Długo oczekiwane

Przeczytano: 319 razy
Długo oczekiwane

Długo oczekiwanePamiętam to jak przez mgłę. Dawno temu spotykałam się z pewnym facetem, na imię mu było Tomek. Był zajebiście przystojny, taki mój ideał i nie tylko mój. Kochały się w nim wszystkie moje koleżanki. Od chwili, kiedy pierwszy raz go zobaczyłam, pragnęłam go. Ja nigdy nie uważałam siebie, za kogoś wyjątkowego, więc nawet nie próbowałam się do niego zbliżyć… ale widocznie nie musiałam próbować… on zrobił to pierwszy. Tak.

Któregoś jesiennego dnia, kiedy przechadzałam się po mieście z moim pieskiem zobaczyłam go z bukietem kwiatów. Pierwsza myśl czyżby jakaś moja sąsiadeczka go złowiła. Byłam wściekła, kiedy spostrzegłam, że uśmiecha się do mnie… podszedł bliżej… do dziś pamiętam ten jego – zapach taki męski, podniecający, już samym tym zapachem mogłam się upajać… wręczył mi kwiaty i powiedział:
– Ktoś mi powiedział, że mieszkasz w tej okolicy, więc pomyślałem, że może.. wyszłabyś ze mną gdzieś…?
Zamurowało mnie… ten zajebisty koleś chce się ze mną umówić…. to było jak spełnienie najskrytszego marzenia….
– Wiesz nie mam czasu…

Oddałam mu kwiaty… sama nie wierzyłam, że to powiedziałam… nie chciałam się z nim spotykać… był zbyt idealny… wiedziałam, że ten związek nie trwałby długo… że bardziej bym cierpiała… Kiedy odchodziłam już czułam łzy na policzkach… przy klatce odwróciłam się jeszcze… Stał z otwartą buzią… kwiaty leżały na ziemi…

Następnego dnia, kiedy zbierałam się na zajęcia znowu spotkałam go pod blokiem… stał przy
samochodzie…:
– proszę Cię daj się, chociaż zawieść do szkoły.
– dlaczego ty to robisz?
– naprawdę mi się podobasz
– zakładałeś się z kimś? Nie możesz po prostu sobie odpuścić…?
– kiedy ja nie ściemniam… Klara, naprawdę mi na Tobie zależy… odkąd Cię pierwszy raz zobaczyłem…
Kiedy powiedział moje imię zawirowało mi w głowie… potrafię w ludziach odczytać intencje… nie wiem, czemu ale tak już mam… Uwierzyłam mu… nie chciałam, ale uwierzyła… nie mówiąc więcej słowa wsiadłam do samochodu…





Jakoś tak dziwnie poczułam, że chcę spędzić ten dzień z nim… że chce uwolnić się od bycia kimś, kim czułam się nie szczęśliwa… kiedy wyjechał z osiedla spojrzałam na niego… on odwrócił się na chwile uśmiechnął się tak cieplutko…. powiedziałam:
– zatrzymaj się
nie zrobił tego na jego twarzy zobaczyłam smutek zmieszany z niepokojem…:
– ale czemu.. coś nie tak..
– proszę cię zrób to.. nie chcę wysiąść..
Zatrzymał się, przybliżyłam się do niego i pocałowałam delikatnie w usta…
– jedźmy gdzieś daleko… będziemy razem… tylko we dwoje…

Popatrzył z niedowierzaniem… i włączył silnik…. pojechaliśmy za miasto… na polane… była wczesna jesień wiec słońce jeszcze grzało… kiedy wyłączył gaz… poczułam jak wali mi serce… pochylił się nade mną i pocałował… najpierw delikatnie potem coraz mocniej aż w końcu wniknął w głąb moich ust…. rozpierało mnie pożądanie… nigdy wcześniej nie pragnęłam mężczyzny… a teraz byłam gotowa na wszystko. Wiedziałam, że niczego więcej mi teraz nie trzeba jak jego dotyku i bliskości… całował mnie po szyi, dekolcie… ale jednak nie odważył się zejść niżej… przestał mnie całować… popatrzył na mnie i powiedział
– wybacz nie, mogę dłużej, bo nie ręczę za siebie, a nie chcę cię skrzywdzić…
Wiedziałam, że nie chce … poczułam, się pewna… nie wiem, co we mnie uderzyło, ale chciałam tego i nic nie mogło mi teraz przeszkodzić w tym żebym go zdobyła…. przybliżyłam się pocałowałam go namiętnie… a ręką rozpinałam mu koszule… masując jego ciało… czułam jak wzrasta we mnie podniecenie… kiedy znów całował moją szyję spojrzałam na jego krok… wiedziałam, że jest ogromny… i znów poczułam jak bardzo go pragnę… nie powstrzymywałam się dłużej…

Rozpięłam mu rozporek i uwolniłam… to dzikie zwierzę z jego spodni…. nie zastanawiałam się nad niczym…. zaczęłam go całować i lizać… jego fiut był ogromny…. chciałam go ssać i ssać w nieskończoność…. on oddychał głęboko i pojękiwał, trzymał mnie mocno za włosy… w pewnym momencie złapał moją głowę i zaczął posuwać biodrami jakby myślał, że to cipka… przeraziłam się i odskoczyłam…. on popatrzył na mnie… otrząsnął się z podniecenia… chwycił mnie za dłoń…
– przepraszam… wybacz mi nie wiem jak w ogóle mogło do tego dojść ….
– wkurwiasz mnie, kiedy tak gadasz…. chcę żebyś mnie zerżnął….

Klapa mu opadła… że się tak wyrażę… zaczęłam rozpinać swoją bluzkę… on ściągnął ze mnie stanik spodnie i majtki….. masował długo mój biust … całował…. po czym zaczął lizać moją cipkę… przygryzać łechtaczkę…. myślałam, że wyzionę ducha…. nigdy, się tak nie czułam…. podniosłam jego głowę… pocałowałam jego usta ciepło i namiętnie…. po czym… usiadłam okrakiem na jego kolanach…. Jego stercząca pała już nie mogła się doczekać aż usiądę na nim i zacznę go jeździć…. chwycił jedną ręką za swojego fiuta drugą chwycił mnie mocno za talie… i posadził mnie, nadział mnie na tego ogromnego drągala…. nie poleciała krew… bolało tylko przez chwile…. rżnął mnie długo…. aż spuścił się we mnie z ogromną siłą…. potem pocałował mocno…. i szepnął
– kocham Cię….

Potem kochaliśmy się jeszcze w różnych pozycjach….