Powtórka z „Piekiełka”

Przeczytano: 784 razy
Powtórka z "Piekiełka"

Powtórka z "Piekiełka"W maju tego roku będąc w Hamburgu odwiedziłam „Piekiełko” i wizytę tę dokładnie opisałam. Ale po powrocie do domu z Piekiełka przyszły różne zaproszenia, zapraszał mnie sam Lucyfer na „doskonalenie nowicjatu”. Zapytałam Lucyfera na czym m polegać to doskonalenie. Odpowiadając mi, powiedział, że mogę otrzymać kilka „Szpilek”. Zapytałam, czy to dotyczy tylko „ich szpilek”, czy innych też. Odpowiedź była jednoznaczna – innych szpilek też, ale co to miało znaczyć, w tym momencie nie wnikałam. I na tym się ta moja korespondencja z nimi w maju skończyła.

Teraz przyjechałam przekazać nadzór nad przedstawicielstwem swojej następczyni, nie wiem, kiedy ponownie tu będę, więc postanowiłam pożegnać się w Hamburgu ze wszystkimi, ze znajomymi z Piekiełka też. Po przeanalizowaniu zaproszeń wróciłam do propozycji spotkania
w Piekiełku. Tutaj przynajmniej coś już wiedziałam. Wcześniej już pisałam, że od pewnego czasu zaczęłam obserwować u siebie pewną „dolegliwość” polegającą na „bolesnej rozkoszy”. Sprawiają mi specyficzną satysfakcję zbliżenia z mężczyznami połączone z bólem. Nie wiem, skąd się to wzięło, nie umiem tego w żaden racjonalny sposób wytłumaczyć, ale co jakiś czas przychodzi taka chęć na pieszczoty z bólem, przychodzi chęć na elementy fizycznej przemocy.

Dlatego zdecydowałam się na spotkanie w Piekiełku. W tego typu spotkaniach zasadne jest, z różnych względów, zachowanie określonego poziomu anonimowości zarówno osób, jak i miejsca. Dlatego też Lucyfer zaproponowały, abym czekała w pensjonacie, aż przyjedzie ich kierowca. Tak też było, tuż przed 20-tą telefon, pukanie do drzwi, a w drzwiach dwóch mężczyzn informujących mnie, że są z Piekiełka. Wsiadłam do samochodu na tylne siedzenie i nawet nie próbowałam zorientować się, gdzie jadę. Pomimo to, w pewnym momencie siedzący obok mnie drugi mężczyzna poprosił mnie, abym pozwoliła zasłonić sobie oczy.

Zgodziłam się, jazda trwała jeszcze dobrą chwilę, po której zatrzymaliśmy się i zostałam poprowadzona do jakiegoś budynku. Tam, będąc dalej pilotowana doszłam do pokoju, w którym zdjęto mi przepaskę. Okazało się, że jest to bardzo elegancki pokój typu gabinet, obok drugi, a dalej toaleta. Tuż obok drzwi do drugiego pokoiku były jeszcze jedne drzwi, podejrzewałam, że do Piekiełka.

W pewnym momencie do pokoju weszła dziewczyna, Azjatka i po niemiecku wytłumaczyła mi, że jeżeli potrzebuję skorzystać z toalety, to mam to teraz zrobić, następnie rozebrać się, założyć szlafrok i czekać na zaproszenie. Oczekując na przyjazd kierowcy dobrze się umyłam, szczególnie Pupę, ale nie da się ukryć, że trema przed tym, co mnie czeka spowodowała, że z niej skorzystałam. Tam też zdjęłam ubranie, zakładając lśniąco biały frotowy szlafrok oraz klapki. Kiedy ponownie wróciłam do pokoju dziewczyna podała mi szklaneczkę napoju, mówiąc
– napij się, bo i tak zaschnie Ci w gardle.
Wypiłam, ona ściemniła światło i zapukała do tych „podejrzanych” drzwi.

Drzwi otworzyły się do środka, dziewczyna popchnęła mnie i szybko je zamknęła. W pomieszczeniu panował bardzo głęboki mrok. Na ścianach minimalne światło, pozwalające na rozpoznanie kształtów. Przez chwilę stałam w bezruchu, ale zaraz poczułam czyjąś dłoń na ramieniu i dopiero po chwili rozpoznałam obok siebie dwie postacie. Były one, tak, jak w poprzednim Piekiełku, ubrane w czarne, obcisłe trykoty, na głowie kominiarka tylko z małymi otworami na oczy i niewiele większymi na nos i usta. Pierwszy, który był bliżej mnie przedstawił się, że jest właśnie Diabłem, z którym już się kiedyś spotkałam, ten drugi to jego kolega i obaj będą mieli przyjemność dzisiaj się ze mną pieścić.
To mówiąc zsunął ze mnie szlafrok, pokazując na podłogę, powiedział, że mogę je zdjąć, bo nie będą mi potrzebne. Wysunęłam nogę z klapka, postawiłam na podłodze i poczułam, że jest ciepła, w tym momencie zorientowałam się, że w całym tym pomieszczeniu jest bardzo ciepło. Moje Diabełki podprowadzili mnie bardziej na środek pomieszczenia i zaczęli dokładnie oglądać, szczególnie ten drugi, który mnie widział dopiero teraz.

Po tych dokładnych oględzinach poprosili mnie, abym usiadła na podłodze, wysuwając nogi do przodu. Wówczas jeden na jednej nodze, a drugi na drugiej nodze założyli mi jakieś pierścienie, do których przymocowane były końcówki linki. Kiedy to zrobili, kazali mi się położyć na podłodze, po czym odsunęli się a ja za chwilę poczułam, że te linki naprężają się, ciągnąc mi nogi do góry i na boki. Jestem nieźle wygimnastykowana, ale szpagatu już niestety nie zrobię, więc kiedy już nogi mi się bardzo mocno rozjechały, zaczynało boleć krocze, a ja już tylko opierałam się na karku, zaczęłam się drzeć. Poskutkowało, przestali już naciągać i podeszli, sprawdzając, jak wygląda moje krocze. Miałam świadomość, że Stary Diabełek, pieszcząc mnie w tamtym Piekiełku „sklepał” mi Pupę, więc dlaczego nie miałaby tego zrobić teraz. Na odpowiedź nie musiałam czekać długo.








Jeden stanął okrakiem nade mną, rozciągając jeszcze mocniej moje pośladki z jednej strony, drugi z drugiej. To rozciąganie miało określony cel. Po prostu pojawił się rowek, odsłaniający Brązową Dziurkę Pupy oraz całą Cipkę. I o to im chodziło, bo po chwili w tę szparkę zaczęły spadać razy. Jeden z nich miał w ręku krótkiego Pejcza, którym bardzo równo trafiał w rowek, drugi miał bacik typu „Krowi ogon”, który wypełniał pozostałą część szparki. No i zaczęło się okładanie, a ja zaczęłam się drzeć, bo mnie bolało. Ale im o to chodziło, co ja głośniej kwitowałam uderzenie, to następne było mocniejsze. Tak dostałam 10 batów równo w rowek, pięć pejczem i pięć krowim ogonem. Puścili pośladki, była chwila przerwy, po czym już na same pośladki też spadło po pięć klapsów, tym razem packą. Można powiedzieć, że na tym zaprzestali swoich przygotowań do dalszych pieszczot. Wypięli mnie, odprowadzając do drzwi, stwierdzili, idź się opłukać i napić.

Rzeczywiście, darłam się, kiedy tak wisiałam rozciągnięta, więc teraz z przyjemnością wypiłam szklankę podanego mi napoju. Czułam w nim alkohol, ale podejrzewam, że było w nim jeszcze coś innego. Nie było to w tym momencie ważne, było mokre. Weszłam pod prysznic, chcąc opłukać się, strumienie ciepłej wody omywały moje ciało, ale kiedy dotknęłam Cipki poczułam potworny ból. Pomyślałam, jak teraz tak boli, to co będzie dalej. Ale nie miałam czasu na dalsze zastanawianie się, trochę się wytarłam, założyłam szlafrok, znowu wypiłam zawartość podanej mi szklanki i dziewczyna zapukała do drzwi. Tym razem moi partnerzy poprowadzili mnie chyba na środek pokoju, gdzie stała dosyć szeroka ława. Pokazano mi, że mam się na niej położyć, kiedy już na niej się ułożyłam, to jeden z nich chwycił mnie za ręce, założył na nie kajdanki, do kajdanek przypiął końcówkę linki, drugi koniec przymocował do jakiegoś uchwytu przy ścianie. Po chwili chwycili mnie za nogi, jeden za jedną, drugi za druga, na każdej zapięli obrączkę, do której przymocowane były linki. Naciągając te linki podciągnęli mi nogi do góry i mocno na boki.

Przez chwilę oglądali moje ułożenie, dokładnie przyglądali się, jak wygląda Cipka, lekko przeciągnęli po niej rękoma, co ja skwitowałam głośnym jęknięciem. Podczas tych czynności miałam wrażenie, że nie są to te same Diabełki, które były chwilę wcześniej. Te Diabełki podeszły na wysokość moich ramion i zaczęły kręcić jakimś pokrętłem. Efekt był taki, że zaczęłam się podnosić do góry górna część ławki, a dolna pozostawała w tym samym miejscu. Kiedy już byłam w pozycji lekko leżącej, zaczęli podkręcać drugie pokrętło, tak, że całą wywindowali mnie odpowiednio wysoko.

No i dopiero teraz zaczęła się prawdziwa „zabawa”. Ponownie dostałam coś do picia, po czym oba Diabełki podeszły do Cipki. Najpierw zaczęli ją gładzić, nawet dosyć delikatnie, ale po chwili jakby skupili się na Dużych Wargach. A są one szczególne, bo w momencie podniecenia mocno nabrzmiewają. Więc głaskali te moje „baloniki” i głaskali. Ale nie robili tego bez powodu. Kiedy były już bardzo napęczniałe, jeden z nich chwycił prawą Wargę, patrząc od mojej strony, mocno ją ścisnął, ja zaczęłam się drzeć, a on zaczął mi wzdłużnie wbijać w nią dosyć długa szpilkę. Puścił, tę sama czynność zaczął drugi. Tym sposobem po chwile miałam wbite w Wargi dwie szpilki z wcale nie małymi łebkami. Przez ten krzyk zaschło mi w gardle. Dali mi znowu coś do picia i poszli.

Dobrze podejrzewałam, że jest ich więcej, bo po pewnym czasie pojawiło się ich trzech. Jeden podszedł do Cipki i zaczął podniecać mnie, masując palcem Łechtaczkę, dwaj pozostali zaczęli pieścić mi Piersi. Na efekty nie trzeba było czekać długo, pomimo bólu Warg Cipka puściła soki namiętności, a Brodawki stanęły na baczność. Przy niezbyt dużych piersiach, w momencie podniecenia Brodawki robią się wyjątkowo duże.
I o to im chodziło. Zauważyłam, jak spojrzeli na tego trzeciego, on przesunął się do połowy ławy i oparł na moim brzuchu, abym się nie mogła ruszać a ci dwaj wyciągnęli gdzieś z pod ławy takie same szpilki, jakie wbijali mi w Wargi, po czym jedną ręką chwycili Brodawki, mocno je ściskając, a druga ręką zaczęli od góry wbijać w nią te szpilki. Zaczęłam się drzeć, głowa latała na boki jak opętana, ale to nic nie dało, po chwili w każdej Brodawce, jak antena, stała szpilka.

Dostałam znowu coś do picia, a jak już wypiłam, poszli sobie. Nie wiem, jak długo leżałam, ale za moment wyczułam ruch powietrza i podeszło do mnie Ponownie trzech Diabełków, chyba ci sami. Stanęli za ławą, mocno przyglądając się Cipce. Ale można powiedzieć, że po chwili ruszyli do szturmu. Było to dla mnie zastanawiające w tym momencie, że swoje pałki wyjęło dwóch, ten trzeci jakby stał trochę z boku. Nie miałam czasu na zastanawianie się, bo oni stanęli i prezentując je, jakby chcieli powiedzieć – za chwile będą Twoje. I tak się stało. Patrząc z góry, pierwszy ruszył ten po prawej mojej stronie. Przystawił się do Dziurki i pchnął. Zaczęłam się drzeć, bo czułam każde jego pchnięcie, kiedy dotykał moich Warg. Na szczęście wchodząc we mnie głęboko powodował podrażnienie Szyjki, a przez to narastające podniecenie, więc mój krzyk zmienił się bardziej w przeciągły jęk, mocno zaakcentowanym, kiedy on doszedł do wytrysku. Wysunął się, dziewczyna, która była w pokoiku, obmyła i wytarła mi Cipkę, po czym podszedł do mnie drugi i „taniec” zaczął się od początku.

Teraz zrozumiałam tę ich prezentację. Pomimo dużego podniecenia drugiego czułam zdecydowanie mocniej, niż pierwszego. Wbijał się we mnie rytmicznie, a ja tylko pojękiwałam, bo czułam ból Warg, ale również narastające podniecenie. Kiedy poczułam, jak pręży się przed wytryskiem zaczęłam wręcz pokrzykiwać. Bo pchnięcia jego były mocniejsze, ale mój stopień podniecenia też był większy. Skwitowałam to już zdecydowanie głośnym krzykiem, kiedy się we mnie wlewał. Wysunął się, dziewczyna mnie obmyła, wytarła, dostałam coś do picia i podszedł ten trzeci. Stanął prze ławą, długo patrzył w Cipkę, po czym wprawnym ruchem wyjął swoja pałkę z trykotu. Kiedy spojrzałam, już zaczęłam się drzeć, bo była ona bardzo duża.





Zbliżył się do mnie, przyłożył ją do gniazdka i pchnął. Ja jęknęłam, czując, jak się we mnie rozpycha. Ale on zatrzymał się we mnie przez chwilę i wolniutko zaczął wysuwać się. Jednak nie do końca, kiedy jego Żołądź była tuż przed wyjściem, ponownie sprężył się i pchnął. Ja rozdarłam się, bo poczułam go bardzo mocno w sobie. Ponownie jęknęłam, kiedy znowu zaczął wolniutko wysuwać się ze mnie. Ale tym razem wysunął się zupełnie, lekko odchylił się i zobaczyłam, jak jeden z Diabełków coś mu podaje. W rękach jego zobaczyłam świecący pierścień, który założył sobie na pałkę.

Coś kiedyś słyszałam, że mężczyźni stosują jakieś pierścienie, ale nic więcej na ten temat nie wiedziałam. Więc tym bardziej patrzyłam, jak wciągnął go sobie do końca, po czym zaczął się z tą pałką zbliżać do Cipki. I do tego momentu było wszystko w porządku. Ponownie ulokował Żołądź w Dziurce i delikatnie ją wsunął, ale nie za daleko, może na pół długości. Zatrzymał się na chwilę, popatrzył na mnie, po czym lekko się cofnął i z całych sił pchnął ją we mnie. Powiedzieć, że zawyłam z bólu to mało. Wszedł we mnie bardzo głęboko, jakby chciał przebić mnie na wylot. Ale nie to było powodem tak głośnego mojego krzyku. Ten pierścień, który on miał na pałce to był tzw. jeżyk, czyli od jego strony był gładki, a od mojej strony na obwodzie miał rząd maleńkich igiełek. Kiedy wbił się we mnie te igiełki wbiły się w wyjątkowo wrażliwe miejsca Cipki. Więc ja wyłam, a on dobijał się do mego wnętrza, cały czas urażając mnie tymi igiełkami. Jego żelazne ręce zakleszczyły się na moich biodrach. Jedno, co czułam, to jego pałkę głęboko w sobie, drugie, co czułam, to bardzo duży ból ranionej Cipki. I nie wiem, które emocje były większe, kiedy poczułam, że dochodzi do szczytu. Czy ból ranionej Cipki, czy obłędne uniesienie rozkoszy. Faktem jest, że kiedy strzelił we mnie, oczy zaszły mi mgłą w obłędnym orgazmie.

Piekielny Diabeł wysunął się, mówiąc, że było mu miło ze mną się spotkać, że to na dzisiaj już koniec, ale zaprasza mnie, za jakiś czas, na następne spotkanie. Resztę załatwi ona – wskazując na dziewczynę – Azjatkę. Rzeczywiście, zrobiło się cicho, dziewczyna odpięła mi ręce, wypięła mi nogi, mówiąc, chodź do łazienki, tam pod ciepłą wodą powyjmujesz te szpilki. Łatwo było to powiedzieć, ale zdecydowanie trudniej zrobić, bo w pierwszej chwili zupełnie nie mogłam ustać na nogach. Wspierając się o te dziewczynę dowlokłam się do łazienki, ona puściła odpowiednio ciepłą wodę i weszłam pod natrysk.

Stojąc pod strumieniem, nakierowałam go na jedną Brodawkę i wyjęłam z niej stercząca szpilkę. Po chwili to samo zrobiłam z drugą. To już nie było bolesne, ale nieprzyjemne. Natomiast nie bardzo wiedziałam, jak się zabrać za te szpilki, które miałam w Cipce. Tutaj pomogła mi ta dziewczyna, rozsunęłam szeroko nogi, a ona odsuwając raz jedna, raz drugą Wargę na boki, wyciągnęła z nich te szpilki. Kiedy się już opłukałam i lekko wytarłam dziewczyna podeszła do mnie z małym pojemnikiem, w którym miała jakiś krem. Wyjaśniła mi, że jest to krem antybakteryjny i mam posmarować nim sobie te miejsca. Wzięłam, posmarowałam, jeszcze dokładnie wytarłam się w ręcznik i usiadłam na fotelu. Wówczas dopiero zaczęłam dokładnie przyglądać się tym szpilkom. Dziewczyna wyjaśniła mi, że są to posrebrzane szpilki stalowe, ale łebki to są autentyczne perełki. Jedne były dłuższe, to od Cipki, drugie były krótsze, to z Brodawek. Odłożyłam je na bok, ale dziewczyna powiedziała mi, że one są moje i mogę je wziąć. Popatrzyłam, stwierdziłam, to dobrze, będę miała pamiątkę.

Minęło sporo czasu, za nim byłam w stanie zacząć się ubierać. Kiedy chciałam założyć majteczki, okazało się, że mnie mocno urażają, więc założyłam tylko rajtuzy, pozostałą cześć ubrania, dziewczyna dała znać i pojawił się mężczyzna, który miał mnie odwieźć do pensjonatu. Serdecznie pożegnałam się z dziewczyna, okazało się, że jest Wietnamką, jak to się mówi, pracującą w branży erotycznej, ale imienia jej za żadne skarby nie umiałam powtórzyć. W domu szybko rozebrałam się i położyłam do łóżka. Długo kręciłam się w łóżku, czując w sobie te trzy pałki, ale przede wszystkim skłutą Cipkę, zanim usnęłam.

Dobrze, że zamówiłam sobie śniadanie na odpowiednia godzinę, bo miał mnie kto obudzić. Obudzić, to się obudziłam, ale ruszyć z łóżka, nie było to takie proste. Powtórzyła się historia z wczorajszego dnia. Wiedziałam, że to już koniec mojej wizyty w Hamburgu, więc wyszły ze mnie wszystkie siły. Byłam słaba i bolało mnie mocno podbrzusze. Ale nie było wyjścia. Wstałam, długo stałam pod ciepłym prysznicem, to pomogło, rozruszałam się. Zjadłam śniadanie, spakowałam się i jeszcze przez jakiś czas odpoczywałam, za nim pojechałam na lotnisko.

Przelot odbył się bez problemów, ale jeszcze trzeba było kilku godzin za nim dojechałam do domu. Postawiłam bagaż w przedpokoju, puściłam wodę do swojej wanny, nalałam płynu i odpowiedniego olejku, zrobiłam sobie drinka i tak przez dłuższy czas w niej leżąc, zastanawiałam się, czy w godny sposób pożegnałam się z Hamburgiem. Myślę, że przeżycia z czwartku, piątku, a szczególnie soboty potwierdzają, że tak. Ale to, że skończyłam służbowy nadzór nad przedstawicielstwem nie oznacza, że nie mogę do niego przyjechać prywatnie i znowu spotkać się z tymi znajomymi. No cóż, życie pokaże. Póki co myślałam o tym, jak ja jutro wstanę do pracy.

Kończę, standardowym stwierdzeniem. Opowiadanie to jest relacją moich osobistych doznań i przeżyć. Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa i niezamierzona.