Egzamin

Przeczytano: 685 razy
Egzamin

EgzaminZapowiadał się okropny dzień w szkole. To dzisiaj miały się ukazać wyniki egzaminu poprawkowego. Byłem, więc potwornie zdenerwowany. Wolnym krokiem poszedłem pod salę 444, gdzie miały wisieć wyniki. Zacząłem szukać swojego nazwiska. Niestety, okazał o się, że znowu dostałem dwóję. Pięknie! Po prostu nie wiedziałem, co dalej robić.

Nagle otworzyły się drzwi od 444. Wyszła z nich pani Anna, nauczycielka pechowego przedmiotu. Od razu spostrzegła moją zmartwioną minę.
– Czyżby coś ci nie poszło? – zapytała.
– Tak, proszę pani, jak zwykle z resztą.
– Wobec tego zapraszam do mnie na poprawę! – powiedziała.

Zdawałem sobie sprawę z tego, że w tej chwili nic nie umiałem. Postanowiłem jednak zaryzykować. Wszedłem, więc za nią do sali, zastanawiając się, jak się z tego wyplatać. Usiadła przy biurku i zaczęła przeglądać porozrzucane na nim papiery. Na chwilę jakby zapomniała moim istnieniu. Wreszcie zdecydowałem przerwać milczenie.
– Proszę pani, ja w sprawie tego egzaminu…
– Ach tak, pan chciał poprawiać. – ocknęła się.
– Tylko, że…nie za bardzo umiem. – wyjąkałem.
Nastała kłopotliwa chwila milczenia. Spodziewałem się, że za chwilę wylecę z hukiem.
– Hmm… takim razie trzeba będzie zmienić formę egzaminu.- powiedziała tajemniczo, a na twarzy malował się jej dziwny uśmieszek.
Zbliżyła się do mnie tak, że mogłem dokładnie poczuć zapach tych niesamowicie kręcących perfum, których używała.
– Czy naprawdę zależy ci na tej ocenie – zapytała. Ja oczywiście potwierdziłem.
– W takim razie będziesz musiał coś dla mnie zrobić. – mówiąc to oparła się na swoim biurku, kładąc ręce na biodrach.

Muszę przyznać, że wyglądała w tej pozie wyjątkowo seksownie. Mimo lat wciąż miała w sobie więcej uroku niż niejedna panna z mojej klasy. Nierzadko miałem na jej temat różne fantazje, starałem się jednak nie myśleć o pani Annie w tych kategoriach. Zaczęła rozpinać sobie guziki bluzki.
– Nie pomożesz mi? – zapytała zachęcająco.
Nie czekając długo podszedłem bliżej i pomogłem się jej rozebrać. Mogłem ją teraz oglądać w całej okazałości. Widok ten aż zatkał mi dech w piersiach. Miała niesamowicie jędrny biust, a biodra wręcz zapraszały do igraszek.
– Teraz kolej na ciebie.- powiedziała.
Kiedy i ja byłem rozebrany, kazała mi usiąść na krześle. Uklęknęła i wzięła „mojego” do ręki. Rytmiczne ruchy doprowadziły go do stanu pełnej gotowości. Po chwili usiadła mi okrakiem na udach.
– Zabieraj się do roboty! – powiedziała.
Złapałem więc za jej jędrne pośladki i energicznie nabiłem ją na mojego nabrzmiałego kutasa. Jęknęła głośno.
– Zrób to najostrzej jak potrafisz!- zachęciła.

Na początku robiłem to powoli, stopniowo przyspieszając. Pani Ania przycisnęła mnie do krzesła swoimi piersiami, zaczęliśmy się namiętnie całować. Czułem niesamowitą rozkosz wchodząc w jej wilgotną i ciasną pochwę. Widać było, że dawno nie była używana.
– Nie robiłam tego już 5 lat.- szepnęła, jakby odczytując moje myśli.
Kochaliśmy się w ten sposób około 15 minut. Czułem już, że jestem blisko finału, ale nie chciałem kończyć. Dlatego odpocząłem chwilkę. Ona niespodziewanie wstała i częściowo położyła się na biurku, eksponując swoje apetyczne pośladki. Po chwili podszedłem i powoli wepchnąłem jej w odbyt. Była w siódmym niebie.
– Nie przestawaj, nie przestawaj – krzyczała. Czułem się jak w transie. Nawet przez chwilę nie zastanawiałem się nad tym, że przecież rżnę własną nauczycielkę!
– Dobrze, a teraz zrobię ci coś miłego.- powiedziała po jakimś czasie.
To mówiąc odwróciła się i zaczęła muskać językiem moje jądra. Niedługo później włożyła całego kutasa do ust. Poczułem jak ociera się on o jej podniebienie. Pani Ania była prawdziwą ekspertka od seksu francuskiego. Delikatnie przesuwała głowę do przodu i do tyłu, doprowadzając mnie do szaleństwa.
– Zakończ we mnie, jeśli chcesz.- odezwała się.

Po chwili przeszył mnie gorący prąd. Strumień nasienia wylądował głęboko w jej ustach, a ja mało nie zemdlałem z rozkoszy. Wyjęła kutasa z buzi, mrucząc z zadowolenia. Łapczywie zlizała resztę mojego ładunku.
– Spisałeś się doskonale, kolego! – powiedziała – masz, więc zaliczenie w kieszeni.
– Dziękuję, proszę pani!- nie posiadałem się ze szczęścia.
– Zasłużyłeś na to, jeszcze nikt mnie tak nie zadowolił.- odparła.

Podczas gdy ja się ubierałem, pani Ania wpisała mi stosowną ocenę.
– Wiesz, co? Właściwie to oceną roczną także nie musisz się przejmować. Wystarczy, że odwiedzisz mnie kilka razy…- rzekła na zakończenie. Wychodziłem, więc od niej fantastycznym humorem. A miał to być okropny dzień.