Agresywna kobieta

Przeczytano: 529 razy
Agresywna kobieta

Agresywna kobietaManuela – mimo dość atrakcyjnego wyglądu – miała zaniżone poczucie własnej wartości. Była kobietą nieśmiałą, peszącą się w niemal każdej sytuacji, wymagającej kontaktu z kimś obcym. Nie lubiła zbytnio spędzać czasu z innymi ludźmi, była typem samotniczki. Miała tylko jednego przyjaciela – Ruperta – z którym spotykała się czasami na drinka i plotki. Widywali się mniej więcej raz w tygodniu. Znali się już od podstawówki i już wtedy byli dobrymi przyjaciółmi. Tak pozostało do teraz, choć od tamtego czasu minęło prawie trzydzieści lat. Żona Ruperta – nim jeszcze zmarła w tragicznym wypadku – była najlepszą przyjaciółką Manueli. Kobiety poznały się właśnie poprzez Ruperta i od razu przypadły sobie do gustu. W tamtych czasach spotykali się zawsze we trójkę – Manuela, Rupert oraz jego żona. Kiedy jednak zginęła, Rupert na jakiś czas zamknął się w sobie i prawie nie wychodził z domu. Niedawno jednak znów zaczął spotykać się z Manuelą i powoli wracał do swojego dawnego życia. Jednakże widując się z Manuelą, wciąż wspominał swoją żonę, po której stracie obydwoje czuli smutek.

Manuela stała naga przed lustrem. Mokre blond włosy opadały jej na ramiona. Właśnie wyszła spod prysznica i – jak to miała w zwyczaju – przyglądała się swojemu ciału, przywiązując zbyt dużą wagę wszystkim jego niedoskonałościom, takim jak nieco odstające biodra czy trochę zbyt obwisłe piersi, lecz nie dostrzegając swoich zalet. Jej zaniżona samoocena brała się z tego, że już od dziecka była mało kontaktowa – jej rówieśniczki trzymały się zawsze razem, a ona spędzała czas w samotności. Chciała być taka, jak inne dziewczyny, lecz nie umiała znaleźć z nimi wspólnego języka, dlatego trzymała się na uboczu. Odkąd pamiętała, przyjaźniła się tylko z Rupertem, a później także z jego żoną.

Spojrzała na zegarek. Za pół godziny musi wyjść z domu. Zaczęła się więc szykować – podeszła do szuflady, wysunęła ją i po krótkim szperaniu wyjęła parę pończoch oraz pas podtrzymujący. Po wciągnięciu pasa na biodra, podwinęła pończochę i włożyła w nią stopę. Powoli, dokładnie, zaczęła naciągać nylon na swoją nogę. Przyczepiła pończochę paskiem i naciągnęła drugą. Przyjrzała się sobie w lustrze – wyglądała teraz trochę jak dziwka ze swojego ulubionego filmu porno – z cipą na wierzchu, odziana jedynie w czarne pończochy. Uwielbiała pończochy, ale tylko te podtrzymywane na pasie. Samonośne często się obsuwały i brzydko „marszczyły” się na nodze, a gumka podtrzymująca nieprzyjemnie gniotła górną część uda. Samonośne natomiast miały same zalety – były wygodne, nie obsuwały się, nylon przyjemnie opinał nogę i grzał ją, a ponadto poprawiał wizualne walory nóg. Manuela zauważyła, że kiedy ma na sobie pończochy, mężczyźni poświęcają większą uwagę jej udom. Nawet Rupert czasami im się wtedy przyglądał – zwłaszcza od czasu, kiedy stracił żonę. Ubrała czarny, koronkowy stanik, który jakby stanowił komplet z majtkami, po czym włożyła elegancką, granatową sukienkę. Była dość krótka – zakrywała udo mniej więcej do połowy. Manuela lubiła, kiedy mężczyźni patrzyli na nią z pożądaniem. Poprawiało to nieco jej samoocenę. Zawsze jednak bała się wtedy, że któryś może do niej podejść i zagadać, co wprawiłoby ją w nieprzyjemne zakłopotanie. Wolała tylko pobudzić swoją fantazję myślą, że jest obserwowana, lecz nie prowokować nic więcej. Popatrzyła na siebie raz jeszcze. Sama musiała przyznać, że wyglądała niebrzydko. Wysuszyła włosy suszarką, po czym podeszła do drzwi wyjściowych, włożyła czarne buty na wysokim obcasie i wyszła z mieszkania.

W restauracji była przed czasem, Rupert jednak już siedział przy stoliku. Podeszła do niego seksownym krokiem, wymuszonym przez wysokie obcasy. Mężczyzna pił drinka i nie widział nadchodzącej Manueli.
– Hej – rzekła, kładąc mu nieśmiało rękę na ramieniu.
– O, Mania! Jesteś wcześniej.
– Ty też – Manuela usiadła naprzeciw przyjaciela.
– Tak, nie mogłem usiedzieć w domu, więc przyszedłem przed czasem, żeby sobie chlapnąć.
Manuela uśmiechnęła się słodko. Do stolika podszedł kelner. Kobieta zamówiła sobie lampkę wina, a Rupert kolejnego drinka.
– Zjesz coś? – spytał mężczyzna przyjaciółkę.
– Nie, niedawno jadłam, poza tym w domu mam mnóstwo jedzenia.
– Ok, ja też na razie nie jestem głodny. I co tam u ciebie? – Rupert spróbował zacząć rozmowę. Manuela zaczerwieniła się i spuściła wzrok. Nigdy nie wiedziała, co odpowiedzieć, kiedy ktoś zadaje pytanie typu „co u ciebie?”. O co dokładnie mu chodziło?
– Niiic… – odparła nieśmiało.

Początkowo rozmowa się nie kleiła, jednak kiedy Manuela wypiła dwie lampki wina, jej pewność siebie wzrosła i obydwoje z Rupertem zaczęli żartować, plotkować oraz wspominać dawne czasy.
– Wiesz co? – powiedział w pewnym momencie Rupert. – Chodźmy się przejść, albo zmieńmy lokal. Tutaj coraz mniej mi się podoba.
Rzeczywiście, wieczorem do tej szemranej restauracji zaczęły schodzić się same podejrzane typy.
– Dobrze. Możemy pójść do mnie – zaproponowała kobieta. – Mam dobry szampan i dużo sałatki.
– No, to chodźmy – uśmiechnął się Rupert. – Chętnie skosztuję twojej sałatki, trochę zgłodniałem.
Dopili, co mieli, zawołali kelnera, zapłacili i wyszli. Ruszyli w kierunku mieszkania Manueli.

W domu Manuela kazała Rupertowi rozgościć się, a sama udała się do kuchni, by przygotować przekąski oraz alkohol. Nalała szampana do dwóch dużych kielichów, schyliła się i wyciągnęła z szafki nieduże pudełko. Wyciągnęła z niego dwie owalne tabletki, rozkruszyła je za pomocą wałka do ciasta, po czym wsypała proszek do jednego z kieliszków. Zamieszała łyżeczką. Następnie nałożyła na dwa talerze sałatki, a do jednego z nich wsypała dwie kolejne rozkruszone tabletki. Uśmiechnęła się sama do siebie, włożyła sobie rękę pod sukienkę i pogłaskała się chwilę po łonie. Ułożyła talerze oraz kieliszki na tacy i ruszyła w stronę salonu, gdzie czekał na nią Rupert. Mężczyzna włączył sobie telewizor i oglądał jakiś film czy serial. Kiedy jednak Manuela wróciła z kuchni, wyłączył telewizor i uśmiechnął się do niej. Był już nieco podpity.








Kobieta postawiła tacę na stole i podała jeden talerz oraz kielich przyjacielowi. Sama usiadła koło niego i wzięła sobie drugi zestaw. Najedli się, napili, po czym Manuela przyniosła kolejnego szampana. Widziała, że wstawiony Rupert przygląda się co rusz jej zmysłowym nogom. Kilka razy przyłapała go też na wpatrywaniu się w jej dekolt. Nie dawała jednak po sobie poznać tego, że to zauważa. Zdarzyło się też, że Rupert – niby dla zabawy – chwycił udo przyjaciółki i ścisnął je lekko, po czym chwilę je pogładził. Gadał przy tym coś wesoło, myśląc, że kobieta nie domyśli się, o co mu chodzi. Tak minęła prawie godzina. Po tym czasie Rupert rzekł:
– Oj, chyba za dużo wypiłem…
Manuela popatrzyła na niego z troską. Z każdą chwilą twarz Ruperta stawała się coraz bardziej czerwona.
– Musze iść do toalety – wybełkotał niebawem.
Wstał, zatoczył się i padł z powrotem na kanapę.
– Ależ jestem zmęczony… – Oczy same mu się zamykały.
Po chwili spał jak niemowlę, chrapiąc głośno.

Manuela chwyciła go za ramię i potrząsnęła nim. Nic to nie dało. Uderzyła go lekko w policzek. To także go nie zbudziło. Wrzasnęła mu nad uchem, potrząsnęła nim mocno, lecz to również nie przyniosło efektu. Kobieta uśmiechnęła się wtedy pod nosem i złapała Ruperta za krocze. Czuła pod spodniami jego miękkiego penisa. Ścisnęła go mocno, a drugą ręką pogładziła swoje łono. Po chwili wstała i chwyciła Ruperta za dłoń. Ściągnęła mężczyznę z kanapy i z niemałym wysiłkiem zaczęła ciągnąć go po podłodze w stronę małego pomieszczenia, które znajdowało się na końcu korytarzyka. Rupert wciąż spał. Tabletki dobrze zadziałały.

W pomieszczeniu znajdowało się jedynie stojące pod ścianą łóżko. W ścianę wmontowane były dwa żelazne pręty, z których zwisały metalowe kajdanki, przyczepione do prętów krótkimi łańcuchami. Było to tajne pomieszczenie Manueli, którego Rupert nigdy nie widział. Wciągnęła przyjaciela na łóżko i zatarła ręce z uciechy. Ucałowała jego usta. Przygryzła jego dolną wargę, dłońmi gładząc go po klatce piersiowej. Włożyła Rupertowi rękę do spodni i przez majtki pomasowała jego prącie. Po chwili oderwała się od Ruperta i popatrzyła nań z góry. Rozpięła mu koszulę i ściągnęła ją z mężczyzny. Przyjrzała się z lubością jego muskularnej, zarośniętej klacie, po czym polizała ją delikatnie, by zaraz mocno ugryźć jego brzuch. Drgnął wtedy lekko. Manuela podniosła go i usadziła pod ścianą. Skuła go wiszącymi kajdankami. Ręce miał lekko uniesione w górę. Kobieta wzięła się za ściąganie spodni przyjacielowi. Po chwili leżał niemal nagi – miał na sobie jedynie majtki. Spod łóżka Manuela wyciągnęła kolejny łańcuch i związała nim nogi Ruperta. Zapięła kłódką. Na oczy mężczyzny nałożyła przepaskę. Teraz, gdy jej przyjaciel się zbudzi, nie będzie nawet mógł się poruszyć i nie będzie nic widział. Kobieta, oczekując na ten moment, opuściła pomieszczenie i udała się do salonu, by napić się jeszcze szampana.

Ruperta strasznie bolało krocze. Coś go tam mocno uciskało. Był w jakimś lesie, ale w majtkach miał coś, co strasznie uwierało go w penisa. Po chwili ból stał się tak silny, że otaczający Ruperta las rozmył się. Mężczyzna odzyskał świadomość. Nie był w żadnym lesie, spał gdzieś, ale nie wiedział, gdzie. Nie mógł otworzyć oczu. A nie – mógł je otworzyć, ale mimo to nic nie widział. Wciąż czuł tylko, że coś jeździ po jego penisie, szczypie go, ściska i gniecie.
– Co jest, kurwa?! – zbulwersował się.
Ucisk w jądrach zelżał. Ktoś się poruszył. Rupert czuł, że ktoś jest koło niego, i że to właśnie ten ktoś gniótł jego krocze. Osoba ta wstała i czymś strzeliła – było to jakby trzaśnięcie z bicza. Rupert się przestraszył. Co się, do kurwy nędzy, działo? Ostatnie, co sobie przypominał, to salon Manueli. Był u niej, pił szampana, nagle źle się poczuł… A potem nie wiadomo, co się stało.
– No co się dzieje? – spytał ze strachem w głosie.
Kolejne uderzenie bicza. Tym razem trafiło w niego – dostał po udzie.

Manuela z całej siły ściskała przez materiał majtek krocze Ruperta. Wykręcała mu fiuta, gryzła go, siadała na nim. Miała na sobie jedynie koronkowe majtki, taki sam stanik, oraz czarne pończochy podtrzymywane pasem. W końcu mężczyzna zbudził się i usłyszała z jego ust:
– Co jest, kurwa?!
Wtedy wstała i podniosła swój bicz. Uderzyła nim sama siebie, po udzie. Wygięła się z bólu. Lubiła ból – czuć go, a jeszcze bardziej zadawać go innym.
– No co się dzieje? – spytał Rupert, tym razem przestraszony.
Kobieta uderzyła go biczem. Aż zajęczał i skulił się. Manuela kopnęła go w krocze. Skrzywił się z bólu.
– Ej, kto tu jest? Co się dzieje? – pytał.
– Gówno! – warknęła Manuela.
– Manuela? – spytał zaskoczonym głosem Rupert. – To ty?
– A kto inny?!
Położyła bosą stopę na majtkach przyjaciela i nadepnęła na fiuta niemal całym ciężarem.
– O Boże… – stęknął, wykrzywił się i poczerwieniał. – Błagam, Manuela… Kobieta zabrała stopę.
– Co ty robisz? – spytał przerażony Rupert. – O co tu chodzi?
Kobieta klęknęła przed nim i zaczęła zsuwać mu majtki. Przed oczami zadyndał jej wiszący penis. Wykręciła go.
– Manuela, co ty robisz z moim fiutem?!
Ścisnęła mocno.
– Aaaaaaa!!! – zawył.
– Robię, co mi się podoba – wysyczała kobieta i usiadła na kroczu Ruperta.
– Czemu mi to robisz?
– Bo mam ochotę.
Przysunęła biust do jego twarzy.
– Co to? – spytał tak, jakby myślał, że przyjaciółka chce go udusić tymi poduszkami.
– To moje cycki – odparła. – Możesz sobie polizać.
Mężczyzna odwrócił głowę.
– Nie chcesz moich cycków? – spytała zawzięta Manuela, mocno przygniatając swoim tyłkiem jądra Ruperta.

Kiedy zmuszony do tego Rupert wysunął język i polizał stanik Manueli, ta uniosła miednicę. Rupert odetchnął z ulgą. Po chwili przycisnęła mu członka cipą.
– No co, nie chce ci stanąć? – spytała.
– Manuela, przestań… – odparł błagalnie.
– Twój chuj dotyka teraz do mojej cipki… – wydyszała Manuela, poruszając się na członku kolegi. – Dzieli nas tylko materiał moich majtek…
– Manuela, daj spokój. Co by na to powiedziała moja żona?
– Ona nie żyje. A ja cię zerżnę tak, że popamiętasz na zawsze.
Coraz intensywniej ocierała się o krocze przyjaciela. Jej biust znajdował się na jego twarzy. Wygięła ręce do tyłu i rozpięła sobie stanik. Opadł na klatę Ruperta. Nagie piersi znalazły się na jego twarzy.
– Ssij mi sutki! – rozkazała.
– Manuela, proszę…
– Ssij mi, kurwo, suty!!! – całym ciężarem zgniotła fiuta Ruperta.

Mężczyzna, chcąc nie chcąc, musiał przyssać się do nabrzmiałej brodawki przyjaciółki. Ta położyła dłonie na jego klacie i zaczęła drapać go długimi paznokciami. Z początku lekko, lecz z czasem coraz mocniej. W końcu Rupert ledwo wytrzymywał ból.
– Błagam, Manuela, wiesz jak to boli? – jęczał.
– I ma boleć.
– Co ja ci takiego zrobiłem? – spytał bezsilnie.
– Nic – odparła spokojnie. – Po prostu tak lubię… Nie gadaj, tylko liż mi piersi!
– Ręce mi zdrętwiały.
– To teraz twój najmniejszy problem.
Manuela uniosła się lekko i ściągnęła swoje majtki. Przylgnęła nagą cipką do prącia mężczyzny.
– Stykamy się narządami – wysapała mu do ucha. – Moja cipa jest teraz goła, tak jak twój kutas…
Wciąż ssał jej piersi. Kobieta wyczuwała łonem, że penis Ruperta powoli rośnie. Zaczęła się jeszcze intensywniej o niego ocierać. Był już na wpół wzwiedziony. Wstała i stanęła przed Rupertem, tyłem do niego.
– Masz przed twarzą mój tyłek! – powiedziała ostro. – Liż pośladki!





Kiedy Rupert się z tym ociągał, postawiła stopę na jego kroczu i znów przygniotła jądra – wtedy od razu zabrał się za lizanie. Ona w tym czasie lekko masowała stopą coraz sztywniejsze prącie. Odwróciła się przodem do Ruperta i uniosła nogę. Przystawiła mu kolano do twarzy. Wiedząc, co ma robić, Rupert wysunął język. Kobieta poruszała nogą, by kolega mógł ją lizać po całym udzie. Po chwili uniosła nogę jeszcze wyżej i przyłożyła ją do ręki Ruperta – tak, by mógł złapać za jędrne udko.
– Pomacaj sobie, zboku jeden, nogę swojej przyjaciółki… – rzuciła z pogardą.
Ścisnął jej udo. Odsunęła się i z powrotem usiadła przy jego kroczu. Przystawiła mu stopę do twarzy.
– Liż! – rozkazała.
Kiedy lizał jej okrytą nylonem stópkę, ona dłonią pieściła jego członka. Był już w pełnym wzwodzie.
– I widzisz? – spytała. – Podnieciłeś się… Ty zboczku. Kręcą cię takie zabawy, co? Zawsze tego chciałeś?
– Nieprawda… – Rupert zaczerwienił się i spuścił głowę.
– Ale pała ci stoi! – Manuela ścisnęła mocno prącie i wykręciła je.
Rupert aż się wykrzywił i jęknął.
– Ssij mi palce! – warknęła, przyciskając stopę do twarzy przyjaciela.

Robił to delikatnie i namiętnie, uważając, by w jakiś sposób nie podpaść swojej dręczycielce. Po chwili Manuela znów usiadła na członku Ruperta, chwilę się o niego ocierała swoim łonem, po czym chwyciła fiuta w dłoń i nakierowała go na swą szparkę. Główka wsunęła się do środka. Naparła nań całym ciężarem, centymetr po centymetrze pochłaniając pochwą nabrzmiałą pałę.
– Manuela… Manuela… – jęczał Rupert.
Uderzyła go dłonią w policzek.
– Morda, psie! – warknęła i nabiła się nań do końca.
Rupert westchnął tylko cicho, po czym umilkł. Manuela zaczęła lekko poruszać biodrami. Jej ruchy stawały się coraz szybsze i coraz mocniejsze.
– UuU! UuU! UuU! – zaczęła wyć.
Wbiła paznokcie w klatę Ruperta i niemal do krwi rozdrapała jego skórę. Mężczyzna tylko się skrzywił lecz nic nie powiedział. Manuela skakała już po nim jak dzika, ujadając i drapiąc go po całym ciele. Chwyciła bicz i zdzieliła nim Ruperta po twarzy. Wyraz bólu rysujący się na jego ustach tak na nią podziałał, że poczuła przyjemne ciepło w kroczu.
– Ty bury chuju!!! – krzyknęła i jeszcze przyśpieszyła ruchy.

Rupert zaczął lekko poruszać biodrami, dopasowując się do jej tempa. Manuela patrzyła na ślady swoich paznokci na klacie przyjaciela. Na twarzy miał czerwoną krechę od chlaśnięcia biczem… Ciepło rozeszło się po całym ciele Manueli. Zaczęła kwiczeć jak zarzynane prosię, drapiąc Ruperta tak, że ciekła mu krew. Nie pamiętała, czy kiedyś udało jej się osiągnąć tak potężny orgazm. Nic jej teraz nie obchodziło. Po chwili zaczęła zwalniać ruchy, aż w końcu zupełnie się zatrzymała. Wciąż głośno dysząc, zsunęła się powoli z członka kolegi i popatrzyła speszona na Ruperta. Nagle całe podniecenie z niej wyparowało i czuła tylko wstyd.
– Rupert, przepraszam… – wybełkotała. – Przepraszam, że ci to zrobiłam. Nie wiem, co we mnie wstąpiło… – pogłaskała go lekko po klacie zaczęła całować podrapane miejsca. – Mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczysz – rzuciła pomiędzy cmoknięciami.
Poczuła, że Rupert porusza biodrami. Spojrzała w dół. Ocierał się o jej cipkę swoim wciąż sterczącym fiutem. Manuela uśmiechnęła się i pogłaskała przyjaciela po twarzy.
– Może w ten sposób ci to wynagrodzę – rzekła i przycisnęła się mocno łonem do penisa Ruperta.

Mężczyzna aż mruknął z zadowolenia. Manuela zaczęła poruszać biodrami w przód i w tył, ocierając się szparką o czerwonego fiuta. Jej wargi sromowe opinały trzon penisa. Poruszając się, kobieta co rusz widziała wyłaniającą się spod jej cipki żołądź, która stawała się coraz bardziej czerwona, wręcz purpurowa. Mężczyzna dyszał ciężko. Manuela, wciąż ocierając się cipką o kutasa, rozpięła ręce Ruperta. Ten z ulgą je opuścił i po chwili – gdy odzyskał w nich władzę – złapał z pożądaniem pośladki Manueli i przycisnął mocno jej krocze do swojego. Jęknął przeciągle a jego usta wykrzywiły się. Manuela spojrzała w dół. Z penisa mocno wystrzeliła sperma, która zalała brzuch Ruperta. Kobieta zwolniła ruchy, by dać przyjacielowi maksimum rozkoszy. Obserwowała kolejne strzały nasienia, z których każdy był słabszy od poprzedniego. Na koniec poruszając łonem wydusiła z członka ostatnie krople spermy.
– O, kurwa… – wydyszał Rupert po wszystkim.

Ściągnął sobie opaskę z oczu i popatrzył na Manuelę. Ta pochyliła się nad jego brzuchem i zlizała z niego spermę. Mężczyzna pogłaskał ją po głowie.
– Nie musiałaś mi tego robić na siłę – powiedział z lekkim wyrzutem. – Wystarczyło powiedzieć, że mnie pragniesz… Ja o tobie też czasami myślę…
– Ale… ty nie rozumiesz – speszyła się Manuela. – Mnie kręci właśnie to, co tobie zrobiłam. Lubię taki seks… To taki mój fetysz… – spuściła głowę i popatrzyła spod byka na Ruperta.
– Jeszcze raz cię bardzo przepraszam.
– Wybaczam ci.