Spełnienie erotycznej fantazji

Przeczytano: 817 razy
Spełnienie erotycznej fantazji

Spełnienie erotycznej fantazjiPowiecie, że to chore, ale zawsze o tym marzyłam. Marzyłam, aby zobaczyć jak Jacek pieprzy się z inną dziewczyną. Myślałam o tym, kiedy przed snem dotykałam się i osiągałam orgazm bardzo szybko. Czasami opowiadałam mu o tym. Traktował to jak dobry żart, a niekiedy, podczas gdy kochaliśmy się mówił: „ wyobraź sobie teraz, że pieprzę jakąś babkę”. Wiedział, że kiedy to usłyszę, zaraz będę gotowa, mimo, że to nieśmiały, słodki osiemnastolatek i na pewno traktował to jedynie jako zabawę. Wszystko pewnie zakończyłoby się na fantazjowaniu, gdyby nie to, że pewnego wieczora, gdy siedziałyśmy sobie z koleżankami przy soczku, Ania powiedziała mi wielkiej tajemnicy:
– Wiesz, że zawsze miałam ochotę na twojego Jacka?
Najpierw poczułam ukłucie zazdrości. A potem ta myśl nie dawała mi spokoju. Zaczęłam fantazjować, wyobrażając sobie ich razem i to było to. Nie rozumiałam swojego zachowania, ale ta mroczna chęć okazała się silniejsza. Pewnego dnia w szkole zaczepiłam Ankę.
– Masz jeszcze ochotę na Jacka? – zapytałam, wprost
– Dlaczego o to pytasz, przecież wiesz, że tak – odpowiedziała.
– Mówią, że ma dużego, to prawda?
– Przekonaj się sama – uśmiechnęłam się.
– Dzisiaj o dwudziestej w Lasku.

Lasek był miejscem, gdzie chodziliśmy żeby się kochać. Zwykle Jacek opierał się o drzewo a ja mu obciągałam. Tym razem zaplanowałam dla niego niespodziankę. „Przyjdź do lasku i schowaj się za magazynem na narzędzia” – napisałam smsa do Anki. Jej odpowiedź była natychmiastowa: „Ok”.

Kiedy znaleźliśmy się w naszym miejscu, Jacek oparł się o drzewo i natychmiast zaczęliśmy się całować. Uwielbiam jego usta. Są takie pełne, ciepłe i delikatne.
– Chodź ze mną – powiedziałam, chwytając go za rękę – mam coś dla ciebie…
Prowadziłam go w stronę starego magazynu. Było ciemno, więc uprzedziłam Ankę, że się zbliżamy:
– To my – zawołałam
– Dzięki Bogu – powiedziała Anka i wyszła naprzeciw nam
– Cześć Jacku – uśmiechnęła się
– No hej – odpowiedział. Umówiłyście się tutaj?
– Można tak powiedzieć – szepnęłam patrząc mu w oczy i zastanawiając się czy wpadnie na to, po co ją tu sprowadziłam. Chyba nie wpadł.
– Chciałabym żebyś ją przeleciał – powiedziałam patrząc na niego
– No, co ty – zaśmiał się po swojemu, żartujecie sobie!
Przycisnęłam go do ściany i pocałowałam.
– Proszę cię – szepnęłam mu do ucha, ten jeden raz…
Oddał mi pocałunek, z początku niechętnie, ale gdy wsunęłam język do jego ust, odwzajemnił mi się tym samym. Całując go zaczęłam masować jego krok. Uwielbiałam ten kontrast – jego miękkie usta i twardego, naprawdę sporego penisa.
– Jest już gotowy – szepnęłam do Anki, cały czas całując się z Jackiem





Podeszła do nas i schyliła się. Rozpięła zamek jego czarnych bojówek i włożyła rękę do środka. Powoli wyjęła dużą, bardzo grubą, sterczącą pionowo kolbę Jacka.
– O ranyyy – westchnęła z wrażenia
– Weź go – powiedziałam do niej, jest cudowny…
Chwyciła go mocno u nasady i płynnym ruchem zaczęła obciągać. Jacek jęknął, nie przestając mnie całować. Cudowne było uczucie całować go, wiedząc, że właśnie ktoś w tym czasie dostarcza mu rozkoszy. Zerknęłam na Ankę. Rytmicznie obciągała i ssała pałę Jacka. Jej głowa poruszała się szybko, w górę i w dół.
– Oooohh – westchnął nagle Jacek, lecę…..
Całowałam go widząc jak się spuszcza na usta Anki. Lizała jego pałę łapczywie, połykając wszystko dokładnie. Było mu dobrze, czułam to. Głaskałam go po policzku i czarnej, małej bródce.
– W porządku? – zapytałam
– Tak – odpowiedział
Anka i ja wzięłyśmy go za ręce i wyszliśmy tak we trójkę zza magazynu. Chyba wiedział, że to jeszcze nie koniec i że teraz czeka go poważniejsze zadanie. Przystanęliśmy pod drzewem. Przez chwilę patrzyłyśmy na niego. Był poważny i skupiony. Anka ściągnęła bluzkę. Nie miała stanika i jej szpiczaste cycki wyskoczyły na wierzch.

Zaczęłam znów masować krok Jacka. Patrzył jak moja koleżanka ściąga majtki i wyciąga je spod swojej mini spódniczki. Poczułam, że znów twardnieje. Tak, pożerała mnie zazdrość, ale dzikie podniecenie było mocniejsze.
– Weź ją – szepnęłam mu na ucho, – zerżnij tą dziwkę!
Anka odwróciła się tyłem do nas, opierając się o drzewo. Podwinęła spódnicę, pod którą błysnęła jej wilgotna, nabrzmiała broszka. Podeszłam do niej razem z Jackiem i wyjęłam z jego rozporka, wspaniałą, znów prężącą się do góry pałę. Przymierzył się i czubkiem penisa dotknął cipki Anki. Nie robiliśmy tego często, prawie we mnie nie wchodził, więc była to duża nowość. Chwyciłam jego olbrzyma i dłonią pomogłam mu wejść w jej muszelkę.

Wsunął się nią bardzo powoli. Ania krzyknęła. Jacek ma naprawdę grubego, więc musiało z początku ją trochę zaboleć. Po chwili jednak poczuła rozkosz, bo westchnęła już całkiem inaczej, mocno zaciskając dłonie na pniu drzewa. Jacek zaczął z wolna poruszać tyłkiem. Na początku bardzo ostrożnie, potem nieco szybciej. Podeszłam do niego i zaczęłam go całować. Oddał mi pocałunek nerwowo i w pośpiechu. Jego oddech był szybki i urywany. Ania jęczała, a on posuwał ją coraz mocniej. Chwycił rękami za jej sztywne cycki i zaczął rżnąć ją mocno i rytmicznie. Piszczała z rozkoszy. Jego wspaniały kutas cudownie dopasował się do jej cipki. Wchodził w nią teraz gładziutko i bez żadnych oporów. Zobaczyłam na jego twarzy jak bardzo jest zaangażowany i znów zazdrość walczyła we mnie z rozkoszą.

Wsunęłam rękę w swoje majteczki i zaczęłam szybko masować swoją wilgotną szparkę. Patrzyłam jak mój chłopak posuwa naszą koleżankę z klasy i doznawałam nieziemskiej przyjemności. Anka zaczęła dochodzić. Trzymała się kurczowo drzewa i jęczała głośno. Moje palce były mokre. Moje ciało przeszył dreszcz. Dochodziłam równocześnie z nią. Anka krzyknęła i zastygła w niesamowitej rozkoszy. Jacek wyszedł z niej szybko i zaczął szukać mnie wzrokiem. Podeszłam do niego i ledwie, co uklękłam pod nim, gdy eksplodował na mnie dwoma salwami gęstej, parującej na zimnym powietrzu spermy. Połykałam ją łapczywie, pieszcząc ręką jego poczerwieniałą pałę. Potem długą chwilę całowaliśmy się jeszcze i gdy w końcu przestaliśmy, zobaczyliśmy, że po Ance nie ma śladu.

Była lojalną koleżanką, więc nie chciała nam w niczym przeszkadzać. Od następnego dnia udawaliśmy, że nic nie zaszło, ale od czasu do czasu przyłapywałam ją jak zerka w kierunku kroku mojego chłopaka z dziwnym, marzycielskim uśmieszkiem.
– Cholera, ale ja ci zazdroszczę – powiedziała mi kiedyś, a ja wiedziałam, że bynajmniej nie chodzi jej o moje markowe ciuszki.