W szatni po W-Fie

Przeczytano: 662 razy
W szatni po W-Fie

W szatni po W-FieJeszcze chodząc do gimnazjum zauważyłam, że coś jest ze mną nie tak. Moje koleżanki na przerwach często rozmawiały o chłopakach – o tym, który z kolegów im się podoba i co by z nim chętnie zrobiły. Ja nigdy nie czułam żadnego pociągu do chłopaków. Żaden mi się nie podobał i nie miałam ochoty nawet słuchać rozmów koleżanek. Byłam więc pod tym względem od nich inna.

W liceum zauważyłam kolejną rzecz, która różniła mnie od reszty rówieśniczek. Mianowicie – kiedy po w-fie w szatni wszystkie się przebierałyśmy, moje koleżanki rozmawiały wesoło o różnych pierdołach, nie zwracając nawet uwagi na to, że większość z nas była naga lub półnaga. Tak, jakby zupełnie nie robiło im różnicy to, czy inne dziewczyny mają na sobie ciuchy, czy nie. Mnie natomiast już od jakiegoś czasu bardzo pociągały widoki rozebranych koleżanek. W sumie to nie tylko koleżanek, lecz ogólnie kobiet. Uczucie to pogłębiało się, a z czasem doszło do tego, że nie mogłam normalnie się zachowywać, kiedy wszystkie przebierałyśmy się w szatni. Zawsze wtedy dostawałam wypieków na twarzy i nie mogłam skupić na niczym myśli, tak bardzo uderzały mnie te widoki. Nie wiedziałam nigdy, na której z koleżanek skupić uwagę, gdyż wybór był duży. Kilkanaście dziewczyn w samych stanikach i majtkach, a niektóre nawet bez tych części garderoby…

Często te widoki tak bardzo mnie pochłaniały, że zapominałam, co robię, i kończyło się tym, że na przykład po zdjęciu butów treningowych ubierałam je z powrotem, zamiast włożyć adidasy. Albo – co gorsza – nakładałam jeden but taki, a drugi inny. Przez to koleżanki czasami się ze mnie śmiały. Najgorsze było to, że bałam się, iż któraś z dziewczyn może dostrzec, jak im się wszystkim przyglądam. Z pewnością także uznałyby wtedy, że coś jest ze mną nie tak. Musiałam więc trochę uważać, ale i tak miałam lepiej niż moje koleżanki – je kręcili nasi koledzy, którzy przebierali się w osobnej, męskiej szatni, więc dziewczyny nie mogły ich sobie oglądać. Na mnie zaś działały widoki żeńskich ciał, a widoków tych miałam pod dostatkiem, chłopaków natomiast miałam gdzieś. Pierwszy rok liceum minął mi więc w ten sposób, że czekałam tylko od w-fu do w-fu, by móc się napatrzeć.

Przełom nastąpił pod koniec pierwszej klasy. Nie dawałam sobie już rady z własną seksualnością – kilka razy w tygodniu mogłam napatrzeć się na nagie koleżanki, wyobrażając sobie, że je dotykam, pieszczę i całuję. Czasami nawet udawało mi się z którąś – niby to przez przypadek – chwilę pomacać. Wciąż czułam mrowienie w kroczu, moja cipka domagała się cały czas, żeby ją dotykać. Po pewnej lekcji w-fu, podczas wspólnego przebierania w szatni, kiedy ściągałam swoje przepocone ćwiczeniami majtki, zauważyłam, że jedna z koleżanek – Karolina – również zdejmuje majteczki. Już nie pierwszy raz zobaczyłam wtedy jej lekko owłosioną cipeczkę. Moja własna norka tak mnie wtedy zaswędziała, że musiałam się po niej pomasować. Głupio mi było robić to tak bezwstydnie, więc zakładając sobie czyste majtki udawałam, że dość długo je poprawiam, a tak naprawdę masowałam sobie muszelkę przez ich materiał. Karolina zdjęła stanik i zobaczyłam – także już nie pierwszy raz – jej średniej wielkości piersi. Jakież one były nęcące… Tak bym chciała ich dotknąć… Złapać jedną ręką za Karolinowego cycuszka, drugą ścisnąć jej piczkę, i pocałować Karolinę w usta. Kiedy tak masując się po cipce wyobrażałam sobie, co robię z Karoliną, poczułam nagle zbierające się w kroczu ciepło. Zrobiło mi się dobrze, a przyjemność z każdą sekundą potęgowała się. Po chwili ciepło rozlewało się po całym moim ciele, a ja – zapominając o skrępowaniu – intensywnie pocierałam swoją łechtaczkę, bo to właśnie te pieszczoty dostarczały mi takiej rozkoszy.

Wszystko rozmyło mi się przed oczyma, słyszałam swoje własne, ciche jęki, które próbowałam zahamować. Przewróciłam się na pupę. Wszystko wirowało, a moje ciało podrygiwało. Po jakimś czasie rozkosz zaczęła maleć, aż zupełnie przeminęła. Wtedy zdałam sobie sprawę, że siedzę oparta o ścianę, z ręką na kroczu, i dyszę ciężko. Kilka z koleżanek patrzyło na mnie dziwnie, a reszta zdawała się nic nie dostrzec i jak gdyby nigdy nic wciąż rozmawiały i śmiały się. Wstałam, ubrałam się i speszona opuściłam szatnię. Zdałam sobie sprawę, że całe moje podniecenie minęło jak ręką odjął i już nie działał na mnie widok porozbieranych koleżanek. Oczywiście tylko przez krótki czas, bo niedługo znów zaczęłam sobie przypominać ciała dziewczyn i czuć podniecenie. Od tamtego momentu jednak wiedziałam już, jak sobie ulżyć i dostarczyć nieziemskiej rozkoszy. Był to mój pierwszy orgazm i postanowiłam sobie, że od teraz będę takich sobie dostarczać jak najczęściej – tylko może nie w miejscach publicznych, bo głupio się przez to czułam.

Do końca roku szkolnego oraz podczas wakacji onanizowałam się codziennie, a niejednokrotnie nawet po kilka razy jednego dnia. Nauczyłam się trochę działania swojego ciała, jednak wciąż byłam w tej dziedzinie amatorką. Wakacje niesamowicie mi się dłużyły. Pierwszy raz chciałam, żeby wakacje się skończyły i żeby zaczął się w końcu rok szkolny. Pragnęłam znów zobaczyć swoje koleżanki – a zwłaszcza ich piękne ciałka.

Po powrocie do szkoły miłą niespodzianką okazała obecność nowej uczennicy. Nazywała się Ola. Na pierwszy rzut oka nie wydała mi się wcale jakąś pięknością, ale zawsze miło będzie pooglądać sobie w szatni jakieś nowe cycki. Ola jednak wcale nie była też brzydka – miała przeciętną urodę. Może gdyby malowała się i dbała o siebie tak, jak inne dziewczyny, byłaby śliczna, ale ona sprawiała wrażenie, jakby nie obchodził jej własny wygląd. Nie mizdrzyła się do chłopaków tak jak inne dziewczyny. Była wysoka i dobrze zbudowana. Grała ponoć w piłkę nożną w jakimś damskim klubie, co było dość dziwne ze względu na bardzo małą popularność tego sportu wśród kobiet.

Najlepsze zaczęło się, kiedy w końcu nadszedł upragniony w-f. A dokładniej – kiedy się skończył i wszystkie poszłyśmy przebrać się do szatni. Ola okazała się wtedy zupełnie nieskrępowaną dziewczyną, która od niechcenia zrzuciła spodenki, koszulkę, a następnie majtki oraz stanik. Co prawda niektóre z koleżanek też obnażały się całkowicie, ale zaraz się ubierały w czyste ciuchy, a Ola dość długo ukazywała wszystkim swoje wdzięki. Wcale nie śpieszyła się, aby zakryć swoje wysportowane ciało. Wydawało się wręcz, jakby sprawiało jej przyjemność bycie oglądaną nago przez inne dziewczyny. Sama także przyglądała się wszystkim koleżankom, oceniając jakby, która jest najładniejsza. Inne dziewczyny chyba tego nie zauważyły, ale ja, jako zaawansowana w sztuce podglądania innych dziewczyn w przebieralni, dostrzegłam to.








Ola jakoś wyjątkowo na mnie działała. Przestałam interesować się innymi dziewczynami, by skupić uwagę tylko na niej. Na jej dość dużych piersiach ze sterczącymi sutkami, na wygolonej, lśniącej wilgocią cipeczce, na jędrnych pośladkach, umięśnionych nogach oraz brzuchu, a także na wysportowanych ramionach. Miała piękne ciało… Ona także zwróciła na mnie uwagę. Czułam, że mi się bacznie przygląda. Chyba zauważyła, że ja także ją obserwowałam. Zrobiło mi się głupio. Przez kilka następnych pobytów w szatni trochę się krępowałam oglądać chodzącą nago Olę, lecz i tak to robiłam. Moje spojrzenie co rusz mimowolnie zatrzymywało się na jej piersiach bądź kroczu. Potem zawsze musiałam się onanizować w szkolnej ubikacji, bo inaczej nie dawałam rady się na niczym skupić.

Po pewnym w-fie, jak zwykle przyglądając się koleżankom, a najbardziej Oli, przebierałam się. Wyskoczyłam z ciuchów i obserwując piersi Karoliny, która akurat nie miała stanika, zaczęłam się ubierać. Kiedy Karolina ubrała już stanik, mój wzrok znów powędrował na ponętną Olę, która stała tyłem do mnie i pochylała się, wypinając w moją stronę swoją cudną, gołą pupę. Myślałam, że od tego widoku dostanę orgazmu nawet bez dotykania się. Nie dostałam jednak. Takie sytuacje lubiłam najbardziej – kiedy goła Olka stała tyłem do mnie. Nie mogła mnie wtedy przyłapać na przyglądaniu się jej. Ubrałam się i zauważyłam, że nie ma moich butów. Rozejrzałam się, lecz nigdzie ich nie widziałam. Zaczęłam chodzić po szatni, ale nie znalazłam.
– Widziała któraś moje buty? – spytałam głośno koleżanek.
Żadna nie zareagowała.
– Kurde, no gdzie są moje buty? – dopytywałam się. – Kto mi je zabrał?
– Nie wiem, nie widziałam, żeby ktoś je ruszał – odparła jedna z dziewczyn.

Zdenerwowałam się na tyle, że przestałam nawet zwracać uwagę na Olę. Nigdzie nie było tych głupich butów! Niebawem wszystkie dziewczyny ubrały się i opuściły szatnię, a ja wciąż chodziłam zaglądając w każdy kąt i nie mając co włożyć na nogi. Trudno, najwyżej ubiorę tenisówki, w których ćwiczyłam na w-fie, tylko szkoda tamtych adidasów, bo matka wydała przecież na nie trochę pieniędzy… Nagle zorientowałam się, że w szatni wcale nie zostałam sama. Ktoś spuścił wodę w toalecie i wyszła z niej Ola. Wciąż nie miała na sobie żadnego okrycia. Zaparło mi dech.

Dziewczyna podeszła do drzwi od szatni i zamknęła je na klucz. Zwyczaj był taki, że ta, która ostatnia się przebierze, zamyka szatnię i odnosi klucz do sprzątaczki, dlatego wciąż był on w zamku. Następnie Ola odwróciła się w moją stronę i wolnym krokiem zaczęła do mnie zmierzać. Piersi podskakiwały w rytm jej kroków.
– Co, zgubiłaś buty? – spytała tajemniczo z lekkim uśmieszkiem.
– Tak… – odparłam nieśmiało. Wciąż czułam przed Olą lekkie skrępowanie.
– Może wiem, gdzie są… – rzekła zagadkowo.
– Skąd? – spytałam zdziwiona. – Gdzie są?
– Powiem ci, ale za chwilę. A teraz bądź grzeczna.

Zrobiłam zdziwioną minę. O co jej chodziło? Była już bardzo blisko mnie, i wciąż powolutku się przybliżała. Po chwili jej piersi dotknęły do mnie. Od razu zabuzowało mi w majtkach.
– Podobają ci się moje cycki? – spytała Ola.
Nic nie mówiłam, bo nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć.
– No przyznaj się, że ci się podobają. Myślisz, że nie widzę, jak zawsze się im przyglądasz? – rzekła oskarżycielsko.
Zarumieniłam się.
– Przepraszam – wydusiłam nieśmiało.
– Nie masz za co przepraszać. – Twarz Oli była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Czułam jej oddech na swoich ustach. – To normalne. No, może nie do końca normalne, bo większość dziewczyn jara się chłopakami, a tylko niektóre, takie jak my, lubią inne dziewczyny.

Czułam się skrępowana i cholernie podniecona zarazem. Piersi Oli przyciskały mnie do ściany. Po chwili poczułam, że jej łono zetknęło się z moim.
– Tak, podobają mi się twoje cycki… – przyznałam się.
– Wiem. Mi twoje też. Mogłabyś mi je pokazać?
Po chwili zastanowienia zgodziłam się. Drżącymi rękami ściągnęłam sobie koszulkę, rozpięłam stanik i rzuciłam go na ziemię. Ola zrobiła krok w tył, by dokładnie przyjrzeć się moim niedużym cyckom. Ja zaś przyglądałam się jej biustowi.
– Jak chcesz, to sobie dotknij – zachęciła Ola.

Podniosłam nieśmiało rękę. Widząc moje wahanie, Ola chwyciła mą dłoń i umieściła ją na swojej jędrnej piersi. Była bardzo przyjemna w dotyku… Czułam dłonią twardy sutek. Ola złapała moją pierś. Przez chwilę stałyśmy tak, macając się nawzajem po cyckach. Wiele razy wyobrażałam sobie, że pieszczę piersi Oli, ale nigdy nie przypuszczałam, że fantazje te się ziszczą. Coraz mocniej buzowało mi w kroczu. Czułam, jak z podniecenia moja cipka wydziela śluz. Przyjrzałam się łonu Oli. Ono także lśniło od wilgoci. Dziewczyna oddychała ciężko i znów zaczęła się do mnie przybliżać. Zdałam sobie sprawę, że ja też głośno dyszę i nie jestem w stanie zapanować nad oddechem. Niebawem sapałyśmy sobie z Olą w twarze, a po chwili nasze usta się zetknęły. Biust Oli dotykał do mojego. Wspięłam się na palce, by moje sutki zetknęły się z jej sutkami. Ola wsunęła dłonie pomiędzy nasze krocza i zaczęła majstrować przy rozporku moich spodni. Po chwili zostałam w samych majtkach.

Złapała mnie za pupę i gładziła ją delikatnie, po chwili zaczęła ściskać mnie za pośladki i masować dłońmi tylne części moich ud. Niebawem moje majtki również się zsunęły. Jej naga, gładka cipka zetknęła się z moją lekko zarośniętą. Ja również złapałam Olę za pośladki i z całej siły przycisnęłam jej łono do swojego. Obydwie westchnęłyśmy i zaczęłyśmy ocierać się o siebie.
– Wiedziałam, Kasiu, że jesteś taka jak ja – dyszała mi w twarz Ola. – Że też wolisz dziewczyny od facetów…
– Tak… – odparłam.
– Już od dawna planowałam, jak doprowadzić do takiej sytuacji. Dlatego schowałam ci buty, żeby zostać z tobą w szatni sam na sam. Mam nadzieję, że się nie gniewasz?
– Nie. Cieszę się, że to zrobiłaś.
– Zabawiałaś się kiedyś z inną dziewczyną? – spytała Ola.
– Nie.
– Tak myślałam.
– A ty?
– Ja to robiłam. W poprzedniej szkole miałam partnerkę… Ale kiedy zmieniłam szkołę, to musiałyśmy się rozstać. Więc spokojnie, wprowadzę cię w ten świat…





Znów zatopiłyśmy się w namiętnym pocałunku, rękami macając swoje ciała i ocierając się kroczami. Jakież to było piękne… Moje najśmielsze fantazje właśnie się spełniały. Robiło mi się w kroczu coraz cieplej. Zbliżał się orgazm. Ola lawirowała językiem w moich ustach, jej piersi rozgniatały się na moich. Nagle oderwała się ode mnie, odwróciła się i szybko podeszła do swojego plecaka. Schyliła się i zaczęła w nim szperać. Nie śmiałam spytać, co się dzieje, ale miałam nadzieję, że to jeszcze nie koniec naszej „zabawy”. Po chwili Ola wyjęła coś z plecaka i odwróciła się w moją stronę. Trzymała w ręku tajemniczy, różowy i podłużny przedmiot. Kształtem przypominało to ogórka. Podeszła z powrotem do mnie i przyłożyła to „coś” do mojej cipki. Gładząc mnie tym delikatnie po łechtaczce, spytała:
– Jesteś na to gotowa?
Spojrzałam się pytająco.
– Czy jesteś gotowa stracić ze mną dziewictwo?
Wtedy zdałam sobie sprawę, co się święci. Ola chciała włożyć mi do cipki ów dziwny, podłużny przedmiot!
– To jest sztuczny kutas – wytłumaczyła. – Można się nim masturbować, a można też go używać do lesbijskich zabaw…

Bałam się. Byłam wręcz przerażona. Jak takie duże i grube „coś” mogłoby się zmieścić w mojej ciasnej cipce? Z drugiej strony bardzo ciekawiło mnie, jakie to uczucie. Mimo strachu zgodziłam się po chwili wahania – trochę z ciekawości, a trochę dlatego, że nie chciałam urazić Oli.
– Dobrze. Jestem gotowa.
Ola kazała mi usiąść. Usiadłam więc i oparłam się o ścianę. Ukucnęła przede mną i rozchyliła mi nogi. Przyłożyła sztucznego kutasa do mojej szparki i zaczęła powoli na nią napierać. Byłam zdezorientowana, czułam się, jakby to wszystko, co się właśnie działo, było jakieś nierealne.
– Jak poczujesz ból, to mów – rzekła Ola.

Kiwnęłam głową. Ola coraz mocniej pchała sztucznego kutasa. Zagłębił się odrobinę w mojej nabrzmiałej cipce. Rozchyliłam nogi jeszcze mocniej, żeby ułatwić koleżance penetrację. Patrzyłam, jak moja szparka się rozszerza, pochłaniając coraz większą część sztucznego fiuta. Uczucie było nieziemskie. Trochę bolało, ale rozkosz była silniejsza niż ból. Nie mówiłam więc nic Oli tylko patrzyłam, jak moja pochwa pochłania jej zabawkę. W pewnym momencie poczułam opór. Sztuczny kutas zatrzymał się. Ola pchnęła go z całej siły i całe moje ciało przeszył potworny ból. Aż krzyknęłam.
– Ciii – zasyczała Ola. – Przerywamy?
Pokręciłam przecząco głową. Co tam ból, skoro rozkosz jest od niego dużo większa? Poza tym powoli mijał, a przyjemność wciąż się potęgowała. Sztuczny fiut był już prawie do połowy zanurzony w mojej cipce. Wreszcie dobił do końca. Ola wtedy wysunęła go kawałek, po czym ponownie dopchała do końca. Powtarzała takie ruchy, wykonując je coraz szybciej. W końcu nie wytrzymałam i dopadł mnie potężny orgazm. To, co zawsze przeżywałam głaszcząc się palcami po łechtaczce nie umywało się do tego, co działo się teraz. Moje ciało wiło się, z ust moich dobywały się jęki, które próbowałam stłumić, ale nie do końca mogłam, a od wnętrza cipki rozchodziły się fale ciepła, rozlewające się po całym ciele. Po jakimś czasie powróciłam z raju i spojrzałam na Olę. Uśmiechając się spytała:
– I jak?
– Super – odwzajemniłam uśmiech.

Koleżanka wyjęła ze mnie swoją zabawkę, po czym pochyliła się nad moimi rozchylonymi nogami. Ucałowała delikatnie moje udo. Jej głowa wędrowała wzdłuż całej mojej nogi, w górę i w dół, składając na niej coraz gorętsze pocałunki. Następnie usta Oli przeniosły się na mój brzuch, po czym na piersi. Znów poczułam lekkie mrowienie w kroku, kiedy koleżanka ssała mojego sutka, który stał się od tego twardy. Ola pieściła mnie i lizała, a ja syciłam wzrok jej nagim ciałem. Niebawem także zaczęłam ją obmacywać, bo samo oglądanie mi nie wystarczało. Po chwili Ola oderwała się ode mnie i bez słów zaczęła się podnosić, ciągnąc w górę także mnie.

Obydwie znalazłyśmy się znów w pozycji stojącej. Dalej cieszyłyśmy się dotykiem swoich ciał, ocierając się o siebie naszymi czułymi miejscami. Patrzyłyśmy sobie w oczy, a ja widziałam, jak spojrzenie Olci rozmywa się coraz bardziej. Po chwili pomiędzy naszymi cipkami znalazł się sztuczny kutas, jednym swoim końcem dotykając mojej szczelinki, a drugim dziurki Oli. Dziewczyna ustawiła go w pożądanej pozycji, rozchyliła nogi stając okrakiem, i zaczęła napierać kroczem na sztucznego członka, przyciskając mnie nim do ściany. Patrzyłam w dół, jak sztuczny penis powoli zanurza się w jej nabrzmiałej cipce, a jego drugi koniec próbuje wbić się we mnie. Moja muszelka była znów gotowa na penetrację, więc ja także rozchyliłam uda, by przyjąć w niej sztucznego fiuta. Ola napierała coraz mocniej i zaczęła dziwnie stękać.

Pochłonęła cipką połowę swojego dildo, i wtedy zaczęło się ono zagłębiać we mnie. Obydwie dyszałyśmy ciężko. Twarz Oli powoli przybliżała się do mojej. Po chwili całowałyśmy się namiętnie, obficie wymieniając między sobą ślinę. Słychać było tylko mlaskanie i nasze ciężkie oddechy. Zamknęłam oczy i poddałam się Oli oraz rozkoszy, której koleżanka mi dostarczała. Czułam wbijającego się we mnie powoli acz nieubłaganie sztucznego członka. Niebawem został pochłonięty w całości przez nasze pochwy. Ola wtedy, wciąż mnie całując – to w usta, to po szyi lub w klatkę piersiową – zaczęła delikatnie kręcić miednicą. Sztuczny kutas poruszał się we mnie, wciąż potęgując moje wewnętrzne doznania.

Chwyciłam Olcię za jędrne pośladki i ciesząc się ich dotykiem, to przyciągałam, to odsuwałam krocze Oli od swojego. Wciąż się pieszcząc przyśpieszałyśmy ruchy naszych bioder. Z każdą sekundą odczucia stawały się silniejsze. Przestawałam już nad sobą panować. Myślałam tylko o naszych co rusz dotykających się udach, o rozgniatających się o siebie piersiach, o ustach wymieniających między sobą ślinę, oraz oczywiście o naszych obijających się o siebie cipkach, które mlaskały śmiesznie pochłaniając sztucznego kutasa. Nasze jęki łączyły się ze sobą w jeden dziwny odgłos, który ledwo docierał do mojej świadomości. Ola w pewnym momencie zwolniła ruchy i przygryzła lekko mój język. Zacisnęła powieki i szybkim ruchem zarzuciła mi nogę na biodra. Jej łydka znalazła się pomiędzy moimi plecami a ścianą.

Dziewczyna ścisnęła mnie za boki i niemal zamarła. Jej jęki stały się urywane i widać było, że mało co do niej dociera. Niewątpliwie właśnie szczytowała. Naparła na mnie z całej siły, wbijając we mnie dildo do końca. Jej twarz podczas orgazmu przybrała tak podniecający, jakby zawzięty wyraz, że patrząc na nią także poczułam pulsowanie wewnątrz mej pochwy. Orgazm zawładnął również moim ciałem. Obydwie teraz – splecione ze sobą – przeżywałyśmy to piękne uczucie. Zastygłyśmy i oddałyśmy się rozkoszy. Po wszystkim całowałyśmy się jeszcze przez chwilę, po czym oderwałyśmy się od siebie i powoli wysunęłyśmy dildo z naszych cipek. Moja była obolała i wysuwanie z niej tego przedmiotu nie było przyjemne. Dziwnie mi się chodziło, jeszcze przez długi czas moja piczka nie zregenerowała się po tej penetracji. Jednak ani trochę nie żałowałam.

Nasze późniejsze „zabawy” dostarczały mi jeszcze więcej radości. Ola oddała mi buty i obydwie zaczęłyśmy się ubierać. Po chwili do drzwi ktoś zapukał.
– Jest tam kto? – usłyszałyśmy dobiegający z korytarza głos sprzątaczki.
– Tak, przebieramy się, zaraz wychodzimy! – odkrzyknęła Ola, po czym spojrzałyśmy na siebie i roześmiałyśmy się.

Tak zaczęła się piękna miłość pomiędzy mną a Olą.