Partnerzy w masturbacji

Przeczytano: 427 razy
Partnerzy w masturbacji

Partnerzy w masturbacjiDzwonek! Panika. Zimny pot, serce wali jak młotem. A jeśli to kawał? Jaja, ukryta kamera? Albo wstęp do próby szantażu? Paranoja. Nagle poczuł, że nie ma ochoty otwierać. Udać, że go nie ma. Schować się. Skryć… Nie, trzeba być mężczyzną. Z resztą, można zawsze powiedzieć, że to pomyłka…

Otworzył. Stała tam, rozglądając się na boki, spoglądając na niego spod powiek. O ile umiał ocenić, była zarumieniona. Zrozumiał, że ona czuje się tak samo i kamień w żołądku zaczął jakby tracić na wadze.
– Cześć cześć hehe taak, ehm. Napijesz się czegoś?
– Tak, herbaty.
– Zwykłej?
– Może być zwykła.
– Nie chcesz owocowej?
– Nie, zwykła będzie ok.
Z trudem powstrzymał się od okrzyku „Nie zdejmuj butów” Przecież cel wizyty wiąże się ze zdejmowaniem… nie tylko butów.

Poznali się przez internet. On – dwudziestokilkuletni; mężczyzna już raczej niż chłopak, chociaż wciąż myślał o sobie w ten sposób. Całe życie uważał, że na dziewczyny przyjdzie jeszcze czas, że jeszcze nie teraz, że wpadka może go zrujnować. Hasło „Lepsza rączka niż rzeżączka” było jego powitaniem z telefonu komórkowego – prywatnym credo. Radość dawała mu masturbacja i pornografia – przy internetowym stałym łączu dostępna w nieograniczonej ilości.

Trwało to dobre kilka lat aż… przyszła kolejna wiosna. Masturbacja nie wystarczała. Pornografia stała się nudna. Oral – vaginal – anal – spust na twarz. Ahh Ohh ciam ciam pracowicie dogrywane spoza kadru przez wyspecjalizowanych Ochaczy i Achaczy. Nuda. Plastik. Koszmar.
Mówiąc krótko – potrzebował odmiany. Zostawała oczywiście jeszcze pornografia pisana. Więc czytał o sokach i guziczkach, jękach – brzdękach, achach – pornachach. Orgiach kilkunastoosobowych i wielorasowych, przy czym radość psów autorom zwykle udawało się uchwycić najwierniej. Tu schematów było mniej, ale większość amatorskich produkcji powodowała raczej konwulsje śmiechu niż orgazmu…

„Wzięła długi i gruby wibrator i usiadła okrakiem na fotelu. Fotel był skórzany i czarny oraz miał bardzo długie futro na siedzeniu. To futro ją fajnie łaskotało w dupę. To ją podnieciło. Wsadziła go sobie i zaczęła kręcić. Wiła się jakby miała wybuchnąć. Wsadziła sobie palce do ust, a palce drugiej ręki wsadziła sobie w dupcię. Palcami pocierała sobie łechtaczkę i wchodziła na niego coraz głębiej. Tego było za dużo i miała orgazm jak jeszcze nigdy dotąd nie miała. Kiedy go wyjęła fotel był cały mokry od jej soków a ona promieniowała radością”.

Rzyg. Po prostu rzyg. W internecie może pisać każdy. Nie każdy może to niestety czytać. Musiał znaleźć coś nowego. Strach przed ojcostwem, odpowiedzialnością, zobowiązaniami był jednak zbyt silny. Starał się wymyślić jakieś twórcze wyjście; w poszukiwaniu inspiracji (oraz, chociaż nie przyznawał się przed sobą samym – nowych podniet) znalazł ogłoszenie: „Uwielbiam kiedy chłopak patrzy jak pieszczę swoją muszelkę” – Tu następował jakiś uanonimowiony mail, dający jednak do zrozumienia, że osoba jest kobietą. Z resztą to nie było istotne. Teraz wiedział co zrobić.

„Chcę się masturbować przed dziewczyną. Niech ona masturbuje się przede mną. NIC WIĘCEJ safe sex = self sex”

Takie ogłoszenie pojawiło się kilka chwil później. Nie czuł się głupio. ZAWSZE mógł się wycofać. Ku jego zdziwieniu otrzymał całkiem sporo maili. Większość oferentek (i kilku oferentów) niestety nie zrozumiało, że naprawdę nie miał zamiaru „oddawać swojego konika w gorący uścisk Kasieńki” ani „włożyć wilgotny języczek w słodką szparkę Milenki”.

Odpisał im grzecznie, acz stanowczo, na wszelki wypadek prosząc swój program pocztowy, by automatycznie usuwał wiadomości od wskazanych nadawców. Nic dziwnego, że wkrótce korespondencję utrzymywał jedynie z dwoma dziewczynami. Pierwsza wyglądała na wyluzowaną, chętną do spróbowania nowych wrażeń, czy może odpoczynku po latach ostrych zabaw. Przywodziła mu na myśl bohaterki z ulubionych filmów, co nie było specjalnie zachęcające. Druga dziewczyna była inna.

„Nie mogę uwierzyć, że piszę tego maila… nieśmiała… fantazja… jeszcze nigdy z mężczyzną…” urywki jej pierwszego listu nie pozwalały mu się skupić przez następne dwa dni. Kontynuowali korespondencję, później przez komunikator, przesłali swoje zdjęcia. Grzeczne – legitymacyjne, na obozie, studenckie. Żadne z nich nie miało cyfrowego aparatu, który umożliwiłby większą śmiałość. Żadne nie miało odwagi oddać „takiego” zdjęcia do wywołania w laboratorium. Trzeciego dnia padło postanowienie. Ona przyjedzie do niego, będzie przejazdem, zboczy z trasy. Pojutrze o 19. Noc, kiedy to ustalili była niesamowita. Takiego strzału nie zaliczył już dawno. Przed snem postanowił, że dwa dni postu wzmocnią po-jutrzejsze wrażenia.

Już jutro.
Było mu ciężko zasnąć. Myśli wciąż krążyły wokół seksu. Przypominały mu się najostrzejsze kawałki z oglądanych pornusów. Postanowił nie myśleć o niej – o Niej, jak ją teraz nazywał.

Dzisiaj.
Cały dzień był do niczego. Czuł się niewyspany, nie wiedział co ze sobą zrobić. Ostatnio tak czuł się przed poprawką ze statystyki. I nie było to przyjemne uczucie.

Za godzinę.
Ciekawe, czy go znajdzie? Właściwie dojazd nie jest trudny. Nie miała telefonu komórkowego, nie mógł jej prowadzić. Ale powinna znaleźć drogę. Rolnicy dostali 3,50 za kilogram żywca wieprzowego i większość blokad przestała istnieć. Powinno być ok. No i już nie ma tego objazdu.

Pół godziny.
Czy to ma sens? Ufać obcej osobie? Taaak, Pewnie – może lepiej znajomej – może siostrze jeszcze lepiej? Ale jeśli to jakiś kawał? Przecież ona może nie istnieć. Może być zbirem – przyjdzie, da mu w łeb i zabierze komputer, jakby było co brać.

Pięć minut
Bez sensu. Co robić? To nie ma sensu. Rozbierać się przed obcą osobą. Przecież tyle lat bawił się sam. Komu to przeszkadzało? Przecież ona go wyśmieje! Nie za dużo dezodorantu?

Już.
Pięć po. Dziesięć. Nie przyjedzie. Wystawiła go. Do końca życia będzie kawalerem, zdany na swoją własną rękę. Może poduczy się jogi i sam sobie kiedyś obciągnie? Głupie pizdy. Wstyd! Internet jest do dupy. Trzy dni z głowy.

Dwadzieścia po.
Dzwonek… ??? !!! A jeśli to nie ona? A jeśli to ona? Nie miał już siły. Niech się dzieje co chce. Z resztą i tak miał wrażenie, że zaraz otworzy, usiądą, wypiją herbatę, on pokaże jej kolekcję płyt, ona go pochwali, opowie jak się bawiła kiedyś na imprezie i rozstaną się jak przyjaciele.

– Więc zwykłą? Poczekaj, niech się woda zagotuje. Niedawno się zagotowała, ale wiesz, niech się podgotuje… hehe
– Tak tak. Nie musisz słodzić. Poczekam.
– Nie mam nawet cukru wiesz?
– Też nie słodzisz?
– Nie, bez sensu
– No ja nie słodzę od kiedy mama dostała cukrzycę. Mogłabym używać słodzika, ale on zostawia takie coś.. takie słodkie na gardle
– A ja mam zgagę po słodziku. Wiesz, że aspartan jest tak samo kaloryczny jak cukier?
– Tak? To dlaczego mówią, że jest na odchudzanie?
– Bo jest po prostu słodszy hehe
– A! Haha
– Około 100 razy, więc potrzeba go 100 razy mniej. Jest ponoć taki środek słodki i w ogóle nie kaloryczny – pod handlową nazwą Sunnete go sprzedają, ale nie wiem gdzie go dostać.
– A moja siostra coś takiego przywiozła ze stanów. Taki z gwiazdką, pamiętam, bo później zgubiła i ja jej pomogłam znaleźć
– Tak? i jak smakował?
– Ja wiem… Normalnie. Jak cukier.
– Tak, hehehe
– Hihi no właśnie.
Sytuacja wyglądała dokładnie tak, jak to sobie wyobrażał. Czyli źle.

Teraz będzie czas picia herbaty i kontynuacji bezwartościowych paplanicznych pogaduszek. W opowiadaniach, które czytywał kuchnia roztaczała erotyczną atmosferę, a gdy wchodziła tam piękna kobieta ogórki nie kończyły marnego żywota w sałatkach. Nie było erotycznej atmosfery. Tylko zapach herbaty. I zapach jego wody kolońskiej. I jej zapach – delikatny, trudny do określenia. Nie znalazł określenia innego niż świeży. Wiosenny, jak wtedy gdy śnieg topnieje w słońcu a na drzewach pojawiają się pierwsze pączki. A w parkach zaczynają ćwierkać ptaki i można już chodzić bez czapki… ale było coś jeszcze, jakaś nuta lekkiego torfowiska, cienistego lasu z paprociami, sadzawki, bardzo trudna do jasnego określenia, bardzo delikatna.

Przyjrzał się jej dokładnie. Była zajęta herbatą – widać było, że stara się wessać gorący płyn nie parząc przy tym warg, zachowując reguły dobrego wychowania zakazujące porządnego, bezpiecznego siorbnięcia. Jej wygląd go nie zaskoczył – przysłała mu dużo zdjęć. Krótkie – kasztanowe, prawie czarne włosy przykrywały uszy gęstą warstwą. Teraz, gdy siedziała pochylona nad filiżanką, kilka kosmyków opadło odsłaniając kształtne, ale lekko odstające płatki. Kiedy spojrzał na jej odrobinę odstający nos przyszedł mu na myśl elf – czy raczej elfka. Pełni obrazu dopełniała gładka cera i delikatny makijaż. Chociaż nie była zbyt wysoka, sprawiała wrażenie bardzo smukłej, chyba głównie dzięki długiej szyi i delikatnym palcom.








Po kilku minutach uprzyjemnionych rozmową herbata była wypita, puste filiżanki umyte i dokładnie wytarte. Rozmowa się nie kleiła… chociaż nie. Była perfekcyjna. Oboje wiedzieli po co tu są. I oboje nie umieli znaleźć się w tej sytuacji. Oboje więc genialnie wprost podtrzymywali nudną niezobowiązującą pogawędkę. Gdyby ktoś ich teraz nagrywał, na podstawie tych kliku minut mógłby napisać podręcznik grzecznej konwersacji. Trzeba było coś z tym zrobić. Postanowił ruszyć pierwszy. Wziąć byka za rogi! Być MACHO!
– Pisałaś, że nie masz, że nie miałaś chłopaka. Właściwie jak to zniosłaś? Masz dwadzieścia parę lat, wiesz, nie zamierzam być wulgarny, ale zgódź się, to nietypowe, nieprawdaż?
– A ty? Jesteśmy rówieśnikami.
– No wiesz – był zdziwiony obrotem spraw – tego… Ja pierwszy pytałem! – powiedział szybko.
– Więc pierwszy odpowiedz.
– No… – to nie miało sensu. Dlaczego czuje się taki zażenowany! Przecież to on wysłał to ogłoszenie.
– Mam trochę erotyki na komputerze, jak się zrobi gorąco, to sobie puszczam… tego… no wiesz. – zarumienił się i doskonale o tym wiedział.
– Ja raczej nie oglądam takich filmów. Mam stary komputer, a do wypożyczalni przecież nie pójdę… A może mi jakiś pokażesz? (Tak! to było to. Byk został wzięty! Prawdę mówiąc, to niespecjalnie się wymykał, ale jak na pierwszy raz…)
– Tak, jasne, chodź… tu na lewo. Wchodź śmiało.

Rozejrzała się ciekawie. Pokój był, jak rzadko, posprzątany i lśniący. W doprowadzeniu go do takiego stanu pomagało mu założenie, że goście NIE ZAGLĄDAJĄ gospodarzom do szaf. W rogu przy ścianie stał komputer z jego dumą – 19 calowym monitorem. Maszyna, jak zawsze włączona przywitała ich cichym szumem.
– Siadaj – wskazał centralny fotel sobie zostawiając stojące obok krzesło. – Co chcesz zobaczyć?
– Jak, co…? Nie rozumiem?
– Panie z paniami, panie z panami, kilka pań z jednym panem, kilku panów z jedną panią, kilka pań z kilkoma panami, samotne masturbacje…, wieloosobowe masturbacje, głównie seks oralny, głównie analny, oralno – analny… co chcesz? – wskazał palcem na stosik pojemników zawierających po 25 płytek każdy.
– Wiesz, zaskoczyłeś mnie, myślałam, że pornografia to pornografia i tyle. To mnie trochę przytłacza. – stłumiła chichot – wybierz coś. Tylko nie lesbijki, to ohydne.
– Wiesz… – powiedział zmieszany szybko sięgając po inny pojemnik – niektórzy mężczyźni lubią..
– Wiem, wiem. Nie mam zamiaru nikomu nic narzucać. Ale dla mnie dwie za przeproszeniem dwie cipki razem, to… jakoś nie pasuje. Facetów razem też bym pewnie nie chciała oglądać, a właśnie masz jakichś ?
– No, tak. Ale nie celowo – dodał szybko – przez przypadek ściągnąłem i żal mi było kasować. I faktycznie masz rację, nie ma co oglądać.
– Dobra, dawaj co masz. Będę wiedziała co lubisz… – uśmiechnęła się, wreszcie inaczej niż spotkana-po-raz-pierwszy-koleżanka, figlarnie, filuternie nawet. Odwzajemnił uśmiech i włożył płytę.

Wkrótce na ekranie zaczęły pojawiać się napisy
– Chcesz oglądać fabułę, czy przewinąć na akcję? – Zażartował
– A fabuła długo się rozwija? – miała poczucie humoru. Zaczynała mu się podobać. Nawet nie zdążył się zastanowić, czy to dobrze.
– Hehe, około 3 min.
– Zostaw, pośmiejemy się.

Nie było wiele do śmiechu. Na ekranie pan wrócił właśnie z pracy. Zdjął płaszcz, umył ręce w łazience, i wyszedł przebrany w luźne, dresowe spodnie. Wyjął z lodówki piwo, usiadł na kanapie, włączył telewizor i zaczął miarowo przeglądać programy. Urywki wiadomości pojawiające się na jego ekranie wskazywały, że film pochodził z 1997r. Wyraźnie znudzony sięgnął do teczki którą przyniósł z pracy, wyjął kasetę wideo i włożył ją do odtwarzacza. Bohater wyraźnie nie był cierpliwy, zaczął bowiem od przewinięcia pierwszych kilku minut taśmy. Po chwili włączył PLAY. Na ekranie pojawiła się kobieta, długowłosa blondyna z gigantycznym biustem i wystającymi pośladkami. Pozwalała, żeby towarzyszący jej mężczyzna wodził delikatnie językiem po jej piersiach. Facet z monitora był tym wyraźnie zdegustowany, przewinął bowiem jeszcze trochę, tym razem na podglądzie. Ruchy języka stały się nienaturalnie szybkie, kobieta zaś doznała chyba drastycznego ataku epileptycznego. Po krótkiej chwili scena w telewizorze zmieniła się i teraz kobieta całowała członek partnera. To wyraźnie spodobało się zmęczonemu piwoszowi, bo wrócił do zwykłej prędkości. Z głośników popłynęły znajome stęki.
– Niewiele, jak na fabułę – spostrzegła trafnie
– Trafne spostrzeżenie – zachichotał – ale i tak nie jest najgorzej.
– W audycjach dla dorosłych, można by zrobić odrębną audycję – „najśmieszniejszych początków pornoli”. Część z nich jest tak beznadziejna, że oczy bolą. Więc teraz już nikt nie robi początków. Rąbanka zaczyna się już podczas napisów.
– A ty zdaje się lubisz kiedy scenka ma sens? – zapytała, nie odrywając wzroku od monitora
– Tak. Nawet bardzo. Mimo swojej kiczowatości… Kawałki z lat 70 były pod tym względem najlepsze. Szkoda, że niewiele z nich przetrwało.
– Nic na to nie poradzisz – pocieszyła go – chyba, że sam zaczniesz kręcić – posłała mu kolejny, figlarny uśmiech.
– Hehe, nie, za duża konkurencja. Ludzie rozdają już swoje wyczyny za darmo. Może to i lepiej?

Mruknęła coś niewyraźnie. Kobieta na ekranie telewizora pracowała zawzięcie nad członkiem mężczyzny. Po wklęsłych policzkach można było poznać, że zaczęło się intensywne ssanie. Po chwili jednak zatrzymała się, chwyciła partnera za jądra i zaczęła połykać wielki kawał mięsa coraz głębiej i głębiej. Po krótkiej chwili cały trzonek zniknął w jej gardle, ale nie poprzestała na tym – jedno po drugim włożyła sobie każde z jąder faceta do ust. Nie mogła już posunąć się dalej. Zaczęła powoli, potem coraz szybciej raczej drgać niż ruszać głową nie wyjmując członka ani jąder. Dla bohatera to było za wiele. Chwilę postękał po czym zatrząsł się parokrotnie. Za moment kobieta otworzyła usta, a mokry i miękki teraz towarzysz zwisał swobodnie. Mężczyzna pogładził ją po głowie, z nieudawaną radością. Kobieta otworzyła usta, pokazując kamerze gładkie, czerwone wnętrze bez śladów spermy. Najwidoczniej połknęła wszystko, z czego była wyraźnie dumna.

– To ci się podoba? – zapytała obojętnie. Nie potrafił wyczuć, czy mówiła to z ironią czy zwyczajnie z ciekawości.
– Tak, pewnie. Zobacz – ta pani się cieszy. Przecież to widać, widać kiedy kobiety na filmach udają, a kiedy naprawdę się bawią. Cały film jest taki. Wszyscy będą się cieszyć.
– A na innych się nie cieszą?
– Coś tam bąkają o radości, o ile można ich zrozumieć przez stęki, ale widać, że to dla nich ciężka praca.
– Dobra, czekaj… – uciszyła go, wracając do filmu.
Na ekranie zmęczony piwosz wyglądał na zadowolonego. W tle widać było telewizor, ale nie można było rozróżnić szczegółów akcji. Piwosz włożył rękę pod spodnie od dresu. Po chwili prób odstawił piwo i włożył drugą. Na razie jednak nie masturbował się – nie było wątpliwości, że scena do tego właśnie zmierza – Sądząc po ruchach zdejmował majtki, pozostając jednak wciąż w dresie. Po chwili najwidoczniej osiągnął swój cel, bo przestał się wiercić. Wyjął jedną rękę i sięgnął po piwo, drugą jednak pozostawił w spodniach. Przez dobrą chwilę nie działo się nic. Facet oglądał pornola i (choć można się było tego tylko domyślać 😉 trzymał wacka w garści.

Nie odrywała wzroku od monitora. Jej oddech stał się chyba odrobinę szybszy, ale nie był tego pewien. Nie dziwił się. Ta scena była wspaniała. Miała w sobie jakiś erotyczny suspens, jak u Hitchcocka, niesamowite oczekiwanie. Widz wiedział, że facet musi kiedyś zacząć ruszać ręką. Że ostatecznie pokaże wszystkie swoje dobra widzowi. Że najprawdopodobniej wykorzysta go do czegoś więcej niż masturbacji. A jednak teraz siedział z ukrytym ptakiem w garści (czego jednak można się było tylko domyślać pił piwo i oglądał cudze wyczyny na ekranie telewizora).

Po minucie akcja nabrała tempa. Mężczyzna zaczął powoli, najpierw ściskać członek, potem miarowo, w żółwim tempie przesuwać rękę z góry na dół. Cały czas odbywało się to pod osłoną dresu, więc wciąż pozostawał niedosyt.

Odważył się spojrzeć na nią. Miała skupione spojrzenie, bez cienia uśmiechu. Wyglądała, jakby za chwilę miała pochłonąć cały monitor. Ręce złożyła na brzuchu, gdzie pozostawały nienaturalnie nieruchome. Jej oddech stawał się wyraźnie ciężki. Nie odzywał się. Czekał. W przeciwieństwie do niej, on widział już ten film. Nie raz, rzecz jasna.

Tymczasem mężczyzna z ekranu masturbował się coraz szybciej. Co chwilę robił przerwy – najwidoczniej nie zamierzał kończyć zbyt szybko. Nagle w kadr weszła kobieta. Zrobiła to tak szybko, że widz nieomal fizycznie dzielił strach faceta. Ten szybko cofnął rękę, ale było już za późno. W tle wciąż chodził telewizor. Kobieta zaczęła o coś pytać. Język był niezrozumiały, ale sens pozostawał jasny: „Onanizowałeś się” „Nieprawda” „Prawda” „No dobra i co z tego” Kobieta uśmiechnęła się. Powiedziała coś, a twarz faceta pojaśniała. Wyłączyła telewizor i usiadła na fotelu naprzeciwko kanapy. Mężczyzna wreszcie zdjął spodnie, zdjął bokserki i kontynuował masturbację. Najpierw musiał doprowadzić się do pełnej sztywności, bo przez kłótnię z – jak wynikało z jej zachowania – żoną, zdążył już trochę sflaczeć. Potem jednak wszystko poszło gładko.

Początkowo robił to przez napletek, tak że ten miarowo przykrywał i odkrywał spiczastą i spęczniałą żołądź członka. Po chwili jednak, gdy główka zrobiła się wilgotna i dały się słyszeć charakterystyczne plaski, zrezygnował z tej techniki i dalej pieścił się już bezpośrednio ręką. To sprawiło mu większą radość, bo zaczął pojękiwać i dodatkowo poruszać biodrami. Kobieta wpatrywała się w pracę mężczyzny. Założywszy nogę na nogę początkowo nie odzywała się. Za moment jednak zaczęła charakterystycznie napinać i rozluźniać uda. Z głośników płynęło jej miarowe sapanie. Nie minęły dwie minuty, kiedy wstała, zdjęła buty, nie zdejmując spódnicy ściągnęła rajstopy i usiadła na fotelu, z nogami rozłożonymi szeroko eksponując czarne jedwabne majtki. Nie tracąc czasu położyła rękę na cipce i zaczęła przesuwać wzdłuż niej, pieszcząc się przez materiał. Wyglądała zupełnie niepornograficznie, w obcisłym golfie, pod którym nie rysowały się jednak wypukłości rozmiarów niewielkiego arbuza, w krótkich, rudych włosach, pieszcząc się jedną ręką przez materiał jedwabnych majtek. Facet zaczął wydziwiać, pozbył się całego ubrania z wyjątkiem t-shirta i rozłożył szeroko nogi. Od czasu do czasu zmieniał rękę, drugiej dając po prostu odpocząć. Kobieta wsadziła sobie wreszcie dłoń pod bieliznę. Znowu reżyser kazał się widzom domyślać co się dzieje naprawdę, ale chyba zaczęła penetrować swoją szparkę.





Spojrzał na nią raz jeszcze. Tym razem złowiła jego wzrok. Ich oczy się spotkały. Oboje nie wiedzieli co powiedzieć. Przejął rolę gospodarza.
– Ja pierwszy. Zostawię sobie tylko bieliznę
– Ok.
Szybko pozbyli się ubrań. Nie była to żadna erotyczna gra. Spieszyli się. Ręce im się trzęsły, guziki okazywały się nagle zbyt wielkie dla swoich dziurek. Ostatecznie na tapczanie za komputerem wylądowały dwie równe kostki dokładnie złożonych rzeczy. Tak jak się umówili, pozostali w bieliźnie. On – w szarej podkoszulce i szarych szerokich majtkach. Ona prawie tak samo – w białej bawełnianej koszulce i zwykłych białych majtkach. Zauważył, że rzeczy ma odwrócone na lewą stronę – najwidoczniej szwy bielizny wykonano ze sztucznych nici. Usiedli na swoich miejscach. Zwrócił uwagę, że na jej kroku zaczęła się formować mała wilgotna plamka. Przypomniał sobie, że u niego jest tak samo, co dodało mu otuchy.

Na ekranie kobieta siedziała na fotelu naga, jeśli nie liczyć łańcuszka na szyi. Z zamkniętymi oczami masturbowała się wkładając do pochwy po jednym palcu wskazującym każdej ręki. Kciukami pieszcząc łechtaczkę. Facet kucał tuż obok niej i coś do niej mówił, ściskając swój nabrzmiały członek. Zwykle zastanawiał się, co ten facet na ekranie mówi do żony. Co ją tak podnieca. Wymyślił już wiele wersji i jak sądził były o niebo lepsze od oryginału. A jednak ciekawość wciąż pozostawała. Tym razem jednak sytuacja była inna. Tym razem nie patrzył na ekran. Patrzył na Nią.

Siedziała na jego fotelu i udawała, że drapie się po głowie. Zauważył jednak, że celowo trąca ucho; zwrócił uwagę, jak napina ciało za każdym razem, gdy muśnie płatek swojej elfiej skóry. Był już bardzo podniecony. Postanowił nie odzywać się już więcej. Usiadł wygodniej i sięgnął pod swoje luźne majtki. Przez moment wyglądał dokładnie jak facet na pornolu. Jednak nie marnował czasu. Zaczął miarową masturbację. Dostrzeżenie tego faktu zajęło jej trochę czasu, tym bardziej, że na monitorze para przestała wydziwiać i rozpoczęła się zwykła, choć bardzo ładnie sfilmowana rąbanka. Kiedy spojrzała na niego, bez słowa nacisnęła alt-F4. Teraz ekran jarzył się zielonym światłem, dodatkowo tworząc nastrój.

Patrzyła na niego bez słowa. On patrzył na nią, ale ich spojrzenia nie krzyżowały się. Nie robiła nic. Trochę go to zirytowało, ale uznał to za część zabawy. Po chwili sięgnął drugą ręką do majtek i zsunął je lekko tak, że prawie cały jego członek był wyraźnie widoczny. Nie był duży ani gruby. Ot taka sobie marchewka. Za to miał wielgachną spęczniałą głowę, całą czerwoną i pokrytą przeźroczystym płynem o konsystencji gliceryny.
– Weź ekhm – odchrząknęła – ściągnij je całkiem.
– Ty też!
– Nie. Ty.

To nie była propozycja tylko jakieś polecenie. Nie sprzeciwiał się, podobała mu się ta sytuacja. Rozwijała się powoli i nie było sensu pracować nad przyspieszeniem biegu wydarzeń. W sekundę czy dwie później miał na sobie jedynie szarego t-shirta na tle którego jego członek był bardzo widoczny. Nie przerywał masturbacji. Od czasu do czasu zamykał oczy i wzdychał, częściej jednak spoglądał na dziewczynę, na jej szkliste spojrzenie, falujące w szybkim oddechu piersi i na powrót nienaturalnie nieruchomo ułożone na brzuchu dłonie. Mimo, że starał się pracować bardzo wolno, czuł nadchodzący orgazm. Przestał więc na chwilę dając rękom odpocząć. Nie okazała zdziwienia. Posiedzieli tak chwilę w ciszy.

Pierwsza ruszyła się ona. Nie był to nadzwyczaj skomplikowany ruch, ale bardzo miły. W jednej chwili zdjęła koszulkę. Pod nią nie było stanika. Zobaczył kształtne półkule piersi. Nie były duże, ale wyglądały na jędrne i twarde. Niewielkie sutki sterczały sztywno. Uśmiechnęła się i położyła rękę na jednej z nich. To było dla niego za wiele. Natychmiast wrócił do masturbacji, jednakże nie potrafił już się kontrolować. Zanim jeszcze zaczęła szczypać swój napięty sutek poczuł to osobliwe ostrzeżenie przed orgazmem – falę ciepła pod kroczem, kiedy wydaje się, że można jeszcze mu zapobiec, lecz jest to już niemożliwe. Tym razem nie zamierzał marnować dobrego orgazmu. Zwiększył tylko tempo masując całą dłonią wilgotną główkę.

Sperma trysnęła silnie w górę. Gdyby nieopatrznie się schylił – niechybnie dostałby białym strumieniem w twarz. Druga i trzecia struga były odpowiednio słabsze, kolejne dreszcze wypompowywały z niego ostatnie resztki ładunku. To był jeden z najlepszych orgazmów w życiu. Nawet jeśli dziewczyna miałaby w tym momencie wstać i wyjść, nie żałowałby tej imprezy.

Opadł na krzesło dysząc. Wciąż nie przestawał masować swojego kutasa korzystając z obfitego nawilżenia ściekającą z koszuli spermą.
Dziewczynie wyraźnie się to spodobało. Lewą ręką nadal masowała pierś, prawą sięgnęła do cipki. Widział przez tkaninę majtek, co robi. Masowała sobie szparkę, ale nie zaczęła jeszcze wkładać palca.

Patrzył. Nie robił nic więcej. Odpoczywał. Jej ręka poruszała się coraz szybciej. Po chwili wyjęła ją – gorącą i mokrą. Śliską wilgoć zaczęła wcierać w drugą pierś. Nastąpiła zmiana. Teraz zaczęła masturbować się lewą ręką, ale inaczej. Odchyliła lekko materiał bielizny i wsunęła wskazujący palec w szparkę. Wciąż niewiele widział, ale jego członek był z powrotem wielki i sztywny. Tymczasem ona wkładała i wyjmowała palec coraz szybciej. Zauważył, że nie dotyka łechtaczki. Przez odsłonięty skrawek widział fragment pochwy otoczony bujnymi ale utrzymanymi w ładzie włosami, teraz trochę zlepionymi wilgocią. Pozostawał bierny, ale nagle nabrał ochoty na prawdziwy seks. Na to oczywiście nie mógł sobie pozwolić, wiedział o tym. Ale jego organizm miał na ten temat inne zdanie. Przywykł już do sprzeczek ze swoim ciałem i wiedział, ze i z tego starcia wyjdzie zwycięsko.

Chwila refleksji osłabiła nieco ochotę, by rzucić się na dziewczynę i obsypać jej wargi (obie pary) pocałunkami. Nie zauważyła jego zamyślonego wyrazu twarzy. Właściwie wydawała się nieobecna, zawieszona we własnym świecie, co jedynie dodawało jej uroku. Nie zajmowała się już piersiami. Lewy palec wciąż atakował niewielki otworek, natomiast prawy najprawdopodobniej witał się z łechtaczką. Najprawdopodobniej, bo majtki wciąż były na swoim miejscu.

Zaczęło go to irytować. A skoro on spełniał jej prośby, czemu sam nie miałby prosić? Jego krótkie sapnięcie „Zdejmij je” zostało przyjęte autentycznie zalotnym uśmiechem. Obojgu hormony uderzyły do głowy lepiej niż alkohol. Nie wstając z fotela zwolniła obie ręce, i z gimnastyczną precyzją prostując nogi pozbyła się ostatniej bariery.

Chwilę siedziała skromnie, ze złączonymi nogami, a uśmiech na jej twarzy wydawał się całkiem niewinny. Nie kazała mu długo czekać. W chwilę później z szeroko rozłożonymi udami pracowała oboma rękoma z intensywnością, której niejedna gwiazdka porno mogłaby jej tylko pozazdrościć. Siedział zafascynowany, ze wzrokiem wlepionym w jej kształtną cipkę. Tak jak zauważył wcześniej, włosy miała utrzymane w ładzie, choć zaczynały się już pojawiać pewne ślady odrostów. Szparka była kształtna, teraz otwarta podnieceniem. W całym pokoju unosił się charakterystyczny, słodkawy zapach. Wciągnął go w nozdrza i starał się zapamiętać. Miał nadzieję, że mu się to uda. Poczuł, jak kręci mu się w głowie. Sztywny członek zdecydowanie domagał się satysfakcji.

Uklękną przed nią i zbliżył twarz do poruszających się szybko, delikatnych dłoni. Nad sobą słyszał poza krótkimi sapnięciami krótkie jęki, a przed sobą szybkie klaskanie. Obserwował z bliska jej pracę. Już dwa palce w cipce, jeden na łechtaczce. Dziwił się, że nie masuje sobie drugiej dziurki – tak zwykły robić przecież panienki z jego filmów, ona jednak wydawała się mieć własne zdanie na ten temat. Nie wiedział dlaczego to zrobił. Tym razem ciało było szybsze niż myśl. Widać ośmielone faktem, że nie zaprotestowała przeciwko tak bezpośredniej przecież inwigilacji posunęło się ku przerażeniu swojego właściciela odrobinę za daleko. Położył głowę na jej udzie. Przytulił ucho do jej delikatnej gorącej skóry. Bał się, że go odrzuci. Bał się, że posunie się jeszcze dalej. Ona jednak zareagowała bardzo przyjaźnie, tak to przynajmniej odczytał – w tym momencie miała orgazm.

Widział go wyraźnie. Wygięła się w łuk, a wszystkie mięśnie zaczęły drgać w jednym rytmie. Czuł go na policzku nadal przytulonym do jej uda. Nie krzyczała, nie sapała nawet. Z jej ust dobiegały jedynie zduszone jęki. Po dłuższej chwili dopiero usłyszał, że nabiera powietrza. Uspokoiwszy się trochę, nadal pieściła łechtaczkę, powoli, jakby dla relaksu, drgając jeszcze od czasu do czasu, niespodziewanie gładząc go drugą ręką po włosach wciąż przytulonej do jej uda głowy. Czuł ciepło jej ręki na swojej skórze. Czuł zapach, jakiego zaczęła nabierać jego czupryna. Przez moment zastanowił się tylko, czy zdoła się przekonać, by kiedyś jeszcze umyć głowę.

Po dobrej chwili poprosiła go, by usiadł. Jego członek był wielki, spęczniały i zmęczony. Czuł w nim fizyczny ból. Ku jego zaskoczeniu, teraz ona uklęknęła przytuliwszy głowę do jego uda. „Zaczynaj” było dla niego wystarczającym sygnałem. Masturbował się spokojnie, dłużej niż wcześniej. Spęczniała główka produkowała własne nawilżenie w niesamowitych ilościach, więc mógł bawić się całą dłonią, drugą ręką przytrzymując skórę napletka, by nie wchodziła mu w paradę. Dziewczyna nie odzywała się, tylko patrząc i – jak mu się wydawało – rozkoszując się, podobnie jak on wcześniej, wyglądem jego narzędzi i wydzielanymi zapachami. Starał się obserwować jej twarz, ale kątem oka dostrzegł, że w istocie nie przestawała się masturbować. Faktycznie po chwili czuł na swojej nodze jej kolejne, drobne orgazmy. Cóż, mógł tylko pozazdrościć. Podobno gdy pan Bóg rozdawał kobiecie i mężczyźnie cechy, mężczyzna kłócił się o możliwość sikania na stojąco, a gdy wygrał, kobieta dostała na pocieszenie wielokrotny orgazm.

Zbliżał się do końca. Robił co prawda przerwy, ale coraz krótsze. Oddech zaczął mu się rwać. Usłyszał – po raz pierwszy w życiu, jakiś niekontrolowany jęk dobywający się z własnych ust. Po chwili zwiększył tępo. Nie przestawał. Wydał z siebie długi jęk, zmusił się by trzymać otwarte oczy, poczuł ciepło w kroczu i… strzelił.

Tego się nie spodziewał. Dziewczyna zręcznie uniosła się i przechwyciła całą salwę spermy! I następną! Kiedy zrozumiał o co chodzi, zaczął jej pomagać, dokładnie celując w jej policzki. To ona jednak wybierała, gdzie trafi kolejna porcja. Po sześciu czy ośmiu skurczach cała twarz pokryta była białymi soplami, wyglądającymi jak wyciśnięta z tubki maseczka. Wydawała się szczęśliwa. Sięgnęła językiem po najbliżej płynący kawałek i wciągnęła do ust. Chwilę smakowała, jak kiper stare wino, po czym przełknęła z zadowoleniem i poszukała następnej porcji. Gdy język okazał się już za krótki, pomogła sobie palcami, wyjętymi właśnie z mokrej cipki. Wydawszy pozytywny sąd o tak powstałej mieszaninie kontynuowała działalność, aż całą twarz pozostawiła czystą.

Siedzieli teraz naprzeciw siebie, nadzy, on jedynie w t-shircie, który jednak po chwili zdjął, dla symetrii i równych szans. Nie miało to większego znaczenia, bo „klaty” nie miał wcale, ale uznał, że tak będzie fair. Po chwili nawiązała się rozmowa. Gawędzili po przyjacielsku, opisując swoje wrażenia i ciesząc się z doznanych przeżyć. Jednak nie rozpoczynali następnej serii masturbacji. Mimo, że nie padło to jawnie, oboje czuli, że następne próby zaprowadziłyby ich do łóżka. Oboje pragnęli tego uniknąć. I chcieli pozostać przyjaciółmi. Ludźmi dla siebie wyjątkowymi. Kimś, kim nie będzie już mógł zostać nikt inny. Pierwszym partnerem masturbacji.

Wiedzieli, że to wspomnienie będzie towarzyszyć im już zawsze i że nie będzie opłacać się wymiana czegoś tak wyjątkowego na krótkotrwałą przyjemność płynącą z prostego seksu. Związek niemal mistyczny i dlatego wart pielęgnacji we wspólnej pamięci.

Odjechała na drugi dzień. Spał na kanapie, ona w jego łóżku. Nie sądził, by ponawiała masturbację. Wątpił w to. On również nie zamierzał psuć sobie niedawnych doznań. Nie zaprosiła go pod prysznic, nie chodziła po domu nago. Odjechała machając ręką, nie dając mu nawet pożegnalnego całusa. Z resztą i tak na niego nie liczył. To była jego, jak dotychczas przynajmniej, największa seksualna przygoda. Najgłębsze przeżycie. Czas miał pokazać, że następne tej klasy wspomnienie zyska dopiero za wiele wiele lat w zupełnie innych okolicznościach. Ale to nie jest przedmiotem tej historii.