Instruktorka

Przeczytano: 478 razy
Instruktorka

InstruktorkaMam na imię Gosia i jestem instruktorka kursu pływackiego. Prowadzę kursy dla ratowników pływackich. Wiem, że podobam się się mężczyznom. Mam doskonałą figurę – dzięki mojej pracy i nie muszę liczyć kalorii. Bardzo lubię moją prace. Łączy moje zamiłowanie do wody z przyjemnością obcowania z młodymi, wysportowanymi najczęściej mężczyznami. Jestem mężatką i jestem zadowolona z życia. Mam wszystko, czego mi trzeba, no, może nie wszystko. Czasem brakuje mi przygód i emocji, ale na to tez mam sposób.

Wielu moich kursantów reaguje napiętymi z przodu slipkami na mój widok, co mnie bawi i utwierdza w poczuciu własnej atrakcyjności. Gdy namierzę takiego napaleńca, staje się on moją ofiarą. Wysyłam mu piękne uśmiechy, prowokuje sposobem poruszania się i zachowaniem. To taka niewinna zabawa. Każdego roku z pośród nich wybieram jednego, który może spełnić swoje marzenie i posiąść mnie. W tym roku wybrałam sobie pewnego uroczego blondyna. Ma na imię Adrian, ma niebieskie oczy i jest tak nieśmiały, że na mój widok cały się rumieni. Nie odrywał ode mnie oczu a ja obmyślałam plan uwiedzenia go. Nie był to może plan oryginalny, ale sprawdzony.

Przed zbliżającym się egzaminem zawsze znalazł się ktoś, do kogo miałam jakieś zastrzeżenia. Pod pretekstem moich uwag zaproponowałam Adrianowi zostać po zajęciach. Chłopak silniej niż zwykle zarumienił się, ale ochoczo przystał na moja propozycje. Moja intuicja jak zwykle nie zawiodła mnie. Adrian bardzo się starał. Na koniec zaprosiłam mojego ucznia do mojego domu na pyszne spaghetti, które wspaniale przyrządzam, ponieważ nie lubię jeść sama. Wspomniałam też, że przyda mi się męska pomoc, ponieważ z rana miałam kłopot z kranem w kuchni.

Pojechaliśmy do mnie, upał był niesamowity. W samochodzie zerkałam na Adriana i cieszyłam się, że mój mąż jest handlowcem, ponieważ często nie było go w domu a czasem wyjeżdżał w delegacje na kilka dni. Dzisiaj właśnie był taki dzień. W domu Adrian od razu zapytał o zepsuty kran. Wskazałam mu gdzie znajduje się kuchnia, a sama poszłam do pokoju, żeby włożyć coś seksownego. Adrian szybko uwinął się z kranem. Zaprosiłam go do salonu, żeby wynagrodzić wysiłek szklanką czegoś zimnego. Gdy zajął się nalewaniem napoju, wyszłam na chwile z pokoju, aby się odświeżyć. Wróciłam do salonu i włączyłam nastrojowa muzykę. Cały czas czułam na sobie gorące spojrzenie. Usiadłam w fotelu po drugiej stronie stolika i zaczęłam sączyć cole. Było zupełnie cicho. Chłopak patrzył na mnie wyczekująco. Zdjęłam żakiet i zostałam w błyszczącym i obcisłym body i krótkiej spódnicy. Gdy odkładałam żakiet na bok, rozchyliłam nogi żeby zobaczył, ze nie mam majtek. Efekt był piorunujący. Gwałtowna erekcja spowodowała widoczne i imponujące wybrzuszenie jego luźnych szortów. Ten widok podziałał również na mnie i nie chciałam dłużej zwlekać.

Uśmiechnęłam się i powiedziałam
– Jeśli ci niewygodnie możesz zdjąć szorty, nie krepuj się. – Posłuchał od razu i po kilkudziesięciu sekundach stał przede mną zupełnie nagi. Był naprawdę dobrze zbudowany, szerokie ramiona i wąski tyłek. Prawdziwym rarytasem był jednak jego penis. Nigdy wcześniej nie widziałam tak wielkiego okazu. Poczułam, że wilgotnieje, powoli zsunęłam spódnice, zdjęłam body. Miałam na sobie tylko czerwony, koronkowy biustonosz i czerwone szpilki. Rozsiadłam się wygodnie w fotelu i podniosłam nogi do góry, rozchylając je szeroko i opierając o poręcze. Przesunęłam dłońmi od kostek do krocza, dalej do piersi i znowu do krocza. Palcami rozchyliłam mokre wargi i przez chwilę masowałam łechtaczkę. Cały czas patrzyłam mu w oczy, z których wyzierało zwierzęce pożądanie. Pokazałam mu palcem moja szparkę i powiedziałam cicho – Chodź. – Osunął się na kolana i zbliżył twarz do mojego krocza.

Zamknęłam oczy i po chwili poczułam jego szorstki i gorący język na łechtaczce. Silnie objął moje uda i chciwie chłeptał moją małą. Czułam coraz przyjemniejsze dreszczyki, które emanowały na cale moje ciało. Otworzyłam oczy, zobaczyłam jego usta jak pedantycznie wylizują moja wilgoć i język pieszczący otworek mojej cipki. Już wiedziałam, że tegoroczny wybór jest niezwykle trafny. Czułam coraz większa przyjemność. Złapałam Adriana za włosy i docisnęłam jego głowę do moich warg sromowych. Odchyliłam się do tyłu i przeżywałam prawdziwa rozkosz. Musze przyznać, że nie doceniałam tego nieśmiałego blondynka. Lizał mnie jak wytrawny kochanek. Gdybym w porę nie oderwali jego ust od siebie, miałabym orgazm. Na to chciałam jeszcze poczekać. Postanowiłam zając się jego potężnym penisem, który nawet na chwile nie przestał sterczeć.

Adrian stanął przede mną w lekkim rozkroku. Jego nos, policzki, broda, błyszczały od mojego soczku, a oczy płonęły. Powoli podeszłam do niego i uklękłam u jego stóp. Tuz przed moimi oczami widziałam 20-sto centymetrowy mięsień o obwodzie mojego nadgarstka. Jego purpurowa żołądź celowała we mnie. Pod tym monstrum wisiały ciężkie jaja, porośnięte ciemnym meszkiem. Patrzyłam z zachwytem na ten okaz zdrowia i siły, a z jeszcze większą radością ujęłam go oburącz i zaczęłam masować. Był twardy jak stal. Uniosłam się lekko i wprowadziłam go do ust najgłębiej jak mogłam. Niewiele, ponad połowa zmieściła mi się w buzi, ale na szczęście Adrian nie napierał, bo by mnie udusił. Zaczęłam mu obciągać laskę. Obficie go naśliniłam, cmokałam i ssałam, co mojemu chłopcu ogromnie się podobało, bo cicho pojękiwał. Po chwili oparłam jego lance o moje czoło, wzięłam do ust te śliczne jajeczka, oczywiście pojedynczo. Po jego ciele przebiegały mocne dreszcze. Znowu wróciłam do lizania i robiłam to wytrwale aż Adrian nie wytrzymał i spuścił mi się prosto do ust. Gorące nasienie spływało mi do gardła, ale było tego tyle, że nie zdołałam wszystkiego połknąć. Cześć nektaru spływała kącikami moich ust na brodę i szyje. Uwielbiam ten słonawy smak spermy i ilekroć mogę, delektuje się nim. Nie rozumiem kobiet, które maja wstręt przed dogadzaniem facetom ustami i łykania ich soków. Podobno jest to dobre na cerę.








Tymczasem Adrian przestał, wlewać we mnie swoje mleczko i powiedział z olbrzymia ulga w głosie
– Nie przypuszczałem, że kiedykolwiek będzie Pani połykać moją spermę. Marzyłem o tym przez cały czas trwania kursu i stwierdzam, że jest Pani niesamowita.
– Dziękuję! Mam nadzieje, że nie poprzestanie Pan na spuszczeniu się do mojej buzi.
– Już się biorę do roboty. – Podniósł mnie z podłogi i zaczął całować w usta.

Poczułam, że zrywa ze mnie stanik. Jego silne dłonie zaczęły ugniatać i masować moje ciało. Wiedziałam, że moja cipka za chwile znowu zwilgotnieje i będzie gotowa do bardziej zdecydowanych harców. Dłonią wprowadziłam Adriana fujarkę w stan, w który z zadowoleniem stwierdziłam, że jest twarda i pięknie stoi. Nie mogłam się doczekać jej wejścia we mnie. Na szczęście jej właściciel również nie miał ochoty dłużej zwlekać. Adrian przeniósł mnie na kanapę i ułożył tak, że mój tyłeczek wypinał się ochoczo w jego kierunku. Lewa dłonią pieścił moje krocze, a prawa złapał mnie za szyje i mocno przycisnął do oparcia. Byłam unieruchomiona, co mnie trochę podniecało. Gdy byłam już wystarczająco wilgotna, chłopak przytknął swego członka do mojej cipci i wepchnął go brutalnie. Jęknęłam z bólu.

Wdzierał się we mnie gwałtownym, wsuwami, które były równie rozkoszne, co bolesne. Nie mogłam się od niego odsunąć, wiec tylko zacisnęłam zęby i czekałam aż mięśnie pochwy się rozluźnią. Zanim to nastąpiło Adrian posuwał mnie ze zwierzęcą silą. Jego ciężkie jądra obijały się o moje podbrzusze, wydając śmieszny odgłos. Czułam, ze wpycha we mnie całego kutasa i dziwiłam się, że jeszcze mnie nie rozerwał na strzępy. Po kilku minutach takiego ostrego jebania, cipka przystosowała się do gabarytów drążącego ja fiuta i nie czułam już takiego bólu. Jego miejsce zajęło niezwykle i narastające podniecenie. Adrian, nawet na chwile nie zmniejszył szalonego tempa. Jego lewa dłoń trzymała mnie w pasie i co jakiś czas wymierzała solidne klapsy w moje zgrabne pośladki. Okazało się, że ból może być bardzo przyjemny. Zrozumiałam, że ten dryblas nie jest taki łagodny jak myślałam wczesnej. Prawdziwa cicha woda. Jednocześnie taki mocny seks to było to, czego wtedy potrzebowałam. Od lat nikt mi tak świetnie nie dogadzał. Mój mąż jest niezłym kochankiem, ale preferuje spokojny, tradycyjny seks, zawsze przy zgaszonym świetle. Bardzo dba o to, by było mi z nim dobrze, ale chyba nawet nigdy nie myślał o wprowadzeniu takiej innowacji. To
chyba tłumaczy, dlaczego raz na jakiś czas pozwalam sobie na małżeńską zdradę. Potrzeba odmiany. Myślę, że gdyby zobaczył mnie prawie zgwałconą i do tego bita po tyłku, dostał by ataku serca z wrażenia. On nigdy by mnie nie uderzył, nawet w najgorszym gniewie.

Mój jebaka nie miał takich oporów. W pewnej chwili Adrian wbił penisa w samo dno mojej cipki i zamarł. Pomyślałam, że będzie się spuszczał i pożałowałam, że nie na twarz. Jednak nie oto mu chodziło. Zastanawiał się, w jakiej pozycji dalej mnie pieprzyć. Ku mojemu przerażeniu wyszedł ze mnie i zaczął napierać mokrym od mojego soczku członkiem na mój odbyt. Sądziłam, że zatruje, ale gdy jego pałka pokonywała kolejne centymetry mojej dziewiczej dupki, zmieniłam zdanie. Próbowałam krzykiem i szarpaniem oswobodzić się, ale był dla mnie za silny. Zatrzymał się na chwile i spytał, o co mi chodzi.
– Nikt nigdy nie pieprzył mnie w dupę – odpowiedziałam. – Proszę, bądź delikatny.
Od razu pożałowałam tych słów, zadziałało na niego jak ostrogi. Wizja rozdziewiczenia mojego tyłka zupełnie odebrała mu rozum. Złapał mnie jeszcze mocniej i wbił kutasa do końca. Pchnięcia były szybkie i bardzo brutalne i chwilowo czułam tylko piekielny ból. Jego duże jaja uderzały o moje wargi sromowe. Kleiły się do niej, bo z mojej myszki wyciekał gęsty śluz. Zamknęłam oczy i poddałam się. Bardzo powoli przyzwyczajałam się do kolejnej nowości, jaka był dla mnie seks analny. Po dłuższym czasie, w którym mój uczeń spełniał swoje najskrytsze marzenia, zaczęłam odczuwać coś na kształt przyjemności. Było gorąco, nasze ciała spływały potem, nie było, czym oddychać. Zastanawiałam, się, która może być godzina i czy mój mąż nie jest już przypadkiem w drodze do domu. To było by straszne.

Adrian zaczął bełkotać coś pod nosem, z czego wywnioskowałam, że jest już blisko orgazmu. Póki, co nie zwalniał, ale teraz mnie to cieszyło, bo odczuwałam przyjemność gwałtownej penetracji. Wiedziałam, że mój szczyt także się zbliża i będzie silniejszy niż kiedykolwiek. Młody byczek wykonał jeszcze kilkadziesiąt pchnięć i jęknął z zadowolenia. Pierwszy strzał wylądował w mojej obolałej dupce wywołując u mnie dreszcze spełnienia. Czułam jak nasienie spływa coraz głębiej. Chłopak błyskawicznie wyciągnął zmęczonego ptaka jednocześnie za włosy przyciągając moja spocona twarz do swojego krocza. Chlusnął sperma prosto w moje oczy, potem na policzek. Złapałam wargami jego żołądź i reszta tryskała do moich ust. Było tego jeszcze więcej niż za pierwszym razem. Cieszyłam się, że pomyślał o mnie i nie wlał wszystkiego do mojej dupci. Znowu mogłam posmakować świeżej i aromatycznej spermy, co tak uwielbiam.

Adrian rozstawił nogi i spokojnie pozwalał mi wyssać z siebie wszystko. Opiłam się za wszystkie czasy a potem opadłam bezsilnie na kanapę. Adrian szybko się ubrał i był gotów do wyjścia. Znowu wyglądał jak niewiniątko, a na policzki wystąpiły mu wyraźne rumieńce. Podziękował za miło spędzony czas i zniknął. Po krótkim odpoczynku wstałam i wytarłam starannie ślady tego, co się wydarzyło. Wytarłam ślady potu i spermy z obicia kanapy i dywanu. Wzięłam prysznic, ale moje ciało nadal było obolałe i zdrętwiale. Czułam ból pośladków i odbytu. Ale po tym, co przeszłam niedawno, wcale mnie to nie dziwiło. Włożyłam jedwabny szlafrok i poszłam do łazienki przygotować sobie relaksującą kąpiel z pianka. Później, siedząc już w wannie zastanawiałam się nad tym co będę robić za tydzień, kiedy to mąż znów wybiera się w delegacje….