Więzy

Przeczytano: 847 razy
Więzy

WięzyObudziło go lekkie szturchnięcie w stopę. Poczuł je, choć jeszcze przed chwilą jego sen był niczym ciemny dół nieistnienia. Świadomość wróciła nagle, z pełną brutalnością. Gdzie jest? Co się dzieje? Mrok rozjaśniało jedynie czerwone światło lampy nad sufitem gdzieś przed nim. Jego ręce i nogi były nienaturalnie wyciągnięte. Z przerażeniem zrozumiał, że jest związany. Szarpnął, ale na nic. Poczuł kolejne szturchnięcie. Spojrzał w dół. Szturchał go wskazujący palec zakończony czerwonym paznokciem.
– O, mój książę się obudził – rozległ się głos. Jej głos.

***

To była kolejna z imprez firmowych, które systematycznie organizowali w swoich domach szefowie działów. Teraz była pora Beaty – dyrektorki HR. Trzydziestoparoletniej, chłodnej jak lód kobiety, która zmiażdżyła nadzieje na awans niejednego pracownika. Piotr przyszedł na imprezę sam. Miał być równo z kumplem, żeby uniknąć spotkania z nią sam na sam w drzwiach, ale on oczywiście skrewił w ostatniej chwili. Osobiście nie znosił Beaty, a po ostatnim tygodniu niechęć przerodziła się w nienawiść. Ta suka nie pozwoliła mu zrekrutować nowej dziewczyny do działu promocji. Piotr wybrał ją bardzo dokładnie. To znaczy, jak ją zobaczył, to przestało się liczyć, że jest jeszcze studentką (ale ostatniego roku) UW. Jej bluzeczka z głębokim i gołym dekoltem, puszczone luźno blond włosy i śmiech, którym reagowała na każde, nawet zupełnie poważne, jego zdanie wystarczyły za najbardziej nawet przekonywujący list motywacyjny. Ale rozmowa kwalifikacyjna była długa. I kontynuowana potem na kawie. A Beata wyśmiała dziewczynę, cisnęła papierami mu w twarz i jak wyszedł z jej gabinetu to krzyknęła za nim, że jeśli chce coś przelecieć, to niech płaci swoimi, nie firmowymi pieniędzmi.

***

Jego wzrok powoli przyzwyczajał się do mroku.
– Beata? Co tu się dzieje? Kurwa, związałaś mnie?!
– Ciii, ciii – Beata zrobiła powolne dwa kroki w stronę jego głowy. W prawej ręce trzymała knebel.
– Nie chciałabym, żebyś od razu wszystko zepsuł – wcisnęła mu gumową kulkę w usta. Walczył, próbował krzyczeć, ale wiedziała co robi. Był obezwładniony.

Trzask. Teraz w jej ręce błysnął nóż sprężynowy. Piotr charczał. Kropla potu spłynęła z czoła na policzek.
– Nie jest ci gorąco, mój książę? – przejechała nożem po jego policzku. Potem w dół po kołnierzyku białej koszuli. Cięcie. Pierwszy guzik puścił. Potem drugi i kolejne, aż do paska spodni. Beata odłożyła nóż obok niego. Jej paznokcie zaczęły krążyć po jego klatce piersiowej.
– Och, książę ćwiczy – nachyliła się i przejechała językiem od pępka aż do brody powolnym, mokrym ruchem.

***

Otworzyła po czwartym czy piątym dzwonku.
– Och, Piotr. Nie słyszałam cię, zapraszam – powiedziała Beata lustrując go uważnie. W dłoni, przy ustach trzymała szklankę prawdopodobnie wypełnioną whiskey. Ubrana była w czarną, bardzo ciasno opinającą jej ciało suknię. Czerwona szminka. Czerwone paznokcie.
– Taki już jestem, niepozorny – odpowiedział z uśmiechem Piotr. Nie wiedział dokładnie jak się ubrać, postawił więc na bezpieczną białą, trochę grubszą koszulę, w której zawinął rękawy. Do tego czarne spodnie.

Bez słowa weszła w głąb mieszkania od razu wtapiając się w głośną muzykę elektro. W całym, ogromnym mieszkaniu ciemność rozjaśniały tylko punktowe lampy, wokół których, niczym wokół jakichś dziwnych ognisk, skupiali się ludzie. Piotr zdziwił się nieco, bowiem większości z tych ludzi nie znał. Skinął głową prezesowi i jego żonie, chciał zatrzymać się przy znajomych z działu IT, ale Beata szła zdecydowanym krokiem w stronę kuchni, więc podążał za nią. Podeszli do baru. Beata odstawiła szklankę i omiotła wzrokiem butelki na barze.
– Cóż, ty mi wyglądasz na gościa, który raczy się whiskey, mam rację?
– Tak, właściwie to…
Beata wzięła szklankę, wrzuciła do niej dwie kostki lodu i zalała pokaźną ilością Jacka Danielsa.
– Ale chciałabym jakoś inaczej zacząć z tobą ten wieczór. Mam wrażenie, że ostatnio nie mieliśmy ze sobą najlepszego kontaktu – powiedziała chwytając duże kieliszki od wódki.
– Wolałbym nie mieszać, ale jak nalegasz… – Beata tylko głęboko spojrzała mu w oczy. Wzięła karafkę w ciemną, ciemnoczerwoną cieczą.
– To coś specjalnego, na dobry początek wieczoru…
Wychylili kieliszki. Ciecz była wręcz paląca od alkoholu, ale równocześnie słodka. Kropla została jej w kąciku ust. Wytarła ją palcem, który oblizała powolnym ruchem języka. Cały czas patrząc mu w oczy.
– Wrócimy do tego. Miłej zabawy – rzuciła, odwracając się z gracją.








***

Następnie rozpięła pasek. Piotr znieruchomiał. Jego bokserki uniosły się do góry, kiedy ona zsunęła w dół spodnie.
– Och, widzę, że tobie też podoba się ta zabawa – powiedziała z uśmiechem. – Ale jeszcze ci na to nie pozwoliłam! – krzyknęła uderzając pięścią bez ostrzeżenia w krocze. Ból był niesamowity. Przeszył go od środka, usiłował się skulić, ale więzy mu na to nie pozwoliły.
Beata znów sięgnęła po nóż i jednym, sprawnym ruchem przecięła mu spodenki. Chwyciła za ręce jądra. I ścisnęła. Za mocno. Piotr pisnął.
– Och książę, czyżbym była dla ciebie za ostra? Na inne traktowanie trzeba sobie zasłużyć. Puściła go. Odeszła dalej od stołu pod czerwoną lampkę. Odetchnął spokojniej. Dopiero teraz zobaczył, że jej czarny strój to nie suknia z wieczora, ale lateksowy gorset, do którego przypięte były czarne rajstopy. Czarna, lateksowa spódnica była właściwie szerokości paska. Nie mógł nic na to poradzić – jego członek znów powędrował w górę.
– Teraz widzę podziw. To dobre uczucie. Czeka cię za nie nagroda.
Podeszła znów do stołu na którym leżał. Nachyliła się. I wzięła jego członka głęboko do ust obejmując językiem.

***

Ta chwila z językiem, to było coś. Piotr nie mógł przestać o niej myśleć. Ale Beata przez wiele kolejnych godzin nie zwracała na niego uwagi. Wodził za nią wzrokiem, próbował złapać samą w drodze do baru czy łazienki, ale bez skutku. Przyczepił się więc do informatyków, którzy namiętnie sączyli szklaneczkę po szklaneczce. Wyszli też na dwa jointy. Jego umysł powoli wirował. Godziny dłużyły się, a on zorientował się, że przez nieprzyzwoicie długi czas wpatruje się w jej plecy, odsłonięte niemal całkowicie. W pewnym, momencie Beata odwróciła się i ich wzrok się spotkał, tylko mocno już pijany Piotr od razu speszony go odwrócił, a ona jeszcze przez chwilę wpatrywała się w niego, wyraźnie rozbawiona.

***

Powolne ruchy w górę i w dół jego członka stawały się coraz szybsze. To było cudowne uczucie. Mocno opinające się wokół niego wargi i ruchliwy język współgrały idealnie. Piotr jęknął. Beata zostawiła mocno obślinionego, sterczącego członka i uklękła. Rozłożyła mocniej jego nogi. Nie protestował. Język powędrować do odbytu. To było zupełnie inne, dziwne uczucie. Nigdy czegoś takiego nie czuł. Ale było interesujące. Język mocno wbił się w otwór i lekko zafalował. Beata wstała. Weszła na stół i na czworaka wspięła się nad jego twarz.
– Zaczyna mi się to podobać – powiedziała.
Nad nim były jej bardzo duże piersi, których nawet mocno spięty gorset nie był w stanie utrzymał w ryzach. Kolanem zaczęła lekko dotykać jego członka. Jedną ręką zwolniła knebel i pocałowała go. Piotr oszołomiony odwzajemnił pocałunek. Ich języki zetknęły się. Była ostra, wręcz agresywna. Po chwili ugryzła go w dolną wargę.
– Chyba czas, żebyś ty coś zrobił dla mnie.
Odwróciła się na stole. Teraz nad nim była jej pupa. Pod wąską, lateksową spódniczką nie było majtek.

***

Godzina trzecia w nocy. Informatycy już prawie wszyscy wyszli. Piotr siedział sam w fotelu. Ktoś spał na kanapie. Ktoś wychodził. Muzyka dudniła intensywnie w jego głowie. Nagle zobaczył, że Beata stoi sama przy barze i patrzy na niego. Poderwał się natychmiast.
– Whiskey ci służy.
– Tobie służy dziś wszystko – odpowiedział Piotr starając się uśmiechnąć.
– Tak, ja bardzo lubię, kiedy mi się służy – jej usta przeciął uśmiech.
– Impreza chyba już się kończy…
– Och, chyba nie dla wszystkich, może masz jeszcze ochotę na początek? – powiedziała. W jej dłoniach jakby znikąd pojawiły się dwa kieliszki z ciemnoczerwoną cieczą. – Za noc.
– Za noc – słodkawy smak był tym razem jakby inny, ale może to połączenie z całym tym alkoholem, który w ciągu nocy wypił? Odłożył kieliszek. Świat jakby lekko zafalował. Nagle bardzo intensywnie poczuł wszystko wokół. Muzykę. Jasne punkty światła. Jej zapach.

***

Jej wygolona cipka była mokra. Lekko obniżyła się w jego stronę. Bez zastanowienia wyciągnął jak najdalej język. Delikatnie lizał raz za razem jej wargi. Chwilę skupił się na łechtaczce. Okrągłe ruchy języka wyraźnie na nią działały.
– Och książę. Jeszcze się nie zorientowałeś, że ja nie lubię delikatności?
Usiadła na nim okrakiem przyduszając go. Zaczęła bardzo intensywnie pocierać kroczem o całą jego twarz. Nos. Usta. Broda. Wszystko było wilgotne od jej soków. Piotr otworzył szeroko usta. Jej cipka weszła głęboko do środka. Jego język wwiercił się w jej ciepłe wnętrze. Jak najmocniej. Jak najdalej. Ledwo oddychał. A ona jęczała. Coraz głośniej.
– Tak! Tak! Mocniej ty chuju, mocniej!
Coraz mocniej się wierciła. Język zaczynał go już boleć, ale nie przestawał, pomagał sobie coraz bardziej intensywnie karkiem i szyją.
– Tak! Taaaaak!!! – krzyknęła, kiedy targnął nią spazm rozkoszy. A do ust Piotra spłynął najsłodszy ze smaków.

Beata ciężko dysząc zeszła ze stołu. Nachyliła się nad nim i całym językiem oblizała całą jego twarz.
– Och tak… książę się spisał… teraz czas na mnie – powiedziała odwracając się nagle. Zniknęła na chwilę w ciemności i po chwili pojawiła się znów bezpośrednio pod czerwoną lampą. W dłoni miała pas, do którego przytwierdzony był wibrator.
– Teraz czas na zupełnie inne doznanie – powiedziała, zapinając pas.
Piotr chciał coś zrobić, powiedzieć, ale jakikolwiek protest został zastąpiony wielkim uczuciem podniecenia. Zalał go fala gorąca. Położył głowę na blacie stołu. Poddał się uczuciu.
– Spokojnie, zatroszczę się o ciebie – powiedziała. Z tubki wycisnęła na wibrator wazelinę.
Rozsmarowując ją powolnymi ruchami dłoni zaczęła zbliżać się do stołu.
– Nic już nie będzie takie samo.

Rozstawiła jego nogi. Naprężony członek odsłaniał jej idealny widok na krocze. Zaczęła lekko dotykać odbytu wibratorem. Spojrzał jej głęboko w oczy. Jej usta przeciął uśmiech. Mocno naparła na jego krocze. Piotr jęknął, próbował się rozluźnić.
– Nie walcz, książę. Twoja bogini i tak wygra.
Zaczęła poruszać się do przodu i do tyłu. Coraz mocniej i mocniej. Ból powoli zmieniał się w zupełnie inne doznanie. Trochę szybciej i znowu wolniej. Głębiej i płycej. Piotr zamknął oczy. Szybciej, głębiej. Wibrator wychodził niemal w całości z jego odbytu, aby po chwili zanurzyć się tak głęboko, że jej podbrzusze stykało się z jego członkiem, który pulsował coraz intensywniej. Nie zwalniając chwyciła go w rękę. Piotr jęknął bardzo głośno, tak bardzo tego potrzebował. Góra dół. Przód tył. Beata pracowała coraz szybciej biodrami. Jej dłoń coraz mocniej zaciskała się na członku niemal go szarpiąc, ale taka siła bardzo mu odpowiadała. Jej energia nie miała końca. Piotr poczuł, jak zbiera się w nim energia. Skupia się w podbrzuszu coraz mocniej i mocniej. Góra dół. Przód tył. Nagle nagromadzona kula energii z szybkością światła wybuchła, ruszając równocześnie w stronę odbytu i nabrzmiałego członka.

Piotr wybuchł spermą, pierwszy wytrysk był bardzo intensywny, ale Beata nie zwolniła ruchów, więc drugi praktycznie oderwał go od blatu. Ciało wygięło się w łuk ekstazy. Drugi raz, trzeci. Sperma tryskała na niego i na nią. A on, po sekundach, które wydały się wiecznością, opadł wreszcie na blat, bardzo ciężko dysząc.

Beata wyciągnęła wibrator. Odpięty pas stuknął o posadzkę. Nachyliła się i językiem, bardzo dokładnie oblizała jego członka od podstawy, po czubek, na którym była jeszcze kropelka jego nasienia. Podeszła do jego twarzy i bardzo mocno wbiła się w jego usta.