta już kucała przy nich i mając rozchylone nogi sikała. Jej opuszczone za kolana białe majtki bardzo kontrastowały na tle mroku. Kucnęłam przy niej i odchylając majtki na bok dałam głośny upust mojemu pęcherzowi.
– Ale ci się chciało – zaśmiała się Marta i zaczęła podciągać majtki.
– Nie masz nic do wytarcia? – rzuciła mimochodem spoglądając w moim kierunku.
– Nie, nic nie wzięłam – odparłam kończąc sikanie.
– Trudno się mówi – sarkastycznie rzekła Marta i skierowała się w stronę palącego się już ogniska.
Gdy dotarłam do nich, to właśnie otwierali jakieś specjalne piwa. To było specjalnie na ten wypad. Panowie wręczyli nam patyki z kiełbaskami i po flaszce piwa. Piekliśmy kiełbaski, popijaliśmy piwo i opowiadaliśmy sobie różne historyjki i kawały. Kawały stawały się coraz pikantniejsze i coraz bardziej dosadne.

Obie z Martą mieliśmy już dobrze czubie. Marta prawie zaniemówiła, a ja tylko już potakiwałam. Nie udało się nam upiec żadnej kiełbaski do końca. Marcie wpadła do ogniska, a mi upalił się kij. Panowie nie wyglądali wcale lepiej. Szybkie tempo dało o sobie znać. Zarzucało ich trochę jak podkładali do ogniska. Marta poszła znowu sikać, a mój mąż poszedł po coś do altanki. W pewnej chwili spostrzegłam, że Łukasz kilka metrów ode mnie sika wcale się nie krępując. Odwróciłam głowę, ale nagle zapytałam siebie, „Jakiego ona ma …?”, „Czy takiego jak mój mąż, a może większego”. Podnieciły mnie te myśli. Skarciłam siebie za te głupstwa. Łukasz przestał sikać i odwrócił się do ogniska, ale jeszcze nie całkiem schował swoje narzędzia. Wpatrzyłam się w niego i powróciły poprzednie myśli. Łukasz zorientował się, że mu się przyglądam. Przestał zapinać spodnie, a jego członek przybierał postać fallusa.

Odwróciłam się od Łukasza trochę zawstydzona, że tak go oglądam. Wróciła Marta, ale była już tylko do spania. Łukasz wziął ją na ręce i zaniósł do altanki. W tym czasie wrócił mój mąż. Miał już praktycznie dosyć, ale był na etapie dopicia się i szukał partnera.
– Chodź spać – powiedziałam do niego i dodałam – Ja też już mam dosyć.
– Nie wstaniecie jutro na ryby – dorzuciłam kolejny argument. To podziałało. Poszliśmy do altanki. Zgasiłam światło i się
rozebrałam. Zostałam w majtkach i biustonoszu i włożyłam na to krótką koszulkę nocną. Marta już chrapała przy samej ścianie. Łukasz leżał obok niej odwrócony tyłem do nas.
– Kładź się w końcu – stanowczo rzuciłam trochę niewyraźnym głosem do męża i podeszłam do wersalki. Położył się obok Łukasza robiąc mi miejsce z przodu. Wsunęłam się pod kołdrę i odwróciłam dupcią do męża. Byłam mocno podpita i chciało mi się spać. Po chwili Łukasz zaczął chrapać i wtórować Marcie. Byłam przyzwyczajona do chrapania męża, więc zbytnio mi to nie przeszkadzało.

Mąż przytulił się do mnie i wsunął mi rękę pomiędzy uda. Zacisnęłam je mocno i powiedziałam cicho:
– Przestań, nie jesteśmy sami. Śpij już.
– Ale mam ochotę na ciebie – szeptał trochę niewyraźnie do mojego ucha.
– Oni śpią, nic nie usłyszą – kusił mnie coraz bardziej.
– A jak się obudzą – zaczęłam mięknąć. – Będzie głupio, dodałam, ale moje uda się już rozchyliły i jego ręka obmacywała moje krągłości pomiędzy nogami.








Robiłam się coraz bardziej mokra i też zaczęłam mieć ochotę na chwile uniesień.
– Ściągnij majtki – rzucił krótko i nie czekając na mnie, sam zaczął mi je ściągać. Pomogłam mu i po chwili majtki moje leżały obok wersalki. Położyłam się na wznak, a on zaczął mnie namiętnie obmacywać. Sapiąc coraz głośniej z podniecenia. Skierowałam rękę w kierunku jego podbrzusza. Od razu natknęłam się na jego członka. Stał już mocno i główka była mokra. Wzięłam go w rękę i przesunęłam skórkę w dół. Był mocno podniecony.
– Chodź, połóż się na mnie i nie sap tak głośno – powiedziałam i wsunęłam się pod niego.
Przycisnął mnie swoim ciałem, a ja objęłam go nogami. Wszedł we mnie trochę niepewnie, ale już po chwili nabrał pewności. Nie był to żaden olbrzym, ale dla mnie wystarczał w zupełności. Szczególnie, że nie miałam żadnych innych porównań. Jego ruchy stały się rytmiczne, a ja starałam się trochę kontrolować sytuację, czy aby nie jesteśmy za głośno i czy czasami ktoś się nie obudził. Ale było to bardzo złudne. Byłam coraz bardziej podniecona. Postękiwałam cicho ruszając podbrzuszem i starając się wczuć w jego rytm. Czuł am nadchodzą cy orgazm. Czułam, że jeszcze chwila wyzwolę się z narastającego napięcia.

Nagle poczułam jak czyjaś ręka bierze moją rękę i wkłada w nią męski oręż. To był Łukasz. Wyrwałam rękę, i nie wiedziałam, co mam zrobić. Zupełnie zgłupiałam. Bałam się wywołać awanturę. Uświadomiłam sobie, że oto, mój kumpel przyglądał się jak uprawiam seks ze swoim mężem. Nikt mnie w takiej sytuacji nigdy nie oglądał. Nie chciałam też przerwać mężowi, który niczego nie zauważył. Byłam jak zamurowana. Nadchodzący orgazm gdzieś prysnął. Łukasz ponownie wziął mnie za rękę i położył na swoim przyrodzeniu. Chciałam ją wyrwać, ale ją mocno przytrzymał. Mąż w swoim podnieceniu, nieświadom niczego nadal oddawał się rozkoszy ciężko posapując. Zaczęłam odczuwać dziwne podniecenie. Moje soki szeroką strużką rozlewały się po moich udach. Fallus Łukasza był w pełnym wzwodzie. Czułam, że jest o wiele większy od tego, którego miałam w sobie. To spostrzeżenie podnieciło mnie jeszcze bardziej. Poddałam się jego woli i objęłam go całą dłonią. Myśl o tej sytuacji spowodowała u mnie kolejny przypływ fali podniecenia. Byłam zespolona w akcie miłosnym z mężem w obecności przyjaciela, którego jednocześnie pieściłam ręką. Nigdy nie zdradziłam męża i sytuacja była dla mnie czymś absolutnie zniewalającym.

Nie wiedząc, co mam zrobić, zdałam się na to, co przyniesie los. Złapałam się na tym, że bycie z dwoma mężczyznami naraz sprawiało mi ogromną przyjemność. Delektowałam się wielkością i grubością podarowanego fallusa. Delikatnie uciskałam atrybuty męskości, co sprawiało mu ogromną rozkosz. Byłam tak podniecona, że znowu zaczęłam się zbliżać do orgazmu. Obaj to wyczuli. Mąż ponownie ruszył do agresywnego ataku na moje łono, a Łukasz przybliżył się do mnie ułatwiając mi dostęp do swoich klejnotów. Gdy osiągałam orgazm, zaczęłam pojękiwać głośniej, i mocniej ściskać trzymanego w ręce członka. Moja fala uniesienia pochłonęła również Łukasza, który zaczął wykonywać powolne ruchy biodrami chcąc przyśpieszyć swoją eksplozję. Tymczasem drżenie mojego ciała w ekstazie wyzwoliło pełen odlot mojego męża. Wtulił się we mnie jak małe dziecko i pojękując wypełniał mnie obfitością ze swoich lędźwi. Czułam jego gorące płyny rozlewające się w moim wnętrzu. W tym samym czasie moja ręka pokryła się ciepłym, kleistym spełnieniem rozkoszy Łukasza. Nie przerywałam ruchów ręki, a on za każdym razem wystrzeliwał z siebie salwy zwycięstwa. Gdy skończył, wyjął mi go z ręki i odwrócił się do nas tyłem. Również mój kochanek dotarł do końca swojej podróży i z wielkim westchnieniem zsunął się zemnie, ale położył się od brzegu. W ten sposób, niespodziewanie, znalazłam się pomiędzy nim a Łukaszem. Po chwili już spał i pochrapywał coraz głośniej.

Leżałam z rozchylonymi nogami i rozmyślając, próbowałam zrozumieć, co się właściwie stało. Rękę nadal miałam całą mokrą i klejącą. Odnalazłam na podłodze swoje majtki. Nie zdążyłam jednak ich założyć gdyż poczułam na swoim łonie rękę Łukasza. Odruchowo mocno zacisnęłam uda, i uwięziłam jego rękę pomiędzy nimi.
– Nie, przestań, mam męża – zaczęłam szeptem się bronić.
– Odwróć się do mnie tyłem – powiedział cicho, jakby nie słysząc tego, co mówiłam.
– Nie – jeszcze raz próbowałam zaprotestować, ale on mocniej zacisnął dłoń na moich wzgórkach, że omal nie krzyknęłam.

Wyciągnął rękę, a ja wolno odwróciłam się do niego tyłem. Od razu poczułam na pośladkach jego męskość. Znów był w stanie gotowości bojowej. Z niedowierzaniem stwierdziłam, że znowu obejmują mnie raniona Erosa. Po tym, jak zostałam namaszczona przez jego fallusa, wiedziałam, że muszę być jego, i to było silniejsze ode mnie. To było jak przeznaczenie, którego nie mogłam uniknąć. Jego palce znowu zaczęły mnie namiętnie pieścić. Puściły wszelkie hamulce, ujęłam go w dłoń i przytuliłam do swojego pożądania. Zanim zdążył się w nie zagłębić, sama wchłonęłam go w siebie jak powietrze niezbędne do życia. Przywarł do mnie tak mocno, jakby chciał się cały we mnie schować. Zespoleni dziką żądzą i nieopisaną rozkoszą poddawaliśmy się w nurtowi uniesień wbrew zdrowemu rozsądkowi.
– Zawsze chciałem cię posiąść, odkąd cię znam – sapał mi do ucha. – Marzyłem by być w tobie, delektując się twoją kobiecością. Szeptane słowa potęgowały doznania. Odpływałam w otchłań ukrytych namiętności i niespełnionych żądzy.

Byłam wypełniona jego pożądaniem i swoim spełnieniem. Moje ciało wyzwoliło się spod kontroli i obdarzało go poddańczą uległością. Czułam nadchodzący czas spełnienia i w swym uniesieniu wyszeptałam:
– Połóż się na mnie, chcę cię czuć na sobie.
Otulił mnie swoim ciężarem, a ja objęłam go nogami, przyciskając się jednocześnie do niego całym ciałem, jakbym się bała, że go stracę.
– Weź mnie, weź każdy zakamarek mojej kobiecości. Zdepcz mnie swoją męskością i zniewól mnie w tym akcie, szeptałam myślach sama do siebie.

Czułam nadchodzący orgazm. Straciłam zupełnie poczucie rzeczywistości. Uniosłam się gdzieś strasznie wysoko, aby rozpocząć długie spadanie w nieznaną otchłań. Całym mym ciałem wstrząsały spazmatyczne pojękiwanie tłumione jego ciałem, w które wgryzałam się jak spragniona modliszka. Ból spowodował, że wyrwał się z moich ust, a ja aby nie krzyczeć gryzłam swoją koszulę nocną. Łukasz czując i widząc mój orgazm wbijał się we mnie, jakby chciał mnie unicestwić. Zagłębiał się we mnie, jak nurek poszukujący nieistniejącego dna. Potem, przyśpieszał i zwalniał. Już dawno zatraciłam poczucie ciała. Była tylko ekstaza. Bez czucia i na skraju świadomości opuściłam nogi i opadłam na pościel. Łukasz tkwił nadal we mnie, jego penis był ciągle twardy i wielki. Podświadomie wiedziałam, że nie przestanie, aż nie dozna wybuchu nagromadzonych żądzy. Moje ciało po woli wracało do żywych, wnętrze miałam tak pełne mężczyzny, że czułam go każdym swym nerwem. Znowu zaczynał mnie porywać w swój szaleńczy akt, zaczęłam poruszać biodrami, jakby wybiegając na jego spotkanie. Uniosłam nogi znowu do góry, a oplótłszy go nimi, wbiłam się w jego pośladki wszystkimi paznokciami. Jęknął jak zranione zwierze i uciekł ze mnie, aby się znaleźć przy mojej twarzy. Byłam tak zaskoczona, że nawet nie zdążyłam zareagować, a już miałam go w buzi. Chciałam odchylić głowę, ale mi ją przytrzymał rękami. Nie zwracał na nic uwagi, tylko wpychał go do moich ust szybkimi ruchami. Przestałam się bronić i objęłam go rękoma. W tym momencie poczułam jak potężny gejzer uderzył mi w gardło. Ogromna ilość nagromadzonych w zmaganiu z rozkoszą płynów wypełniła moje usta. Nie zdążyłam połknąć nawet części, gdy kolejne fale rozbijały się o wnętrze moich ust. Było tego tak wiele, że wypłynęło z ust i ozdobiło mój dekolt w nocnej koszuli.

To był mój pierwszy raz. Pierwszy raz pochłaniałam mężczyznę ustami, byłam tym zszokowana i strasznie podniecona. Czułam gorzkawy smak jego soków i ich lepkość. Poznawałam jak smakuje mężczyzna w samej swej istocie. Po chwili zamarł na moment, delektując się ta chwilą, aby z pewnym namaszczeniem uwolnić się z objęcia moich warg. Pozostał jeszcze chwilę przy mojej twarzy, aż jego oręż zaczął przypominać grubą więdnącą łodygę pozbawioną wody. Potem pochylił się nade mną i pocałował mnie w usta, w których jeszcze przed chwilą delektował się swoim zwycięstwem.
– Idę szykować sprzęt na ryby, obudź męża – powiedział jakby od niechcenia i przeszedł nade mną z wiszącymi klejnotami. Poszukałam swoich majtek, wytarłam nimi buzię i wciągnęłam na zniewolone rozkoszą łono. Spojrzałam za Łukaszem. Przez otwarte drzwi zaglądał świt. Nie miałam zamiaru budzić męża. Przytuliłam się do niego mocno i zasnęłam.