Święto kobiet

Przeczytano: 309 razy
Święto kobiet

Święto kobietDzisiaj nie ma większego znaczenia, skąd się to Święto wzięło, ale jest i jest jeszcze jedna okazja, aby Kobietom wręczyć bukiet kwiatów. Moja dziewczyna jest daleko, więc wstałem bardzo wcześnie rano, a właściwie jeszcze w nocy, bo była 4 godzina, umyłem się, coś przegryzłem i wsiadłem w samochód, aby jechać do Niej. Dlaczego tak wcześnie, to proste, jadąc do Niej mijam teren kompleksu handlowego, gdzie odbywa się giełda kwiatowa. A giełda zaczyna funkcjonować już w nocy. Więc najpierw pojechałem na giełdę, a później dalej do Niej. I był to bardzo dobry pomysł, bo na giełdzie mogłem kupić takie kwiaty, jakie chciałem. A więc kupiłem: najpierw bukiet róż. Ale był to naprawdę bukiet, bo nie mogłem go w dwóch rękach utrzymać. Oczywiście, zdecydowana większość tych róż – to róże pąsowe, kochające, ale trochę róż niebieskich, dających nadzieję oraz kilka róż żółtych, herbacianych, tych od zazdrości, bo sama dobrze wiesz, że nie ma Miłości bez Zazdrości – ale to nie wszystko. Tradycyjnie symbolem Dnia Kobiet jest Tulipan. A więc tych Tulipanów, trudno powiedzieć ile było, ale takie duże dwie paczki, pięknych, rdzawoczerwonych. Kielich czerwony, a obwódka złota.

Wszystkie te poprzednie kwiaty, aczkolwiek piękne, są kwiatami ciętymi. Więc coś trwałego. Kaktus „Maczuga Herkulesa”. Dlaczego kaktus. To proste, tak jak nasze uczucie, im głębsze i piękniejsze, tym bardziej kole i boli. Zapakowawszy to wszystko do samochodu wsiadłem i za parę godzin już byłem u Niej. Wynoszenie tych kwiatów z samochodu, a następnie ich ustawianie w domu przeplatane było Jej ciągłym pojękiwaniem. Trudno je było poustawiać, a na część Tulipanów wręcz zabrakło szkieł. Gdy już to wszystko zostało w domu zainstalowane, Jej podziękowań nie było końca. I im więcej przybywało kwiatów w domu, tym skromniej wyglądało nasze ubranie. Gdy już można powiedzieć, sytuacja została opanowana, Ona została tylko w staniczku i majteczkach, ja też tylko w spodenkach. Tak oboje staliśmy na środku salonu, oglądając wspaniały wygląd, wtulaliśmy się w siebie coraz mocniej.

W pewnym momencie Ona zaczęła osuwać się przede mną, zsuwając moje spodenki, a gdy doszła do wysokości bioder wzięła moja stojącą pałkę w usta i mocno ją zaczęła ssać, a gdy ja osiągnąłem odpowiedni stopień podniecenia trzymając jej główkę zacząłem w jej usta wchodzić coraz mocniej, aż przyszedł moment spełnienia i trysnąłem swoimi sokami w Jej twarz i na Jej obfity Biust. Niestety, ta eksplozja namiętności była dla mnie zbyt duża po trudach jazdy i położyłem się i dosyć szybko odpłynąłem w sen. Ale nie trwał on chyba zbyt długo, natomiast, gdy ja się przebudziłem, Ona spała, ale była rozebrana. Więc nie wiele myśląc poszedłem do pokoju, wziąłem kilka tulipanów, osuszyłem łodyżki z wody i wróciłem do sypialni. Delikatnie odwróciłem Ją na plecy i przyniesione tulipany zacząłem na niej układać..

Kilka z nich pięknie ułożyło się miedzy Jej piersiami, resztę ułożyłem na brzuszku, a jednego, odwróciwszy, ułożyłem na Cipce. Ona odruchowo ścisnęła nóżki i tym sposobem ten tulipan znalazł się na najczulszym miejscu Jej namiętności. Ona oczywiście, gdy tylko poczuła zimne łodygi kwiatów otworzyłaś oczy i tylko przyglądała się, co ja robię. Ja w pewnym momencie ułożyłem się równo na Niej, tym sposobem kwiaty znalazły się między nami, a my objąwszy się pocałunkami podnosiliśmy poziom naszej namiętności. W pewnym momencie Ona delikatnie zaczęła rozsuwać nóżki, a ja uniosłem się na rękach. Tulipan, który był na wysokości Jej Cipki osunął się niżej dając mnie możliwość wejścia w nią. Ona uniosła nóżki do góry, ja byłem w Niej, a między nami przestrzeń namiętności złożona z tulipanów. Widok był iście niesamowity. Ta ich czerwień na tle Jej Piersi, takiego widoku się nie zapomina. Emocje opadły i trzeba było się iść umyć, bo na Jej Ciele były tylko czerwono – zielone ślady naszej ekstazy. I tak już dalej szło, jak to nas bywa.

Kąpiel, masowanie i znowu pieszczoty, i nigdy ich dosyć. Trudno mi powiedzieć, jak długo taki stan rzeczy trwał, ale w pewnym momencie oboje chyba zasnęliśmy. Ja obudziłem się pierwszy i postanowiłem się z Nią trochę inaczej popieścić. Wykorzystałem chyba wstążkę od kwiatów i gdy tylko Ona się obudziła, zawiązałem Jej oczy, po czym wziąłem jedną z róż i samym pączkiem zacząłem Ją drażnić. Reakcja Jej była fantastyczna. Gdzie bym Jej nie dotknął, zawsze widać było Jej reakcję, ale przede wszystkim zadowolenie. Nie kryję, że jednym z bardzo namiętnych momentów było zanurzenie brodawki Jej Piersi w kielichu kwiatowym. Przez dłuższą chwilę pieściłem tą Brodaweczkę, a gdy odsunąłem pączek, jej napęcznienie wskazywało, że było jej dobrze. Odwróciłem Ją na brzuszek i zacząłem w sposób absolutnie nieregularny przesuwać go po pleckach, po drodze wyraźnie widać było jak drżą mięśnie na łopatkach, aż doszliśmy do Pupci.








Przesuwanie tego pączka róży po Jej Pupci powodowało, że coraz mocniej rozsuwały się nóżki, aż w pewnym momencie, gdy znalazł się przy Jej Cipce, ścisnęła je, zamykając go w swoim namiętnym uścisku. Doszedłem do wniosku, że sprawia Jej on dużą przyjemność, więc poprosiłem, aby się odwróciła. Wtedy zacząłem dalej się znowu z nią pieścić, ale trochę inaczej. Odwróciłem kwiatka w swoich rękach i mając z przodu łodygę zacząłem tą łodygą pieścić Jej Cipkę. Ponieważ była sztywna, więc przesuwając się w dół, powodowała jej otwieranie się, aż w pewnym momencie, gdy Ona mocniej rozsunęła nóżki, ukazała się ta wspaniała jamka, prosząca się, aby w nią wejść. Ja odwróciłem trzymaną w ręku różę i urwałem sam pączek. Urwał się równo, tuż przy kielichu. Więc postanowiłem zobaczyć, jak by on wyglądał w Jej jamce. Przytuliłem go do Cipeczki, pasował pięknie. Cały kielich ułożył się między fałdkami, opierając się o dolne wejście, natomiast od zewnątrz była rozłożysta
przestrzeń płatków. Jej Cipeczka to akceptowała, bo aż się śliniła. Wykonałem kilka delikatnych ruchów obsadzając go w Cipce, a gdy on już był lekko osadzony, podniosłem się, swoją pałeczkę wtuliłem w płatki i tak w całości wjechaliśmy w czeluść Jej namiętności. Nie kryję, że było to jakieś inne jej czucie, bo wewnątrz były płatki róży. No cóż. Można to podsumować, kochaliśmy się w RÓŻY. I chyba było wspaniale, bo oboje wydawaliśmy z siebie pomruki zadowolenia, przechodzące w coraz to wyższa tonację. Aż nadszedł ten moment jednego wspólnego krzyku, po którym odpłynęliśmy w zachwyt uniesienia.

I znowu jak w takich sytuacjach. Kąpiel pod natryskiem, ale tym razem wycieranie i kremowanie w łazience, co daje zupełnie inne możliwości. To opierała na moim kolanie najpierw jedną nóżkę, następnie drugą. A gdy już nóżki są nasmarowane, Ona oparła się rączkami o blat umywalki, ja mogłem swobodnie jednocześnie pieścić i smarować Jej plecy, ramiona, uda. Gdy skończyłem tą stronę odwróciłem ją, rączki znowu oparła o blat umywalki, a ja miałem możliwość nakremowania całego przodu, nie kryję, że szczególnie przyłożyłem się do kremowania Jej Piersiątek no i dolnej części Brzuszka, aż ręce zaczęły same smarować tę najniższą część. Gdy palce moje znalazły się przy Jej Cipeczce odepchnęłaś się od umywalki, Jej ręce wylądowały na moich ramionach a usta nasze zwarły się w namiętnym pocałunku. Widocznie tego pocałunku nie wytrzymały nasze nogi, bo w pewnym momencie ugięły się i oboje wylądowaliśmy na podłodze, Ona leżała na wznak. Ja całując ją, systematycznie zsuwałem się w dół, aż doszedłem do Cipki i język mój zaczął penetrować jej czeluście. Uniosłem się, sięgnąłem leżący obok ręcznik, zwinąłem go w kłębek i podłożyłem pod jej Biodra, co pozwoliło mi mocniej wpijać się w jej jamkę i atakować jej Łechtaczkę.

Ona kręciła się i wierciła, aż w pewnym momencie puściła swoje soki namiętności. Wówczas mój język zaczął tymi sokami nawilżać pozostałą część szparki, aż doszedłem do Pupci i rozwiercając ją językiem doprowadziłem do dużego stopnia zwilżenia i dużego stopnia podniecenia. Wstałem, poszedłem do salonu i przyniosłem dwie róże, jedną obciąłem przy samym pączku, a drugiej zostawiłem kawałek łodygi. I najpierw tą, co miała łodygę zacząłem pieścić Ją przesuwając od Cipki do Pupci, aż w pewnym momencie odwróciłem ją wsuwając pozostałą część łodygi do Pupci. Pozostający na zewnątrz paczek wyglądał pięknie. Wówczas wziąłem ten drugi pączek, przyłożyłem go do Cipki i tak jak poprzednio, wjechałem z nim w czeluść Jej namiętności. Trudno powiedzieć, czy paczek w Pupie, czy pączek w Cipce to spowodowały, że Ona zaczęła w pewnym momencie głośno jęczeć, a gdy wyczuła moment mojego maksymalnego podniecenia zaczęła krzyczeć w odlocie uniesienia. I nie był to jeszcze ostatni Jej orgazm podczas tego naszego spotkania. Niestety, jak to zawsze bywa. Przyszedł czas rozstania. Na odchodne otrzymałem od Niej bardzo czuły pocałunek i jeden płatek róży, abym go sobie zasuszył na pamiątkę.

Prawda – nie prawda, czy to takie ważne?