Weekend – epizod drugi

Przeczytano: 456 razy
Weekend - epizod drugi

Weekend - epizod drugiWeekend – epizod drugi.

Znów zbliżał się jakiś długi weekend. Tym razem postanowiliśmy wyskoczyć nad morze do małej mieścinki. Byliśmy tam kiedyś dwa dni i bardzo nam się spodobało. Mieścinka zadbana, trochę senna, ludzi nie za dużo na plaży, a plaża szeroka i czysta. Pogoda nam dopisała. Pokój znaleźliśmy za przyzwoite pieniądze i blisko plaży. Praktycznie od samego rana wygrzewaliśmy się na słońcu i moczyliśmy cielska w niezbyt ciepłej jednak wodzie. Chodziliśmy na sam koniec plaży strzeżonej. Było jeszcze luźniej niż w pobliżu głównego sektora. Dziś podobnie jak wczoraj wylądowaliśmy w naszym grajdole.

Mąż zbudował dla nas taką warownię od wiatru, z piasku i wyrzuconego na plażę przez sztormy drewna. Leżałam na brzuchu i czytałam jakieś tam romansidło. Lubię dla relaksu czytać takie smutaski, a szczególnie, gdy są mocno frywolne. Mąż na brzegu rozgrzebywał kupki wyrzuconych przez fale śmieci w poszukiwaniu bursztynu. Znalazł nawet jakieś kawałeczki, którymi się szczycił jak poszukiwacz złota, który znalazł samorodek.

Czytając te swoje sprośności, podnieciłam się nawet nieźle i miałam zupełnie mokre majtki od stroju kąpielowego. Na szczęście nie było nic widać. Chciało mi się już od dłuższego czasu mocno siku, ale nie uśmiechało mi się wchodzić do wody, bo byłam rozgrzana przez słońce, a woda zimnawa. Musiałam, więc zdecydować się na wędrówkę do ubikacji, która znajdowała się tuż przy plaży. Nienawidzę korzystać z takich publicznych przybytków i boję się tam czegokolwiek dotknąć. Ale nie było rady. Dobrze, że chociaż nie musiałam czekać w kolejce pod kibelkiem.

Gdy zaryglowałam za sobą mocno drzwi i sprawdziłam to jeszcze dwa razy dla pewności, weszłam na muszlę i przykucnęłam stojąc na desce. Odchyliłam na bok majtki i pozwoliłam uwolnić ciało z przykrych doznań. Bezmyślnie przyglądałam się wylatującej ze mnie strużce żółtawego płynu. W miarę opróżniania pęcherza ogarniała mnie błoga ulga. Wytarłam się chusteczką higieniczną i poprawiłam majtki. Już miałam zejść z muszli, gdy zwrócił moją uwagę jakiś ruch za ścianką kabiny po mojej lewej stronie. Trochę się wystraszyłam, że byłam podglądana, gdy sikałam i zaczęłam lustrować wzrokiem każdy centymetr ścianki. Nagle trochę poniżej mojej głowy „odpadł” duży okrągły sęk i pojawił się w dziurze po nim pokaźnych rozmiarów sterczący fallus.

Cała zesztywniałam i znieruchomiałam w tej pozycji w kucki. Zszokowana trwałam tak przez dobrą chwilę, gdy dotarło do mnie, że z za ściany mówi do mnie jakiś facet.
– Weź go do buzi i zrób mi dobrze malutka.
Bałam się nawet krzyczeć, gdyż uświadomiłam sobie, że musiałabym powiedzieć, co się stało. Byłby wstyd. Trwając w tej pozycji ścierpłam w końcu i nagle zachwiało mną na tyle, że w obawie, aby nie spaść na podłogę, usiadłam na desce sedesowej. Gdy na niej wylądowałam, to moja twarz znalazła się tuż przy tym sterczącym w dziurze członku.
– Nie daj się tak długo prosić, rozległo się ponownie z drugiej kabiny. Ludzie będą się dobijać.
Przez cały ten czas przyglądałam się temu męskiemu atrybutowi i złapałam się na tym, że porównuję go tym, co oferuje mi mój kochanek. Nigdy nie zdradziłam mego męża, ale też nigdy z tak bliska nie oglądałam innego faceta. Maszyna hormonów ruszała po woli do ataku na moje ciało.








Podniecenie rosło z każdą chwilą bardzo niebezpiecznie. Ponadto rzadko pieściłam męża ustami, gdyż nie bardzo za tym przepadał, ( uważał to za takie dziwkarskie) tu na dodatek jakieś diabełek erotoman podsuwał mi do głowy wyuzdane myśli.
– A może by tak spróbować jak smakuje inny. Nikt się przecież nie dowie. Nie wiem nawet, kto jest za ścianką i jak wygląda. On również mnie nie zna. Nieśmiało wyciągnęłam prawą rękę i przejechałam palcami po puszącym się jak paw członku. Zacisnęłam na mim lekko palce i odsłoniłam całą jego główkę. Gdy zaczęłam rytmicznie powtarzać te ruchy, facet za ścianką zaczął cicho sapać. Moje usta same zbliżały się do jego główki. Dotknęłam ją delikatnie języczkiem i włożyłam całą do buzi. Na tyle na ile umiałam, starałam się pieścić ofiarowaną mi męskość i podniecałam się przy tym nieprzyzwoicie. Czułam jak moje majtki nasiąkają sokami z mojego ciała, jak przez podbrzusze, co chwila przebiega dziwny skurcz, a w środku czuję mrowienie. Drugą rękę położyłam na swoim podbrzuszu i delikatnie je uciskałam. Z każdą chwilą moje ciało domagało się zupełnie czegoś innego. Przełamując swoje zahamowania wsunęłam delikatnie swój palec w wilgotny otwór. Musiałam jednak uważać, aby nie dać ujścia swojej rozkoszy, bo w takich sytuacjach głośno pojękuję i nigdy tego nie umiałam tego opanować. A w tej sytuacji byłaby to tragedia.

Nagle stwierdziłam, że tajemniczy facet zaczął wykonywać rytmiczne ruchy w moich ustach. Stawał się przy tym coraz bardziej władczy. Domyślałam się, czym to grozi, ale postanowiłam pozostawić wszystko rozwojowi sytuacji. Te pieszczoty ustami, którymi obdarzałam obcego mężczyznę dawały mi dosłownie rozkosz. Czułam wcześniej, podświadomie, że jest to seks, który może przynosić mi nieopisane doznania. Teraz się o tym przekonywałam. W tym całym zapamiętaniu nie kontrolowałam już niczego. Fallus na ułamek sekundy zatrzymał się w bezruchu i wtedy poczułam silny strumień płynu, który mnie uderzył daleko w gardło. Za nim kolejny, również bardzo obfity, wypełniał moje usta. Część połykałam, ale reszta wypływała mi z ust i skapywała na piersi. Moje policzki również zostały obdarzone tym nektarem życia. Teraz ta cudowna męskość była cała lepka i śliska od płynów, którymi była wypełniona moja buzia. Śliskość ta, dodatkowo przyprawiała mnie o dreszcze podniecenia. Czułam jak powoli znika jego twardość i zamiera w bezruchu.

Wysunął się z mojej buzi. Patrząc na ten pokonany przez moje usta męski oręż, doznałam dziwnej satysfakcji, a w ustach czułam smak zwycięstwa. Fallus faceta zniknął w otworze tak samo cicho jak się pojawił.
– Jutro będę o tej samej godzinie. Przyjdź. Nie czekał nawet na moją odpowiedź, bo usłyszałam skrzypnięcie otwieranych drzwi. Zostałam sama z zasychającą na policzkach i piersiach ofiarą złożoną z męskich lędźwi, jej piżmowym smakiem w ustach i pełna nieznanych doznań. Całe szczęście, że jutro wyjeżdżamy…….