Pożegnanie w Lustrzanym Pokoiku

Przeczytano: 671 razy
Pożegnanie w Lustrzanym Pokoiku

Pożegnanie w Lustrzanym PokoikuKończąc swój nadzór nad naszym przedstawicielstwem w Hamburgu postanowiłam we właściwy sposób pożegnać się ze znaczącymi dla mnie miejscami. Jednym z takich miejsc był Klub, w którym był „Lustrzany Pokoik”. Miałam z tego miejsca miłe wspomnienia, więc i tym razem wysłałam do Szefa Klubu informacje, że chciałabym u nich spędzić piątek, a jego prosiłam o ewentualna propozycje formy spędzenia czasu.

Tutaj informacja dla tych, którzy nie czytali poprzedniego mojego opowiadania dotyczącego Lustrzanego Pokoiku. Jest to pomieszczenie, którego ściany stanowią tzw. weneckie lustra, to znaczy od wewnętrznej strony jest lustro, od zewnętrznej wszystko widać, co się za tym lustrem dzieje.

W odpowiedzi otrzymałam informacje, że bardzo się ucieszyli informacją o możliwości widzenia się ze mną i proponują mi spędzenie w Klubie całego wieczoru, podczas którego miałabym pięć wyjść na „parkiet”, ostatnie w formie atrakcyjnego pająka. Pięć wyjść oznaczało pięciokrotne pokazanie się przed publicznością. Pomyślałam, pięć zbliżeń na cały wieczór, to mieści się w granicach moich możliwości. Umówiliśmy się, że zacznę o dwudziestej.

„Zmęczona” pożegnaniem z „Kompanią” Manfreda przez cały piątek praktycznie leżałam w łóżku, poza wyjściem na masaż. Ale pomimo to, kiedy zaczął zbliżać się czas wyjazdu czułam podbrzusze. Tym nie mniej nie było rady, umówiłam się. Przyjechał samochód, wsiadłam, pojechałam, znowu, praktycznie nie wiem gdzie, ale nie to było ważne. Przyjechałam na miejsce i znalazłam się w znanym mi już miejscu. Tym razem postanowiłam występować, można powiedzieć, jeszcze bardziej atrakcyjnie.

Zakładałam, że będę miała do czynienia z partnerami ciemnoskórymi, więc powinnam się od nich odróżniać. Kupiłam sobie w Hanowerze kilka „ubranek” i postanowiłam jedno z nich wykorzystać. Był to krótki gorsecik pod biust i do pępka, podwiązki i ażurowe pończochy, ale wszystko było w intensywnym, czerwonym kolorze. Lustra srebrne, partnerzy ciemnoskórzy, ja jasna w czerwonym kostiumie – powinno pasować. I nie pomyliłam się.

Kiedy zobaczył mnie Szef Klubu aż jęknął ze zdziwienia. Ale to był wstęp, teraz zaczynał się spektakl. Weszłam śmiało do „Pokoiku” w którym był już „kamerzysta” Nie było mnie ponad rok, technika poszła do przodu i zamiast „kamerzysty” z kamerą na ramieniu, jak było poprzednio, był młody człowiek, który miał w ręku długi kabel, zakończony oczkiem kamery, którym bardzo dokładnie przekazywał obraz dalej. Byłam sama, przechodziłam się po „Pokoiku”, pokazując swoje wdzięki, a przede wszystkim swoją „Szparkę”, nie unikając właśnie kamery. Ale nie trwało to zbyt długo, bo do Pokoiku wszedł ciemnoskóry mężczyzna średniego wzrostu, z którym miałam odbyć zbliżenie w tzw. pozycji klasycznej.

Podeszliśmy do wystającego cokołu, ułożyłam się, rozsuwając nogi i pokazując swoją Cipkę. Kamerzysta też się do mnie zbliżył i po chwili na monitorze widziałam, jak do tego zbliżenia przygotowana jest Cipka. Mój partner zbliżył się do mnie i już prezentował swoją pałkę. Nie była ona zbyt mała i miałam świadomość, że to zbliżenie nie będzie takie łatwe. Podszedł, uniósł do góry nogi, przystawił się do Cipki i mówiąc – muszę Cię na początku rozruszać, wbił się we mnie z całej siły. W tej całej kompozycji bardzo atrakcyjnie wyglądałam w tym swoim czerwonym ubranku. Widać było, że jest to profesjonalista, bo jego systematyczne wejścia we mnie były bardzo precyzyjne, a przede wszystkim na tyle dynamiczne, że bardzo ładnie było je widać na ekranie. Właśnie to sprzężenie wzrokowo – czuciowe powodowało, że narastało we mnie podniecenie, wyrażające się coraz głośniejszym pojękiwaniem. Aż przyszedł moment, kiedy poczułam, że dochodzi do końca swoich możliwości. Ja również czułam bardzo wysoki stopień podniecenia i moment jego strzału potwierdziłam wyrzutem rąk do tłu z głośnym okrzykiem osiągniętego orgazmu.

Wysunął się, wziął ręcznik, owinął się i wyszedł. Je również po pewnym czasie wstałam, poszłam do swojego pokoiku, umyłam się i sącząc z filiżanki kawę, miałam pewien czas odpoczynku. Trudno mi powiedzieć, ile to trwało, kiedy zostałam ponownie zaproszona. Tym razem miałam mieć zbliżenie od tyłu. Kiedy na środku „Pokoiku” zajęłam pozycje „na pieska” jedno co było bardzo ładnie widać, to mnie w tym moim ubranku. Rozsunęłam szeroko nogi i zaraz za mną pojawił się mój partner. Był to ciemnoskóry mężczyzna, o krępej budowie. W ręku trzymał słusznych rozmiarów pałkę, którą po chwili już mi wsadzał. Można powiedzieć, że sytuacja zaczęła wyglądnąć atrakcyjnie. Kiedy wysuwał się, było widać prawie całą długość tej pałki, ale kiedy wsuwał się, widać było, jak moje biodra prawie fruwają do góry, podrzucane przez niego. Zarówno siła wyrzutu, jak i głębokość, na jaką wbijał się we mnie powodowały, że moje podniecenie narastało zdecydowanie szybko. Czując, jak pręży się do ostatniego pchnięcia już bardzo głośno jęczałam prawie z racji osiągniętego podniecenia. Strzelił, ja to wykrzyczałam, wysunął się i wyszedł, a ja położyłam się na podłodze, zwinięta w fasolkę, przez moment przeżywając jeszcze to zbliżenie.

Kiedy tak leżałam prawie bez ruchu w pewnym momencie doszły do mnie odgłosy, a po bliższym wsłuchaniu się zorientowałam się, że są to oklaski. Dopiero w tym momencie zaskoczyłam, że przecież wokół wszyscy mnie widzą i widocznie sprawiłam im przyjemność. Uśmiechając się, wzięłam z podłogi ręcznik i wyszłam na zaplecze. Tutaj ta sama procedura, mycie, kawa, mały masaż brzuszka, który zaczynał dawać o sobie znać i odpoczynek. Usiadłam w fotelu i już prawie odpływałam w pełnym relaksie, kiedy dostałam sygnał, że jestem proszona „na parkiet”.

Weszłam i mając już teraz świadomość, że jestem obserwowana, spokojnie przechodziłam się wokół, prezentując swoje wdzięki. Za nim zdążyłam zrobić drugie kółko do „Pokoju” weszło trzech dobrze zbudowanych, ciemnoskórych mężczyzn, którzy zaprosili mnie do wspólnych pieszczot. A byli oni już bardzo dobrze przygotowani do tych pieszczot, bo ich pałki mocno piały do gór, pokazując, że nie są wcale takie małe. Patrząc na nich nie bardzo wiedziałam, jaki jest ich zamysł. Nie trzeba było na to długo czekać. Jeden z partnerów podszedł do wystającego cokołu, kładąc się na nim, pokazując jednocześnie, że ja zaraz mam się na nim ulokować. Był to jakby klasyczny układ „na jeźdźca”, pozostali partnerzy pomogli mi i zaczęłam się sadowić. Nie było to takie proste, usiadłam wygodnie na jego biodrach, uniosłam się, on również uniósł tę pałkę do góry, ustawił nad moja „dziurką”, a ja zaczęłam opuszczać się.

Kamerzysta idealnie wyczuł moment, kiedy krzywiąc się i głośno jęcząc nabijałam się na nią. Kilka ruchów w przód i w tył, no i w końcu weszła, a ja ją czułam prawie w gardle. W tym momencie zaczął się ciąg dalszy. Mój partner mocno chwycił mnie za biodra, pokazując, że mam się na nim położyć, samemu opuścił nogi na bok cokołu, przesuwając się w kierunku jego krawędzi, lekko wysuwając się za niego. Zaraz na monitorze zobaczyłam, że tym sposobem jego pałka siedzi dobrze w Cipce, a bardzo mocno wysunięte biodra odsłaniają Pupę. I o to im chodziło, bo zaraz się do niej zbliżyli. Dzięki temu przekazowi elektronicznemu bardzo dobrze widziałam, jak jeden z nich podszedł, rozsunął pośladki i przystawił swoją pałkę do Brązowej Dziurki. Na szczęście była ona dobrze zwilżona, bo widziałam, jak napiera, a już po chwili, jak w nią się wsuwa. Ale nie było to takie proste, bo w Cipce siedziała druga pałka Na ekranie widziałam, a w sobie po chwili poczułam, jak we mnie weszła i bardzo mocno mnie wypełnia.








Chwycił mnie mocno za biodra i po chwili poczułam, jak falują we mnie dwie pałki. Jedna z dołu, druga z góry. Ruchy pałki dolnej były mniejsze, ale tej pałki górnej były większe, widać było, jak się wysuwa i wsuwa. Weszli w pewien rytm, słychać było charakterystyczne obijanie się bioder, przy którym pałka będąca w Pupie osiągnęła swój szczyt, wlewając we mnie całą swoją zawartość. Poczułam błogi stan wypełniania, ale nie trwał on zbyt długo, bo ta pałka się wysunęła i jej miejsce zaczęła zajmować druga, czekająca w kolejce. Tyle tylko, że od razu było widać, że jest ona większa. Więc od razu poczułam ją mocniej.

Sytuacja się powtórzyła, ale Pupa już mocno czuła tą pałkę, jej pchnięcia wypełniały mnie bardzo głęboko. Nastąpił ponownie moment synchronicznego współdziałania obu pałek i o dziwo, obie pałki osiągnęły szczyt, wlewając we mnie swoje soki w obie dziurki. Było to niesamowite wrażenie, potwierdzone przeze mnie głośnym jęczeniem, spotęgowane tym, że mogłam się widzieć.

Górna pałka wysunęła się z Pupy, jednocześnie pomagając mi też się podnieść, wzięłam ręcznik i poszłam do łazienki. Nie ma co kryć, zaczynałam już czuć coraz mocniej „zmęczenie” Cipki, na szczęście takiego „zmęczenia” nie czuła Pupa. Zrobiłam toaletę i z ulgą zapadłam na wypoczynek w głębokim fotelu. O dziwo, tym razem ta przerwa nawet trwała dosyć długo, ale przyszedł moment, kiedy ponownie zostałam zaproszona „na występy”. Tym razem przed moim wyjściem nastąpił pewien element zabiegów technicznych. Na placach, do gorsetu został mi przymocowany przekaźnik, natomiast na głowie zamocowali mi mikrofon, którego końcówka znajdowała się tuż przy ustach.

Ponownie w „Pokoiku” było trzech ciemnoskórych mężczyzn, mających na biodrach ręczniki. Poprosili mnie do cokołu, na którym nie tak dawno byłam „pieszczona”. Ale tym razem okazało się, że sytuacja będzie wyglądała odwrotnie. Pierwszy z nich odrzucił na bok ręcznik
i zobaczyłam jego stojącą pałkę. Wzięłam głęboki oddech i w tym momencie zorientowałam się, że ten mój oddech słychać w całym pomieszczeniu. Robiło to dodatkowe wrażenia całego tego spotkania.

Obrócił się i usiadł okrakiem na krawędzi tego cokołu, wypinając mocno do góry swoją pałkę. Nie była ona może zbyt długa, ale za to robiła wrażenie dosyć grubej. Pozostali partnerzy podeszli do mnie i dali mi do zrozumienia, że mam na tej pałce usiąść Pupą. Była ona jak dla mnie, usytuowana dosyć wysoko, aby to zrobić, więc siedzący partner odchylił się do tyłu, a ja w tym momencie usiadłam na jego brzuchu, rozsuwając na boki nogi. Różnica ciał i wagi powodowała, że specjalnie tego nie odczuł. Po chwili nastąpiła druga faza tej zabawy. Pozostali partnerzy stanęli po bokach, przodem do mnie, ja oparłam się na ich ramionach, za to oni chwycili mnie za pośladki rozciągając je nakierowali na sterczącą pałkę. Już w tym momencie jęczałam, co było bardzo wyraźnie słychać.

Teraz nastąpiła trzecia faza, pochłanianie pałki. Na szczęście okazało się to być dosyć proste, żołądź prześlizgnęła się nawet gładko, po czym zaczęła coraz głębiej penetrować moje wnętrze. Jęczałam i kręciłam się, ale to nic nie pomagało. To jęczenie, potęgowane mikrofonem rozlegało się w całym pomieszczeniu. Nastąpił moment, kiedy wsunęła się do końca, co bardzo dobrze było widać dzięki kamerze. To już zupełnie był duży „bajer”. Ja jęczałem, co słychać było doskonale, a dodatkowo wszystko widziałam. Potęgowało to narastające we mnie podniecenie, i przez moment zastanawiałam się, co będzie dalej. Teraz nastąpiła mała podmiana, asystujący mi partnerze, po kolei wyszli, a przyszli nowi, było ich trzech. Dwóch od razu chwyciło mnie za nogi, podciągając je do góry i na boki, odsłaniając tym sposobem Cipkę. Błyskawicznie ten trzeci odrzucił na bok swój ręcznik i ukazała mi się jego pałka. Jeżeli ktoś będzie mi jeszcze raz mówił, że ciemnoskórzy mężczyźni nie są uprzywilejowani w wielkości swoich pałek, to mu nie wiem co zrobię. Przecież przede mną stała wspaniała, długa dzida.

Jeden moment i zaczęła mnie atakować. Nie było to takie proste, bo przecież w Pupie siedziała tamta pałka, ale to nie stanowiła problemu dla tej dzidy. Wbił się we mnie, poczułam go gdzieś aż pod przeponą, ale nie miałam czasu nad tym się zastanawiać. Chwycił mnie za biodra
i zaczął „taniec zdobywcy” wysuwając i wsuwając tę dzidę do środka. Ja jęczałam, teraz już głośno słyszałam samą siebie, co robiło niesamowite wrażenie, potęgując narastające podniecenie. Aż przyszedł moment przesilenia i jęcząc głośno potwierdziłam fakt przyjęcia wytrysku. Odetchnęłam z ulga, kiedy się wysuwał, ale nie na długo, bo za nim stał drugi, nawet nie wiem, kiedy wszedł, bo dwaj poprzedni w dalszym ciągu trzymali mi nogi w górze.

Spojrzałam, pałka jego nie ustępowała pałce tego, który mnie przed chwilą opuścił. Chwycił za biodra i można powiedzieć, za moment rozpoczęło się klasyczna praca tłoka parowego. Jego biodra wykonywały systematyczne ruchy w tą i z powrotem, a ja coraz głośniej jęczałam wobec narastającego podniecenia. Poczułam, że pręży się do ostatniego pchnięcia, a po chwali mocny strumień wypływającego płynu namiętności. W tym momencie ewidentnie mój jęk przeszedł na zdecydowanie wyższe tony, co bardzo wyraźnie słyszałam.

Niestety, okazało się, że to jeszcze nie koniec, bo przede mną pojawił się następny partner, eksponując odpowiedniej wielkości pałkę. Cipka zaczynała być już coraz bardziej zmęczona, więc kiedy we mnie wchodził, mój jęk był już na bardzo wysokim poziomie. Ale okazało się, że to moje jęczenie, odpowiednio nagłośnione, nie wpływa na mnie destrukcyjnie, wręcz odwrotnie, coraz bardziej mnie to podniecało. Na dodatek, z racji bliskiego kontaktu słychać było również sapanie mojego partnera. Ten koncert trwał jeszcze przez chwilę, kiedy partner mój zaczął głośno sapać, dochodząc do pełnego swojego podniecenia. Moment jego rozładowanie został zaakcentowany przeze mnie bardzo wysokimi tonami mojego jęku, przechodzącego właściwie w krzyk uniesienia i rozkoszy. Ten krzyk uniesienia i rozkoszy trwał nadal, bo po tym partnerze pojawił się czwarty partner.

Cipka moja była już bardzo zmęczona, czułam już bardzo mocno swoje podbrzusze, więc to zbliżenie potęgowało tylko narastający poziom krzyku. Ta zmieniająca się tonacja jęku i krzyku trwała przez cały czas, dopóki on nie osiągnął odpowiedniego stanu podniecenia jego, ale również i mojego. A kiedy to nastąpiło, chyba już wrzeszcząc odpłynęłam w zaświaty niesiona falą wyjątkowo mocnego orgazmu. Skończył, wysunął się, okazało się, że to już koniec moich zmagań. Partnerzy trzymający moje nogi opuścili je a partner, na którym siedziałam zaczął wstawać, co spowodowało, że jego pałka wysunęła się z mojej Pupy.

Oswobodzona odetchnęłam, a do uszu moich doszedł wyraźny odgłos oklasków. Było to miłe słysząc je, kiedy przemieszczałam się na zaplecze. Dłuższą chwilę stałam pod natryskiem, po czym owiniętą w ręcznik zasiadłam w fotelu na zasłużony odpoczynek. Byłam już bardzo zmęczona, ale umówiłam się na pięć wyjść „na parkiet”, więc czekałam na ostatnie zaproszenie. Tym razem rzeczywiście czekałam dłuższą chwilę, za nim otrzymałam sygnał, że mam się przygotować.

Już ostatni raz tego wieczoru założyłam swój kostium, robiłam to wolno, bo czułam już wyraźne zmęczenie, asystent ponownie przypiął mi przekaźnik i mikrofon, otworzyłam drzwi i weszłam.

Tym razem czekało na mnie dwóch partnerów. Kiedy do nich podeszłam poprosili mnie, abym wystawiła ręce i założyli mi na nie jakieś obrączki. Po chwili takie same obrączki założyli mi na nogach, na wysokości kostek. Sprawdzili, że są dobrze umocowane, po czym polecili mi, abym się płasko położyła na podłodze. Wówczas jeden wziął i wpiął mi ręce do przyssawek, które na niej były, to samo zrobił z nogami, mocno je do siebie dociskając. Patrząc na boki i w monitor wyglądałam jak strzałka kierunkowa, część górna jasna, cześć dolna czerwona.
Dotychczasowi moi partnerzy odsunęli się i podeszła do mnie wysoki, mocno zbudowany mężczyzna. Początkowo stał z boku, ale po chwili stanął nade mną okrakiem, na wysokości mojej Pupy i puścił, trzymaną w ręku pałkę. Mając swoje biodra na wysokości moich fałd pośladkowych przyłożył ją do Pupy. Widząc to już zaczęłam jęczeć, bo przekonałam się, jak dużo wystaje poza jej obrys.





Wstał, a moi wcześniejsi partnerzy zaczęli rozsuwać na boki moje ręce, a szczególnie nogi. Popatrzyłam, no fakt, tak wygląda pająk na wodzie, ale co dalej. Nie musiałam długo czekać. Ten olbrzym położył się na podłodze i podpierając się na rękach, od dołu zaczął podciągać się do góry. Ręce jego w pewnym momencie minęły moje ramiona, ale pałka dojechała do mojego krocza. Wówczas partnerzy, wykonujący funkcje asystentów rozsunęli mi Pośladki, nakierowując ją prosto w Brązowa Dziurkę. Poczułam, jak się do niej przykleił, ale po chwili poczułam również, jak na nią napiera. Przecież to były proporcje mrówki i słonia. Moja mała Dziurka i ta wielka pała. Ja już w tym momencie zaczęłam koncert, bo przecież ta pałka miała wszelkie dane, aby mnie przebić na wylot. Ale on, mając sztywne podłoże podłogi wcale się tym nie przejmował, tylko pchał się dalej. Patrząc na to można było mieć wrażenie, że to wąż połyka coś niesamowicie grubego, bo widać było, jak mocno rozwarte są mięśnie pupy.

Nie jestem w stanie powiedzieć, jak długo to trwało, bo rzeczywiście robił to wyjątkowo wolno, ale przyszedł moment, kiedy ja już głośno darłam się, będąc całkiem wypełniona, a on jeszcze nie wszedł. Ja uniosłam wysoko głowę, on natomiast opuścił głowę i mówiąc do mnie „ no co mróweczko, jedziemy dalej”, zaczął dalej się wpychać. Nie dał rady, bo ja już darłam się niesamowicie. Wówczas nastąpiło coś, czego nie przewidziałam. Asystenci wypięli mi ręce o nogi, a mój partner, wsuwając mi rękę pod brzuch wykonał obrót, lądując na plecach.

Błyskawicznie podeszli do mnie asystenci i chwytając mnie za ręce, spowodowali, że siedziałam na tej pale, bo nie miałam jak się podeprzeć. Pałka zrobiła kilka ruchów biodrami w górę nabijając mnie do końca. Kiedy już to się stało, asystenci puścili mi, a mój partner chwycił mnie za ramiona, kładąc mnie na sobie. Teraz dopiero był widok. Leżąc na nim widać było tę różnicę wielkości. Głowa moja była na wysokości dolnej części jego klatki piersiowej, a nogi kończyły niewiele za kolanami. Położył ręce na moim brzuchu, przez chwilę go gładził, po czym dał mi znać, że mogę zacząć wstawać. No dobrze, ale przecież musiałam wysunąć z siebie tę pałkę, co było nie takie proste. Podgięłam nogi i przechodząc do pozycji klęczącej zaczęłam się podnosić. Wysuwając się, czułam, jak bym za sobą ciągnęła połowę brzucha. Nastąpił w końcu moment uwolnienia, asystenci pomogli mi wstać, wstał również mój partner i stając przy mnie powiedział – ukłoń się, patrzą na ciebie, było
to prawdziwe spotkanie słonia z mrówką.

Ja w pierwszej chwili popatrzyłam na niego, po chwili powiodłam wzrokiem po wszystkich ścianach i podłodze, słuchając, jak gdzieś z za ścian dochodzą oklaski. Nie było wątpliwości, dzisiejszego wieczora wykonałam swój plan w 100% i czas już był iść na zaplecze. Kiedy wyszłam z pod natrysku okazało się, że to nie koniec. Szef Klubu poprosił mnie, abym ponownie pokazała się, już bez kostiumu. Okazało się, że publiczność zebrana w Klubie życzyła sobie jeszcze raz mnie obejrzeć. Więc jeszcze przez chwilę chodziłam wokół „Pokoju”, po czym machając ręką wszystkim na pożegnanie, wyszłam. Owinęłam się w ręcznik i popijając przygotowanego mi drinka, już rozluźniona dłuższą chwilę odpoczywałam. Ale zbyt długie przesiadywanie w tym fotelu nie miało sensu. Wolniutko zaczęłam się ubierać, a gdy już miałam wszystko na sobie i spakowane swoje rzeczy, poprosiłam o kierowcę.

W pensjonacie długo przewracałam się na łóżku, ale zmęczenie wzięło górę i usnęłam. Obudził mnie personel ze śniadaniem. Chciałam wstać, ale nie było to takie proste. Czując bardzo mocno podbrzusze i Cipkę z Pupą, poszłam do łazienki, puszczając dosyć ciepłą wodę mocno je roztasowywałam. Dało to pierwszej chwili ulgę.

Ubrana w szlafroczek usiadłam do śniadania, a kiedy już dopijałam kawę, zadzwonił telefon. Recepcja informowała mnie, że na dole jest Szef klubu i chce do mnie wejść. Wyraziłam zgodę, błyskawicznie zakładając na siebie bieliznę, bluzeczkę i spódnice. Szef Klubu przyszedł
w towarzystwie jeszcze jednego mężczyzny, podziękował mi za wczorajsze występy, wręczając piękny bukiet kwiatów oraz zapraszając mnie do dalszej współpracy. Poinformował mnie, że z racji swojej postury zostałam nazwana „Pchełką”, jestem maskotką ich Klubu oraz że zawsze będę
w nim mile widziana.

Podziękowałam, o dziwo spieszyli się, pożegnaliśmy się i wyszli. Dopiero kiedy wyszli zorientowałam się, że na stole pozostała niewielka paczuszka. Spojrzałam, była adresowana do mnie, ale co w niej było pozostanie moją słodką tajemnicą.

Wiedząc, że wieczorem czeka mnie jeszcze spotkanie w Piekiełku zadzwoniłam do miasta, do zaprzyjaźnionego zakładu, czy by tam nie miał kto zrobić mi dobrego masażu. I tak na wypoczynku i przygotowaniach do wieczornego wyjścia minęła mi pozostała część soboty.

Kończę, standardowym stwierdzeniem. Opowiadanie to jest relacją moich osobistych doznań i przeżyć. Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa i niezamierzona.