Hamburg 4, Lustrzany pokój, cd.

Przeczytano: 680 razy
Hamburg 4, Lustrzany pokój, cd

Hamburg 4, Lustrzany pokój, cdTak, jak już wcześniej wspomniałam, po pewnym czasie przyszedł pocztą elektroniczną list od Manfreda, zapraszający mnie do siebie. Zapytałam go od razu, czy w programie mojego pobytu przewidziana jest zabawa w „Dwa kolory” Potwierdził, że jeżeli sobie tego życzę, to tak.

Pewnie, że sobie tego życzyłam, bo przeżycie tego zbliżenia z Murzynem w tych lustrach było naprawdę niesamowite. Oczywiście dotyczyło to przede wszystkim tej możliwości stałego obserwowania się, własnych i partnera reakcji.

Przyszedł właściwy piątek, wsiadłam w samolot i po paru godzinach już byłam na miejscu. Wrzuciłam rzeczy do pokoju, przebrałam, zrobiłam toaletę i pojechaliśmy od razu z nim w to miejsce. Nie kryję, że byłam stęskniona i pieszczot i tego widoku, więc szybko rozebraliśmy się
i w lustra. Tym razem gdzieś z głośników szła muzyczka, więc w pierwszej chwili zawirowaliśmy w tańcu, tuląc się mocno do siebie. Ale matka natura dała o sobie znać i ja zaczynałam być mokra, a jemu stawała jego pałka. Lubię czuć te pałki w różny sposób, więc po chwili dałam mu znać, że ma się położyć, ułożyłam się między jego nogami i delektowałam się nią, to ją liżąc, to biorąc ją głęboko w usta.

Długo nie wytrzymał, wysunął mi się, mając mnie na brzuchu, położył się na mnie i zaczął wolniutko zsuwać się w dół, pieszcząc moje plecy, splot krzyżowy, aż doszedł do pośladków. Zdecydowanym ruchem rozsunął je i wcisnął się językiem w moją drugą dziurkę. Wiłam się na wszystkie strony, ale on nie dawał za wygraną, tylko cały czas buszował tym językiem w tej dziurce. Uniosłam lekko biodra do góry, wówczas jego język zaczął buszować po całej dostępnej przestrzeni, dobierając się do samego gniazdka też. Będąc już bardzo podnieconą uniosłam całkiem biodra do góry, zobaczyłam wówczas jego rozpromieniona twarz, otwarte usta i język jeżdżący we wszystkie strony.

Uniósł się, przystawił pałkę do Cipki i wszedł. Poczułam go niesamowicie mocno, ale jednocześnie jakby odpłynęła za mnie krew ulgi, że to już. Okazało się, że cieszę się zbyt wcześnie, po kilku ruchach wysunął się i lekko podtrzymując tę pałkę przesunął ją na brązową dziurkę
i mocno pchnął. Był lekko nawilżony, tym nie mniej ta dziurka stawia większy opór, więc mocno jęknęłam, czując, jak się wpycha, ale po chwili już był w środku. I znowu ten wspaniały widok, ja na kolanach, on wysoko nade mną, widać, jak się wysuwa i wsuwa, na dodatek słychać te jego uderzenia bioder o pośladki, gdzieś w tle ekscytująca muzyczka. Odlot niesamowity.

Skończyliśmy, wzięłam ręcznik i wróciliśmy do naszego pokoju, ja padłam na kanapę, biorąc po drodze napój z lodówki, on poszedł się myć. Wyszedł, ja wstałam, aby iść się umyć, stanął przede mną, dał mi siarczystego buziaka, po czym powiedział, że jak chwilę odpocznę, to mogę tam wejść, a jak skończę to mnie odwiozą. Zobaczymy się rano – powiedział i wyszedł. Ja rzeczywiście, dłuższą chwilę stałam pod prysznicem, ale nie byłam na tyle zmęczona, aby zbyt długo odpoczywać. Napiłam się kilka łyków napoju i poszłam do lusterek.

Otwieram drzwi, a tam nie jeden, ale dwóch młodych, może nie za wysokich, ale bardzo dobrze zbudowanych Murzynów. Spojrzałam, ale oni płynnie po angielsku zaprosili mnie do środka. Po chwili stałam pomiędzy dwiema czarnymi ścianami. Oni, nie czekając na moje zaproszenie rozpoczęli zwiedzanie mojego ciała. Miejsce, po miejscu, przesuwając swoje duże dłonie subtelnie i delikatnie mnie pieścili. Zaczynało to być niesamowicie ekscytujące, bo patrząc w górę, widziałam, jak stoimy, patrząc na boki, widziałam, jak do mnie dolegają. Jakby wmontowali się w rytm płynącej z głośników muzyczki, bardzo płynnymi ruchami doprowadzili mnie do określonego poziomu podniecenia. To podniecenie zaczęło gwałtownie narastać, kiedy ich ręce zaczęły penetrować moje dziurki. Jeden wsuwał mi palec w Cipkę, drugi mocno napierał na Pupę, po chwili można powiedzieć, czułam się, jak na widelcu. Złapali przemienny rytm i kiedy jeden wciskał się z jednej strony, drugi mu za moment odpowiadał.

Tego nie dało się długo wytrzymać. Po chwili jęcząc, wiłam się między nimi jak piskorz. Tym nie mniej nie ustawali, im ja mocniej się kręciłam, tym oni szybciej wysuwali i wsuwali swoje palce w moje dziurki. Aż przyszedł moment, kiedy poluzowali swoje kleszcze, odsunęli się ode mnie, dając mi znać, abym zajął pozycję na pieska. Pieszcząc się z nimi widziałam, że te ich dzidy nie są wcale takie małe, jeden miał trochę większą, więc już wiedziałam, co mnie czeka. Wówczas jeden, ten trochę mniejszy, ale chyba szerszy, zajął odpowiednia pozycję za mną i zaczął wchodzić w Cipkę. Przytrzymał tę swoja pałkę ręką i po chwili już naparł na nią. Opornie, bo opornie, ale wpuściła go do środka, a on chciał jeszcze więcej, wbijając się coraz głębiej. Nie mogąc już dalej, napierał coraz mocniej. Cipka już puściła swoje soki namiętności, zrobiło się trochę luźniej, co nie oznaczało lżej. Co on we mnie, to ja do góry, patrzyłam na wszystkie strony, moje włosy fruwały na wszystkie strony, patrzę, jak moje biodra idą do góry, jak wjeżdża tą swoją pałką raz za razem. Patrząc na to potęgowało się moje podniecenie, zaczynałam pojękiwać, aż przyszedł stan maksymalnego podniecenia, on też się sprężył i jęcząc w pełnym orgaźmie odjechałam.

Pierwszy się wysunął, drugi, szybko obrócił mnie na plecy i za nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, rozsunął mi nogi i już wjeżdżał we mnie. Dobrze, że tamten był pierwszy, byłam już dobrze rozluźniona, bo ten był potężniejszy. Rozsunął mi szeroko nogi, sam mocno się przysunął i ułożywszy moje nogi na swoich ramionach mocno we mnie wszedł. Nie wiem, kiedy przyszedł pierwszy skurcz, czułam obłędną ekstazę. Miałam wrażenie, jakby dotykał mojej kości krzyżowej. Coś się we mnie wewnątrz działo, a na dodatek jeszcze widziałam, jak ułożone są moje nogi na jego ramionach, jak on zapiera się o podłogę nogami, aby mocniej we mnie wejść. było to niesamowite odczucie, szczególnie w kontekście kontrastowego koloru skóry. Coś jasnego pod spodem, coś czarnego, kłębiącego się nade mną. A na dodatek jeszcze te charakterystyczne uderzenia jego bioder w moje pośladki.








Efekt był taki, że co on we mnie, to ja głośniej zaczęłam potwierdzać fakt, że dobił się do mojej szyjki. Aż poczułam, jak pęcznieje, wykonał trzy ostatnie, bardzo mocne, pchnięcia i strzelił swoim płynem namiętności. Ja w tych ostatnich momentach już tylko piszczałam w stanie pełnego orgazmu. Skończył, wysunął się, ten drugi podał mi rękę i ręcznik, lekko słaniając się na nogach poszłam się myć i odpoczywać.

Odpoczęłam, pojechałam do hotelu, byłam bardzo zmęczona, więc szybko zasnęłam. Obudziłam się rano bez problemów, zjadłam śniadanie, trochę poleniuchowałam i pojechałam do miasta, Manfred miał mi pokazać wystawę szkła artystycznego. Rzeczywiście, było co oglądać i co wybrać. Wybrałam dwie „durnostojki”, czyli takie pucharki na artystycznie zrobionych wsparciach. czasami trzeba mięć coś oryginalnego na prezent. Wróciłam do hotelu, zjadłam obiad, Manfred powiedział, że będzie koło siódmej, więc położyłam się jeszcze odpocząć.

Przyszedł parę minut przed siódmą, powiedział, że jedziemy na ciąg dalszy, więc specjalnie się nie ubierałam i wyszliśmy z hotelu. Taksówką gdzieś pojechaliśmy, do jakiegoś podziemnego garażu. A więc było to inne miejsce, niż znałam. Wysiedliśmy, jakieś małe schody, krótki korytarz jakieś drzwi, ale z boku winda. Wsiedliśmy, jechaliśmy może dwa, a może trzy poziomy, bo wyjścia były na obie strony. Właśnie wysiedliśmy na przeciwną, znowu korytarz, ale tym razem już elegancki, z chodnikiem. Doszliśmy do pewnych drzwi, Manfred je otworzył, wewnątrz była młoda dziewczyna, powiedział, że ona się mną zaopiekuje i poszedł. Rzeczywiście, byliśmy jakby w przedpokoju, z którego weszliśmy do większego pokoju, w którym było kilkoro drzwi. Weszliśmy do takiego pokoju prawie na wprost, urządzonego klubowo – kanapa, jakieś szafki, ława, fotele. Dziewczyna – Ukrainka, pokazała mi, że jedne drzwi, to toaleta, drugie drzwi, mała kuchnia, a drzwi z prawej strony, prawie w rogu, to wejście do lustrzanego pokoju. Natomiast tu jest pokój, w którym mogę się rozebrać i przebrać w biały, kąpielowy szlafrok, dając mi go do ręki. Poszłam do łazienki, umyłam się jeszcze, przebrałam w szlafrok, wróciłam do pokoju, dostałam szklankę napoju, wypiłam ją prawie całą i chwyciłam za klamkę drzwi od lustrzanego pokoju. Przez moment zawahałam się, ale Wiera powiedziała – spakojno – i weszłam.

Był to trochę mniejszy pokoik, niż ten, który znałam, około metra od drzwi, którymi weszłam, prawie na środku pokoju, znajdował się, można powiedzieć cokolik, dosyć wysoki i dosyć szeroki, długi na tyle, że można się było na nim położyć. W pierwszej chwili nie umiałam określić jego szerokości, była dosyć duża, ale nie to było ważne w tym momencie. Po chwili, z drugich drzwi, które były jakieś dwa metry od moich weszło trzech mężczyzn ciemnego koloru skóry. Zorientowałam się, że widocznie tam jest taki sam pokoik dla oczekujących na wejście „gości”.
Podeszliśmy do siebie, przywitaliśmy się, mówili jako tako po angielsku, po czym nie owijając wełny w bawełnę powiedzieli mi, że jeden z nich chce mnie wziąć od tyłu, drugi od przodu, trzeci w Pupę, ale miejscem naszych pieszczot jest właśnie ten cokół. Tym nie mniej, za nim zaczną ze mną pieszczoty, chcą, abym się pochwaliła, co ja mam miedzy nogami.

Ułożyli mnie ładnie na tym cokole, biodrami do przeciwległej ściany, dwóch wzięło i mocno rozsunęło mi nogi na boki. Trzeci, stojąc z boku zaczął rozchylać listki mojej różyczki, zaczął po niej gładzić palcem, aż go w nią włożył. Nie miał go najmniejszego, więc czułam go mocno w sobie, ale dobrze, bo zaczęłam się już podniecać, Cipka puściła soki i zrobiło się przyjemnie. Pozostali stojąc obok zajęli się moimi Piersiami, oczywiście Brodawki stanęły na baczność, więc mieli czym się „bawić”.

Powiem szczerze, że był to niesamowity widok, unosząc lekko głowę widziałam rozchylone płatki swojej różyczki, na wprost i do góry, stojących obok mnie dryblasów, bawiących się moimi Brodawkami. To spowodowało, że Cipka zaczęła puszczać coraz więcej soków. Czując, że się już rozluźniłam ten, który mnie pieścił, dał znać drugiemu, tamten tylko na to czekał. Zamienili się i ponownie dwóch trzymało moje nogi do góry, a jeden wszedł we mnie z całej siły. Trzeba przyznać, że nie mieli tych dzid zbyt małych, więc tylko jęknęłam, Na skutek odciągnięcia nóg na boki i do tyłu miałam napięty cały układ mięśni brzucha, co powodowało wyjątkowo dobry odbiór jego pchnięć. Mając możliwość dalszego obserwowania się w różny sposób, ten odbiór przekładał się na narastające podniecenie, aż doszliśmy oboje do końcowego skurczu i przed moim głośnym jękiem wstrzelił we mnie zawartość swojej pałki.

Opuścili moje nogi, chwile leżałem, ale dowiedziałam się, że mogę iść się umyć, Skorzystałam z tego skrzętnie, wyszłam, dobrą chwilę stałam pod natryskiem, Wiera pomogła mi się wytrzeć, dała coś do picia i wróciłam na salę. Tym razem położyli mnie płasko na tym cokole, znowu dwóch rozsunęło mi nogi na boki a trzeci zajął się moją Cipką, zaczął wsuwać w nią palec i wysuwać. Wyczuł, że jestem już mokra i wszedł we mnie z całą siłą. Poczułam go bardzo mocno na sklepieniu Cipki, jakby jego pałka szorowała po niej, wbijając się głębiej i głębiej. Patrząc przed siebie widziałam, jak jest odchylony, jak kurczowo trzyma moje biodra. Patrząc na boki widziałam, jak prężą się jego pośladki, gdy wbija się we mnie. I znowu widząc to wszystko wokół siebie i czując w sobie to wbijanie zaczęłam odlatywać. Aż przyszedł moment spełnienia i odpływając w pełnej ekstazie, poczułam, jak się we mnie wlewa. Krzyknęłam w pełni zadowolona. Ten się wysunął, ale przymierzał się trzeci.

Tutaj sprawa wydawał się być trudniejsza, bo podniecona Cipka puszcza soki namiętności, a podniecona Pupa jeszcze bardziej się zamyka. Dwóch rozciągnęło mocno moje pośladki, a ten trzeci, okazało się, dobrze nakremowany, bez specjalnych problemów wszedł do środka. Powiedzieć, bez specjalnych problemów, to nie oznacza gładko. Czułam bardzo mocno, jak rozciąga mięśnie Pupy, jak w niej się rozpycha. Wszedł cały, po czym rozpoczął swój taniec podniecenia. Wysuwał się prawie cały i wsuwał. Towarzyszyły temu te charakterystyczne, mocno podniecające odgłosy uderzania jego bioder o moje pośladki. Czułam, jak ta jego pałka można powiedzieć orze górną ściankę pupy, jak by chciał wybić się gdzieś pod kość ogonową. Aż poczułam, jak tryska swoim nasieniem i nie kryję, zrobiło mi się dobrze.

Skończyliśmy nasze pieszczoty, nie kryję były wspaniałe. Ta gra kolorów, biały – czarny, tę „odbicia w lustrze,, były niesamowite. Szanowni Partnerzy gorąco mi dziękując wyszli swoim wyjściem, ja swoim wyjściem. Usiadłam w pokoju, najpierw popijając napój ze szklanki i chwilę odpoczywałam. Umyłam się, znowu odpoczywałam, ale w końcu ubrałam się i pojechałam do hotelu spać. Nie da się ukryć, te pieszczoty trochę mnie zmęczyły, więc chyba dosyć szybko usnęłam.

Rano zadzwonił Manfred, że nie może się ze mną spotkać, bo coś mu tam wypadło, specjalnie nad tym się nie zastanawiałam, czy rzeczywiście, czy robi unik, spokojnie zjadłam śniadanie, trochę poleżałam, zadzwoniłam na lotnisko, okazało się, że mam wcześniej też możliwość wrócić do domu, więc spakowałam się i po paru godzinach już byłam w domu.

Od poniedziałku normalny młyn, ale w środę zamieszanie. Wracam do domu, a tam kartka, że poczta kurierska ma dla mnie pilną przesyłkę, proszę skontaktować się z numerem takim to a takim. Dzwonie, sympatyczny mężczyzna potwierdza, że ma dla mnie przesyłkę i że o godzinie tej i tej ją przywiezie. Rzeczywiście, po upływie określonego czasu dzwonek do bramy, patrzę, jest mężczyzna, trzyma duże pudło. Otwieram, kwituję, otrzymuje pudło i list, idę do domu, otwieram pudło, a tam przepiękny bukiet pąsowych róż. Piękne kwiaty, ale od kogo. Otwieram list, a tam bilet lotniczy do Hamburga i z powrotem, ale bez daty. Nic z tego nie rozumiem, więc pisze list do Manfreda z zapytaniem, co to ma znaczyć. No i wychodzi szydło z worka. Kwiaty są podziękowaniem od partnerów z drugiego występu, bilet jest zaproszeniem do następnego przyjazdu, ale jest również dodatkowa informacja.

W sobotę byłam w takim budynku, gdzie mieści się klub dla specjalnych gości. Lustrzany pokoik 2 nie jest całkowicie lustrzanym pokojem. Prawdziwe lustra są tylko na ścianie, gdzie są drzwi, natomiast wszystkie pozostałe lustra są lustrami „weneckimi”. Tym sposobem pieszcząc się w nimi dałam, można powiedzieć, „publiczny pokaz”. A ponieważ ten pokaz został bardzo dobrze oceniony, mam zaproszenie na następne spotkania, poprzez przesłany mi bilet lotniczy.

W pierwszej chwili wściekłam się na Manfreda, teraz zrozumiałam, dlaczego nie przyszedł w niedzielę. Ale po pewnym czasie mi przeszło. Pomyślałam sobie, mnie było bardzo dobrze, a jeżeli ktoś chce lizać lody przez szybę, to niech liże. Po pewnym czasie odpisałam do Manfreda, że zabukowałam bilet lotniczy do Hamburga na dzień taki to a taki. Bardzo się z tego listu ucieszył. Ja natomiast wiedząc, że mam „publiczne występy” zaczęłam też można powiedzieć, dbać o publiczność, starając się robić z tego na prawdę spektakl, odpowiednio ubierając się i reżyserując go. Zaczęłam ubierać się w odpowiednie części damskiej garderoby, kupionej w odpowiednim sklepie, ale takie, które by podnosiły atmosferę tych spotkań. To moje pierwsze „publiczne wystąpienie” było już kilka lat temu. I od tamtego czasu, raz na jakiś czas otrzymuje zaproszenie do Klubu poprzez bilet lotniczy i nadal z niego korzystam.

A jak wyglądały moje następne wystąpienia, być może któreś jeszcze opiszę.

A to kończę jak zwykle swoim stałym już zastrzeżeniem. Opowiadanie moje jest prawdziwą relacją moich osobistych doznań i przeżyć. Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa i niezamierzona.