Kolega z dawnych lat

Przeczytano: 1 165 razy
Kolega z dawnych lat

Kolega z dawnych latTen weekend miał być dla Joanny wyjątkowy. I owszem, był, ale nie pod takim względem, jak się Joanna spodziewała. Kolega z dawnych lat przyjeżdżał na kilka dni do miasta w interesach. Nie widzieli się od dłuższego czasu, gdyż Zbyszek mieszkał za granicą. Wynajął pokój w hotelu, miał zostać do niedzieli. Na sobotę, więc Joanna z mężem Henrykiem zaprosili go na kolację.
– Przyjdziesz, zjemy coś, wypijemy, pogadamy o starych czasach.
Zbyszka nie trzeba było długo namawiać. Bardzo lubił Henryka i Joannę. A że Joanna była w dodatku jego młodzieńczą miłością… Zbyszek przyszedł na umówioną godzinę. Przyniósł ze sobą butelkę Calvadosu.
– O! To mój ulubiony! – ucieszył się Henryk.
– Dlatego właśnie go przyniosłem – roześmiał się Zbyszek – pamiętałem.
– Chodź, wejdź dalej. Poznaj, proszę nasze dzieci – do pokoju wszedł kilkuletni chłopiec i mała dziewczynka.
– Przywitajcie się z wujkiem Zbyszkiem.
– Dzień dobry.
– Dzień dobry. Fantastyczne dzieci. Nie chwaliliście się, że macie dzieci.
– No cóż. Nie pytałeś. Siądźmy do stołu.

Usiedli do kolacji. Atmosfera była wspaniała. Czas szybko mijał przy wesołej rozmowie. Popijali przyniesiony przez Zbyszka Calvados. Zbyszek przez cały czas mierzył wzrokiem Joannę. Wyglądała wspaniale. Kwitnąco. Była jeszcze atrakcyjniejsza, niż wtedy gdy ją widział ostatnio. Miała na sobie delikatną sukienkę z głębokim dekoltem, odsłaniającym znaczną część jej wydatnych piersi. To działało na Zbyszka bardzo silnie. Gdy zrobiło się już późno, Joanna zadecydowała, że trzeba położyć dzieci spać. Zbyszek wówczas uznał, że czas się już zbierać.
– Zostań, co ty, wypiłeś przecież. – protestował Henryk – Nie możesz teraz wracać samochodem.
– Wezmę taksówkę, a jutro przyjadę po samochód.
– Daj spokój. Przenocujesz u nas. Jest wolny pokój. Przygotujemy ci łóżko.
– Tak, jasne że możesz przenocować – Joanna podchwyciła propozycję męża.
– No dobrze – zgodził się, nie przypuszczając, jakie będą tego konsekwencje.
Joanna kładła dzieci spać, a mężczyźni rozmawiali jeszcze wesoło. Jednak z czasem Henryk stawał się coraz bardziej senny.
– To przez ten Calvados. Za dużo go wypiłeś – skomentował Zbyszek.
– Smakuje mi. Poza tym, od czasu do czasu mogę, nie często wpada do nas stary kumpel w odwiedziny.
Kiedy Joanna do nich wróciła, miała na sobie szlafrok, a jej włosy były wilgotne. – Musiała wziąć prysznic – pomyślał Zbyszek, podniecony myślą, że przed chwilą stała naga pod natryskiem. Henryk stwierdził, że pójdzie już spać.
– Właściwie ja też się położę – wtórował mu Zbyszek.
– Chodź, dam ci czysty ręcznik – odezwała się Joanna.

Zaprowadziła go do łazienki. Szedł za nią wpatrując się w jej pośladki. Miała cudowny tyłeczek, taki zgrabny, ponętny. Weszli do łazienki. Joanna pochyliła się aby wyjąć ręcznik z niewielkiej szafki pod umywalką. Dekolt rozchylił jej się dość znacznie i przez dłuższą chwilę Zbyszek widział znaczną część jej wydatnego biustu. Poczuł przyjemne ciepło w kroczu.
– Proszę, oto twój ręcznik – Joanna wyprostowała się.
– Dziękuję.
– Weź sobie prysznic. Ja idę do dzieci, od jakiegoś czasu uwielbiają słuchać opowieści przed snem – uśmiechnęła się. Miała uroczy uśmiech.

Zbyszek stojąc pod prysznicem cały czas myślał o Joannie. Onanizował się delikatnie, gdy ciepła woda opływała jego ciało. W końcu wykąpany, w slipkach i koszulce wyszedł z łazienki. Chciał zamienić jeszcze kilka słów z Henrykiem, ale jak tylko zbliżył się do sypialni, usłyszał jego chrapanie. Zawrócił, więc do pokoju gościnnego, gdzie miał przygotowane łóżko. Przechodząc obok pokoju dla dzieci przystanąłby powiedzieć „dobranoc”.
– Dobranoc – rzucił szeptem w głąb pokoju.
– Hej, Zbyszku – niespodziewanie usłyszał głos Joanny – możemy Cię o coś prosić? Opowiedz dzieciom na dobranoc jakąś bajkę. Mnie już kończą się pomysły na wymyślanie nowych.

Zbyszek wszedł do pokoju. Chwilę stał zanim wzrok przyzwyczaił się do półmroku. Stały tam dwa łóżka dzieci obok siebie. Dzieciaki leżały każde w swoim łóżku. Joanna przysiadła na brzegu łóżka Pawła. Zbyszek omiótł ją wzrokiem i ponownie poczuł ciepło rodzące się gdzieś w głębi. Wyglądała zachwycająco. Była już bez szlafroka. Miała na sobie koszulę nocną, długą tuż za kolana. Siedziała z nogą założoną na nogę. Nogi od kolan w dół miała odsłonięte. Cudowne, zgrabne. Cała reszta od kolan w górę była osłonięta. Ale jak! Ciało kobiety osłaniał tylko cieniutki materiał. A pod nim rysowały się wyraźnie jej kuszące, zaokrąglone kształty. Jędrne i zgrabne uda, fantastyczne biodra. Koszula była nieco przyciasna jak na jej rozmiar biustu, tak więc w tym miejscu opinała ciało kobiety nieco zbyt mocno, dzięki czemu jej duże, kształtne półkule dosyć wyraźnie odwzorowywały się pod cienkim materiałem. Widział nawet zarys jej sutków. Ech. Ileż by dał, aby móc wziąć ją teraz w ramiona, wypieścić, wycałować, zdjąć z niej delikatnie tę koszulę i przytulić do siebie zupełnie nagą, kuszącą i ciepłą. I w reszcie móc kochać się z nią do białego rana. Gorąco, namiętnie. Ale cóż z tego. Tu? Przy dzieciach? I w ogóle poza tym… przecież jest mężatką. Nie zgodziłaby się. Nie ma szans.
– Przysiądź się tu do nas, proszę – zaproponowała, przesuwając się nieco.
– Wujku, chodź do nas, pomieścimy się – zaprosił Paweł przesuwając się do łóżka siostry.
– O właśnie. I już jest miejsce – ucieszyła się Joanna. Jednym zgrabnym ruchem wsunęła się pod kołdrę w miejsce, gdzie przed chwilą był Paweł. Rąbek jej koszuli nocnej odsłonił przy tym na moment jej udo do połowy. Zbyszek dosłownie pożerał wzrokiem ten jej manewr. Ale teraz była już pod kołdrą. Przykryta prawie po szyję.
– Połóż się tu obok. Będzie ci wygodnie – Joanna wskazała połowę łóżka obok siebie. Zbyszek zbliżył się i ostrożnie położył obok
Joanny.

Leżała pomiędzy nim, a dziećmi. Gdy ulokował się wygodnie, zaczął swoją opowieść. Po kilkunastu minutach opowieści postanowił sprawdzić, czy ktoś go w ogóle słucha. Może wszyscy już zasnęli?
– Asiu, śpisz? – odpowiedziała mu jednak cisza z jej strony.
– Mama często zasypia z nami. Nawet wtedy, gdy sama opowiada nam bajkę – wyjaśnił Paweł.
A więc on nie śpi. No cóż, trzeba ciągnąć opowieść dalej. Teraz jednak, gdy Joanna spała, Zbyszek poczuł się trochę pewniej. Opowiadał, co prawda dalej, coraz intensywniej jednak myśląc o tym wspaniałym ciele, które leży teraz obok niego. Tak blisko. Dosłownie na wyciągnięcie ręki. Leżą tu razem pod jedną kołdrą, ubrani tylko w lekkie piżamy. A ona w dodatku śpi. Dlaczego by nie skorzystać z okazji. Mały i tak się nie połapie. Doszedłszy do takiego wniosku Zbyszek powoli, powolutku wyciągnął rękę w kierunku Joanny. Robił to pod kołdrą, uważając, aby żaden większy ruch pościeli nie zdradził jego zamiarów. Niechby Paweł coś zauważył. To byłby koniec zabawy. Ciągnąc dalej swoją opowieść, podążał ręką w stronę jej ciała. Bliżej, coraz bliżej. Był coraz bardziej podniecony. Nagle… jest! Dotknął ją. Dotknął jej biodra. Delikatnie położył dłoń na jej biodrze. Nic. Spokój. Jego podniecenie narastało. Przesunął dłoń w górę na jej bok i wyżej, wyżej. Dotarł do jej ręki. Jej koszula nocna miała krótkie rękawki. Otarł się o jej nagą skórę na łokciu i ręce. Następnie wsunął dłoń pod jej pachę. I wsuwał głębiej, dążąc ku przodowi. Gdy dotarł do jej biustu – zatrzymał się. Jego podniecenie ciągle rosło. Z trudem utrzymywał spokojny ton głosu swojej opowieści.
– Paweł, śpisz? – spytał z nadzieją w głosie.
– Nie wujku, opowiadaj dalej.

Zbyszek zawiedziony kontynuował opowieść. Powrócił również do odkrywania ciała Joanny. Po chwili wahania, wsuwając rękę głębiej pod pachę kobiety ujmował w dłoń jej biust. Był cudowny, jędrny i duży. Nie mieścił mu się w dłoni. Fantastycznie miękki i delikatny. A więc ma, trzyma w dłoni jej biust. Jego marzenie od lat powoli się spełnia. Powoli, powolutku przysunął się do niej całym ciałem. Zbliżył się. Dzięki temu mógł nie budząc jej, wsunąć rękę jeszcze głębiej pod jej pachę i sięgnąć drugiej piersi. Jest. Złapał ją. Ma ją w dłoni. Równie cudowna, co pierwsza. Czuł ją wyraźnie przez cienki materiał nocnej koszuli. Jego erekcja wzmagała się. Również z tego powodu, iż miał ją teraz jeszcze bliżej. Jeszcze chwilka i przywrze do niej całym ciałem. Tak. Zrobi to. Musi wykorzystać taką okazję. Paweł jednak musi zasnąć. Mógłby zauważyć dziwne ruchy pod kołdrą. Mógłby się dopytywać, co wujek robi. I co by wujek odpowiedział? Pawełku, właśnie dobieram się do twojej mamusi. Ma cudowne ciało. Popatrz tylko. – oczywiście, że tak by nie powiedział. Ale takie myśli dodatkowo nakręcały Zbyszka.

Jego kutas ciągle się prężył. Zbyszek przysunął się do Joanny znów o cal. Jeszcze jeden ruch i przywrze do niej całym ciałem. Jednak już teraz ocierał się czubkiem penisa, który sterczał w jego slipkach o pośladek Joanny. Fantastyczne uczucie. I ta jej cudowna pierś w jego dłoni. Musi ją trochę wypieścić. Musi się bardziej podniecić. Zaczął ją delikatnie ugniatać.








Ciągnął cały czas opowieść. W pewnej chwili namacał guziczek. Guziki? Ona ma z przodu guziki? Czyżby można było rozpiąć jej koszulę i dostać się do jej nagich piersi? To byłoby cudowne. Nie mógł nie skorzystać z okazji. Rozpiął ten jeden guziczek. Poszukał drugiego, też go rozpiął. Rozchylił jej piżamkę i delikatnie wsunął dłoń do środka. Poczuł ciepło jej ciała. Dotknął ją. Nerwowym ruchem namacał jej lewy biust. Równie delikatnie jak wcześniej, ujął go w dłoń. O Boże! To było zupełnie, co innego. Zupełnie inne odczucie. Nie tam przez materiał. Teraz miał jej nagą pierś. Delikatną, gorącą. Co za fantastyczne uczucie. Jego penis ponownie wyprężył się trochę bardziej. Nie panował już nad swoim głosem tak jak na początku. Próbował się uspokoić, ale wtedy…

Joanna nagle poruszyła się. Widocznie ścierpła i przez sen chciała się inaczej ułożyć. Poruszyła się nieznacznie i znieruchomiała w nowej pozycji. Układ jej ciała był prawie niezmieniony z wyjątkiem bioder. Wypięła tyłeczek do tyłu, napierając na biodra Zbyszka. Mało nie brakowało, a zakończyłaby się ta nocna eskapada Zbyszka już teraz silnym wytryskiem. Opanował się jednak dużym wysiłkiem woli. Puścił przy tym jednak jej pierś nieco zbyt gwałtownie. Ruch pod kołdrą dało się zauważyć.
– Wujku, co ty robisz? Co ty robisz mamie? – usłyszał głos Pawła.
– Nic nie robię. To mama się poruszyła przez sen.
– Obejmujesz ją, tak?
– Co ty mówisz. Wydaje ci się. – miał nadzieję, że Paweł nie odsunie kołdry, aby sprawdzić.
Nie trzymał, co prawda Joanny za biust, ale cały czas rzeczywiście ją obejmował. Poza tym miała rozpiętą piżamę na piersiach.

Nie, mały nie sprawdził tak dokładnie. Ponaglił za to wujka do kontynuowania opowieści. Janusz odetchnął z ulgą i spokojniejszym już głosem ciągnął dalej. Po kilku minutach jednak postanowił działać dalej. Tyłeczek Joanny był tuż przy nim. Napierał na nią swym wyprężonym penisem. Wcześniej miał już w dłoni jej piersi. Nie wybaczyłby sobie jednak, gdyby to miało się zakończyć, a on nie wymacałby Joanny całej. Zsunął, więc dłoń w dół i dążył po jej koszuli nocnej na brzuch i niżej. Podbrzusze. Niżej. Uda. Leżąc na boku, zwarła nogi tak, że nie mógł wsunąć dłoni między uda. Powędrował, więc ręką wzdłuż nogi do rąbka koszuli nocnej. Chwycił jej krawędź i zaczął powolutku podciągać w górę. Odsłaniał tym samym jej cudowne nogi. Uda i jeszcze wyżej. Wyżej. Odsłonił jej cały tyłeczek. Miała na sobie delikatne majtki. Szkoda. Ale i tak dotyk nagich ud był bardzo podniecający. Działał dalej.

Dotąd przywierał silnie do niej, teraz odsunął się nieco od jej ciała, tak, że mógł swobodnie wodzić ręką po jej pupci. Wsunął dłoń do jej majtek. Chwycił jędrny pośladek. Fantastyczny. Zaczął go pieścić. Po chwili drugi. Wsuwał dłoń głębiej penetrując w głąb między jej pośladkami, między zwartymi udami. Głębiej między te gorące fałdy. W końcu czubkami palców wskazującego i środkowego dotarł do jej intymnych płatków. Była gorąca i wilgotna. Była rozpalona. Jego działania odniosły skutek. Podniecił ją przez sen. O Boże. Wziąć by ją teraz, gorącą, namiętną… Tylko ten smarkacz…
– Śpisz już?
– Co…? Prawie… – usłyszał senną odpowiedź.

Nareszcie! Jeszcze kilka minut i mały na pewno zaśnie. A wtedy sobie u żyje. Wykorzysta okazję do końca. Do samego końca. Teraz jednak póki, co przyszedł mu do głowy inny pomysł. Wysunął dłoń z majtek kobiety. Zsunął nieco swoje slipki obnażając genitalia. Jego penis był już w pełnej gotowości, duży, sterczący, wyprężony, twardy. Zbyszek uniósł nieco nogę Joanny i przysunąwszy się do niej ponownie wsunął penisa między jej uda. Wysoko, tuż przy pupci. Tak, że ocierał się nim o jej majtki. W miejscu gdzie osłaniały jej kwiat rozkoszy. Opuścił nogę Joanny z powrotem. Objęła ciasno udami jego kutasa. Wtulił się mocno w jej ciało, objął ją ponownie ramieniem i chwycił w dłoń jej nagi biust. Wyczuł twardy, sterczący sutek. Cudownie było ponownie poczuć jej pierś w dłoni. Fantastycznie – pomyślał – jest podniecona, będzie łatwiejsza. Pieścił jej pierś i wykonywał nieznaczne ruchy biodrami ocierając się kutasem między jej zwartymi udami o majtki. Balansował na krawędzi wytrysku.
– Paweł śpisz? – cisza.
– Paweł, hej! – znowu nic. A więc w końcu zasnął! Nareszcie! Teraz sobie użyje. Teraz spełni się jego największe marzenie dawnych lat. Seks z Joanną.

O Boże. Zaraz ją weźmie. Będzie ją miał. Wejdzie w nią. Nie dbał o Henryka. Nie dbał o śpiące obok dzieci. To wszystko było nie ważne. Ogarnęła go dzika, zwierzęca żądza seksu. Szybszym ruchem zaczął rozpinać po kolei wszystkie guziki jej koszuli nocnej. Gdy to zrobił, odsunął się od niej i ułożył ją na wznak. Odrzucił kołdrę. Dopiero teraz mógł się jej przyjrzeć. W panującym w pokoju półmroku podziwiał jej cudowne, kuszące kształty. Rozchylił jej rozpiętą koszulę nocną na boki. Duże, pełne piersi ułożyły się równomiernie na jej klatce piersiowej, czekając na pieszczoty. I te sterczące sutki z ciemnymi obwódkami. Podziwiał jej zgrabny, lekko zaokrąglony brzuszek, fantastyczne uda. Białe majtki ciasno opinały wydatny wzgórek łonowy. Wyciągnął rękę, dotknął tego delikatnego miejsca i zaczął ją tam pieścić. Miał wrażenie, że Joanna zaczęła szybciej i głębiej oddychać. Pieścił ją coraz intensywniej. W końcu odsunął na bok cieniutki materiał. I dotknął jej nagich, gorących, wilgotnych płatków. Cudowna, rozkoszna. Pieścił ją dalej.

Powoli, nieśmiało zaczął penetrować jej norkę. Jednym palcem, dwoma. Wsuwał i wysuwał, rozsmarowując wilgoć dookoła jej płatków. Była wygolona. Jedynie z drobnym meszkiem dookoła. Poczynał sobie coraz śmielej. Posuwał ją palcami coraz gwałtowniej. Aż Joanna jęknęła. Poruszyła się. Zbyszek gwałtownie przerwał pieszczoty. Nie chciał, aby się jeszcze obudziła. Za wcześnie. Sam był jednak też maksymalnie podniecony. Uznał, że nie ma, co dłużej zwlekać. Chwycił jej majtki oburącz i próbował delikatnie zsunąć. Miał trochę trudności, ale szarpnął mocniej i zsunął je z bioder kobiety. Dalej poszło już łatwiej. Z nóg zdjął je bez problemu. Joanna zaczęła się jednak przebudzać. Widocznie będąc w podnieceniu, odruchowo sięgnęła dłonią do swojego krocza. Rozchyliła uda i przesunęła palcami po swojej cipce. Dotykała się z wprawą. Zbyszek nie wierzył własnym oczom. O tym nawet nie marzył. Oto Joanna w półśnie, naga, całkowicie otwarta przed nim masturbuje się. Jej ciało nie miało przed nim teraz tajemnic. Widział dokładnie każdy centymetr jej boskiego ciała. Drugą dłoń położyła na piersi. Zaczęła pieścić sutek. Ciągle w półśnie z zamkniętymi oczyma. Zbyszek nie mógł już dłużej czekać. Jeszcze chwila a wytryśnie nie zazna z nią prawdziwego kontaktu. Dosłownie rzucił się na nią. Zbliżył kutasa do jej cipki, naparł na nią i wślizgnął się swoim twardym penisem w jej rozpaloną norkę bez żadnego problemu. Była niewyobrażalnie delikatna, miękka, wilgotna i gorąca zarazem.

Joanna nadal się masturbowała. Zbyszek czuł jej dłoń ocierającą się o jego kutasa. Boże, co za szał. Przyssał się do jej drugiej, wolnej piersi. Zaczął pieścić ustami jej sutek. Kobieta jęknęła rozkosznie. Gwałtownie poruszał biodrami, zaczął ją posuwać. Rozkosz penetrowania jej wnętrza była nie do opisania.
– Ooooch… Heniu – jęknęła powoli się rozbudzając w przeświadczeniu, że to jej mąż ją posuwa. Uniosła nieco biodra w geście oddania, poddając się mężczyźnie i ułatwiając głębszą penetrację. Zbyszek posuwał ją w dzikim szale. Opuściła biodra, ale za to objęła go teraz swoimi nogami. Zaplotła mu nogi na pośladkach i przyciągnęła do siebie. Mocno, bardzo mocno. Dzięki temu penetracja była jeszcze dobitniejsza, jeszcze głębsza. W dodatku zarzuciła mu ręce na szyję i przytuliwszy się do niego pocałowała go w usta. Zaczęli się całować gorąco, namiętnie. Penetrowali językami wnętrze swoich ust. Joanna pojękiwała coraz częściej i coraz głośniej. Co za rozkosz czuć tę kobietę pod sobą, czuć żar jej rozpalonego ciała, jej gorący oddech na twarzy i wsłuchiwać się w jej ekstatyczne jęki.

Joanna już rozbudzona na moment otworzyła oczy. Spojrzała na swego kochanka sennym, wzrokiem. Miała cudowne, ciemne, duże oczy. Zamknęła je po chwili z powrotem. Zaraz jednak ponownie je otworzyła. Tym razem rysowało się w nich zdziwienie, które zaraz przeszło w przerażenie. Rozpoznała, bowiem kto ją pieprzy.
– O Boże… – jęknęła – o Boże, Zbyszek!
– Cicho Asiu, cichutko – uspokajał ją nie przerywając ją posuwać.
– Boże, co ty robisz, Zbyszek, przestań! – natychmiast wyswobodziła go z uścisku w jakim go do tej pory trzymała.
– Cicho kotku, wszyscy śpią, pobudzisz ich – ciągle ją posuwał.
– Zostaw mnie, przestań, przestań natychmiast – próbowała się wyswobodzić.
– Czyż nie jest ci dobrze? Nie przerywaj tego, nie teraz – przypierał ją mocniej do łóżka.
– Nie, Zbyszku, proszę, nie rób tego, Zbyszku proszę… – próbowała się wyrwać coraz mocniej. Dłonie oparła o jego ramiona próbując go zepchnąć z siebie.

Zbyszek uznał, że Joanna może mu się rzeczywiście wyrwać. Chwycił więc szybko jej rękę w nadgarstku i wygiął na bok. Drugą rękę wygiął na drugi bok. Leżał a teraz pod nim bezbronna z rozrzuconymi na boki ramionami. Trzymał ją mocno przygniatając jej ręce w nadgarstkach do łóżka. Nie mogła się wyrwać.
– Zerżnę cię. Nie przeszkodzisz mi. Od tak dawna o tym marzyłem, żeby cię wziąć. Żeby ssać twoje piersi. Żeby spuścić się w twoją śliczną cipkę. I teraz nareszcie to mam. Mam cię – wysapał jednym tchem.
– Nie Zbyszku, proszę nie…
– Odpręż się, przecież to cię podnieca. Chciałaś tego. Skorzystaj z okazji. Daj z siebie wszystko. Oddaj mi się.
– Boże co my robimy… Boże… – rozwarła szeroko swe uda i uniosła biodra w geście oddania, potęgując rozkosz u obojga.
– Taaak, o taaak – wchodził w nią jeszcze głębiej, jeszcze gwałtowniej.

Czuła wyraźnie w sobie każdy jego ruch. Miał dużego penisa. Większego niż jej mąż. Rozciągał jej cipkę sprawiając jej niesamowitą rozkosz. Teraz, kiedy już oddała mu się całkowicie, Zbyszek puścił jej nadgarstki. Mając wolne ręce mógł się zająć pieszczeniem jej wspaniałych piersi. Joanna jęczała z nieopisanej rozkoszy jaką jej sprawiał. Zapomniała zupełnie o śpiących tuż obok dzieciach. Oto Zbyszek ją posuwał, a ona pragnęła teraz już tylko jednego – ostrego, bezkompromisowego seksu. Była maksymalnie rozpalona i potrzebowała zaspokojenia. A ten mężczyzna jej to teraz dawał. Czuła, że dochodzi. Gorące dreszcze przebiegały całe jej ciało. Rodziły się tam, w jej rozpalonej, rozwartej cipce i rozchodziły promieniując na całe ciało. Aż po czubki palców. Dawno nie przeżywała takiego seksu. Joanna czuła, że już dłużej nie wytrzyma. Jeszcze kilka pchnięć, jeszcze troszkę i… pękł kielich niebiańskiej rozkoszy. Potężne spazmy targnęły jej rozpalonym ciałem.

Napięły się wszystkie jej mięśnie. Wydała przeciągły jęk i wygięła się pod Zbyszkiem w łuk, wypinając swoje dorodne piersi. Dzięki temu Zbyszek mógł je jeszcze intensywniej pieścić. Czuł skurcze jej pochwy na swoim penisie. Wykonał jeszcze kilka ruchów i też eksplodował w niej. Wtłoczył w jej gorące wnętrze olbrzymią ilość spermy. Gorąca i lepka maź wypełniła ją sprawiając ich seks jeszcze przyjemniejszym. Zbyszek nadal ją posuwał. Jego penis nadal był duży i twardy. Nadal był podniecony. Zbyszek nadal pieścił jej piersi. Teraz jeszcze złożył na jej ustach długi, namiętny pocałunek. Jeszcze pieprzyli się przez kilka minut, po czym ich zapał powoli wygasał. Ich ruchy stały się wolniejsze. Ale za to pełne czułości. Pieścili się nawzajem delikatnie. Wymieniając muśnięcia i pocałunki. W końcu Zbyszek zsunął się z niej zaspokojony i położył się obok. Przykryli się kołdrą.

Joanna przewróciła się na bok, tyłem do Zbyszka, a przodem do dzieci. Dopiero teraz uświadomiła sobie ich obecność. Spały. Całe szczęście. Jakby miała wytłumaczyć Pawłowi, gdyby się obudził, to co robiła przed chwilą z wujkiem Zbyszkiem? Przecież widziałby wszystko dokładnie. To, jak wujek leży nagi, na niej. Ona też naga. I jak wchodzi w nią, jak ją posuwa. Widziałby każdy szczegół. Tymczasem wujek Zbyszek przytulił się do niej od tyłu i czule objął ją ramieniem. Nie protestowała. Potrzebowała teraz poczucia bliskości mężczyzny. Zmęczona zasnęła w jego ramionach.





Świtało. Joanna obudziła się. Coś ją zbudziło. Coś dużego i twardego wciskało się od tyłu między jej uda. Uniosła głowę i rozejrzała się. Była w pokoju dzieci. Spały na łóżku obok. A przy niej… Tak, teraz przypomniała sobie zdarzenia ostatnich godzin. Zbyszek okazał się świetnym kochankiem. Teraz wtulony dobierał się do niej ponownie. Na samą myśl tego, że może przeżyć to jeszcze raz poczuła ciarki i ciepło rodzące się w kroczu. Ale teraz to co innego. Było już jasno. Dzieci mogły się obudzić w każdej chwili. Musi wstać. Musi iść do łazienki. Tym bardziej, że leży nago pod kołdrą. Zbyszek też jest nagi. Jak wytłumaczy to Pawłowi, jeśli się obudzi? Tak, musi teraz wstać. Lecz Zbyszek dobierał się do niej coraz śmielej. Ramieniem, którym ją obejmował pieścił jej piersi, a między pośladki wsunął swojego wyprężonego znowu penisa. Wsuwał go głębiej i głębiej. W końcu poczuła jak otarł się o jej płatki. Zadrżała.
– Nie, Zbyszku, teraz to już dosyć. – Cicho, tylko mały numerek.
– Nie, proszę, jest już jasno. Musimy wstać.
Ale Zbyszek mało sobie robił z jej protestów.

Dłoń, która przed chwilą pieściła jej piersi, zsunęła się teraz w dół jej ciała. Poprzez brzuszek, podbrzusze dotarła do jej wzgórka łonowego. Od tyłu pieścił ją penisem, a z przodu dłonią. Wspomnienia minionej nocy odżywały. Jej podniecenie znowu narastało. Pieścił ją tak kilka minut, po czym zauważywszy, że jest już wilgotna, zaczął wsuwać palce jej w szparkę. Penetrował ją delikatnie, z wprawą. Ich podniecenie potęgowało się. Jęknęła z rozkoszy.
– Wezmę cię od tyłu – szepnął jej do ucha.
– Nie, nie – protestowała jeszcze, ale była zbyt podniecona, aby teraz mu przerwać.
Zbyszek odsunął się od Joanny, ułożył ją na brzuchu i odrzucił kołdrę. Obnażył całkowicie jej nagie ciało. Tu, przy dzieciach.
– Co robisz? – jęknęła.
– Wypnij pupcię – szepnął.
– Co? Zwariowałeś, przykryj mnie.
– Wypnij tyłek, zrobimy to szybko, nie obudzą się – chwycił w ręce jej biodra unosząc je do góry.

Joanna w końcu sama wypięła tyłeczek, podkurczając zgięte w kolanach nogi. Rozwarła je przy tym wystawiając swoją szparkę Zbyszkowi. Ten przesunął dłonią po jej rozwartej, mokrej cipce, po czym nie czekał już dłużej. Usadowił się za nią i zbliżył do niej swojego nabrzmiałego penisa. Otarł się nim o płatki Joanny. Zadrżała.
– Weź mnie, teraz, proszę – jęknęła, unosząc tyłeczek jeszcze wyżej.
Zbyszek przytknął czubek penisa do jej rozpalonej szparki i naparł delikatnie. Wchodził powoli, z rozmysłem, celowo przedłużając ten akt, rozkoszował się jej gorącym wnętrzem. Wchodząc w nią rozciągał ją stopniowo coraz głębiej. Słyszał jej przyspieszony oddech. Wiedział, że ją też to rozpala. Długo trwało, zanim wszedł w nią na całą długość penisa. Był w niej cały. Niesamowite uczucie. Pochylił się i objął ją rękoma. Chwycił w dłonie jej pełne piersi. Miała niesamowicie sztywne, sterczące sutki. Zaczął ją pieścić. Zaczął ją posuwać. Ale nadal powoli, powolutku, z rozwagą.

Joanna odchodziła od zmysłów. Świat jej wirował w głowie. Teraz była tylko ona, jego dłonie na jej piersiach i jego kutas w niej. Nic więcej dla niej nie istniało. Znowu pragnęła ostrego seksu, a on robił to tak powoli. Celowo przedłużał ten stan. Delektował się jej ciałem.
– Szybciej, proszę, weź mnie – jęknęła.
Ale Zbyszek nie robił sobie nic z jej prośby. Nadal posuwał ją bardzo wolno. Poza w jakiej teraz była umożliwiała mu niesamowicie głęboką penetrację. To było coś fantastycznego. W końcu czuł jednak, że jego orgazm się zbliża. Posuwał ją stanowczo, mocno i głęboko wchodząc za każdym razem. Cały czas jednak robił to powoli. Jeszcze dwa pchnięcia, jedno i… ponownie wstrzelił gorący ładunek do jej wnętrza. To była niesamowita rozkosz. Tej nocy posiadł ją po raz drugi. Po raz drugi ją miał. Cudowną, rozpaloną, seksowną. Joanna też po raz drugi poczuła gorąco rozlewające się w jej wnętrzu. Potrzebowała jednak czegoś więcej.
– Zerżnij mnie – wyszeptała.
– Co? – jęknął w odpowiedzi.
– Zerżnij mnie, szybko, rżnij mnie mocno, proszę…
Zbyszek nie mógł odmówić takiej prośbie.

Objął ją mocniej i zaczął ją posuwać ostro i gwałtownie. jego cały czas nabrzmiały kutas świdrował w pochwie Joanny, sprawiając kobiecie niesamowitą rozkosz. O to jej chodziło. Tego chciała. Znowu ostrego, szybkiego seksu. Czuła jak dochodzi. Jak kielich rozkoszy ponownie się przepełnia. Jak rozlewa się na całe jej siało. Traciła zmysły. Mdlała. Sama też poruszała biodrami, aby głębiej i mocniej nadziać się na ten pal. Szybciej, szybciej, jeszcze, jeszcze…
– Aaaach… – wyrwało się jej z ust, gdy sięgnęła szczytów.
Rżnęli się ostro przez kilka długich minut. Jednak i teraz ich podniecenie stopniowo wygasało. Z czasem zwalniali tempo, wolniej i wolniej. Aż w końcu wyczerpani, ale szczęśliwi padli na pościel. Przykryli się kołdrą. Zbyszek cały czas wtulony był w plecy Joanny. Objął ją czule i pieścił delikatnie. Po kilkunastu minutach Joanna jednak wstała, narzuciła na siebie koszulę nocną i wyszła z pokoju. Zbyszek odprowadził ją pożądliwym wzrokiem. W końcu jednak i on ubrał się i poszedł do swojego pokoju. Było po piątej. Jeszcze na trochę może się zdrzemnąć.

Epilog

Rano zjedli razem śniadanie. Henryk przepraszał Zbyszka, że tak szybko zasnął, że nie dotrzymał mu towarzystwa.
– Nic nie szkodzi. Naprawdę nie przejmuj się.
– Czy dobrze spałeś – dopytywał się Henryk.
– Wyśmienicie. Jak nigdy dotąd – Zbyszek spojrzał na Joannę. Kobieta zarumieniła się i spuściła głowę.
Po śniadaniu Joanna pożegnała się ze Zbyszkiem w korytarzu. Henryk odprowadzał go do samochodu. Gdy podeszli do samochodu, Zbyszek otworzył drzwi.
– A niech to, zapomniałem zegarka – zauważył Zbyszek – Leży pewnie na stoliku, przy łóżku. Zaraz przyjdę.
Cofnął się do domu zostawiając Henryka przy otwartym samochodzie.

Wszedł do domu i udał się do pokoju. Tak jak przypuszczał, zegarek leżał na stoliku. Zbyszek wziął go w kieszeń i wyszedł z pokoju. Mijając kuchnię, rzucił wzrokiem do środka. Joanna stała przy zlewie. Zmywała naczynia. Wyglądała bardzo ponętnie w tej swojej kusej sukience. Zbyszek nie mógł się oprzeć. Podszedł do niej od tyłu i złapał za jędrne pośladki.
– Co? Co… to ty? Co tu robisz? – krzyknęła zaskoczona.
– Wróciłem na chwilkę po zegarek. Gzie dzieciaki?
– Bawią się w swoim pokoiku. Zwariowałeś? Puść mnie.
– Masz cudowny tyłeczek – szepnął jej do ucha, pieszcząc oba pośladki.
– Zbyszek, nie możemy teraz…
– Dzieci nie ma, a Henryka mamy na oku, patrz – zlewozmywak był pod oknem, tak, że oboje stojąc przy nim widzieli samochód i stojącego przy nim Henryka.
– Mamy jeszcze kilka chwil dla siebie – pieścił ją coraz gwałtowniej.
– Wariat – jęknęła Joanna, jej podniecenie narastało – Henryk zaraz wróci.
– Wtedy my przerwiemy – to mówiąc zadarł Joannie sukienkę do góry i chwycił jej tyłeczek przez majtki.
– Zbyszek, przyhamuj troszkę – jęknęła, ale on już wsunął dłonie do jej majtek pieszcząc nagie pośladki.
– Popatrz – Zbyszek zauważył, że do Henryka podszedł sąsiad, zaczęli rozmawiać – teraz tak szybko nie wróci.

Po tym stwierdzeniu Zbyszek chwycił jej majtki i jednym ruchem zsunął je z tyłeczka Joanny. Opadły na podłogę. Joanna nie zdążyła zaprotestować, gdy Zbyszek pchnął ją tak, że pochyliła się, opierając się o blat szafki i wypinając jednocześnie swój ponętny tyłeczek. Zbyszek wsunął dłoń między jej uda i błyskawicznie dotarł do jej muszelki. Zaczął ją pieścić. Joanna jęknęła poddając się. Oboje obserwowali Henryka, żeby w razie czego od razu przerwać pieszczoty. Po chwili jednak Zbyszek, podniecony, rozpiął spodnie wysuwając swój nabrzmiały już organ.
– Nie, nie tutaj – Joanna nie chciała ryzykować, ale Zbyszek przytrzymał ją mocno.
– Wezmę cię, nic nam nie przeszkodzi – to mówiąc rozsunął uda kobiety i zbliżył swojego penisa do jej szparki. Naparł przez moment i gładko wszedł do wilgotnego wnętrza.
– Aaaach, nieee… – jęknęła – przestań…
– Mam cię – szepnął jej do ucha pochylając się aby chwycić w dłonie jej piersi.

Zaczął ją posuwać, szybko, gwałtownie, spiesząc się aby zdążyć nim Henryk wróci. Ale on stał tam ciągle rozmawiając z sąsiadem. Joanna i Zbyszek szybko dochodzili.
– O taaak, taaak – mamrotał podniecony Zbyszek.
Joanna pojękiwała co jakiś czas. W miarę nadchodzącej fali rozkoszy Zbyszek posuwał ją coraz szybciej, coraz gwałtowniej. Joanna mdlała. Stała oparta o szafkę, czując jego dłonie ściskające jej piersi i jego sztywnego penisa świdrującego jej cipkę. Jeszcze kilka ruchów, jeszcze chwilka, jeszcze, jeszcze… Orgazm przyszedł silny i gwałtowny. Targnął jej seksownym ciałem. Napięła mięśnie, zesztywniała. To przyspieszyło wytrysk Zbyszka. Po raz trzeci wystrzelił w niej wtłaczając jej pochwę lepką spermę. Posuwał ją nadal szybko, gwałtownie, delektując się jej wspaniałym ciałem, starając się zapamiętać na długo to uczucie…

W końcu wysunął się z niej, zapiął spodnie i pocałowawszy Joannę na do widzenia skierował się do wyjścia. Joanna długo jeszcze stała w rozkroku, nie mogąc się otrząsnąć z minionych wydarzeń.