Przebiegła M

Przeczytano: 407 razy
Przebiegła M

Przebiegła MLubiła bawić się lalkami. Często słyszałem jak płodziła plastikowe dzieci. Następnie zdawała mi szczegółowe relacje z tego, jak Barbie szybko wracała do dawnej figury. Rzecz jasna kosztem wielu wyrzeczeń. Później podrosła, przestała powierzać mi swoje sekrety. Odczuwałem smutek po utracie Majki, ale rozumiałem to. W pewnym wieku, wybiera się przyjaciół, a starsze rodzeństwo odstawia.

Skupiłem się głównie na nauce, lecz nie zaprzestałem obserwacji. Powoli przeistaczała się w kobietę. Niewielki biust, który w wieku dwunastu lat był dla niej okropieństwem, już w wieku czternastu eksponowała, a sterczące sutki uważała za swoją największą zaletę. Sukienki z czasem zamieniła na ponoć wygodne biodrówki i obcisłe sweterki. Z czasem nawet to przeszło transformację. Pewnego dnia stanęła przede mną w mini spódniczce i koszulce nie zasłaniającej pępka. Obca.
– Czego chcesz? – warknąłem.
– Dlaczego się złościsz?
– Nie twój interes. Czego chcesz?
– Braciszku… – zaczęła, jednocześnie namiętnie żując gumę.
– Nie mam kasy – burknąłem pod nosem.– A, to pa.

Już jej nie było. Pozostał tylko delikatny zapach perfum i pudru, unoszący się w powietrzu. Pięć minut później usłyszałem, jak żali się przyjaciółce przez telefon. Wspominała coś o pryszczatym potworze. Jedną z wad naszego domu, są niezwykle cienkie ściany. Przebieg naszych rozmów zwykle był taki sam, może dlatego wkrótce przestała ze mną rozmawiać.

Mając siedemnaście lat, pierwszy raz uciekła z domu. Nie było jej jakieś dwa tygodnie, wróciła szczęśliwa i jak się okazało w późniejszym czasie, w ciąży. Zaczęły się sądne dni w naszym domu. Zdawało się, że kłótnia wisi w powietrzu. Maja jak gdyby nigdy nic malowała paznokcie, rozmawiała z przyjaciółkami i godzinami słuchała muzyki. Do szkoły nie chodziła, wyrzucili ją. Z dumą eksponowała na dyskotekach powiększający się brzuszek. Poza tym, w jej życiu nic się nie zmieniło. Nadal się puszczała i dużo piła. Matka załamywała ręce, ojciec od nas odszedł, a ja starałem się trzymać nerwy na wodzy. Maja niczego szczególnego nie zauważyła.

Później urodził się jej syn. Zdrowy – tego nikt się nie spodziewał, ważący cztery kilogramy. Maja, jak od dawna podejrzewałem postanowiła go zostawić. Co też uczyniła. Nie wiem dlaczego na wszystko jej pozwalałem. Wkrótce zostaliśmy w domu sami, matka wyjechała za granicę. Nasze życie nie uległo szczególnym zmianom, aż pojawiła się Julia. Sympatyczna sąsiadka z góry, często przynosiła obiady, opiekowała się mną. Dodam, że byłem już dorosłym mężczyzną z pracą i siostrą na karku. Widocznie kobieta stwierdziła, że trzeba mi pomóc. Nie wiem, kiedy oświadczyłem się i wyznaczyłem datę ślubu. Zostało postanowione, że Maja zamieszka z nami (była w ciąży z drugim dzieckiem). Do ślubu jednak nie doszło.
– Wiesz, ty nigdy się nie zmienisz. Jesteś obrzydliwy. – powiedziała moja niedoszła małżonka z odrazą wypisaną na twarzy.
– O co ci chodzi? – spytałem niewzruszony znad gazety.
Odpowiedziało mi trzaśnięcie drzwiami.

Postanowiłem się upić, chociaż wcale nie było mi przykro. Ostatni raz okazywałem emocje bawiąc się z siostrą w dom. Zawsze lubiłem się nią zajmować; czesać jej długie, czarne włosy, pilnować podczas zabawy na podwórku, wysłuchiwać narzekań i jej dziecięcego bełkotu. Ale to było dawno. Teraz siostra traktowała mnie jak powietrze, gorzej niż psa. Często zastanawiałem się czym na to sobie zasłużyłem.
– Co ty do cholery jasnej, robisz? – zapytała zawadiackim tonem.
– Piję.
– Daj trochę. – Usiadła naprzeciw mnie i zdrowo pociągnęła z butelki.
– Nie powinnaś pić, jesteś w ciąży.
– No to co.
Chwilę przesiedzieliśmy w milczeniu. Patrzyła na mnie, zamyślona, okręcała włosy wokół palca. Zawsze tak robiła, kiedy była mała.
– Kiedy ostatni raz robiła ci dobrze?
Zdębiałem, co ona niby sobie wyobrażała? Dałem ujście narastającej we mnie złości.
– Zachowujesz się jak ostatnia kurwa. Zdajesz sobie sprawę z tego, że masz już dziewiętnaście lat? Ja w twoim wieku, byłem dużo bardziej odpowiedzialny. Myślisz, że było mi łatwo? Jesteś beznadziejna, nie skończyłaś szkoły, nic nie wiesz o życiu, no może poza tym jak komuś dobrze obciągnąć. – wyrzuciłem jednym tchem.
– To przez to, że mnie posuwał. – odpowiedziała ze śmiechem.
– Kto?
– Ojciec, debilu.

Ponownie zdębiałem, a ona po prostu przytuliła się do mnie. Jak zwykle pachniała pudrem i gumą do żucia o smaku kiwi. Włączyła telewizor. Odruchowo wyłączyłem.
– Co, kurwa? – zapytała rozdrażniona.
– Nic.
– Eh, wiedziałam, że to się tak skończy.
Ściągnęła majtki i rzuciła mi je w twarz. To samo zrobiła ze stanikiem. Stała przede mną, wściekła, wyglądała jak jakaś starożytna bogini zemsty, albo gniewu.

Czarne włosy opadały na jej białe ramiona, sutki sterczały z zimna, a lekko zaokrąglony brzuszek falował. Miałem ochotę zapytać, co ona wyprawia, ale jej język wpychał się natarczywie do mojego gardła. Szybko znalazła się na moich kolanach, owijając mnie swoimi długimi nogami. Rozsunęła spodnie i wyciągnęła fallusa. Wprawnym ruchem zaczęła mnie pieścić. Wreszcie uwolniła moje usta, leczy wydobyłem z siebie tylko przeciągły jęk. Siostra zanurzyła główkę mojego penisa w swoich ustach. Poczułem delikatne mrowienie. Jednak chyba ją rozczarowałem. Nie reagowałem na jej niewyrafinowane pieszczoty zbyt szybko. Bardziej mnie rozbawiła niż podnieciła.

W końcu najwidoczniej widząc mój uśmiech, oderwała się ode mnie i ruszyła w kierunku wyjścia. Widząc co się dzieje, mocno złapałem ją za ramiona i siłą odwróciłem. Dopiero wtedy pocałowałem ją tak, jak chciałem to zrobić od dawna. Czule i bardzo delikatnie. Po plecach Mai przeszedł dreszcz. Pocałowałem ją jeszcze raz i delikatnie pogładziłem oba policzki. W końcu przytuliłem jej drobną główkę do swojego torsu. W tej jednej chwili zdawało mi się, że jeżeli ją wypuszczę, to ona rozpadnie się na miliony kawałków. W końcu to moja kruchutka siostra, która tak bardzo lubiła bawić się lalkami. Zaniosłem ją do swojego łóżka i szczelnie przykryłem kołdrą. Sam, położyłem się obok i znowu zacząłem ją przytulać. Cisza od czasu do czasu, była rozdzierana jej cichym westchnieniem.

Rano obudziłem się sam. Nigdzie nie było Majki. W końcu, znalazłem list, przyczepiony kolorowym magnezem do lodówki.
„Zawsze byłeś frajerem, ale nie spodziewałam się, że tak łatwo dasz się wykorzystać. Pieprz się braciszku, ale sam.
PS. To co mówiłam o ojcu, to oczywiście kłamstwo, także nie musisz obawiać się o rysy na mojej delikatnej psychice”.
Nie znalazłem kart kredytowych, pieniędzy ani innych kosztowności. Żałowałem, że nie przeleciałem jej wczoraj, kiedy nadarzyła się świetna okazja. Teraz znowu jestem sam, zdany tylko na lewą rękę. Ot poszła sobie, głupia szmata.

Jakieś trzy lata później miałem okazję oglądać pornosa z kolegami. Wieczór przebiegał normalnie, kiedy usłyszałem dzwonek do drzwi. Tak jak się spodziewałem, dostawca z pizzą. Parę minut później, zajadając się, miałem okazję zobaczyć siostrę i jej nowe sylikonowe piersi, ostro posuwane na „hiszpana”, przez jakiegoś faceta. Najwięcej przyjemności sprawił mi fakt, że jednak potrafiła poradzić sobie w życiu. Kiedy usłyszałem jej rozdzierający krzyk, świadczący o przeżywanej rozkoszy, uśmiechnąłem się. Pierwszy raz od dawna. Do dziś nurtuje mnie, dlaczego jej ucieczka była tak nielogiczna. Przecież wcale nie musiała prowokować mojego zainteresowania się nią jako kobietą. Mogła mnie okraść w każdej chwili, nawet kiedy byłem w pracy. Maja to kobieta przewrotna, lubiąca być w centrum zainteresowania. Pewnie jeszcze nie raz o niej usłyszę.