Sex nocy letniej

Przeczytano: 1 033 razy
Sex nocy letniej

Sex nocy letniejEwa i Marcin mieszkali w niewielkim, piętrowym domku otoczonym krzewami i starym, trochę zaniedbanym parkiem. To był ich azyl. To był ich intymny raj, gdzie odcięci od świata mogli niczym nieskrępowani czuć się swobodnie, bez wścibskich oczu sąsiadów.

Był początek lata, ciepłe, czerwcowe popołudnie. Ewa miała na sobie popielatą minispódniczkę i cienką, trochę jaśniejszą bluzeczkę. Marcin lubił, gdy chodziła tak ubrana. Najbardziej podniecało go, gdy widać było odrobinę jej białych majteczek. Wchodziła właśnie po schodach na piętro. Patrzył na jej zgrabne nogi i pomyślał, że to jest właściwie dziwne. Od kilku lat była jego żona i w zasadzie powinien już popaść w jakąś rutynę, a jego wciąż podniecały jej wąskie, niemal chłopięce biodra w króciutkiej spódniczce. I ona wiedziała o tym doskonale. Stojąc u szczytu schodów odwróciła się do niego z uśmiechem.
– Idę po ciuszki, a potem pod prysznic? a potem powalczymy, jeśli chcesz.
– Zawsze ciebie chcę – odpowiedział – tylko ubierz z powrotem spódniczkę i majtki. Nie pozbawię się przyjemności rozbierania ciebie.

Pobiegła na górę do sypialni, Marcin usiadł na obszernym fotelu w salonie. Poprawił swojego „małego”, który wypychał mu spodnie. Ewa po chwili zeszła na dół i znikła z kokieteryjnym uśmiechem w łazience. Marcin nalał dwie szklaneczki Martini. Do swojej wrzucił parę kostek lodu. Czekał aż Ewa wyjdzie z łazienki. Siedział rozleniwiony powoli sącząc zimny wermut i wtedy usłyszał dzwonek. Ktoś był przy furtce.
– Nie, to niemożliwe! Akurat teraz kogoś diabli przynieśli – syknął wściekle półgłosem odstawiając szklaneczkę z wermutem na stół.
Był w prawdzie umówiony na dzisiaj z jednym facetem, ale po pierwsze dopiero za dwie godziny, a po drugie mieli się spotkać u niego – nie tutaj.

Postanowił nie otwierać. W końcu mogło ich nie być w domu. Tylko przez zwykłą ciekawość podszedł na róg budynku. Ukryty za gąszczem jaśminu zerknął w kierunku furtki. Przy ogrodzeniu, na wąskiej, żwirowej ścieżce stał srebrny Opel, a przy furtce z ręką na dzwonku Mirek, jego serdeczny przyjaciel z dawnych szkolnych lat. Marcin wiedział, że Mirek wyjeżdża już na stałe do Kanady. Jolka, żona Mirka, też bardzo atrakcyjna dziewczyna była tam już ponad pół roku. On został w Polsce po jej wyjeździe, ponieważ musiał załatwić do końca formalności związane ze sprzedażą firmy, domu i reszty majątku.

Na widok przyjaciela Marcinowi minęło całe podniecenie. Zapomniał nawet o Ewie pod prysznicem. Nacisnął przycisk domofonu, żeby odblokować furtkę, złapał klucz od bramy wjazdowej. Przywitali się serdecznie. Mirek był przystojnym szatynem i chociaż dobrze zbudowany był bardziej typem romantycznego intelektualisty niż sportowca. Byli z Marcinem w jednym wieku – razem chodzili do średniej szkoły, na tej samej uczelni kończyli studia. Marcin otworzył bramę wjazdową, aby Mirek wprowadził sobie samochód na podwórze.

Nieznośny upał zniechęcał do wypoczynku na zewnątrz. Weszli do salonu na parterze. Marcin zamknął starannie drzwi i włączył klimatyzację. Mirek wszedł do łazienki, umył się trochę po podróży i po chwili siedzieli na skórzanej kanapce przy wewnętrznych schodach prowadzących na górę.
– Napijesz się coś? Może coś zimnego? – zapytał Marcin.
– Tak, chętnie, upał jak w Afryce. A gdzie Ewunia? Chyba nie wyjechała.
– Brała prysznic? ale jeśli jej nie ma w łazience to pewnie…
Marcin przerwał bo w tym momencie Mirek podniósł głowę do góry. Marcin poszedł za jego wzrokiem. Na piętrze, u samego szczytu schodów stała Ewa.

Wyglądała cudownie. Trudno mężczyźnie wyobrazić sobie coś piękniejszego. Jasne, proste, rozpuszczone włosy otaczały jej buzię, spływając trochę na ramiona, bluzka skrywała kształtne piersi, a króciutka spódniczka stąd, z dołu nawet niezupełnie zakrywała majtki, pokazując jej piękne, zgrabne nogi. Stała kompletnie zaskoczona widokiem Mirka. Oczywiście znali się – tylko nie spodziewała się zastać tutaj kogokolwiek. To był spektakl przeznaczony tylko dla jej męża. Przez chwilę panowało milczenie. Ewa była mocno zmieszana i zakłopotana, ale głupio było się wycofać. Mirek wpatrywał się w jej uda i białe, widoczne z dołu majtki. I tak patrzyli przez chwilę na siebie, ona zmieszana, on chyba coraz bardziej podniecony.
– Hej, co! Zamurowało was? – krzyknął Marcin przerywając ciszę. Potem dodał
– Przepraszam cię Ewuniu. Wiem, powinienem był cię uprzedzić, że mamy gościa, żebyś się mogła jakoś przebrać bardziej stosownie, ale przyznam, że zapomniałem o tobie. Trudno, stało się. Zresztą wyglądasz prześlicznie. Pewnie Mirek nie spodziewał się takich widoków, prawda przyjacielu?

Mirek już doszedł do siebie. Ewunia też opanowała zmieszanie. Pociągnęła w dół spódniczkę na ile to było możliwe i wolnym krokiem z uśmiechem zeszła do nich do salonu. Przywitali się jak zwykle przyjacielskim pocałunkiem. Mirek cofnął się parę kroków i spojrzał na Ewę.
– Cóż, teraz dziewczyny ubierają się jak zakonnice, od stóp do głów. Wiesz Ewuniu, zastań tak jak jesteś, jeśli chcesz mi zrobić przyjemność.
– Ja też tak uważam – dodał Marcin – Lubimy piękne widoki.
– OK. Nie ma sprawy. Napalajcie się. Chociaż bez konsumpcji to podobno niezdrowo – roześmiała się Ewa – A mówiąc o konsumpcji to twoja Jola, o ile się orientuję, już do kilku miesięcy w Kanadzie?
– Po pierwsze – nie napalam się. To wyłącznie kwestia wrażeń estetycznych, pozbawionych całkowicie erotyzmu.
– Własnym uszom nie wierzę – Marcin spojrzał na niego drwiąco – Kto to mówi? Ale dobrze?
– Po drugie – przerwał mu Mirek – W zasadzie przyjechałem się pożegnać. Jutro wyjeżdżam, tak że konsumpcję to będę miał za parę dni. A co do nas? To mówiąc już poważnie? Nie sądzę żebyśmy się zobaczyli wcześniej jak za 10 lat. Jak wiecie cała moja rodzina tam już mieszka. Z wyjątkiem was i jeszcze paru znajomych to właściwie już nie mam tu do kogo i po co przyjeżdżać. No więc wpadłem się tylko pożegnać.
– Ale zostaniesz u nas przynajmniej do jutra? – zapytała Ewa.
– Tak, jeśli nie macie nic przeciw temu. Jeśli to jest problem pójdę do hotelu. Tak się złożyło, że jutro mam samolot. Prawie wszystkie bagaże już odleciały. A ja tak, tylko lecę z jedną walizeczką.
– Oczywiście, że zostaniesz u nas – odpowiedział Marcin – Nie będziesz się włóczył po jakichś hotelach. Mamy wolny pokój gościnny, jak zwykle. A co z samochodem?
– Pojadę nim jeszcze na lotnisko. W zasadzie to już nie moje auto. Sprzedałem tego rzęcha sąsiadowi. Musi go sobie tylko odebrać z parkingu przy lotnisku.
– Wspaniale. Ale my tutaj rozmawiamy, a ty zapewne głodny i zmęczony. – przerwała Ewa – Idź weź sobie prysznic po podróży, a ja zrobię coś do jedzenia w tym czasie.








Ewa wyszła do kuchni. Wzrok Mirka odprowadził ją aż do drzwi kuchennych. Nie było w tym nic dziwnego. Była naprawdę śliczna. Mirek skierował się w stronę łazienki, ale zatrzymał się.
– Jezu, Mart, ale laska z tej twojej Ewy! – powiedział szeptem – gdybym miał taką żonę to bym z łóżka nie wychodził.
– Jolka ci się już nie podoba? A w ogóle to co jesteś taki napalony? Dziewczyny w mini nie widziałeś – zapytał Marcin.
– Wiesz, że Jolka jest w Kanadzie od grudnia, już ponad pół roku. A ja mam już pół roku abstynencji. Uwierzysz, że przez te sześć miesięcy nie miałem żadnej dziewczyny? Jestem taki wyposzczony, że gdybyś musiał teraz nagle wyjechać to nie wiem czy bym nie spróbował uwieść Ewuni mimo naszej przyjaźni.
– Zawsze ceniłem twoją szczerość – powiedział Marcin z drwiącym uśmiechem. – ale dziwię się, że nie zahaczyłeś czegoś na boku przez ten czas, ty, taki Casanova w swoim czasie.
– Gdzie? W tej „Pipidówce” gdzie mieszkałem? Pod opieką teściowej, która wyjechała dopiero niecały miesiąc temu? Jolka wiedziałaby o wszystkim na drugi dzień. A ludzie też są życzliwi. Nie chciałem mieć problemów.
– OK. Idź lepiej się wykąpać. Może trochę ochłoniesz. Na pocieszenie pomyśl, co musi przeżywać ksiądz katolicki, czy zakonnik.

Gdy Mirek znikł w łazience Marcin wszedł do kuchni. Był przekonany, że Ewa będzie na niego wściekła, ale się mylił. Udawała trochę zagniewaną, ale widać było, że podobało się jej wrażenie, jakie wywarła na Mirku.
– Mogłeś mnie uprzedzić jakoś, nie pozowałabym wam z majtkami na wierzchu. Ubrałabym jakąś dłuższą spódniczkę. To było widowisko przeznaczone tylko dla ciebie – powiedziała przymrużając kokieteryjnie oczy.
– Masz rację. Ale co? Nie słyszałaś samochodu? Przecież wjeżdżał na podwórze.
– Brałam prysznic. Jak miałam słyszeć? Co prawda potem zdawało mi się, że z kimś rozmawiasz, ale do głowy mi nie przyszło, że kogoś tu wprowadzisz…
– Przepraszam, nie pomyślałem. Zaskoczył mnie całkowicie. Nie spodziewałem się dzisiaj jego przyjazdu. Ale swoją drogą widok miał piękny.
– Swoją drogą – Ewa ściszyła głos – to on rozbiera mnie wzrokiem. Mart, co on taki napalony? Znamy się nie od dzisiaj, ale nie widziałam go tak podnieconego.
– No, tak dużo do rozbierania to u ciebie nie ma.
– A to już ustaliliśmy czyja wina.
– Jasne, jasne… tak tylko mi się wyrwało. Przecież nie mam pretensji. A tak poważnie, to on nie miał żadnej dziewczyny od ponad pół roku. Odkąd wyjechała Jola. Powiedział mi o tym. Mówił też, że gdyby mnie nie było w domu, to przeleciałby cię, gdybyś się tylko zgodziła… mimo naszej przyjaźni.
– Jest całkiem miły – roześmiała się Ewa – więc czemu miałabym się nie zgodzić… Żartowałam oczywiście – dodała po chwili.

* * *

Marcin i Mirek rozmawiali na tarasie. Była piękna pogoda. Popołudniowe słońce prażyło mocno, ale tutaj w cieniu starych drzew można było jakoś wytrzymać. Ewa położyła się. Wiedziała, że chłopcy będą wspominać dawne czasy i ich idiotyczne wygłupy, zabawne tylko dla nich samych, rozmawiać o belfrach ze szkoły. Nie lubiła takich rozmów, zwłaszcza, gdy nie mogła w nich uczestniczyć. Przecież nie znała nikogo z ich dawnego środowiska. Położyła się, tym bardziej, że obiecała im towarzyszyć po kolacji, a można było przypuszczać, że nie pójdą spać przed północą. Opróżnili resztkę Martini z lodem. Marcin nie miał ochoty na mocniejsze trunki zwłaszcza, że czekał go jeszcze mały wyjazd samochodem. Brał zresztą pod uwagę Ewę. Wieczorem – jak przypuszczał też będzie się chciała coś napić.
– Mirek – powiedział – przed nami długi wieczór. Chyba skoczę po jakąś butelkę. Wczoraj mieliśmy niewielką imprezę, ale wszystko jakoś wyparowało.
– To możemy przejść się razem, Ewunia odpoczywa to, co będę siedział sam. Jeszcze pomyślisz, że realizuję swoje fantazje… wiesz… co wspomniałem przed chwilą.
– Trudno… zawsze lubiłem ryzyko – roześmiał się Marcin – Prawdę mówiąc… Rzecz w tym, że mam jeszcze coś do załatwienia u takiego jednego faceta. Jestem z nim umówiony. Muszę się z nim zobaczyć. Inaczej pomyśli, że nie traktuję go poważnie. To bardzo ważna figura tutaj. Posiedź sobie i odpocznij. Ja postaram się wrócić jak najszybciej. Wezmę samochód. Myślę, że najdalej za godzinę będę z powrotem.

Marcin wyszedł z domu w kierunku garażu i wsiadł do swojej srebrnej Toyoty. Zatrzymał się przy znajomym sklepie. Zakup paru butelek Martini i paru innych drobiazgów nie zajął mu więcej niż 15 minut. Otwierał drzwi auta, aby pojechać na wspomniane spotkanie, gdy zadzwonił telefon. Złapał pospiesznie swoją komórkę.
– Słucham! – krzyknął zamykając drzwi samochodu, aby odciąć się od szumu ulicy.
– Witam! Mówi Krzysztof Relski. Nie wyjechał pan jeszcze?
– Jestem już w drodze. Będę punktualnie. Tak jak umówiliśmy się. A w czym problem?
– Przepraszam pana. Chyba nic z naszego spotkania. Zwaliła mi się rodzina. Odłóżmy nasze interesy na przyszły tydzień. Co pan na to?
– Nie ma sprawy. Prawdę mówiąc ja też mam niespodziewanego gościa.
Umówili się na spotkanie za dwa dni. Marcin odetchnął z ulgą. Nic lepszego nie mogło go spotkać. Był taki zadowolony, że wrócił do sklepu i dokupił jeszcze dwie butelki Martini. Wsiadł do samochodu i po chwili znalazł się znowu przed swoim garażem.

Wziął jedną torbę z butelkami i resztą zakupów. Rozglądnął się po parku. Mirka nie było na zewnątrz. Wszedł z zakupami do salonu. Panował tu przyjemny chłód. Tutaj też go nie było. Położył torbę i już miał go zawołać, gdy pomyślał, że może zmęczony podróżą zasnął w pokoju gościnnym, podobnie jak Ewa. „Jak Ewa?” – nagle błysła mu idiotyczna, ale natarczywa myśl – „A może rzeczywiście zabrał się za Ewunię? Nie, niemożliwe.” Zatrzymał się na dole przy schodach niezdecydowany. Ewa nie zrobiłaby tego. Wiedział, że to absurd, ale z drugiej strony… Cichutko skierował się na górę do sypialni. Na palcach wyszedł po schodach na piętro. Gdy jego głowa znalazła się na wysokości korytarza na piętrze stanął jak wryty. To, co zobaczył zamurowało go zupełnie. Drzwi do sypialni były nieco uchylone. W półmroku korytarza, z głową przyklejoną do utworzonej w drzwiach szpary klęczał Mirek.

Marcin cofnął się trzy stopnie w dół i schował się za filar. Patrzył, a zdumienie sparaliżowało go na dobrą chwilę. To był prawdziwy szok.
Mirek był tyłem do niego, ale szybkie ruchy prawej ręki nie pozostawiały żadnych wątpliwości. Mirek, mówiąc kolokwialnie walił konia patrząc na Ewę przez szparę w drzwiach. Marcin stał bez najmniejszego ruchu. Nie upłynęło więcej niż kilkanaście sekund, gdy Mirek zgiął się w pół i trysnął spermą w trzymaną w lewej ręce chusteczkę. Jego ciałem wstrząsały konwulsje orgazmu.

Marcin powoli i bezszelestnie zaczął się wycofywać. Zdawało się mu, że na razie to było najrozsądniejsze, co mógł wymyślić. Nie miał pojęcia jak się zachować. Zszedł na dół i cicho, niemal na palcach skierował się do garażu. „Dobrze, że schody nie skrzypią” – pomyślał.
Postanowił, że w razie czego będzie udawał, że właśnie przyjechał. Oparł się o drzewo obok garażu i próbował jakoś opanować szok spowodowany tym, co przed chwilą widział. Zdawał sobie sprawę z jednego: Mirek nie może nawet podejrzewać, że był obserwowany. Chyba by się pod ziemię zapadł. Marcinem, prawdę mówiąc targały ambiwalentne uczucia. Słowo „targały” nie było przesadą. Był naprawdę wzburzony. Kto nie byłby na jego miejscu? Z jednej strony był zaskoczony, że Mirek tak bezceremonialnie skorzystał z jego nieobecności i podglądał Ewunię. Jednak z drugiej strony było mu go żal. Taki intelektualista jak on… Jakie żądze musiały go opanować jeśli posunął się do takiego – jak by nie patrzeć – prymitywnego kroku?

Nieprzewidzianie jednak cała ta sytuacja podnieciła Marcina. Penis znowu rozpychał się w jego spodniach, a logiczne, chłodne myślenie zaczęło coś szwankować. Otóż przyszło mu do głowy, że w końcu nic by się takiego nie stało, gdyby Mirek przespał się z Ewunią. Przecież wyjeżdża i sam mówił, że wcześniej jak za dziesięć lat tu nie wróci. Jest przystojny, zadbany, może podobać się dziewczynom. Byłaby to zresztą jednorazowa przygoda. A poza tym – co najważniejsze – nie byłoby szans, żeby się do kogoś wygadał. Jutro już go nie będzie w Polsce. Prawdę mówiąc, Marcin nieraz myślał o tym, żeby popatrzeć jak inny facet posuwa Ewę. A cała ta sytuacja podniecała go niesłychanie. Tylko mały i jedyny problem: co na to powiedziałaby sama Ewa? Nigdy nie miała nikogo innego. Rozmawiali nieraz o takich trójkątach, zwłaszcza dwóch panów i ona. To się jej nawet podobało, ale to były tylko takie fantazje.

Druga sprawa, która go nurtowała, to czy powiedzieć Ewie o tym, co widział, czy też zachować to w tajemnicy. Stał przy garażu udając, że go zamyka i rozważał sytuację. Wszystkie te myśli wirowały mu w głowie. W końcu zdecydował się, że gdy Mirek się gdzieś oddali, opowie Ewie o tym, co widział. Chciał wybadać jak ona zareaguje. Natomiast postanowił nic na razie nawet nie wspominać o czymś więcej. Był jednak taki napalony, że jego myśli wciąż obracały się wokół tej jednej figury geometrycznej – trójkąta. Wyobrażał sobie jak wspaniale wyglądałaby Ewunia rżnięta przez Mirka. Co do spektaklu, który przed chwilą oglądał? Ten natłok myśli przerwał mu nagle głos przyjaciela.
– Już jesteś? Nie słyszałem jak wjeżdżasz.
– Właśnie przyjechałem – odpowiedział Marcin, odwracając się w jego kierunku – udało się wszystko załatwić szybciej niż myślałem.
Rozmawiali jeszcze przez chwilę, gdy zobaczyli Ewę schodzącą po schodach. Była trochę zmieszana czy też podniecona. Coś było w niej nienormalnego.
– Pomóżcie chłopcy przygotować kolację – poprosiła – Gdzie będziemy jeść Mart?
– Może tutaj, sub Jove. A potem, z drinkami możemy iść do salonu.

* * *

Wieczorem, po kolacji Mirek poszedł rozpakować się do swojego pokoju. Chciał też uporządkować i jeszcze raz przeglądnąć jakieś dokumenty. Marcin wyszedł do ogrodu. Za nim wybiegła Ewa. To była okazja, żeby z nią porozmawiać. Już miał jej powiedzieć o tym, co widział, ale ona nie dopuściła go do głosu.
– Nie uwierzysz mi – złapała się za głowę, a potem ukryła twarz w dłoniach. – To jest tak nierealne, że mnie trudno uwierzyć w to, co widziałam.
Na jej buzi widać było na przemian zakłopotanie i wesołość, podniecenie i zażenowanie. Usiedli w ogrodzie przy stoliku. Ewa zerknęła w kierunku drzwi wejściowych, potem odwróciła się do męża.
– Nigdy nie mieliśmy przed sobą tajemnic, ale teraz sama nie wiem czy powinnam ci powiedzieć czy szybko o wszystkim zapomnieć.

Marcin domyślał się już o co chodzi ale postanowił udawać, że nic nie wie. Najwidoczniej nie spała, widziała wszystko, ale był ciekawy jej interpretacji i ważne też było, jaki ma teraz, po tym wszystkim stosunek do Mirka. Dlatego powiedział:
– Po takim wstępie to tylko jedna myśl powstaje mi w głowie. Mirek dobierał się do ciebie, gdy mnie nie było?
– Nie, nie – roześmiała się cicho i znowu ukryła twarz w dłoniach jak małe dziecko, powstrzymując z trudem wybuch głośnego śmiechu.
– Powiedz w końcu, bo jak się domyślam to korzystasz z okazji, że jesteśmy sami. To lepiej się pośpiesz.
– Nie wytrzymam. Chyba ci powiem wszystko. Tylko nie bierz mu za złe.. znaczy Mirkowi… Wiesz, gdy pojechałeś ja leżałam na górze w sypialni. Nie spałam, słyszałam waszą rozmowę i wiedziałam, że Mirek został. Gdy odjechałeś, pomyślałam, że wypada zejść na dół, do niego. Już miałam wstać, gdy usłyszałam, że idzie korytarzem i zatrzymuje się przy uchylonych drzwiach do sypialni. Leżałam z przymrużonymi oczami. Widziałam jak się wpatruje we mnie i wtedy dotarło do mnie, że on mnie najnormalniej podgląda. Wiesz, byłam tak jak teraz, całe uda miałam odsłonięte. To przecież krótka spódniczka. Nie ruszałam się ciekawa, co będzie dalej. Przymknęłam oczy całkowicie, żeby nie zauważył, że nie śpię. On stał przez dobrą chwilę potem powoli, otworzył drzwi i podszedł bezszelestnie do mojego łóżka. Postał znowu przy mnie chwilę. Chyba zaglądał mi pod spódniczkę… nie wiem na pewno… Nagle poczułam, jak delikatnie bierze za brzeg mojej spódniczki i podciąga ją odsłaniając mi z tyłu majtki. Nawet nie drgnęłam. Byłam prawie pewna, że za chwilę zacznie mnie obmacywać, będzie się do mnie dobierał. Naprawdę… trochę się bałam… ale strasznie mnie to podnieciło.





Ale on… najnormalniej pooglądał mnie jeszcze przez chwilę i zaczął się powoli wycofywać z pokoju. Zatrzymał się znowu w ciemnym korytarzu, przy uchylonych drzwiach. Ostrożnie rozsunęłam nieznacznie powieki. On ukląkł, a to co zrobił następnie… Osłupiałam jak żona Lota. Rozpiął spodnie i wyjął… ma dużego… takiego jak ty… stał mu jak maczuga. Patrząc na moje nogi i majtki zaczął się onanizować. Zamknęłam całkiem oczy. Nawet nie drgnęłam. Słyszałam tylko jego coraz bardziej przyspieszony oddech. Znowu zerknęłam. Bardzo szybko ruszał ręką. Ale to trwało może kilkanaście sekund i wytrysnął… chyba w chusteczkę higieniczną. Strasznie szybko mu to poszło. Oparł głowę o futrynę drzwi klęczał tak i oddychał ciężko. Trwało to dość długo, potem wstał i wycofał się.

Ewa zamilkła, nie śmiała się już. Chyba samo jej własne opowiadanie musiało ją podniecić. Zagryzła lekko usta. Wtedy dopiero Marcin powiedział jej, że wie o wszystkim, że widział tę końcówkę tylko z przeciwnej strony korytarza. Ewa była zupełnie zaskoczona.
– I co teraz? – zapytała – Powiesz mu coś… Lepiej nic nie mów. Wyobrażam sobie jak by się czuł, gdyby się zorientował, że coś wiemy. Ale… ja byłam dość zadowolona, pochlebia mi, że tak go podnieca moje ciało. Wyobrażam z jaką rozkoszą by mnie przeleciał… Wiesz, najpierw się trochę bałam, ale, gdy zaczął się onanizować zrobiło mi się go żal. Leżałam bez ruchu i słyszałam jego szybki oddech.
Dalszą rozmowę przerwał Mirek.
– Szukałem was na dole – powiedział.
Był odświeżony, włożył też nową koszulę, pachniał jakąś drogą wodą kwiatową. Marcin spojrzał na Ewę. Szukał czy w jej oczach nie czai się mimo wszystko jakiś cień odrazy do Mirka po tym wszystkim. Nic takiego jednak nie widział. Patrzyła na Mirka z życzliwością i sympatią, nawet nieco zalotnie.
– Wyszliśmy trochę pooddychać wieczornym chłodem, ale chłodu też tu prawie nie ma. Chodźmy napić się czegoś do salonu, tam przynajmniej chodzi klimatyzacja – powiedział Marcin.
– Rzeczywiście upał. Zaraz przyjdę, tylko wezmę prysznic i się trochę przebiorę – powiedziała Ewa.
– Tylko nic dłuższego niż to, co masz teraz – zawołał za nią Mirek.
– Obiecuję, że na dziś wieczór tak się ubiorę, że dam wam obu powody do nocnych marzeń.
– No, niestety marzenia będą dla mnie, bo Marcin to je pewno zrealizuje.
– Jeśli się nie upije i nie zaśnie – zaśmiała się Ewa.

* * *

Już od godziny siedzieli w saloniku. Było niezwykle przyjemnie w ten ciepły czerwcowy wieczór. Przez otwarte okna czuć było zapach kwiatów. Światła dwu kinkietów dawały ciepłe, niezbyt mocne światło tworząc bardzo przyjemną i erotyczną atmosferę. Marcin otworzył kolejną butelkę. Wypili już sporo i zaczęło im trochę szumieć w głowie, a Ewie z całą pewnością. Wyglądała wspaniale. Zgodnie z obietnica ubrała się w kloszową, dość krótką, błękitną spódniczkę i nieco jaśniejszą, trochę przeźroczystą, rozpinaną bluzeczkę. Widać było przez nią jej biały biustonosz. Marcin zauważył, że Mirek niemal bez przerwy zerka na nagie uda Ewy i bluzeczkę, którą wypełniały jej niezbyt duże, ale kształtne piersi.

Marcin umiejętnie kierował rozmową. Z początku mówili o problemach Mirka związanych z wyjazdem do Kanady. Potem o jego małżeństwie. Gdy zeszli na ten temat, Mirek – pewnie pod wpływem alkoholu – trochę nad sobą się rozczulił. Powtarzał to, co mówił wcześniej Marcinowi. A więc o tym, że mieszka z teściową, która pilnuje jego każdego kroku, że od ponad pół roku nie miał żadnej dziewczyny i ma zdumiewające sny erotyczne. W pokoju, jeśli tak można powiedzieć, atmosfera była przesycona seksem. Zarówno Marcin jaki i Mirek myśleli tylko o tym, chociaż nie padło ani jedno słowo na temat ewentualnej zabawy w trójkę. Żaden z nich nie wiedział jak zrobić pierwszy krok i jak na to zareagowaliby pozostali, a przede wszystkim jak zareagowałyby Ewa.

Ona zresztą najbardziej odczuwała tę atmosferę, te spojrzenia, niedomówienia. Sama zaczynała czuć się z minuty na minutę coraz bardziej podniecona. Zwłaszcza, że widziała pożądliwe spojrzenia Mirka, ale co bardziej ją dziwiło – również jej męża. Popatrzyła ukradkiem na spodnie Mirka, gdy ten podniósł z za stolika, aby nalać jej Martini i zobaczyła – bo nie dało się tego ukryć, że pręży się w nich coś dużego i stojącego na baczność. Nie dziwiło jej to, przecież kilka godzin temu widziała, jak Mirek onanizuje się, podglądając ją. Ale taki sam wzgórek widziała u swojego małżonka. Wiedziała, że Marcin był podniecony do granic i zdawała sobie sprawę jak wygląda sytuacja i że jest tutaj jedyną dziewczyną i jedynym obiektem do ewentualnej orgietki. Co ją zdumiewało – to myśl, że ta ewentualność w ogóle jej nie przeraża. Wręcz przeciwnie – miała na to wielką ochotę. Zamyśliła się na chwilę ze szklaneczką w ręce. W pewnym momencie wstała mówiąc, że przyniesie resztę wina, to znaczy dwie butelki, które Marcin zapomniał zabrać z samochodu. Marcin sam chciał iść, ale zaoponowała. Stwierdziła, że trochę jej szumi w głowie i mały spacerek dobrze jej zrobi.

Mirek odprowadził ją wzrokiem do samych drzwi. Z tyłu wyglądała równie atrakcyjnie. Znowu te kształtne uda i ledwie przykryta spódniczką seksowna pupa. Marcin widział oczywiście te spojrzenia przyjaciela.
– Musisz przyznać Mirek, że ekstra dziewczyna, co? – powiedział, gdy Ewa znikła za drzwiami.
– Wspaniała! Bogini seksu i dziewczęcości. Nie gniewaj się, ale dałbym wiele żebym mógł ją zobaczyć nago. To musi być widok!
– Spoko, doskonale cię rozumiem, jeśli ja po kilku latach małżeństwa mam wciąż na nią ochotę. Ale jak ją znam to… striptease to ona nie zrobi – nawet gdybym ja ją namawiał.
– Pół życia dałbym za… – Marcin nie dowiedział się, za co Mirek dałby pół życia, bo z dołu usłyszeli głos Ewy:
– Mart, możesz podejść do garażu? Nie mogę poradzić sobie z tymi drzwiami.

Marcin zostawił Mirka i podszedł w głąb ogrodu, do garażu. Wiedział, że to był tylko pretekst. Chciała mu chyba coś powiedzieć. Garaż otwierał się przecież bez problemów. Czekała na niego przy drzwiach i czuł, że jak mocno jest podniecona.
– Słuchaj Mart. Chciałam z tobą porozmawiać… Bo Mirek jest taki napalony, że aż drży cały. Czuję się trochę winna… ty też chyba. Ja jestem temu winna, bo się tak wyzywająco ubrałam. I to od początku, od tego incydentu… wiesz… Trzeba było to raczej przerwać jakoś. Przecież po tym, co widzieliśmy… powinnam przewidzieć jego reakcję na mój widok. Ty też… – Ewa mówiła szybko, ale przerywała co chwilę nie kończąc zdań – Lubię być adorowana, ale nie pomyślałam, że on będzie aż tak napalony. To jest głupia prowokacja, chyba… Chociaż głupstwa mówię… przecież widziałam jak się onanizował. Mówiliśmy… Tak myślę? – przerwała niepewnie.
– Ewuniu, co chcesz powiedzieć? Nie wiem właściwie, do czego zmierzasz – odezwał się Marcin, gdy Ewa milczała przez chwilę.
– Wiesz Mart… może bym mu pozwoliła się trochę popieścić? Jeżeli to ma mu sprawić taką przyjemność… to może mu pozwolić… mnie podtykać, pocałować. Jeśli nie masz nic przeciw temu… Co myślisz?

Marcin był zupełnie zaskoczony. Przez chwilę nie wiedział, co powiedzieć. Niczego w tej chwili więcej nie pragnął niż razem z Mirkiem popieścić trochę Ewę… Rozmyślał jak ją do tego skłonić, żeby się zgodziła… ale gdy Ewa sama o tym mówiła… wolał oczywiście, że ta propozycja wyszła właśnie od niej.
– No… to jest pytanie… na co mu pozwolisz – powiedział z udawaną rezerwą.
– Jeśli mu to wystarczy, to mogę się z nim całować i… może sobie popieścić moje piersi. Nic więcej.
– Zgoda. Nie mam nic przeciwko temu. Chętnie pooglądam jak cię obmacuje, ale… on się w życiu na to nie odważy, choćby był zupełnie pijany… zwłaszcza przy mnie. Ochotę na ciebie ma straszliwą, to widać… no… ja znam go… nie odważy się – co innego podglądać ciebie, gdy nikt nie widzi…
– No, to może… ty mu zaproponuj… że się mną z nim trochę podzielisz, albo coś takiego… tak niby w żartach… sama nie wiem. Wtedy zobaczymy jak zareaguje. Albo… może sama to zrobię… Dam mu do zrozumienia, że nie mam nic przeciw temu.
– Jak? Powiesz mu, żeby cię popieścił?
– Właśnie tak… to znaczy zależy od sytuacji, ale… ale zgadzasz się, gdyby tak wyszło? Nie będziesz miał pretensji? Ty też będziesz mógł przy okazji, bo patrzysz na mnie jakbyś chciał mnie zgwałcić.
– Super. Sam mu pomogę. Bo nie wiem, co się dzieje, ale już dawno nie miałem takiej ochoty żeby włożyć ci rękę pod spódniczkę.
– O tym nie ma mowy. Żadne ręce pod spódniczką. Wiem, czym by się to skończyło.
– A jak ty sobie to wyobrażasz?
– Myślę, że Mirek jak mnie już wymaca i popieści to pójdzie do siebie spać, zrobi sobie sam dobrze… ma wprawę… i będzie zdrowo spał. A ty… tobie nie przepuszczę… musisz mi wylizać. Taką mam ochotę… Zrobię ci loda za to, a potem mnie przelecisz. OK?
– Ewuniu… Musimy wracać, ale… za długo się znamy i wiem, że… – zamilkł na chwilę.
– Co chcesz powiedzieć, Mart? – zapytała Ewa.
– Tak szczerze…? Wydaje mi się, że masz po prostu ochotę, żebyśmy cię we dwóch przelecieli… Przyznaj się.

Ewa przez chwilę nic nie mówiła, potem podniosła na niego swoje spłoszone oczy i powiedziała:
– Nieraz mówiliśmy o tym… Chciałabym zobaczyć jak to jest z kimś innym… Z wyjątkiem ciebie nigdy nie miałam nikogo. Mirek jest miły i ładny. Taka okazja już może się nie powtórzyć. Ale tak daleko… nie odważyłabym się, to wykluczone… nie odważyłabym się, mimo, że jestem na niezłym rauszu. Co innego trochę pieszczot…
Dalszą rozmowę przerwał Mirek, który z niecierpliwiony zszedł do nich pod garaż.
– Jakieś kłopoty? – zapytał.
– Już wszystko w porządku – odpowiedziała Ewa – możemy wracać. Dała chłopcom po jednej butelce i pierwsza weszła na schody do domu, znowu prezentując w słabym świetle lamp swoje śliczne nogi. Marcin szedł tuż za nią, ale Mirek został przed schodami, pochylił się niby poprawiając buta, żeby mieć lepszy widok. Wrócili z butelkami do saloniku. Mirek chyba był najbardziej wstawiony. Najwyraźniej polał sobie, gdy Ewa i Marcin byli przy garażu.

W salonie Marcin świadomie już nawiązał do jego życia w „celibacie”, po wyjeździe Joli. Czekał z wielką ciekawością, czy Ewa się zdecyduje coś powiedzieć… i jak to zrobi. Mirek znowu zaczął się rozżalić nad sobą. Alkohol dodał mu odwagi.
– Prawdę mówiąc – powiedział – nie spodziewałem się, że będę miał takie problemy. Nieraz kładę się spać i śnię, że jestem w kinie. Jest ciemno. Obok mnie siedzi jakaś nieznajoma, piękna dziewczyna. Widzę jak zakłada nogę na nogę. Patrzę na jej uda. Zaczynam się do niej dobierać. Powoli wkładam jej rękę pod bluzkę. Macam jej jędrny biust… Ona nie reaguje, więc kładę rękę na jej udzie i przesuwam pod sukienkę, dojeżdżam do majtek, dziewczyna oddycha szybko, rozsuwa uda i… – przerwał.
– Mów dalej – szepnęła Ewa.
– I dotykam jej majtek. Czuję przez cienki materiał jej włoski i kształty, które kryją się pod nim. Odchylam jej majtki… Wiem… jestem trochę wstawiony… inaczej nigdy bym się nie odważył mówić o tym. Ale jak tak patrzę na was… zazdroszczę ci Marcin… Po prostu… dałbym pół życia żebym mógł sobie dotknąć takich piersi jak ma Ewunia. Nie miecie mi za złe, że jestem szczery… In vino veritas.

loading…



Marcin obserwując Ewę zauważył, że opisana scena wywarła na niej wrażenie. Jej spódniczka podniosła się tak, że widać jej było całe uda i białe majteczki miedzy udami. Gdy Mirek przerwał wzięła swoją szklaneczkę do ręki. Zaczęła się nią bawić i uśmiechnęła się lekko. Znać było, że jest zakłopotana, ale niezwykle podniecona. Mówiła drżącym, niepewnym głosem:
– Wszyscy jesteśmy już wstawieni. Cieszę się – jak chyba każda dziewczyna… że ci się aż tak podobam… i nie ma nawet chyba znaczenia, że jesteśmy wstawieni. Widzę jak patrzysz na mnie, na moje nogi, na moje piersi… Pomyślałam, więc… jeśli ci się tak podoba mój biust… Może się zdziwisz…, ale jeśli tak jest, jak mówisz to… ja nie mam nic przeciwko temu, żebyś… mogę ci pokazać… możesz sobie podtykać, jeśli chcesz…
Gdyby piorun uderzył z jasnego nieba Mirek nie byłby bardziej zaskoczony. Myślał tym od chwili przyjazdu. Ale takiej propozycji się nie spodziewał.
– Nie… no nie odważyłbym się… ja tylko tak mówiłem… to jest prawdą, ale… są oczywiście granice.
– Jesteśmy przyjaciółmi i jeżeli chcesz to… ja naprawdę nie mam nic przeciw temu. To tak jakbyś trzymał mnie za rękę. Mnie nie zaszkodzi, a tobie – jak mówisz sprawi wielką przyjemność – więc dlaczego nie masz mieć tej przyjemności. Naprawdę jesteśmy przyjaciółmi. Zaskoczę cię, ale… rozmawialiśmy o tym z Marcinem… nie ma nic przeciw temu. Właśnie go pytałam. Jeżeli wystarczą ci moje piersi i może uda… to proszę, naprawdę.

Ewa przesunęła się głębiej na kanapie i powiedziała:
– No chodź. Usiądź obok mnie. Jeśli masz ochotę całować się ze mną to też możesz…
Mirek wstał, usiadł obok żony Marcina, ale jej nie dotknął.
– Myślę – powiedział Marcin – że na twoim miejscu skorzystałbym z okazji. Ja w każdym razie mogę cię zrozumieć. Zresztą wszystko zależy od Ewuni. Jeśli ona się zgadza… ja nie mam nic przeciw temu.
– Żartujecie sobie ze mnie – powiedział cicho Mirek.
– Nie, nie żartujemy – odpowiedziała ciepłym i drżącym głosem Ewa. Pocałowała go lekko w usta i powtórzyła – Jesteś naszym przyjacielem i ja nie mam nic przeciw temu, żebyś mógł dotykać moich piersi. Oczywiście nic więcej… żebyśmy się rozumieli.
– To rozepnij bluzkę Ewuniu – powiedział drżącym głosem Marcin – ja też chętnie się pobawię twoim biustem.
Ewa powoli od góry rozpinała guziki. Bluzeczka rozchylała się coraz bardziej. Widok był tak podniecający, że Marcin poczuł jak jemu samemu penis stanął tak na baczność jak nigdy chyba do tej pory – jakby to nie była jego żona. Ewa odpięła ostatni guzik i rozsunęła bluzkę. Zobaczyli biustonosz i jej śliczne, białe, w istocie niezbyt duże piersi. Mirek siedział bez ruchu. Marcin wyciągnął rękę, ale Ewa powiedziała prawie szeptem:
– Najpierw Mirek. Naprawdę dotknij, mówię poważnie. Możesz mi wyjąć biust. Chyba, że chcesz żebym zdjęła biustonosz.

Mirek nie odezwał się nic. Siedział jak zamurowany. Wpatrywał się na widoczne białe, kształtne piersi Ewy wciąż w części schowane w biustonoszu, nie wiedząc, co ma robić. Nie wiedział też, czy śni czy to się dzieje naprawdę. Marcin nie wytrzymał i znowu chciał włożyć jej rękę pod bluzkę, zdjąć biustonosz.
– Poczekaj – powiedziała cicho – chcę żeby Mirek to zrobił.
Teraz jej głos brzmiał już inaczej. Można było słyszeć w jej głosie, a raczej w drżeniu jej głosu takie podniecenie, że Marcin już wiedział. To na pewno nie jest tak jak mówiła przed chwilą do Mirka: „to tak jakbyś trzymał mnie za rękę”. Ewa wzięła dłoń Mirka i przytuliła ją sobie na piersi. W tym momencie Mirek jakby oprzytomniał. Zaczął gładzić i pieścić drżącą ręką jej biust, najpierw delikatnie i niepewnie, potem coraz odważniej. Wraz z Marcinem wyłuskali piersi Ewy z biustonosza. Ich niecierpliwe dłonie błądziły po niej zsuwając biustonosz i bluzeczkę. Mirek przywarł ustami do jej ciała, całował jej szyję, piersi, buzię. Przytulali ją obaj, Marcin całował jej usta, pieścili jej jasne włosy. Mirek położył w pewnym momencie swoją drugą rękę na jej udzie. Przesuwał w coraz wyżej. W końcu zaczął gładzić oba uda Ewy wjeżdżając dłonią pod spódniczkę. Marcin pieścił nadal jej piersi. W pewnym momencie wstał i szybkim ruchem rozłożył oparcie kanapy. Pochylił się do ucha Ewy i powiedział:
– Połóż się Ewuniu, dobrze?

Nie czekając na jej zgodę położył ją na rozłożonej kanapce. Mirek tylko na to czekał. Jego ręka była już pod spódniczką. Gładził ją przez majteczki, a potem wsunął pod nie końce swoich palców natrafiając na włoski i bardzo wilgotną cipkę. Rozsunął wargi i włożył swój palec do ciepłego, ciasnego i mokrego wnętrza. Odnalazł łechtaczkę i powoli zaczął ją pieścić. Biodra Ewy wyprężyły się, rozsunęła trochę nogi… Nagle, nieoczekiwanie podniosła się. Usiadła, poprawiła spódniczkę, potem wyrwała się z ich rąk i wstała. Jej śliczne piersi znowu znikły w biustonoszu.

Nie powstrzymywali jej. To, że pozwoliła się pieścić i dotykać to była jej wola i jej decyzja. Odeszła kilka kroków i stanęła po drugiej stronie stolika. Szybko, ale starannie zapięła bluzeczkę. Marcin patrzył na nią trochę zaskoczony i zbity z tropu. Czyżby zmieniła zdanie, czy coś poszło nie tak? Nie bardzo mógł pojąć, o co chodzi. Ale Ewa wiedziała co robi. Zrozumiała, że jeśli w tej chwili nie przerwie tej zabawy, to za chwilę już będzie za późno. Po prostu nie da już rady. Zbyt ją to wciągało i podniecało, zbyt bardzo chciała, żeby to się stało. Tak bardzo pragnęła obu tych chłopców. Ale w pewnym momencie przeraziła się tego, co miało nastąpić. To była ostania szansa: przerwać to lub pójść na całość. Stała przy stoliku i oddychała głęboko i szybko.
– Nie chłopcy, o tym nie było mowy. Miał być tylko biust i ewentualnie uda. Marcin, wiesz, czym się to może zakończyć. Mirek, pozwoliłam ci się popieścić, pokazałam ci piersi i pozwoliłam je dotykać… bo bardzo chciałeś. Ale nie było mowy o wkładaniu ręki pod spódniczkę, pod majtki i… to co próbowałeś robić… A ty też Mart… aż się boję. Zachowujesz się tak jakbyś mnie pierwszy raz widział… Jakbym była jakąś obcą dziewczyną.

W istocie, to była prawda. Prawda, wciąż zupełnie niezrozumiała dla niego, ale jej uwaga była słuszna. Był tak na nią napalony jakby naprawdę nie była jego żoną. Już miał ją delikatnie nakłaniać do ustępstw przypuszczając, że być może robiła to dla zachowania pozorów. Widział, że była maksymalnie podkręcona i ledwie panuje nad sobą. Ale nagle odezwał się Mirek. Głos drżał mu z podniecenia.
– Ewuniu, chcieliśmy… to znaczy ja chciałbym zapytać – plątał się – poprosić cię, żebyś pokazała…
– Co? pokazała? Piersi już pokazałam. Powiedz… Co mam ci jeszcze pokazać?
– No, wiesz… Żebyś pokazała nam… to znaczy mnie… cipkę.
Przez chwilę panowało milczenie. Ewa najwyraźniej – mimo podniecenia – była trochę zmieszana. To słowo zostało wymówione po raz pierwszy i nie spodziewała się, że Mirek odważy się. Spojrzała na męża pytająco. Patrzył na nią z widocznym pożądaniem. W końcu powiedział:
– Ja też chętnie bym zobaczył.
Ewa cofnęła się parę kroków. Próbowała jeszcze przynajmniej udawać, że panuje nad sobą i nad sytuacją.
– Mogę – wyszeptała po chwili – jeszcze tylko na to się zgodzić, że pokażę Mirkowi moje nogi i majtki… no więcej… odchylę trochę majtki… Ale nic więcej… i bez dotykania.

Stojąc o kilka kroków od nich, chwyciła dół spódniczki i powoli podniosła ją do góry. Miała złączone nogi, zobaczyli najpierw jej ściśnięte, śliczne uda, a potem białe majteczki. Patrzyli tak chwilę. W salonie panowała kompletna cisza. Słychać było tylko ich przyspieszone oddechy.
– Już wystarczy chyba – powiedziała w końcu cicho.
– Poczekaj jeszcze chwilę – powiedział Marcin – miałaś pokazać nam cipkę.
Piersi Ewy unosiły się w głębokich oddechach, bez słowa zaczęła odchylać majteczki.
– Nie wytrzymam – wyszeptał Mirek. Rozpiął spodnie i wyjął swojego stojącego członka. Patrzył na Ewę i ruszał zaciśniętą na nim dłonią.
Ewa momentalnie puściła spódniczkę i oparła się o ścianę.
– Mirek, co ty robisz! Tak nie można.
– Ewuniu, nie dam rady, nie wytrzymam. Pokaż jeszcze raz majtki, a ja sobie po prostu zrobię. Inaczej nie wytrzymam.
– Nie, Mirek. Jeżeli tak… i chcesz sobie zrobić to pokażę ci to, co chciałeś i będziesz mógł dotknąć.

Podeszła do nich niepewnym krokiem. Usiadła z powrotem na kanapce. Podniosła spódniczkę i rozsunęła nogi. Włożyła palce pod brzeg majteczek i odsunęła je. Ukazała się tak dobrze znana Marcinowi cipka, różowa, pokryta gęsto wokół jasnymi włoskami.
– Chodź – powiedziała do Mirka – Możesz jedną ręką dotykać, a drugą sobie zrobić dobrze.
Mirek powoli włożył palce pod majtki Ewy i zagłębił je troszkę w mokrej cipce. Drugą ręce trzymał swojego „małego” i poruszał go powoli jakby obawiał się wytrysnąć zbyt szybko. Marcin nie panując już zupełnie nad swoim podnieceniem rozpiął sobie spodnie i wyjął swojego stojącego na baczność penisa. Podobnie jak Mirek gładził go prawą ręką. Ewa patrzyła na dwa prawie jednakowej wielkości członki i zdawała sobie sprawę z tego, że za chwilę… będzie miała ich obu. Nie miała siły się już bronić – i to nie przed tymi chłopcami, którzy nie przymuszali jej do niczego, byli bardzo mili i delikatni. Nie miała siły bronić się sama przed sobą. Zawsze miała ochotę spróbować takiego trójkącika. Który z nich pierwszy znajdzie się w jej cipce? Bardziej ciekawa była jak byłoby z Mirkiem. Teraz już prawie była pozbawiona jakichkolwiek oporów. Wtem Marcin się odezwał:
– Poczekaj Mirek. Ewuniu, mam prośbę? zrób sobie, a my pooglądamy.
– Co? Jak? No wiesz Mart, jak możesz?
– Robiłaś to przy mnie nieraz. Robisz to tak pięknie, że chciałbym żeby Mirek zobaczył. I tak zresztą pokazujesz całą cipkę.

Ewa oddychała szybko, nie oponowała ponieważ straciła ostatecznie kontrolę nad sobą. Marcin wstał, wyjął z szuflady wibrator. Położył Ewę delikatnie na tapczanie i włożył jej wibrator do ręki.
– Trochę się wstydzę – powiedziała do niego szeptem.
– Przecież i tak pokazałaś Mirkowi swoją cipkę przed chwilką. Zdejmij majteczki – powiedział Marcin.
Ewa leżała na tapczanie z głową na dużych poduszkach. Nie odzywała się nic. Marcin nie czekając ściągnął jej majtki. Ewa odruchowo złączyła uda. Widać jej teraz było tylko trójkątny, jasny i dość bujny zarost. Marcin wziął ją za rękę, pocałował delikatnie i powiedział:
– No, zrób sobie, prosimy, dobrze?

Ewa bez słowa, pół leżąc rozsunęła trochę nogi. Włączyła wibrator i zaczęła się gładzić nim po cipce. Lewą ręką pieściła sobie piersi. Trwało to chwilę, potem palcami lewej ręki rozsunęła sobie nieco cipkę i włożyła sobie wibrator głębiej, coraz głębiej. Niesamowicie podniecało ją to, że jest przez nich obserwowana. Zręcznie zwiększyła obroty i już po paru sekundach jej biodra zaczęły unosić się do góry, zamknęła oczy, kolana rozsunęły się jeszcze bardziej. Zaczęła jeszcze szybciej oddychać szeroko otwartymi ustami.

Mirek i Marcin byli zauroczeni. Patrzyli jak na najpiękniejszy spektakl. Już wydawało się, że Ewa dostanie orgazmu, gdy Mirek siedzący tuż przy niej ukląkł przy tapczanie i pochylił głowę między jej nogi. Ewa przestała się onanizować i wyjęła sobie wibrator z cipki. Mirek bez słowa usunął jej rękę na bok. Poczuła na swoich udach jego usta. Podniósł głowę, spojrzał na nią z uwielbieniem i rozsunął palcami jej jasne włoski, rozchylił różową cipkę i zanurzył w niej swój język. Ewa zamknęła z powrotem oczy, z jej dłoni wypadł wibrator. Biodra wyprężyły się, powoli podniosła je trochę do góry, rozłożyła jeszcze szerzej nogi. Mirek penetrował jej cipkę językiem, czasem wpychał go głębiej, to znów lizał jej łechtaczkę. Marcin patrzył przez chwilę na buzię swojej Ewuni. Miała przymknięte oczy i lekko rozchylone usta, którymi łapała szybkie nieregularne oddechy. Wziął ją za rękę. Zaczął znowu całować i pieścić jej piersi. Biodra Ewy poruszały się coraz szybciej do góry i w dół. Jej ciało wyginało się w konwulsjach, jednak trwało to nie dłużej niż kilkanaście sekund. W pewnej chwili jej biodra uniosły się w górę, wyprężyła się, z jej ust wyrwał jęk przechodzący w lekki krzyk i dostała orgazmu.

loading…



Mirek wyjął język z jej cipki. Ewa złączyła kolana, a jej głowa opadła na kanapę. Oddychała ciężko z zamkniętymi oczami. Chłopcy delikatnie i bardzo wolnymi ruchami pieścili całe jej ciało. Ona leżała bezwładnie. Miała jeszcze na sobie zadartą do góry spódniczkę, nie zdjętą całkowicie, lecz zsunięty w dół biustonosz.
– Rozbierz się całkiem – powiedział cicho Marcin przytulając ją do siebie.
Jej oddech uspokajał się powoli, ale nie odzywała się. Marcin ściągnął jej spódniczkę. Mirek przyłączył się momentalnie. Rozpiął jej biustonosz. Po chwili była całkiem naga. Całowali przy tym jej cipkę, uda, piersi. Mirek wpił się w jej usta. Szybkimi ruchami nie przerywając pieszczot zrzucali ubrania również z siebie. Wkrótce wszyscy leżeli nadzy na kanapie. Po wpływem ich pieszczot Ewa wyszła z letargu po orgazmie. Objęła czule swojego męża rękami za szyję i przytulała się do niego. Tymczasem Mirek podniecony do granic możliwości rozsunął trochę jej uda. Ukląkł i zaczął pocierać swoim penisem jej ciasną cipkę. Rozchylił ją nieco i powoli zanurzał go coraz głębiej. Ewa spojrzała przez moment na męża pytająco, a potem rozsunęła nieco nogi. Wtedy jednak Marcin wstał i wyjął z szafki prezerwatywy. Podając jedną Mirkowi powiedział:
– Ubierz, bo ubrudzisz bardzo naszą Ewunię, a potrzebujemy się jeszcze z nią pobawić parę godzin.

Mirek rozerwał opakowanie i drżącymi rękami nałożył sobie gumę. Ewa patrzyła na te przygotowania półprzytomnie. Marcin całował ją namiętnie, głaskał po piersiach byle tylko nie pozwolić jej na powrót świadomości i spadek podniecenia. Musiał się jednak trochę odsunąć, bo Mirek położył się na niej. Rozsunęła całkowicie uda, pokurczyła kolana, a on wolnym ruchem wprowadził swojego kutasa w jej ciasną cipkę. Ewa zaczęła cicho jęczeć, ale trwało to wszystko może piętnaście sekund i Mirek… wytrysnął całą zawartość w gumę. Opadł bezsilnie na cudowne ciało żony Marcina.
– To było do przewidzenia – pomyślał Marcin i powiedział – Idź Mirek umyć się, a ja zajmę się Ewunią przez ten czas.
Mirek wszedł trochę speszony ściągając prezerwatywę.
Marcin natychmiast zajął jego miejsce. Ubrał również sobie prezerwatywę i włożył swoją męskość w mokrą i rozpalona cipkę Ewy. Zaczął ją rżnąć delikatnie i powoli. Objęła go rękami za szyję. Oprzytomniała już całkowicie. Przytulona do niego mówiła mu do ucha:
– Mart, on chyba był za bardzo podniecony. Dobrze, że mam ciebie. Ale dam mu jeszcze potem, dobrze?
– Jasne, myślę, że przeleci cię jeszcze parę razy.

Sama myśl o tym musiała ją podniecić, bo jej biodra zaczęły unosić się trochę szybciej. Otworzyła szeroko usta jakby chciała coś powiedzieć, przytuliła go do siebie z całych sił i dostała kolejnego orgazmu. Marcin przerwał na chwilę. Leżał na Ewie z penisem głęboko zanurzonym w jej cipce. Gładził jej buzię i włosy. Odczekał trochę i wkładał jej teraz powoli jak na zwolnionym filmie. Spojrzał w bok i zobaczył Mirka, który właśnie wrócił z łazienki i przyglądał się im z takim zainteresowaniem, że jego przyrodzenie rosło mu ponownie.
Marcin zsunął się z żony, odwrócił ją na bok, przytulił się do niej i włożył jej od tyłu. Leżała teraz przodem do siedzącego obok Mirka. Jej śliczne, nieduże duże piersi falowały w rytm wolnych ruchów jej męża.
– Weź mu do buzi. Właśnie sobie umył.
Ewa wyciągnęła rękę, wzięła penisa Mirka i zaczęła się nim bawić. W jednej chwili stanął mu maksymalnie. Mirek położył się. Podsunął trochę wyżej tak, że jego penis, już w całkowitym wzwodzie znalazł się przy buzi Ewy. Ujął ją za głowę i powiedział:
– Ewuniu, proszę, masz takie piękne usta. Daj mi włożyć.
Przysnął się jeszcze bliżej. Ewa pochyliła głowę, włożyła sobie do buzi i zaczęła Mirkowi powoli ciągnąć druta. Widok ten tak podniecił Marcina, że wytrysnął w jednej chwili. Leżał z penisem w cipce Ewy oddychając ciężko. Ewa wyjęła sobie z buzi i powiedziała do Mirka:
– Przeleć mnie normalnie, bo tym razem Marcin… jakby trochę za wcześnie. Jeśli będziesz chciał to ci później obciągnę jeszcze.

Wyjęła zwiotczałego członka Marcina. Podniosła się i usiadła na leżącym na wznak Mirku. Ten wziął w rękę swojego drąga i wprowadził go do cipki Ewy, potem obiema rękami zaczął się bawić jej piersiami. Ewa robiła przysiady dobierając sobie tempo. Najpierw powoli, potem zaczęła przyspieszać, ocierając się wilgotną cipką o Mirka. Trwało to kilka minut. Marcin przyglądał się z boku. Tym razem Mirek stanął na wysokości zadania. Ewa jęczała z rozkoszy, wyginała się i wierciła dupcią. Po chwili znowu dostała orgazmu i położyła się na Mirku. Leżała tak z członkiem Mirka w swojej cipce. Marcin gładził jej jasne włosy. Potem wstał i poszedł się umyć. Mirek wyjął malca, położył Ewę na tapczanie i odwrócił ją tyłem do siebie. Przytulił ją, przez chwilę pieścił jej piersi, a potem włożył swoje ręce między jej uda. Dostał się z tyłu do mokrej cipki i włożył jej palce do środka rozchylając ją. Powoli, delikatnie pieścił jej muszelkę i pupę. Ewa leżała i odpoczywała. Mirek przytulił swoją twarz do jej głowy i powiedział szeptem.
– Ewuniu, włożę ci jeszcze, dobrze?
– Dobrze, tylko tak powoli.
Rozchyliła trochę nogi, aby Mirek miał lepszy dostęp. Włożył jej od tyłu do mokrej, wilgotnej cipki. Powoli wchodził w nią i wyjmował. Sprawiało mu to nieopisaną rozkosz.

W tym momencie poszedł do nich Marcin. Widok Mirka i Ewy był tak podniecający, że ponownie miał wzwód. Położył się z przodu, gładził Ewunię po buzi i osypywał pocałunkami. Ciało Ewy wyginało się. Wyciągnęła rękę i wzięła stojącego członka męża. Marcin posunął się wyżej, tak aby znaleźć się na wprost buzi Ewuni. Włożyła sobie jego penisa do ust. Posuwali ją obaj tak jak poprzednio tylko zamieni miejscami. Ewa wkładała sobie głęboko do ust przyrodzenie Marcina. Wziął jej głowę w ręce, oddychał szybko. Widząc to Mirek przerwał na chwilę i znieruchomiał wewnątrz Ewy. I w tym momencie Marcin konwulsyjnymi ruchami wystrzelił cały ładunek do jej buzi. Połknęła wszystko i wyjęła sobie go z ust.
Teraz Mirek zaczął ciąć ją znowu. Trzymał ją za biodra i wchodził w nią od tyłu zanurzając w cipce całego swojego olbrzyma. Marcin leżący z przodu pieścił Ewunię po piersiach, a potem z przodu cipki do której wchodził teraz kutas Mirka. Ewa objęła rękami męża i przytuliła się do niego. Całowali się przez chwilę namiętnie. Musieli jednak przerwać bo Ewa zaczęła jęczeć, jej pupa i biodra Mirka wpadły we wspólny rytm i w tym momencie Mirek eksplodował w jej cipce. Ewa krzyknęła i wygięła się w paroksyzmie kolejnego orgazmu, przytulona twarzą do Marcina.
Leżeli tak obaj bez ruchu oddychając ciężko. Ewa leżała między nimi. Przytuleni do niej, pieścili ją delikatnie. Całą trójkę opanowało senne, przyjemne znużenie. Marcin sięgnął po koc.
– Przykryjemy się trochę – powiedział.

* * *

Rano, po śniadaniu żegnali się z Mirkiem. Odprowadzili go samochodu. Mirek pocałował rękę Ewy.
– To była najpiękniejsza noc w moim życiu – powiedział.
– Mnie też było przyjemnie – odpowiedziała.
– A ja – dodał Marcin – zobaczyłem po raz pierwszy moją Ewunię w akcji. To był piękny i niezapomniany widok.
Pożegnali Mirka machając mu na pożegnanie i po chwili zostali sami. Ewunia uśmiechnęła się do męża.
– Kocham cię – powiedziała zarzucając mu ręce na szyje.
Marcin spojrzał na nią. Była tak śliczna, taka delikatna. Przytulił ją do siebie, pocałował, a potem porwał ją jak piórko na ręce i znikł z nią w drzwiach sypialni.